Moja droga do stylu. Jak znaleźć swój? Budowanie swojej bazy i nadawanie jej charakteru

Moda nie stanowi głównego tematu mojego bloga, jednak podobnie jak kosmetyki jest elementem naszej codzienności, więc zasługuje na wzmiankę. Ostatnio poruszałam już kwestię porządkowania szafy, która daje solidną bazę do znalezienia własnego stylu. Jak to zrobić? Na pewno potrzeba trochę czasu, cierpliwości i sporo zastanowienia, ale jest w zasięgu każdego.

Po uprzątnięciu szafy  powinny zostać w niej tylko rzeczy, które lubimy, regularnie nosimy oraz w których wyglądamy i czujemy się dobrze. Już w tym momencie zrobiliśmy olbrzymi krok przybliżający nas do zrozumienia, czym tak naprawdę jest osobisty styl. Jest on dokładnie tym wszystkim, co wymieniłam jako określenia opisujące ubrania pozostające w szafie. Moda jest szeroką dziedziną, a to co modne, zmienia się praktycznie co sezon. Można by się pokusić o stwierdzenie, że wszystko jest modne. Modnie i stylowo nie do końca będzie oznaczało to samo, bo co chwile nadchodzą nowe trendy i zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale stylowe możemy być zawsze. To sposób, w jaki się nosimy, jak komponujemy swój ubiór, dodatki, dostosowujemy je do okazji, swojej sylwetki, upodobań, jak wybieramy konkretne fasony i materiały. To nasza świadomość siebie i własnych preferencji. W wielu poradnikach mówi się, że każda z nas powinna posiadać np. trencz czy marynarkę stanowiące bazę jej garderoby. Baza jest dobrą rzeczą, ale nie dla każdej osoby będzie ona zawierać właśnie tego typu ubrania. Różnimy się gustem, figurą, wykonywaną pracą, czy chociażby szerokością geograficzną. To, co robi świetną bazę dla poważnej kierowniczki oddziału dużej firmy niekoniecznie będzie odpowiednie dla tłumaczki freelancerki albo sprzedawczyni o artystycznym zacięciu. Baza ubrań, czyli kroje i kolory, które pozwalają łatwo skomponować stroje są olbrzymim ułatwieniem, ale musimy zestawić ją pod siebie, nie pod wytyczne jakiejś modowej blogerki, która może mieć zupełnie odmienny tryb życia albo upodobania.

Przeczytaj – Jak uporządkować szafę?

Jak utworzyć swoją bazę? Porządek w szafie znacznie to ułatwia, gdy jest w niej tylko to, co rzeczywiście chcemy, by się w niej znajdowało. Jeśli mamy problem z szybkim wybieraniem strojów o poranku, pisałam tez o mojej metodzie na ogarnięcie chaosu i stworzenie kompletów, które usuwają komplikacje codziennych wyborów. W tym momencie wystarczy już jedynie przyjrzeć się zawartości szafy i skomponowanym kompletom. Co się w nich powtarza? Jakie rzeczy nosimy najczęściej? W jaki sposób je zestawimy? Jakie dodatki wybieramy? Odpowiedzi na te pytania pozwalają zrozumieć, co stanowi nasz styl. To zarazem bardzo proste, ale i bardzo trudne. Dla przykładu opiszę mój własny tok rozumowania i dochodzenia do tego, co najbardziej mi odpowiada i co rzeczywiście stanowi podstawę mojego stylu.

Przeczytaj – Nie mam się w co ubrać – jak to zmienić?

Pracuję w biurze, ale nie ma określonego dress codu. Nie muszę być bardzo formalna, ale w dziurawych spodniach też nie przyjdę, bo jednak nie wypada mi się tak pokazywać. Mam tu sporą dowolność, co może być olbrzymią zaletą w poszukiwaniach swojej drogi, ale także przeszkodą, gdy wybór jest zbyt szeroki. Uporządkowałam swoją szafę i z jej zawartości ułożyłam różne zestawy, po które mogę łatwo sięgnąć. Czy mogę z nich wyciągnąć jakiś wspólny mianownik? Jak najbardziej!

Ubrania

Doły, jakie wybieram, to najczęściej jeansy oraz spódnice z wysokim stanem.  Przeważającą większość łączy to, że są przylegające do ciała: spódnice tuby, spodnie rurki. Zimą znacznie częściej spodnie, w pozostałe pory roku mieszam spodnie, spódnice i sukienki. Spodnie są w jednym, ciemnym kolorze, natomiast spódnice przeważnie w drobny wzór lub jednolite.

Pozostając przy zimie, moje góry to proste, jednokolorowe swetry – szarość, beż, bordo, najchętniej wełniane lub kaszmirowe. Inne góry to proste koszulki z krótkim rękawem w stonowanych kolorach – szare, granatowe; oraz kilka koszulek w paski z długim rękawem i rozpinane sweterki jako druga warstwa. Do tego parę sukienek na ciepłe miesiące – tu już jest nieco większa dowolność, bo latem mam ochotę na nieco koloru. Nosze zarówno kurtki, jak i płaszcze. Prosta, odcinana w pasie kurtka na zimę, beżowy płaszcz na jesień, chociaż to nie mój ideał, bo tego jeszcze nie znalazłam, szara krótka kurteczka ze skórzanymi wstawkami na chłodnie dni.

 

Buty, torby, dodatki

Moje ubrania są proste, podobnie jest i z resztą. Prawie wszystkie buty mam czarne, nieliczne to granaty i beże. Próbowałam wprowadzić trochę koloru i urozmaicenia modeli, ale nie czułam się w nich dobrze. Proste sandały, baleriny i botki to już cała moja szafa na buty. Torebki również preferuję w jednym kolorze – czarne, ew. beżowe i większe, żeby zmieściły wszystko w drodze do pracy. Mniejsze raczej na jakieś wyjścia. Jako dodatki: jednokolorowe rajstopy (beżowe lub czarne) i szale. Tak, jestem aż tak nudna 😀 Jedynym urozmaiceniem jest biżuteria. To ona ‘robi’ dużą część moich ubrań – wyraziste kolczyki i naszyjniki. Mam też delikatne łańcuszki albo bransoletki, ale to właśnie wybijające się dodatki są wg. mnie idealną przeciwwagą do bardzo prostych ubrań.

 

Jakie z tego wnioski?

Lubię prostotę, jednolite kolory, przylegające doły. Stawiam na funkcjonalność w kwestii butów i torebek, a jedynym szaleństwem, które nadaje charakter strojom są dodatki. Nie czuję się dobrze w jaskrawych kolorach, mieszankach wielu na raz, w falbanach czy jakichś wymyślnych krojach. Powoli wybieram jakość zamiast ilości – stąd kaszmirowe sweterki czy skórzane torebki i buty, które mają posłużyć na dłużej. Z tego wszystkiego układam swoje komplety, wśród których mam dwa podstawowe modele, które po prostu mi się sprawdzają i sprawiają, że czuję się dobrze i wygodnie. Szafa nie zawsze tak wyglądała. Miałam w niej totalny misz masz krojów i kolorów, miotając się pomiędzy ostatnimi trendami, wyprzedażami, a wygodą. Szybka moda i wpychające się oknami newsy o promocjach zdecydowanie nie ułatwiają sprawy. Krok po kroku jednak, po wielu przemyśleniach, przeczytanych książkach i blogach oraz kilku sprzątaniach szafy mam coś, z czego jestem w 90% zadowolona.

 

Bazowe zestawy na moim przykładzie:

I – wersja całoroczna, zimą wybierana częściej. Ciemne jeansy rurki – jednokolorowy sweterek – botki – duża, czarna torba – duży naszyjnik wyróżniający się fakturą lub wzorem.

II – wersja częściej wybierana jak jest cieplej. Spódnica tuba w mały wzór, powyżej kolana – beżowe/czarne rajstopy/latem bez nich – jednokolorowa koszulka z krótkim rękawem włożona w spódnicę – balerinki – średniej wielkości czarna torebka – wyraziste, duże kolczyki, np. z chwostem.

W takich kompletach czuję się najlepiej i najłatwiej jest mi je ułożyć patrząc na to, co mam w szafie. Zostały w niej tylko rzeczy, które mam ochotę nosić i dobrze na mnie wyglądają. Kluczem do sukcesu jest właśnie pozostawienie szafy w takim stanie, by pozwalała na swobodne kompletowanie strojów. Dużą jej część powinny stanowić rzeczy bazowe – jak w moim przypadku proste spodnie, T-shirty, spódnice z wysokim stanem i baleriny. U Ciebie może to być dokładnie to samo albo coś zupełnie innego. Po jaką górę masz ochotę sięgać najczęściej? Jakie doły wybierasz? Wygodnie Ci w nich? Pasują do siebie? Może praca narzuca Ci konkretny styl, który jednak nieco mija sie z Twoim – wtedy możesz stworzyć bazę służbową i prywatną. Nic nie stoi na przeszkodzie, by egzystowały obok siebie. Ja mam to szczęście, że nie muszę codziennie wbijać się w sztywne koszule i marynarki, w których nie do końca czuję sie swobodnie. Gdybym musiała, na pewno bym o robiła, ale w tej chwili mam sporą dowolność, więc z niej korzystam i uczę się swoich preferencji.

Można by dyskutować, gdzie tu styl w tych prostych rzeczach, które wybieram, ale styl wg. mnie jest tym, co tak zdefiniujemy. Można poprzestać na bazie i dać sobie spokój – bo dlaczego nie? Można ją też urozmaicić. To może być cokolwiek zechcemy, a będzie nas charakteryzować: wysoki stan i duża biżuteria w moim przypadku –  krój torebki – jeden wyrazisty kolor, który ciągle się przewija w garderobie – falbany przy ubraniach – styl pinup – ….. i wiele innych. Ogranicza nas tylko wyobraźnia i odwaga. Oczywiście byłoby też dobrze, gdyby dane elementy pasowały do naszego stylu życia i sylwetki, ale wszystko jest do dogrania.

Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że to właśnie w takiej prostocie czuję się najlepiej i akurat dodatki nadają mojemu stylowi charakter. W tej chwili uczę się nosić pasek z większą klamrą, który idealnie wpisuje się w wysokie stany i proste koszulki. Wcześniej nie przyszło mi to do głowy, ale powoli świadomie wybieram części garderoby, stawiając na jakość i dopasowanie elementów do siebie oraz do mnie. Zrozumienie swoich potrzeb i zaobserwowanie codziennych preferencji pozwoliło mi wyeliminować z szafy wymyślne kroje, które tylko zajmowały miejsce czy zbyt jaskrawe kolory, które mnie przytłaczały.  To były lata prób i błędów, ale wreszcie czuję, że jestem na dobrej drodze i po prostu dobrze czuję się z zawartością mojej szafy. Szlifuję ja na przestrzeni czasu, ale obrałam swoją ścieżkę i krok po kroku idę w moim kierunku. Wam życzę tego samego!

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o