Błyszczyk do ust Benecos Natural Lipgloss

O ile zwykłych pomadek używam sporadycznie, to pomadki pielęgnujące i błyszczyki stale goszczą w mojej kosmetyczce. Benecos to świetna, naturalna opcja nadająca kolor, ale i dbająca o usta.

Opakowanie błyszczyku Natural Lipgloss jest zrobione z porządnego tworzywa, a jego rozmiar poręczny, dobrze dopasowany do dłoni. Pojemnik zawiera 5ml produktu, a więc raczej niewiele, jednak jego wydajność uznałabym za wysoką. Używam go od października, co prawda nieregularnie, ale właściwie nic nie ubyło. Aplikator jest standardowy, na patyczku zakończonym gąbeczką. Jej wielkość pozwala zaaplikować odpowiednią ilość błyszczyku i dokładnie go rozprowadzić na ustach.

 

Błyszczyk do ust marki Benecos jest w delikatnym różowo-beżowym kolorze. Idealnie pasuje do subtelnych, naturalnych makijaży jak i do makijaży wieczorowych, w których główną rolę gra ciemny makijaż oczu. Może być używany solo lub na szminkę w celu nadania połysku.

 

Moja wersja błyszczyku Benecos jest w odcieniu Natural Glam. To bardzo delikatny, neutralny kolor, który sprawdzi się na codzień oraz jako błyszcząca warstwa nakładana na pomadkę. Jedynie w taki sposób jestem w stanie używać zalegających w toaletce matowych pomadek, które samodzielnie słabo prezentują się na moich ustach – jak np. pomadka z Wibo – klik.

 

 

Dlaczego warto sięgnąć po błyszczyk Benecos?

  • ma bezpieczny, neutralny kolor „nude”
  • nabłyszcza usta, sprawiając, że są deliatnie podkreślone
  • nie wysusza
  • zawiera naturalne oleje i woski, które działają nawilżająco i natłuszczająco na skórę warg
  • jest długotrwały
  • pasuje do każdego makijażu
  • ze względu na delikatny kolor można go aplikować nawet bez lusterka

 

Odcień Natural glam ładnie prezentuje się na moich ustach. Nie nadaje koloru, a podkreśla ich naturalny odcień i nabłyszcza. Tuż po nałożeniu przez moment dość mocno się lepi, ale po chwili to uczucie znika i pozostaje delikatna tłustość. Błyszczyk nie wysycha na ustach, jego warstwa zostaje w praktycznie takim samym stanie jak zaraz po nałożeniu, lekko wilgotna i dająca się rozsmarowywać, jednak nie migruje poza wargi. Utrzymuje się w takim stanie jakieś 2 godziny, ale nie zwracałam na to szczególnej uwagi, bo to po prostu delikatny błyszczyk, nie super trwała formuła mająca utrzymać się przez większość dnia.

Nadawanie ładnego wyglądu nie jest jedynym efektem produktu z Benecosa. Wiele błyszczyków jedynie daje blask, nie dbając o długotrwały efekt, jaki pozostawia na ustach. Ten nie przesusza, ale dzięki dobremu składowi odżywia je i pielęgnuje. Dodatkową zaletą jest delikatny, owocowo-kwiatowy zapach oraz lekko wyczuwalny smak owoców.

 

Analiza składu Benecos Natural Lipgloss

 

Ricinus Communis (Castor) Seed Oil*, Lanolin, Brassica Campestris/Aleurites Fordii Oil Copolymer, Silica, Cera Alba (Beeswax)*, Parfum (Natural Essential Oils), Candelilla Cera, Limonene, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Talc, Citral, Linalool, CI 77019 (Mica), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxides)

* z certyfikowanych upraw organicznych

 

Błyszczyk opiera się na wielu pielęgnujących substancjach. Sporo z nich pochodzi z certyfikowanych upraw, a sam produkt posiada certyfikat BDIH (więcej o certyfikatach tutaj). Głównym składnikiem jest olej rycynowy (Ricinus Communis Seed Oil), działający zmiękczająco, odżywczo i ochronnie. Uzupełnia go natłuszczająca lanolina, więc efekt przesuszenia po długotrwałym stosowaniu nie występuje. Oleje rzepakowy (Brassica Campestris/Aleurites Fordii Oil Copolymer) i słonecznikowy (Helianthus Annuus Seed Oil) odżywiają, działają przeciwzaplanie i łagodząco. Wosk pszczeli (Cera Alba) oraz kandelila (Candelilla Cera) również tworzą ochronną warstwę na ustach, nie pozwalając na ucieczkę wilgoci. Pozwalają na stworzenie emulsji i regulują lepkość blyszczyku.

Pozostałe substancje pielęgnujące i działające antyoksydacyjnie oraz wzmacniająco na naczynia krwionośne to witamina C (Ascorbyl Palmitate) oraz witamina E. W składzie mamy również krzemionkę (Silica) ułatwiającą rozprowadzanie produktu na wargach, substancje zapachowe (Parfum, Limonene, Citral, Linalool) i barwniki (CI 77019 (Mica), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxides)). Nieco kontrowersyjną substancją jest tutaj talk regulujący gęstość kosmetyków. Słyszy się głosy o zanieczyszczeniu azbestem, jednak teżn używany w kosmetykach jest czysty. Pogłoski o rakotwórczości (używany w okolicach intymnych miałby powodować raka jajników) nie mają ugruntowania w badaniach, ale talk jest niebezpieczny wdychany.

Błyszczyk ma naturalny, pielęgnujący usta skład. Daje naturalny efekt oraz dodatkowe bonusy w postaci przyjemnego zapachu oraz smaku. Myślę, że jest naprawdę wart uwagi. Ja swoją wersję otrzymałam do przetestowania ze sklepu Kuferek smaku (klik), gdzie kosztuje 23 zł.

 

A Ty jaki błyszczyk lubisz najbardziej? Czekam na polecenia 🙂

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o