Ekocuda, Ekotyki – co kupić ? Na co zwrócić uwagę? Gdzie zajrzeć?

Ekocuda to wielkie wydarzenie dla miłośniczek kosmetyków naturalnych lub po prostu zwracających uwagę na skład. Mamy za sobą już kilka edycji, a targi odbywają się już nie tylko w Warszawie, ale także w Poznaniu i Gdańsku. W Krakowie i Katowicach tymczasem mamy Ekotyki 🙂 Jeśli zastanawiacie się, czy się na nie wybrać i gdzie zajrzeć, to zapraszam na przegląd wystawców!

Na początek kilka ważnych informacji na temat samego przeglądu. Powstał on na bazie listy wystawców Warszawskiej edycji zimowej Ekocuda, bo akurat tutaj mieszkam i tu mam najbliżej. Mogłam nie wziąć jeszcze pod uwagę wszystkich, którzy pojawiają się na kolejnych edycja, ale co pół roku, przed każdą nową edycją będę robić aktualizację zawierającą ewentualne nowości. W przeglądzie znajdziecie kosmetyki, które przetestowałam – tu za każdym razem podlinkowuję pełną recenzję, jeśli taka już jest na blog; kosmetyki, których używam obecnie i już mogę powiedzieć kilka słów na ich temat oraz produkty, które mnie zainteresowały swoim składem – te fragmenty łatwo znajdziecie, bo użyłam kursywy, by je odróżnić. Dodatkowo podaję niektóre składy wspominanych produktów i na niebiesko oznaczam najciekawsze składniki w INCI. Pogrubienie nazwy marki natomiast oznacza, że jej opakowania są recyklingowalne lub do ponownego użytku – szkło, papier. Wypisałam także kilka drogerii oferujących różne marki, ale tutaj skupiłam się na firmach, które już same nie są wystawcami – także macie w ten sposób kilka dodatkowych możliwości.

Czego w przeglądzie NIE znajdziecie? To moje subiektywne wybory, składy spełniające moje kryteria (o nich przeczytacie tutaj – klik) oraz produkty na tyle ciekawe, wyróżniające się z jakiegoś powodu, że trafiły na listę. Nie ma natomiast marek, które nie udostępniają składów na stronie albo marek z surowcami. Nie jestem w stanie powiedzieć nic o jakości olei, czy glinek danej marki, jeśli jej nie stosowałam. Nie mogę też nic powiedzieć o minerałach, których nie używałam – składy są podobne, więc trzeba przetestować formuły na sobie i zobaczyć, co najlepiej wygląda na skórze. Jeśli nie ma jakiejś marki lub konkretnego kosmetyku opisywanej marki, nie oznacza, że są one złe, ale istnieje możliwość, że nie zaciekawiły mnie wystarczająco bądź nie spełniają kryteriów INCI, po prostu wybrałam najciekawsze w mojej opinii produkty. Zachęcam Was do czytania składów na stoiskach wystawców bądź podczas robienia listy przed wybraniem się na wydarzenie, bo niestety – NIE wszystkie marki proponują produkty z naprawdę dobrymi składami. Zdarzają się różne wpadki, więc bądźcie czujne! W każdym razie mam nadzieje, że mój przegląd Wam pomoże i znajdziecie kosmetyki, które staną się Waszymi ulubieńcami 🙂 Jeśli macie jakieś pytania lub wątpliwości, dajcie mi znać w komentarzu, postaram się pomóc, o ile tylko będę w stanie.

 

4organic 

Na początek niekosmetycznie, ale w istotnej dla nas kobiet kwestii. 4organic to firma-matka 3 córek: kosmetycznej Dermy, OrganicCup i Ginger Organic. Ginger Organic produkuje tampony i podpaski z certyfikowanej, organicznej bawełny, a więc to zdrowszy wybór dla naszego ciała. Organic Cup to kubeczki menstruacyjne w dwóch rozmiarach. Sama jeszcze takiego nie używałam, mam pewne obawy co do tego sposobu, ale wiem, że wielu osobom świetnie się sprawdza. Jeśli Was to interesuje, zajrzyjcie na ich stanowisko i dowiedzcie się więcej.

 

Alkemie 

 

 

Sama się trochę oszukałam, bo wcześniej nie zwracałam specjalnie uwagi na kosmetyki Alkemie. Początki INCI są często niepozorne – pospolite składniki jak olej słonecznikowy czy gliceryna nie zachęcały mnie do spróbowania, ale zaczęłam wczytywać się we właściwości innych składników, szczególnie ekstraktów dalej w składzie i w ten sposób jednak wybrałam parę produktów. Krem-maska Dream of beauty zawiera łagodzące mąkę owsianą, olej z wiesiołka z kwasami GLA świetnie radzącymi sobie z podrażnieniami, czy ekstrakt z lukrecji, który ma udowodnione działanie wspomagające w schorzeniach skórnych jak AZS czy trądzik różowaty. Do tego wszystkiego dochodzi ekstrakt z tarczycy bajkalskiej, która sprawia, że nasze komórki są dłużej żywotne, przez spowolnienie skracania telomerów podczas podziałów komórkowych, czyli de facto starzejemy się wolniej. Ten sam ekstrakt znajdziecie we wspominanej dalej esencji z Polnego warkocza. Dla każdej cery potrzebującej działania łagodzącego i przeciwzapalnego.

 

Aqua, Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucoside, Avena Sativa (Oat) Kernel Flour, Oenothera Biennis (Evening) Primrose Oil, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Isoamyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Myristyl Myristate, Biosaccharide Gum-1, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter Extract, Butanodiol, Centella Asiatica Extract, Polygonum Cuspidatum (Japanese Knotweed) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Tasmannia Lanceolate Fruit Extract, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Caprylic /Capric Triglyceride, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Laminaria Ochroleuca Algae Extract, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Limonene, Linalol

 

Krem pod oczy Better than botox bazuje na hydrolacie chabrowym rozjaśniającym cienie pod oczami, zawiera do tego pobudzającą mikrokrążenie kawę oraz silnie ujędrniający Darutoside, który jest także preparatem dodawanym do kosmetyków na rozstępy i olej tsubaki działający antyoksydacyjnie i hamująco na rozkład kolagenu w skórze. Wszystkie te właściwości mogą składać się na dobrą pielęgnacje skóry pod oczami. Najpierw jednak należałoby oczyścić skórę, w czym pomoże pianka Foam my god zawierająca delikatne substancje myjące, ale także bogactwo ekstraktów, które od razu podczas mycia pielęgnują skórę. Jestem wielką miłośniczką pianek i pewnie któregoś dnia po nią sięgnę.

 

Pianka: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Maltooligosyl Glucoside /Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glycerin, Acacia Concinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca Fruit Extract, Gypsophila Paniculate Root Extract, Sodium PCA, Butanodiol, Centella Asiatica Extract, Polygonum Cuspidatum (Japanese Knotweed) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Extract, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Tasmannia Lanceolate Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum, Limonene

 

Annabelle Minerals 

 

Jestem wielką fanką Annabelle. Ich podkład kryjący w odcieniu Golden fair był moim pierwszym mineralnym i od razu trafionym produktem – dla cery mieszanej w stronę tłustej. Kupiłam też ich pudełko minaturek Get set (recenzja i swatche – klik), w którym znajdują się mini wersje pudrów, primera glinkowego, korektora, kilku cieni i wszystkich róży. Korektor świetnie przykrywa wszystkie wypryski i przebarwienia, a róże pięknie komponują się ze skórą – z sześciu właściwie cztery mi pasują, co jest świetnym wynikiem. Ostatnio też marka wypuściła cudnie mieniące się rozświetlacze, które na razie widziałam tylko na ich story, ale na pewno to nadrobię na targach i zobaczę je na żywo.

 

Asoa 

 

 

Olbrzymim hitem marki jest krem Odżywcza goja polecany cerom tłustym i mieszanym. Krem jest dość gęsty, nieco cięższy, ale świetnie się wchłania i trzyma cerę w ryzach. Odżywia ją, ale nawilżenie nie jest jego mocną stroną. Będzie dobry do cer niepotrzebujących zbyt dużego nawilżenia, ale celujących w zmatowienie. Podobnie jak inne produkty marki, bazuje na hydrolatach zamiast wody, co jest dość wyjątkowym faktem na rynku – jeszcze niewiele jest takich kosmetyków. W składzie jest też dość ciężki olej awokado, więc osoby o cerze skłonnej do zapychania powinny mieć to na uwadze.

 

Rosa damascena (Rose) Floral Water, (Leptospermum scoparium (Manuka) Floral Water, Persea Gratissima Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Hellianthus Annuus Seed Oil, Lycium Barbarum Fruit Extract, Tocopherol Acetate, Glyceryl Stearate Citrate, Cetyryl alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum,D-Panthenol,, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Niacinamide, Glycerin, Aqua, Centella Asiatica Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf (Green Tea) Extract

 

Ich nowość krem MSO tymczasem lepszy będzie do cer suchych lub wrażliwych, ze względu na zawartość łagodzących składników jak olej z ogórecznika, pestek malin czy alantoina, hydrolat różany, nawilżający kwas hialuronowy i antyoksydacyjny Q10. Zwróciłam również uwagę na krem pod oczy na hydrolacie neroli, ujędrniającym ekstrakcie z zielonej kawy oraz Q10 i witaminie B3. To duża dawka odżywcza dla delikatnej skóry wokół oczu, podobnie jak w olejowym serum z kombinacją Q10-wit. CE. Jeśli sprawia Wam ona problemy, zerknijcie na ten kremik lub serum.

 

Krem pod oczy: Citrus aurantium (Orange blossom) floral water, Rosa damascena (Rose) Floral Water, Persea Gratissima Oil, Passiflora Edulis Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Argania Spinosa Kernel Oil,Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate Citrate, Cetyryl alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, D-Panthenol, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Niacinamide, Green Coffee Bean Extract

 

Robiąc ten przegląd zamierzałam NIE wypisywać większości oferty żadnej marki, ale nic nie poradzę, że Asoa ma tyle ciekawych produktów. Ich maseczki glinkowe w proszku są fajnie skomponowane, wzbogacone o dodatki dostosowane do potrzeb różnej cery, a do tego kolorowe. Jest też już gotowa w słoiczku – ta z algami morskimi, hydrolatem rumiankowym, Q10 i kwasem liponowym. Mam ją na oku jako produkt odżywczo-oczyszczający. Na koniec tylko jeszcze wspomnę o rzadziej spotykanych hydrolatach – jak kwiat manuka czy drzewo herbaciane. Fanki hydrolatów – to niezła gratka dla Was.

 

Maseczka algowa: anthemis nobilis (camomile) flower water, Spirulina Platensis (Spirulina) Powder, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil,Vitis Vinifera Oil, Grapeseed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Moringa Oleifera Seed Oil, Allantoin, Thioctic Acid, Ubiquinone, Hordeum Vulgare Extract, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum

 

Azeta Bio 

 

 

Włoska marka specjalizuje się w produktach dla dzieci i kobiet w ciąży. W asortymencie można znaleźć pasty do zębów, kremy i płyny, czy skrobię ryżową do mycia dla dzieci oraz dla matek olejek ochronny do brodawek czy olejek do masażu krocza, a dla każdego mleczko z filtrem SPF50, bezpieczne już od niemowlęctwa.

 

Mleczko: Aqua (Water), Dicaprylyl Ether (Coconut oil), Zinc Oxide (natural mineral), Glycine Soja Oil*, Glycerin (Olive oil), Olea Europaea Fruit Oil (oliv oil)*, Titanium Dioxide (natural mineral rutile), Propanediol (from vegetable oil), Cera Alba (white Beeswax), Polyglyceryl-4 Oleate, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Hydrated Silica (from marine sand), Magnesium Stearate, Phenethyl Alcohol, Sodium Chloride, Parfum, Polyglyceryl-3 Ricinoleate, Alumina, Tocopherol (Hemp oil)*, Ethylhexylglycerin, Stearic Acid, Phytic Acid, Plukenetia Volubilis Seed Oil (Inca Inchi seed oil/Inca omega oil)

 

Babo 

 

 

W ofercie Babo najbardziej zainteresował mnie ich bogaty tonik przeciwzmarszczkowy zawierający kilka ciekawych składników. W INCI mamy mnóstwo substancji nawilżających, aminokwasów i betaglukan świetnie łagodzący podrażnienia oraz stymulujący syntezę kolagenu i elastyny w skórze, a także glukonian cynku i miedzi przyspieszające gojenie, hamujące zniszczenia w kolagenie i regulujące pracę gruczołów łojowych. To jeden z najciekawszych toników, jakie kiedykolwiek widziałam – produkt dla wszystkich szukających ciekawego boosta podczas pielęgnacji. Pozostałe ich produkty także je zawierają, ale nie wszystkie są idealne składowo, więc dobrze się wczytajcie w INCI, jeśli macie na coś ochotę.

 

aqua, aloe barbadensis leaf juice, glycerin, betaine, xylitol, panthenol, dehydroacetic acid, benzyl alcohol, ginkgo biloba leaf extract, magnesium aspartate, zinc gluconate, copper gluconate, beta glucan, sodium pca, sodium lactate, arginine, aspartic acid, pca, glycine, alanine,serine, valine, proline, threonine, isoleucine, histidine, phenylalanine

 

Balja 

Balja to zaledwie kilka środków czystości, a ja prawdopodobnie wypróbuję je wszystkie. Najbardziej interesuje mnie proszek do zmywarki, ale jak zwykle w zestawie wychodzi taniej, więc warto wziąć do tego sól i nabłyszczacz. Wydawać by się mogło, że to mogą być drogie produkty, ale to niewielkie pieniądze, porównywalne do cen tradycyjnych środków do zmywarek, zatem nie trzeba dopłacać za dobry skład oznaczający też dbałość o środowisko.

 

Proszek do zmywarki: >30% cytrynian sodu, wodorowęglan sodu, 10-15% nadwęglan sodu, krzemian sodu, węglan sodu, TEAD (aktywator bielenia), <5% niejonowe substancje powierzchniowo-czynne, <2% fosfaniany, <1% enzymy (amylaza, subtylizyna)

 

Bandi 

 

 

Bandi niedawno wypuściło całą linię pod nazwą Eco Friendy Care. Produkty mają ładne składy i są zapakowane w szklane słoiczki. Bazują na probiotykach, fermencie z bambusa i bakuchiolu, czyli tzw. roślinnym retinolu, działającym w podobny sposób, ale bez wywoływania podrażnień. Najbardziej ciekawi mnie lekka emulsja, bo zawiera wszystkie te składniki, a do tego konserwujący/nawilżający filtrat z rzodkwi; tonizujący żel z tym samym filtratem i delikatnymi substancjami myjącymi, a także peeling ze skrobią ryżową i matchą. Bandi nie jest zywczajowym producentem kosmetyków naturalnych, raczej dermokosmetyków i linii profesjonalnych dla salonów, tym bardziej więc cieszę się, że taka linia się pojawiła. Te trzy produkty widzę jako dobre do różnego rodzaju cery.

 

Emulsja: Aqua/Water*, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate*, C13-15 Alkane**, Tripelargonin**, Propanediol**, Butyrospermum Parkii Butter (Shea Butter)**, Glyceryl Stearate**, Alpha-Glucan Oligosaccharide*, Trehalose**, Squalane**, Cetearyl Alcohol**, Polymnia Sonchifolia Root Juice*, Bakuchiol*, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Lactobacillus*, Maltodextrin*, Sodium Stearoyl Glutamate**, Caesalpinia Spinosa Gum**, Xanthan Gum*, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol

 

Be Loved 

 

 

Tutaj koniecznie obejrzyjcie ich przeciwstarzeniowy krem pod oczy papaja-mango, który ma piękny, bogaty skład, ale jest konsystencji musu, który bardzo szybko się wchłania i odżywia skórę. Mnie szczególnie podobają się w INCI fermentowane składniki, które skóra lepiej przyswaja, dodatek rozjaśniającego niacynamidu i pobudzającej mikrokrążenie kawy.

 

Rosa Damascena Flower Water, Pelargonium graveolens flower / leaf / stem water, Carthamus Tinctorius Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Cetearyl Olivate, Oliver Sorbitan, Rosa canina (Rosehip) seed oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Rhus Succedanea Fruit Wax, Aqua, Lactobacillus Ferment Lysate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Punica Granatum Extract, Lactobacillus Ferment, Caffeine, Lactobacillus / Acerola Cherry Ferment, Leuconostoc / Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus / Cocoa Fruit Ferment Filtrate, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract, Tocopherole, Panthenol, Niacinamide (vitamin B3), sodium hyaluronate, hyaluronic acid, * Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Glycerine, Sorbic Acid * (ECOCERT preservative)

 

Ich drugi produkt pod oczy żel Hydro ZEN oraz serum do twarzy o tej samej nazwie zawierają peptydy stymulujące syntezę kolagenu i wspierające nawilżenie skóry, więc także warto się nim zainteresować. Ja powoli włączam peptydy do swojej pielęgnacji, bo to jedne z lepszych składników przeciwstarzeniowych, jakie da się znaleźć w kosmetykach. Na naszym rynku wcale nie ma tak dużo kosmetyków z dobrym składem, które by je zawierały, a Be Loved to jeden z rodzynków. Podobnie sprawa ma się co do kremów bazujących na hydrolatach zamiast wody – takim produktem jest krem Be the change, na hydrolatach malinowym i różanym, bogaty w ekstrakty i substancje nawilżające. Niezwykle ciekawi mnie ponadto tonik Fruits & Flowers Hidden Powers, czyli miks hydrolatów różanego, jaśminowego, geranium i lawendowego wzbogacony o antybakteryjną i zwalczającą zaskórniki azeloglicynę, rozjaśniający cerę i pobudzający syntezę kolagenu niacynamid oraz sporą liczbę ekstraktów owocowych naturalnie bogatych w kwasy AHA. Po tak pięknym składzie spodziewałabym się sporo!

 

Hydro Zen serum: Rosa Damascena Floral water, Hialuron, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate, Glycine Soja & Ceramide 2, Palmitoyl Tripeptide-5, Glycerine, Saccharide Isomerate, Aqua, Citric Acid & Sodium Citrate, Pantenol, Alantoin, Benzyl Alcohol (and) Dehydroacetic Acid

 

 

Be organic 

 

 

Jako jedna z nielicznych na naszym rynku, marka proponuje krem do twarzy i krem pod oczy z ciekawym ekstraktem Acmella oleracea, który stymuluje produkcję kolagenu oraz rozluźnia mięśnie, przez co minimalizuje zmarszczki i bywa nazywany ziołowym botoksem. To dobra opcja dla skór zarówno młodych, jak i dojrzałych, bo na obu może przynieść widoczne efekty, raczej dla cer suchych lun normalnych.

 

Krem pod oczy: Aqua, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Isoamyl Laurate, Behenyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Glycerin, Propanediol, Sorbitan Olivate, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Chenopodium Quinoa Seed Extract, Acmella Oleracea Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Parfum, Centella Asiatica Extract, Sodium Levulinate, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Sodium Hyaluronate, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Pullulan, Potassium Sorbate, Citric Acid, Alcohol, Sodium Phytate

 

Be the sky girl 

 

 

Be the sky girl to dla mnie nowość, której jeszcze nie sprawdziła na swojej skórze, ale zaciekawiła mnie dwoma produktami z niacynamidem w składzie. To jeden z moich ulubionych składników, który robi praktycznie wszystko. Tak, naprawdę. Stymuluję syntezę kolagenu, pomaga regulować pracę gruczołów łojowych, rozjaśnia przebarwienia, czy działa antybakteryjnie. Dlatego też w oko wpadł mi krem Agent White z dodatkiem m.in. witaminy C , wybielajacego ekstraktu z drzewa tary, czy kwasu fitowego, więc powinien pomóc na problem z przebarwieniami u każdego; a także serum do cery mieszanej i tłustej Keep pure ponownie z niacynamidem oraz korą wierzby, wąkrotką  i oczarem wirgilijskim, które pomogą uregulować problematyczną skórę. 

 

Agent White: Aqua, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Oryza Sativa Bran Oil, Tripelargonin, Propanediol, Sesamum Indicum Seed Oil, Niacinamide,  Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Orbignya Oleifera Seed Oil, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Glycerin, Myristyl Myristate, Sodium Phytate, Hypoxis Rooperl Rhizome Extract, Boerhavia Diffusa Root Extract, Morus Alba Fruit Extract, Caesalpinia Spinosa Gum, Xanthan Gum, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum, Linalool, Limonene.

 

 

Better land 

 

 

To sklep, gdzie można zaopatrzyć się w cały przekrój produktów. To miejsce, gdzie zaczniecie przygodę z kubeczkiem menstruacyjnym, metalowymi słomkami, orzechami piorącymi czy środkami czystości z dobrym składem. Polecam zajrzeć i pogadać, ale ostrzegam, że możecie nie wyjść z pustymi rękami 😉 Zerknijcie na kremy z filtrem Anthyllis i Aphanova, środki higieny osobistej Masmi, pasty do zębów dla dzieci Jack’n’Jill, czy maskę-peeling La Fare 1789 (moja recenzja – klik).

 

Pasta Jack’n’Jill: Silica, Vegetable Glycerin, Xylitol, Certified Organic Calendula Officinalis Extract, Xanthan Gum, Certified Organic Natural Flavour (Raspberry, Banana, Blueberry, Blackcurrant, Strawberry), Purified Water

 

Biofficina Toscana 

 

 

Ta włoska marka oferuje bardzo szeroki asortyment produktów. Jako jedna z niewielu wśród wystawców ma kosmetyki dla mężczyzn, zarówno tradycyjne produkty w wersji męskiej, jak i produkty do golenia. Mąż powoli przekonał się do naturalnych kosmetyków, więc niedługo sprawię mu nowy zestaw – tym razem żel do golenia (w składzie Phenoxyethanol, więc zastanówcie się, czy go akceptujecie) i krem po goleniu tej właśnie marki. Żel został oparty na delikatnych substancjach myjących, ale nie brakuje również pielęgnujących składników, jak humektanty, olejki i ekstrakty. Jeśli Wasi faceci nie dają się namówić do pielęgnacji, to tu jest właśnie miejsce, w którym możecie ją przemycić.

 

Żel do golenia: Aqua [Water], Sodium cocoyl sarcosinate, Hydroxyethyl ethylcellulose, Decyl glucoside, Coco-glucoside, Glyceryl oleate, Urtica dioica (Nettle) leaf extract*, Malva sylvestris (Mallow) flower/leaf extract*, Sodium dehydroacetate, Sodium olivamphoacetate, Sodium lactate, Glycerin, Fructose, Sodium PCA, Glycine, Inositol, Lactic acid, Niacinamide, Urea, Sodium benzoate, Phenoxyethanol, Tetrasodium glutamate diacetate, Limonene, Linalool, Eugenol, Citrus sinensis peel oil expressed, Amyris balsamifera bark oil, Boswellia carterii gum oil, Cananga odorata flower oil, Cinnamomum zeylanicum bark oil, Citrus aurantium bergamia (Bergamot) fruit oil, Citrus limon (Lemon) peel oil, Coriandrum sativum (Coriander) seed oil, Eugenia caryophyllus (Clove) bud oil, Jasminum officinale flower oil, Lavandula angustifolia herb oil, Myristica fragrans (Nutmeg) kernel oil, Pelargonium graveolens flower oil, Pimenta racemosa leaf/fruit oil, Pogostemon cablin leaf oil, Rosa damascena flower extract, Schinus terebinthifolius seed extract, Vanillin, Zingiber officinale (Ginger) root oil

 

Ja natomiast jestem olbrzymią fanką olejów w demakijażu, także w formie bardziej zbitych balsamów. Biofficina proponuje w tej kategorii bogate masełko z emulgatorem, które widziałam w jednym z filmów Niesi25 i tym bardziej jestem go ciekawa. Trzecią interesującą kategorią są lekkie emulsje pielęgnujące, czyli sądząc po składzie bogatsze toniki/esencje. Powinny fajnie podbijać właściwości nakładanych następnie kosmetyków i same nieco odżywiać cerę.

 

Masełko: Prunus amygdalus dulcis (Sweet almond) oil, Caprylic/ capric triglyceride, Myristyl lactate, Lauryl glucoside, Butyrospermum parkii (Shea) butter, Cera alba [Beeswax], Hydrogenated castor oil, Polyglyceryl-2 dipolyhydroxystearate, Aqua [Water (Eau)], Glycerin, Polyglyceryl-3 polyricinoleate, Rosa rubiginosa seed oil*, Simmondsia chinensis (Jojoba) seed oil*, Vitis vinifera (Grape) seed oil*, Morus nigra fruit extract*, Vaccinium myrtillus (Myrtle) fruit extract*, Ribes nigrum (Black currant) fruit extract*, Ribes uva-crispa fruit extract*, Parfum [Fragrance], Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl palmitate, Citric acid.

 

Biolinea 

 

 

Drogeria, gdzie znajdziecie kolorówkę Alkemilla, w tym mocno kryjący podkład w kompakcie, bardzo przystępną cenowo kolorówkę i pielęgnację Avril, czy oliwy magnezowe Laboratorium Cosmeceuticum, świetne do odświeżenia stóp.

 

Podkład Avril: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Simmondsia Chinansis Seed Oil*, Glycerin, Glyceryl Stearate, Alcohol, Lauryl Laurate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Microcrystalline Cellulose, Benzyl Alcohol, Sodium Stearoyl Glutamate, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Parfum, Medicago Sativa Extract*, Silica, Tocopherol, Cellulose Gum, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Dendrobium Phalaenopsis Flower Extract, Citric Acid, Soduim Hydroxide, +/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891

 

Bioorganika 

 

 

To drogeria z dość szerokim asortymentem. Ja polecam zwrócić uwagę na markę makijażową Benecos w bardzo przystępnych cenach . Uwielbiam ich błyszczyk do ust (recenzja- klik) , mają też matowe pomadki, które bardzo dobrze się trzymają i sporo innej kolorówki. Poza tym w asortymencie m.in. produkty Madary, ale tu zwracajcie uwagę na alkohol w INCI, pielęgnację męską i damską lillamai oraz Avebio i Ecolab. Dostępny w ofercie puder myjący Make me bio to jeden z moich ulubieńców do oczyszczania – delikatnie myje, łagodzi podrażnienia, zostawia odświeżoną i miękką skórę.

 

Benecos błyszczyk: Ricinus Communis (Castor) Seed Oil*, Lanolin, Brassica Campestris/ Aleurites Fordi Oil Copolymer, Silica, Mica, Beeswax / Cera Alba*, Parfum (Essential Oils), Candellila Cera, Limonene, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil*, Linalool, Benzyl Benzoate (+/- (May Contain) Iron Oxides (Ci 77491), (Ci 77492), (Ci 77499), Talc, &Nbsp;Titanium Dioxide (Ci 77891), Ultramarines (Ci 77007), Manganese Violet (Ci 77742))

 

Bioselect 

 

 

Tutaj ponownie mam propozycję dla mężczyzn – Bioselect ma w ofercie piankę do golenia na hydrolacie szałwiowym, działającym łagodząco i antyspetycznie oraz delikatnych substancjach myjących, która zapewni skuteczne pozbycie się zarostu połączone z elementami pielęgnacji.

 

Salvia Officinalis (Sage) Flower/Leaf/ Stem Water*, Aqua (Water), Sodium lauroyl sarcosinate, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamidopropyl betaine, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Aloe Barbadensis (Leaf Juice) Gel*, Sodium lauroyl glutamate, Panthenol, Olivoyl hydrolyzed wheat protein, Maltooligosyl Glucoside, Glyceryl Oleate, Coco-Glucoside,Hydrogenated Starch Hydrolysate, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Fruit oil*,Origanum Dictamnus Flower/Leaf/ Stem Extract*, Crithmum Maritimum Extract, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Dehydroacetic acid, Citric acid, Parfum**, Limonene***

 

Zerkając w INCI wybrałam jeszcze dwa kosmetyki z filtrami przeciwsłonecznymi: mleczko dla dzieci SPF30 oraz sztyft SPF50. Oba bazują na filtrach mineralnych i nie mają w składzie nic kontrowersyjnego. Pozostałe produkty ochronne nie były już tak ładne składowo, więc zwróćcie uwagę na te dwa.

 

Sztyft: Zinc Oxide, Pongamia Glabra (Karanja) Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cera Alba (beeswax)*, Glyceryl Hydrogenated Rosinate, Candelilla Cera (Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax), Glyceryl Behenate, Copernicia Cerifera Cera (Carnauba Wax), C10-18 Triglycerides , Origanum Dictamnus Flower/Leaf/ Stem Extract*, Polyglyceryl-3 polyricinoleate, Hydrogenated Castor Oil*

 

Bioup 

 

 

Choć nie przepadam za olejowymi kosmetykami pod oczy, to skoncentrowane serum Vitamin Treasure zasługuje na wzmiankę. Zawiera miks super odżywczych olei, jak rozjaśniająca przebarwienia dzika róża, łagodzący podrażnienia wiesiołek czy skwalan uzupełniający barierę hydrolipidową. Do tego mamy silnie antyoksydacyjny koenzym Q10 oraz olejową witaminę C, która ujędrnia tę okolicę i wzmacnia płytko ułożone naczynia krwionośne. Bardzo ładna kompozycja!

 

Avena Sativa Kernel Oil, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Cucumis Sativus Seed Oil, Oenothera Biennis (Evening Primose) Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Squalane, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Punica Granatum Seed Oil, C13-15 Alkane (Squalane Light), Buxus Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocopherol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Ubiquinone (Co-Enzyme Q10), Calophyllum Inophyllum (Tamanu) Seed Oil, Arnica Montana Flower Extract, Althea Officinalis Root Extract, Retinyl Palmitate, Hydrogenated Retinol, Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Bisabolol

 

Fajnymi produktami są też toniki, czyli mieszanki hydrolatów wzbogacone o nawilżającą betainę i łagodzący pantenol. Do wyboru opuncja figowa-róża, lawenda-mięta lub głóg-kocanka, dostosowane do różnych potrzeb skóry.

 

Opuntia ficus-indica (Prickly Pear) Fruit Water, Rosa Damascena Flower Water, Betaine, Panthenol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Aqua

 

Brooklyn groove 

 

 

 

Największą ciekawostką tej marki jest dezodorant na wodorotlenku magnezu, który nie zawiera sody i nie powinien podrażniać nawet wrażliwej skóry. Dezodorant ma w składzie węgiel, przez co jest czarny. Podobno zupełnie nie widać tego na skórze i tym bardziej ciekawi mnie ten produkt.

 

Butyrospermum Parkii Butter (Maslo Shea)*, Solanum Tuberosum Starch (Skrobia Ziemniaczana), Bentonite (Glinka Bentonitowa), Sodium Bicarbonate (Wodorowęglan Sodu), Cocos Nucifiera Oil (Olej Kokosowy)*, Magnesium Hydroxide (Wodorotlenek Magnezu), Charcoal Powder (Węgiel Aktywny), Lavandula Angustifolia Oil (Olejek z Lawendy), Cymbopogon Flexuosus Oil (Olejek z Trawy Cytrynowej)*, Limonene**, Linalool**, Salvia Officinalis Oil (Olejek z Szałwii), Mentha Piperita Oil (Olejek Miętowy), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (Olejek z Drzewa Herbacianego), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (Olejek z Eukalipstusa), Geraniol**, Citral

 

Creamy 

 

 

Creamy to wysokiej jakości serum olejowe w wersjach do różnych typów cery. Właśnie otworzyłam serum Young cacay docelowo do cery tłustej, z regulującym pracę gruczołów łojowych olejem konopnym, rozjaśniającym z  pietruszki, antyoksydacyjnym Q10 i olejową witaminą C świetnie tolerowaną przez skórę. Na oku mam jeszcze kilka wersji: m.in. Daily Care Sacha Inchi  z olejem jak w nazwie czy Ageless opuntia z olejem moringa i z opuncji figowej – wszystkie trzy moim zdaniem do każdego typu cery. Na pewno znajdziecie u nich coś olejowego dla siebie, składniki są ładnie opisane w sklepie, ale sprawdzajcie w INCI, czy oprócz olei są wspomniane substancje, czyli Ascorbyl Tetraisopalmitate i Ubiquinone, bo uważam, że to one robią tu wielką część roboty.

 

Cacay: Cannabis Sativa Seed Oil, Carum Petroselinum Seed Oil, Caryodendron Orinocense Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ubiquinone, Salicornia Herbacea Extract, Capryloyl Salicylic Acid, Jasminum Sambac Flower Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Linalool*, Benzyl Alcohol*, Benzyl Benzoate

 

DLA Kosmetyki

 

 

W ofercie DLA zaciekawiło mnie spoko kosmetyków, ale nie trafią na listę ze względu na kilka składników, które nie spełniają moich kryteriów INCI. Przeważnie w każdym przypadku to kwestia jednego składnika i ja sama prawdopodobnie użyłabym takiego kosmetyku, ale bez uprzedniego przetestowania nie mogę ich tu umieścić. Bez zarzutu natomiast są 3 interesujące produkty, gdzie dwa z nich to płyny do mycia twarzy, które bazują na naparze ziołowym, a dalej w składzie mają dodatek przeciwbakteryjnego srebra oraz kwasu migdałowego, więc szczególnie docenią je skóry z niedoskonałościami albo lubiące minimalizm składowy. Trzeci produkt to płyn do higieny intymnej pod cudną nazwą Anyżowa ziołomyjka bazujący na łagodzących i przeciwzapalnych ziołach, jak prawoślaz, nagietek, czy lawenda, z dodatkiem pantenolu, alantoiny oraz kwasu mlekowego zapewniającego odpowiednie pH okolic intymnych.

 

Decoctum Althea Officinalis Root, Decoctum Acorus Calamus Rhizome, Infusion of Calendula Officinalis Flower, Infusion of Alchemilla Vulgaris, Infusion of Lavandula Officinalis Flower, Glycerin, Panthenol, Potassium Cammelinate, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Ascorbic Acid, Pimpinella Ansium Seed Oil, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum

 

e-fiore 

 

 

 

O serum hialuronowym e-fiore słyszałam mnóstwo dobrego od zaprzyjaźnionych blogerek i wszystkie trzy wersje są na mojej chciejliście. Zacznę chyba od wersji z mocznikiem i kwasem mlekowym, przeznaczonym do cer tłustych. Dwie pozostałe to algi-zielona herbata (raczej cera normalna, sucha ze względu na komedogenność alg) oraz mleczko pszczele-pantenol (różne cery). Wszystkie mają bardzo proste składy, ukierunkowane na konkretne działanie.

 

Wersja do cery tłustej: aqua, sodium hyaluronate, hyaluronic acid, urea, lactic acid, dehydroacetic acid, benzyl alkohol

 

Kolejne interesujące produkty to rozjaśniający krem pod oczy z witaminą C i kwasem kojowym, który dobrze radzi sobie z przebarwieniami i cieniami oraz serum olejowe z przeciwstarzeniową opuncją figową, żeń szeniem i kompletem witamin ACE, które powinno dobrze wesprzeć poszarzałą, potrzebującą energetyzującego kopa cerę każdego typu.

 

Krem pod oczy: sclerocarya birrea (marula) seed oil, citrus aurantium (neroli) flower water, butyrospermum parkii butter, citrus aurantium sinensis (orange) fiber, cetearyl alcohol, punica granatum rind extract, ascorbic acid, glycerin, koijc acid dipalmitate, lecithin, xanthan gum, aloe barbadensis leaf juice powder, tocopheryl acetate, lactic acid, dehydroacetic acid, benzyl alcohol, mica, titanium dioxide, tin oxide

 

ekodrogeria 

 

 

W tej drogerii warto zwrócić uwagę na kilka marek: Bentley organics z organicznymi kosmetykami i środkami czystości, kremy z filtrami Alphanova, ajurwedyjskie maseczki Chic Chiq, naturalna kolorówka Couleur Caramel, produkty ze śluzem ślimaka Helixium, aloesowa pielęgnacja Santaverde oraz kolorówka i pielęgnacja Uoga uoga.

 

Helixium kontur oka: AQUA (WATER), CITRUS PARADISI FRUIT WATER*, SNAIL SECRETION FILTRATE*, AVENA SATIVA (OAT) KERNEL EXTRACT*, SECHIUM EDULE EXTRACT*, ROYAL JELLY*, RHIZOBIAN GUM, XANTHAN GUM, GLYCERIN, CYAMOPSIS TETRAGONOLOBA (GUAR) GUM, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE, SODIUM LEVULINATE, LEVULINIC ACID, POTASSIUM HYDROXIDE, POTASSIUM CITRATE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, DEHYDROACETIC ACID, CITRIC ACID, BENZYL ALCOHOL

 

Esito 

 

 

Uwielbiam olejową witaminę C, ale to nie jedyny powód by zainteresować się serum od Esito. W składzie znajdziemy rzadko spotykany bakuchiol, czyli roślinny odpowiednik retinolu, wykazujący jego właściwości, ale działający bez wywoływania podrażnień. Delikatnie złuszcza, ujędrnia, normalizuje pracę gruczołów łojowych skóry, poprawia koloryt. Koi podrażnienia i przyspiesza regenerację naskórka. Oleje są raczej cięższe, więc na cerach tłustych może się nie sprawdzić.

 

Macadamia Ternifolia Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Squalane*, Brassica Campestris Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Tocopherol, Bakuchiol, Zingiber Officinale Root Extract, Alpinia Officinarum Root Extract, Echinacea Angustifolia Extract

 

Ciekawy jest też peeling enzymatyczny, które jest produktem enzymatyczno-chemicznym, bo opartym na enzymie z papai oraz kwasie mlekowym. Dodatkowo w składzie m.in. glinka, multifunkcyjny niacynamid, aminokwasy i nawilżając-złuszczający mocznik, a więc to dość wszechstronny skład, który nie tylko złuszczy naskórek, ale od razu odżywi i nawilży cerę. Może być mocno złuszczający, toteż osoby z cerą wrażliwą powinny być ostrożne.

 

Aqua, Propanediol, Glycerin, Mandelic Acid, Niacinamide, Kaolin*, Carrageenan*, Cellulose Gum*, Maltodextrin, Papain, Ceratonia Siliqua Gum*, Sucrose*, Calcium Pantothenate, Magnesium Lactate, Alanine, Proline, Serine, Potassium Lactate, Phenethyl Alcohol, Magnesium Chloride, Sodium Citrate, Xanthan Gum, Sodium Phytate*, Urea, Sodium Hydroxide, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin

 

Felicea 

 

 

Felicea, czyli polska, naturalna kolorówka. Chyba nie potrafię wybrać nic konkretnego, bo ciekawi mnie wszystko! Pomadka ochronna z kolorem trafiła do moich ulubieńców zimy (recenzja – klik) , mam też ich błyszczyk i pomadkę. Do produktów do oczu, jak cienie czy kredka do brwi, ostatnio dołączy także tusz z dwiema wersjami szczoteczki. W ofercie posiadają również inne produkty do makijażu: korektor pod oczy, pudry, bronzer, piękne róże. Przy pomocy kosmetyków można wykonać prawie cały makijaż – prawie, bo brakuje jeszcze podkładu, ale może i taki się pojawi 🙂 Wszystko jest bardzo przystępne cenowo, więc koniecznie do nich zajrzyjcie, jeśli tylko potrzebujecie czegoś z kolorówki.

 

Tusz: Aqua, CI 77499, Glyceryl Behenate, Propanediol, Myrica Pubescens Fruit Wax, Magnesium Aluminum Silicate, Phenethyl Alcohol, Acacia Senegal Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol Arginine, Copernicia Cerifera Cera, Oryza Sativa Cera, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Lysine, Sodium Lauroyl Glutamate, Magnesium Chloride, Quartz, CI 77891  

 

Fresh&natural 

 

 

Na ostatnich Ekocudach wąchałam ich peelingi, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, który wziąć. Zapachy nie są bardzo intensywne, a same peelingi niezbyt zbite. Moim hitem z ich oferty jest na razie serum nawilżająco-wygładzające z niacynamidem, ekstraktem z drożdży i kwasem hialuronowym w składzie, które rozświetla cerę i szybko rozjaśnia przebarwienia po wypryskach. Produkt może sprawdzić się u każdego bez wyjątku. Moja pełna recenzja serum tutaj – klik.

 

Aqua, Sodium Hyaluronate, Centaurea Cyanus (Cornflower) Flower Water, Lippia Citriodora Water, Yeast Extract, Glycerin, Pyrus Malus Fruit Extract, Niacinamide, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Limonene*, Linalool*, Citral*, Citronellol*

 

Ich drugie serum, tym razem olejowe, to też ciekawy produkt dość przystępny cenowo z silnie antyoksydacyjnym i ujędrniającym koenzymem Q10 oraz bogactwem olei, tym razem bardziej dla cer dojrzałych lub w kierunku suchych.

 

Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Argania Spinosa Kernel (Argan) Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Tocopheryl Acetate, Punica Granatum Seed (Pomegranate) Oil, Ubiquinone, Citrus Aurantium Dulcis Peel (Orange) Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Lavandula Angustifolia Herb Oil, Thymus Vulgaris (Thyme) Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Citral*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

 

Hagi

 

 

Najpopularniejszym produktem Hagi są ich ochronne pomady, czyli gęste balsamy/masła w sztyfcie. Składy są tu dość proste, ale forma aplikacji ciekawa i jeśli ktoś lubi gęste, ciężkie produkty do ciała, to może przyjrzeć się pomadom. Mnie osobiście bardziej ciekawi olejek ze złotymi drobinkami miki. Latem takie kosmetyki pięknie prezentują się na muśniętej słońcem skórze i używałam podobnego produktu, z którego byłam bardzo zadowolona (zobacz dalej eliksir Mokosh). To taki rozświetlający dodatek pielęgnacji, który jest miłym akcentem na co dzień lub na większe wyjścia.

 

Olejek: Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Salvia Hispanica (Chia) Seed Oil, Olive Glycerides, Caprylic/Capric Triglyceride, Cymbopogon Flexuosus (Lemongrass) Extract, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Silica, Cymbopogon Flexuosus (Lemongrass) Oil, Parfum, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Salvia Lavandulifolia (Sage) Leaf Oil, Juniperus Virginiana (Cedarwood) Oil, Tocopherol (Vitamin E), Mica, Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxide (CI 77491), Citral*, Eugenol*, Geraniol*, Citronellol*, Limonene*, Linalool*

 

Multikrem do twarzy, rąk i ciała zwrócił moją uwagę ze względu na swoje ogólne przeznaczenie oraz kilka rzadziej spotykanych składników, jak ujędrniający olej z zielonej kawy, olej truskawkowych czy łagodzący i detoksykujący ekstrakt z drożdży oraz ferment z bambusa, lepiej przyswajalny w tej formie przez skórę. Oczywiście na co dzień nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać jednego kremu do wszystkiego, nawet jeśli nie jest to jasno napisane na opakowaniu. Ważne, by kosmetyk odpowiadał na potrzeby naszej skóry. Przy używaniu na twarz obawiałabym się cięższych olei (kokos, morela), jeśli Wasza cera ich nie lubi. 

 

Aqua, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycerin, Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil, Coffea Arabica (Green Coffee) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Olive Glycerides, Yeast Extract, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea (Bamboo) Ferment Filtrate, Polyglyceryl-3 PCA, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Cymbopogon Flexuosus (Lemongrass) Extract, Panthenol, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Tocopherol (Vitamin E), Xanthan Gum, Cymbopogon Flexuosus (Lemongrass) Oil, Parfum, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Salvia Lavandulifolia (Sage) Leaf Oil, Juniperus Virginiana (Cedarwood) Oil, Citral*, Eugenol*, Geraniol*, Citronellol*, Limonene*, Linalool*

 

Hola care

 

 

Ta niewielka marka produkuje piankę do oczyszczania twarzy wyglądająca na bardzo delikatny produkt. W składzie łagodne detergenty, ekstrakty z ogórka, bawełny i chabra bławatka. Uwielbiam pianki, więc i ta trafia na chciejlistę.

 

Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Polyglyceryl-4 Caprate, Centaurea Cyanus Flower Extract, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Gossypium Herbaceum Seed Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid

 

iossi 

 

 

Marka bardzo ciekawi mnie swoimi produktami myjącymi bazującymi na bardzo delikatnym dla skóry ryżu, który jest popularny w tego typu kosmetykach w Azji ze względu na swoje łagodzące i oczyszczające właściwości. Pasta dodatkowo zawiera łagodzący puder owsiany i białą glinkę, a pianka, podobnie jak krem Aksamitna róża, fermentowane składniki świetnie tolerowane przez skórę i intensywnie pielęgnujące. W kremie problematyczny dla cer tłustych, u których łatwo o niedoskonałości, może być komedogenny olej z kiełków pszenicy, chociaż jest dość daleko w składzie. 

 

Pianka: Aqua, Citrus Sinensis Flower Water, Sodium Cocoyl Hydrolyzed Rice Protein, Coco Glucoside, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Betaine, Glycerin, Propanediol, Panthenol, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate, Salvia Hispanica Seed Extract, Algin, Lavandula Angustifolia Oil, Dehydroacetic Acid, Copaifera Officinalis Resin, Lactic Acid, Althaea Officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Linalool*

 

Olejowy koktajl pod oczy jest wyposażone w metalową kulkę, która ma pomóc w aplikacji produktu. Taki aplikator to mój ulubieniec wśród opakowań kosmetyków do skóry wokół oczu. Przyjemnie chłodzi tę okolicę i wspomaga wchłanianie.  Kompleks witamin ACE w składzie zwalcza wolne rodniki i działa przeciwzmarszczkowo. Olejowa witamina C znajduje się tez w serum dla cery problematycznej, gdzie wraz z regulującymi olejami konopnym i jojoba oraz bakteriobójczym olejkiem z krwawnika przeciwdziałają wypryskom. Jeśli szukacie wysokiej jakości peelingów to także możecie zajrzeć do iossi, a przy zakupie wszystkich trzech wychodzą sporo taniej.

 

Koktajl: Camellia Japonica Seed Oil, Citrus Limon Seed Oil, Squalane, Hydrogenated Farnesene**, Rosa Canina Seed Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Avena Sativa Kernel Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Caprylic/Capric Triglyceride, Salvia Hispanica Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Natural Mixed Tocopherols & Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrogenated Retinol, Salicornia Herbacea Extract, Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Boswellia Carterii Oil, Copaifera Reticulata Balsam Extract, Chamomilla Recutita Flower Oil, Aniba Rosaeodora Oil, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

 

Jan Barba 

 

 

Jan Barba pakuje swoje kosmetyki w piękne, czarne, szklane opakowania. Prosta estetyka bardzo mi się podoba, podobnie jak u Lush Botanicals, które stosuje podobny rodzaj opakowań. Serum oczy-usta jest wyposażone w szklaną kulkę ułatwiającą aplikację. Jeśli komuś służą olejowe formuły w tej okolicy, to to serum wzbogacone o sporą liczbę ekstraktów może być świetnym wyborem.

 

Rosa Rubiginosa Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Actinidia Chinensis Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Corylus Avellana Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Lecithin, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis Leaf ExtractHumulus Lupulus Flower Extract, Equisetum Arvense Extract, Arnica Montana Flower Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Malva Sylvestris Flover/Leaf Extract, Symphytum Officinale Root Extract, Citrus Limon Fruit Extract

 

Chyba jeszcze bardziej interesujący jest ich gel myjący, w którym nie ma detergentów. Swoje właściwości myjące opiera na saponinach występujących w użytych ekstraktach roślinnych, więc powinien być niezwykle delikatnym kosmetykiem. Podobnie jak serum, gel jest bogaty w ekstrakty, a konserwuje go ferment z rzodkwi, który dodatkowo wykazuje właściwości nawilżające. To chyba będzie ich pierwszy kosmetyk, jaki wypróbuje.

 

Aqua, Glycerin, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Ascorbic Acid, Panthenol, Xanthan Gum, Quillaja Saponaria Bark Extract, Saponaria Officinalis Extract, Sapindus Mukorossi Peel Extract, Malva Sylvestris Flower/Leaf Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Anthemis Nobilis Flower Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Symphytum Officinale Root Extract, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Tilia Cordata Flower Extract, Citrus Limon Peel Oil

 

Jardin Cosmetics 

 

 

O marce pierwszy raz przeczytałam na liście wystawców ostatnich targów, więc to dla mnie nowość. Zainteresował mnie ich antyperspirant z dobrym składem. W formule użyto ałunu potasowego, który ma nieco większe cząsteczki niż zwyczajowe związki aluminium używane w antyperspirantach, więc działa bardziej na powierzchni gruczołów potowych. Jeśli ktoś potrzebuje silniejszej ochrony przed poceniem, niż zwykłe dezodoranty, które jedynie działają bakteriobójczo i maskująco na zapach, to ten produkt może być rozwiązaniem. Dodatkowo w składzie wody kwiatowe, łagodzący pantenol i przeciwzapalny aloes.

 

Aqua, Tilia Sylvestris Flower Water, Salvia officionalls, Potassium Alum, Aloe Barbadensis Leaf Juice, D-panthenol, Ricinus Communis Seed Oil, Benzyl Alcohol Salicylic Acid, Guar Gum, Eucaliptus Radiata Leaf Oil, Limonene*, Geraniol*, Citronellol*,Melalevca Alternifolia Leaf Oil, Limonene*, Cymbopogon Flexuosus Oil

 

Kolejny ciekawy produkt to mleczko do mycia twarzy zawierające płatki owsiane. Te są bardzo delikatne dla skóry, dobrze ją oczyszczają, a przy okazji łagodzą stany zapalne. Ich krem pod oczy także bazuje na składnikach korzystnych dla danej partii skóry – tutaj mamy m.in. napar z chabrów i pietruszki, które rozjaśniają cienie pod oczami, a także nawilżający/konserwujący filtrat z rzodkwi i ekstrakt drożdżowy łagodzący podrażnienia, silnie antyoksydacyjny i odżywczy.

 

Mleczko: Aqua, Oatmeal, Helianthus Annus Seed Oil, Cucumis Sativus Seed Oil, Gliceryl Stearate Cetearyl Alcohol Sodium Stearoyl Lactylate, Calendula Officinalis Flower, Benzyl Alcohol Salicylic Acid,Tocopherol

 

Krem pod oczy: Aqua, Centaurea cyanus, Arnica montana, Petroselinum crispum, Arnica Montana/Helianthus Annuus Seed Oil Sunflower, Cucumis Sativus Seed Oil, Gliceryl Stearate Cetearyl Alcohol Sodim Stearoyl Lactylate, Cetyl Alkohol, Prunus Amygolalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Benzyl Alcohol Salicylic Acid, Yeast Extract Aqua Leuconostoc Radish Root Ferment Filtrale, Tocopherol

 

John Masters Organics 

 

 

Tutaj zwróciłam uwagę na dwa produkty do włosów, których nie widziałam jeszcze nigdzie wcześniej. To matująca glinka do stylizacji włosów, a właściwie miks glinek z olejami, który ma utrwalić fryzuję oraz lakier do włosów bazujący na aloesie i gumie ksantanowej. To zupełnie naturalna alternatywa do drogeryjnych lakierów do włosów, co prawda za spore pieniądze, ale jeśli ktoś szuka czegoś z dobrym składem wśród lakierów, to informuję, że jest.

 

Lakier: Aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice*, alcohol denat.*, acacia senegal gum*, saccharomyces ferment*, glycerin*, citrus aurantium (bergamot) fruit oil*, xanthan gum

 

Klareko 

 

 

Tym razem mamy środki czystości bez zbędnych dodatków. Większość składów produktów Klareko opiera się na occie, sodzie i olejkach eterycznych. W ich ofercie są zarówno proszki do prania i płyny do płukania, jak i płyny do czyszczenia różnych powierzchni. Ja jestem zadowolona z obecnych produktów, ale jak mi się skończą to z czystej ciekawości sięgnę też po Klareko.

 

Mus czyszczący: wodorowęglan sodu, mydło roślinne, olejki eteryczne

 

Kostka mydła 

 

 

Ta mała manufaktura zaciekawiła mnie przede wszystkim swoimi dwoma produktami w formie proszku. To ciekawe rozwiązanie w duchu less waste, ale także urozmaicenie pielęgnacji dla jej fanek. Oczyszczający puder składa się z glinki, łagodzącej mąki owsianej, sproszkowanej róży i aloesu. Miałam już jeden tego typu produkt i byłam zachwycona, więc nie ominę i tego! Drugim pudrem jest szampon bazujący podobnie na glince, tym razem marokańskiej, ale uzupełniony składnikami dbającymi o skórę głowy i włosy, jak shikhai czy korzeń mydlnicy.

 

Szampon: Moroccan Lava Clay, Cicer Arietinum (besan) Seed Powder, Potato Starch, Secale Cereale Seed Flour, Acacia Concinna Fruit Powder, Betaine, Saponaria Officinalis Root Powder, Urea, Lavandula Angustifolia Oil, Linalool*, Limonene*, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Litsea Cubeba Essential Oil, Citral*, Citronellol*.

 

Puder oczyszczający: Kaolin, Avena Sativa Kernel Meal, Rosa Damascena Flower Powder, Rosa Canina Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Powder, Aniba Rosaeodora Wood Oil, Linalool*, Allantoin, Tocopherol.

 

Warto tez rzucić okiem na oba serum olejowe, bo zawierają fajne oleje, jak np. z wiesiołka czy truskawek, a także witaminę C lub koenzym Q10, a do tego nieźle prezentują się cenowo. Olej z pestek migdałów może być punktem do zastanowienia podczas dobierania produktów dla cery tłustej.

 

Serum rozświetlające: Rubus Idaeus Seed Oil, Fragaria Ananassa Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Simmondsia Chinensis Oil, Squalane, Hydrogenated Farnesene, Tocopherol, Lavandula Angustifolia Oil, Styrax Benzoin Resin Oil, Benzyl Benzoate*, Limonene*, Citrus Sinensis Peel Oil, Litsea Cubeba Essential Oil, Citral*, Linalool*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol

 

Lady of nature

 

 

Naturalne, wegańskie perfumy. Nie mam pojęcia, które bym wybrała z trzech w ofercie, ale przy okazji nowej edycji targów powącham i dam znać, co o nich sądzę 🙂

 

La-le 

 

 

La-le oferuje produkty w bardzo przystępnych cenach. Mnie skusiły ich suflety do twarzy bazujące na glinkach i olejach antybakteryjnych i przeciwzapalnych, które są fajną opcją na dzień dla cer tłustych i mieszanych lub na noc także dla osób, które miewają problemy z wypryskami czy podrażnieniami. Plus także za konserwowanie fermentem z rzodkwi! Do wyboru są wersja z różową glinka i olejem z czarnuszki lub glinką zieloną i olejem konopnym. W tym z różową glinką daje się wyczuć olej z czarnuszki, ale zapach nie jest zbyt intensywny i odstraszający, a sam krem szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Więcej powiem o nim, gdy skończę całe opakowanie.

 

Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Nigella Sativa (Black Seed) Seed Oil, Aqua, Olivem, Illite (Green Clay), Guar gum, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Tocopherol, Parfum

 

Kilku znajomym bardzo przypadło do gustu masełko kawowe pod oczy, które rzeczywiście pięknie pachnie, ale jest dość gęste i ciężkie, więc nie dla każdego będzie odpowiednie. Natomiast czymś, co widziałam po raz pierwszy jest maska peel-off pod oczy z aloesem i bławatkiem, mająca pomagać na cienie i opuchlizny. To totalna ciekawostka i jeśli jesteście fankami pielęgnacji, to zerknijcie na ten produkt. Ja użyłam dopiero raz, a to za szybko na opinię.

 

Baza peel-off (zawiera ziemię okrzemkową, alginat (wyciąg z alg, który odpowiada za właściwości żelujące), puder ryżowy, kolagen, olejek różany, olejek palmaroza ), aloes sproszkowany, płatki chaber-bławatek , olejek eteryczny z bergamoty

 

Lush Botanicals 

 

 

Wszystko w Lush Botanicals jest przemyślane i dopracowane na 100%. Piękne, szklane opakowania, filozofia marki, przebogate, niezwykłe składy. To kosmetyki z lodówki z krótkim terminem ważności około 10 tygodni, choć nie każdy będzie miał ochotę na codzienne odwiedzanie lodówki po kosmetyk 😉 Używałam ich serum nawilżającego z dużą dawką kwasu hialuronowego (pełna recenzja – klik) oraz serum antyoksydacyjnego, które jest moim totalnym hitem! (recenzja – klik) Dobrze się wchłania, bosko pachnie i cudownie rozpromienia cerę o poranku. No i skład jest pełen fajnych substancji: np. olej z kiwi, czy czereśni, ekstrakt z figi i wina. Zresztą same zajrzyjcie w ich składy i przekonajcie się. Powinny pasować większości skór. Ciekawy jest też ich sok/esencja/tonik, czyli produkt, który może przyjąć wiele ról, zależnie od Waszych upodobań. Wszystkie produkty zasługują na uwagę 🙂

 

Sok: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Glycerin, Royal Jelly, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene

 

Majru

 

 

Manufaktura właśnie wypuściła swój nowy produkt: serum olejowe w pięknej buteleczce z ciemnego szkła. W składzie m.in. oleje z jagód goji, wiśni czy opuncji figowej oraz antyoksydacyjny koenzym Q10. Ich bardzo popularnym produktem zaś jest maść konopna, gdzie olej konopny gra pierwsze skrzypce. To jeden z moich ulubionych olei – świetnie reguluje skórę, działa łagodząco i przeciwzapalnie. Taka maść to wielofunkcyjny kosmetyk do twarzy i ciała, przy jakichkolwiek podrażnieniach i problemach skórnych.

 

Serum: Rubus Idaeus Seed Oil, Prunus Avium Seed Oil, Lycium Barbarum Seed Oil, Rosa Canina Seed Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Squalane, Tocopheryl Acetate, Ubiquinone

 

Ministerstwo dobrego mydła 

 

 

Na rynku jest sporo formuł olejowych, bo są dość proste w wykonaniu i konserwowaniu, a właściwie jego braku. Nie mam nic przeciwko, o ile to coś więcej niż tylko same oleje. Serum róża-malin wzbogacono o olejową witaminę C, wit. A oraz koenzym Q10, a do tego podobno bosko pachnie. Mnie to przekonuje, by zerknąć, a właściwie powąchać na ich stoisku to serum dla każdej cery.

 

Rosa Canina Seed Oil, Hydrogenated Farnesene, Squalane, Rubus Idaeus Seed Oil, Perilla Frutescens Seed Oil, Cucurbita Pepo Seed Oil, Tripelargonin, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Lecithin, Ricinus Communis Seed Oil, Glyceryl Rosinate, Glyceryl Oleate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Parfum, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Copaifera Officinalis Resin, Ubiquinone, Hydrogenated Retinol, Capryloyl Glycine, Linalool, Geraniol, Citronellol, Limonene

 

Bardziej oryginalnym produktem jest kalamina, czyli sproszkowana mieszanka minerałów mająca działać łagodząco, przeciwzapalnie i antyseptycznie. Można ją przygotowywać w formie maseczek na całą twarz, punktowo lub jako dodatek do kąpieli lub balsamów na całe ciało. Jeśli macie problemy z wrażliwą, podrażnioną skóra, to warto spróbować.

 

Moja farma urody 

 

 

Ta podlaska manufaktura oferuje wyroby ze swoich własnych upraw. Ich hitem jest Ziołowy botoks, czyli olej z ekstraktem z Acmella olarecea zmniejszającym napięcie mięśniowe i tym samym pomagającym zminimalizować widoczność zmarszczek. Olejek jest na mojej liście, bo o działaniu ekstraktu czytałam nieco dobrego i może on być odpowiedzią na pojawianie się pierwszych zmarszczek.

 

wyciąg olejowy z Acmella oleracea (na bazie oleju lnianego)

 

Inne ich eliksiry są równie ciekawe – to mieszanki olei przygotowane specjalnie do różnych typów cery. Do mnie szczególnie przemawia PIĘKNY KOLORYT & ANTYOKSYDACJA i planuję się zaopatrzyć w jeden z tych 2, jak tylko uszczuplę swoje zapasy olejowe. Dodatkowo ceny eliksirów są bardzo przyjemne dla portfela i tym bardziej warto na nie spojrzeć. Warto też spojrzeć na ich koktajl do demakijażu na zielonych olejach – jarmuż, pokrzywa, pietruszka, jęczmień.

 

Eliksir: wyciąg olejowy z korzenia marchwi, płatków nagietka lekarskiego, koszyczków rumianku, olej z rokitnika, olej z lnianki, olej z malin

 

Mokosh 

 

 

Do tej pory używałam trzech kosmetyków tej marki i z każdego byłam bardzo zadowolona. Ich rozświetlający eliksir o zapachu pomarańczy i cynamonu cudownie odżywia skórę, do tego swoim aromatem przypominając święta (pełna recenzja – klik) , a żurawinowy balsam do ciała pachnie słodkimi owocami, jest lżejszy, ale również odżywczy dla nieco mniej wymagającej skóry. Oba produkty mają też inne wersje zapachowe.

 

Eliksir: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil. Squalane, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Mica, Titanium Dioxide, Tin Dioxide, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Parfum, Cinnamal, Benyzl Alcohol, Eugenol, Citral, Geraniol, Citronellol

 

Wygładzajace serum Figa to maleńka buteleczka pełna olei i ekstraktów, która po nałożeniu kilku kropel wieczorem pozwala rano cieszyć się aksamitnie gładką i rozświetloną cerą. Wysoko w składzie olej makadamia, który nie zawsze sprawdza się na cerach tłustych, ale u mnie nie sprawił problemu w tym wydaniu. Pełna recenzja serum pojawi się już wkrótce.

 

Argania Spinosa Kernel Oil, Fig Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Opuntia Ficus- Indica Fruit Extract, Citrus Auranitum Bergamia (Bergamot) Fruit Extract, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Extract, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Citrus Aurantifolia (Lime) Peel Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower/Leaf Extract, Dipteryx Odorata (Cumaru) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/Leaf Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Parfum, Coumarin, Linalool

 

Dodatkowo zastanawiam się nad ich kremem anti-pollution Malina, który powinien pasować prawie do każdej cery, dając efekt regeneracji, łagodzenia i nawilżenia.  Podoba mi się w nim dobór olei, w tym m.in. skwalanu, czyli odpowiednika elementu naszego sebum, oraz ekstraktów, np. z ujędrniającego żeń szenia czy zawartość ceramidów świetnie uszczelniających naskórek. Każdy typ cery.

 

Aqua, Coco-Caprylate/Caprate•, Glyceryl stearate•, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetearyl alcohol•, Glyceryl Stearate Citrate•, Cetearyl Olivate•,  Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Sorbitan Olivate•, Propanediol•, Sodium Hyaluronate, Pyrus Malus (Apple) Juice, Prunus Persica (Peach) Juice, Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract, Hordeum Vulgare Seed Extract, Panax Ginseng Root Extract, Daucus Carota Sativa Root Oil, Squalane•, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glucosyl Ceramide, Glycerin•, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cellulose, Glyceryl Caprylate•, Glyceryl Undecylenate•, Parfum, Dehydroacetic Acid••, Pentylene Glycol••, Benzyl Alcohol

 

Na piękne włosy 

 

 

Sklep Agnieszki Niedziałek, czyli królowej włosingu ma wszystko, czego możesz potrzebować do pielęgnacji włosów. Jeśli jeszcze żadnych nie używacie, zapytajcie o wcierki i mieszanki do olejowania włosów. Agnieszka we współpracy z Sattva wypuściła serię ciekawych wcierek do włosów i na pewno pomoże jakąś dobrać, podobnie jak coś z linii Anwen do włosów o różnej porowatości. Ja od jakiegoś czasu używam uniwersalnej odżywki nawilżającej Bez o boskim zapachu i mogę już polecić tę wersję, jeśli Wasze włosy potrzebują wygładzenia i sprężystości.

 

Anwen bez: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Solanum Tuberosum (Potato) Starch, Allium Cepa Extract, Saccharide Isomerate, Hydroxypropyltrimonium Hyaluronate, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Urea, Polysorbate 80, Hydroxypropyl Guar, Citric Acid, Sodium Citrate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Caprylyl Glycol, Parfum, Amyl Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Hydroxycitronellal

* w składzie polisorbat, ale to produkt do włosów

 

Natu handmade 

 

 

Na szczególną uwagę zasługuje tu dezodorant o zapachu trawy cytrynowej pakowany w metalowe pojemniczki. Jest niezwykle wydajny, kremowy, cudownie, świeżo pachnie i co najważniejsze, całkiem nieźle działa. Moja pełna recenzja dezodorantu tutaj – klik. 

 

Potato Starch Modified, Persea Gratissima (Avocado) Butter, Sodium bicarbonate, Cocos Nucifera (Coconout) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Cera Alba (Beeswax), Cymbopogon Schoenanthus Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Melissa Officinalis Oil, Amyris Balsamifera Oil

 

Naturalna bogini 

 

 

Jeśli chciałybyście stacjonarnie obejrzeć masażery z różnych kamieni, to zrobicie to właśnie tutaj. W ofercie znajdziecie też ciekawe klapki do akupresury stóp, drewniane z kamyczkami na podeszwie. Jeśli zaś chodzi o kosmetyki, to Naturalna bogini proponuje Willow Organics, gdzie składem zachęcam serum Cactus Smoothie, bazujące na oleju z opuncji figowej, dzikiej róży, antyoksydacyjnym koenzymem Q10, czy ekstraktem z pobudzającego żeńszenia. Jedna buteleczka jest w moich zapasach, więc za jakiś czas zaktualizuję ten fragment o swoje wrażenia.

 

Opuntia Ficus Indica (Pricky Pear) Seed Oil, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Panax Ginseng Root Extract, Lycium Barbarum (Goji) Fruit Extract, Ubiquinone, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Aniba Rosaeodora Wood Oil, Benzyl Benzoate*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

 

Natural secrets

 

 

Jak na ten moment używałam jedynie balsamu micelarnego do demakijażu tej marki. Uwielbiam pierwszy etap oczyszczania olejami z emulgatorem, a tu mamy właśnie tę formę, tyle że w gęstszej postaci. Balsam bardzo dobrze usuwa zanieczyszczenia, a potem z wodą emulguje i łatwo zmywa się ze skóry. Jego pełna recenzja tutaj – klik. Ich drugim rodzajem produktu, który mnie ciekawi, są toniki na hydrolatach wzbogacone o substancje nawilżające i inne składniki dostosowane do potrzeb konkretnej cery. Toniki są w trzech wersjach, by można było dobrać coś pod siebie, ja jednak mogę polecić tylko wersję oczyszczającą, bo pozostałe zawierają alkohol.

 

Tonik: Aqua, Camellia Sinesis (Green Tea) Leaf Water, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water, Salvia Officinalis Extract, D-pantenol, Rosmarinus Officinalis Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil

 

Naturologia 

 

 

Jeśli mocno wczuwacie się w less waste, to Naturologia ma dla Was świetna opcję w formie szamponu w kostce. Jedyne opakowanie to papierowa torebka, później kostkę można trzymać w mydelniczce. Co istotne, szampon nie zawiera wodorotlenku sodu będącego zwyczajową bazą mydeł, ale delikatny detergent i glinkę oraz olejki eteryczne pomagające oczyścić skórę głowy. Mam w zapasach kawałek takiego szamponu i jak tylko zużyję obecne, to przetestuję tę ciekawostkę.

 

Sodium Cocoyl Isethionate, Shea Butter, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Rassal (Montmorillonite) Clay, Vitis Vinifera Seed Oil, Equisetum Arvense Extract, Spirulina Platensis Powder, Inulin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Salvia Sclarea Oil, Mentha Piperita Leaf Oli, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Linalool*, Limonene*, Geraniol*

 

Nova kosmetyki 

 

 

Firma oferuje kilka delikatnych produktów myjących: olejek do demakijażu z emulgatorem oraz piankę do mycia twarzy i pianki do włosów i ciała dla dzieci zawierające nie drażniące detergenty. Dodatkowym plusem są przystępne ceny.

 

Pianka dla dzieci: Aqua, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Pentylene Glycol*, Glycerin, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Cocoyl Isethionate, Zea Mays Starch, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil*, Citrullus Vulgaris Seed Oil, Lactic Acid, Hydrogenated Castor Oil, Titanium Dioxide

 

Nunu Beauty 

 

 

Marka oferuje wegańskie pędzle ze sztucznym włosiem, bambusową rączką i

skuwką z aluminium z recyklingu. Mam pędzel kabuki, który okazał się niezwykle wielofunkcyjny i towarzyszy mi w codziennym makijażu – tu przeczytacie jego recenzję. W ofercie ma się pojawić kilka nowych pędzli – na stronie ich nie widać, ale na targach na pewno będzie można je obejrzeć.

 

Ofiga 

 

 

Serum Dzika figa chodzi za mną kilka miesięcy, ale ciągle jakoś nam nie po drodze, bo najpierw chcę zużyć obecne produkty. Kiedyś na pewno to nastąpi i wtedy po nie sięgnę. Kusi mnie baza w postaci oleju z opuncji figowej, niezwykle wygładzającego i antyoksydacyjnego, wzbogaconego o olejową witaminę C, olej z odżywczej dzikiej róży, czy antybakteryjny ekstrakt z rozmarynu – skład sugeruje wszystkie typy cery wymagające dawki odżywienia. Młodszym dzieckiem Ofigi jest esencja Taka tonka i chociaż nie przepadam za formułami dwufazowymi, które nie chcą ze mną współpracować, to muszę o niej wspomnieć. Ponownie pojawia się opuncja figowa, ale w towarzystwie rzadkiego biofermentu z tonkowca pomagającego ujednolicić kolor skóry i wizualnie ją upiększyć, czy biofermentu Lactobacillus działającego przeciwdrobnoustrojowo i nawilżająco. Oba produkty zbierają opinie pełne zachwytów i tym bardziej zachęcają do spróbowania. Możecie też zaopatrzeć się w olej, który akurat wystepuje u niewielu wystawców – skwalan, który jest odpowiednikiem substancji będącej składnikiem naszego sebum, świetnie uzupełnia barierę hydrolipidową i będzie fajny do każdej cery.

 

Serum: Opuntia Ficus-Indica (Prickly Pear) Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Camelina Sativa Fruit Oil, Tocopherol, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Rosa Canina Fruit Extract, Helianthus Annus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract

 

Organic series

 

 

Marka zawarła w swoich kosmetykach kilka bardzo ciekawych składników. W kremie pod oczy znajdziemy hydrolat chabrowy, kawę, wyciągi z alg, kompleks nawilżająco-wygładzający pod nazwą EyePro® 3X oraz Peptamide 6, czyli ujędrniający peptyd zmniejszający widoczność zmarszczek. Krem do cery trądzikowej natomiast zawiera m.in. kwas szikimowy odblokowujący pory, antybakteryjną azeloglicynę, łagodzący puder owsiany i lekkie oleje dla cer tłustych. Warto też zerkną na ich kremy z filtrem SPF – oba są mineralne i mają w INCI ekstrakt z tarczycy bajkalskiej przedłużającej życie naszych komórek.

 

Krem pod oczy: Aqua, Centaurea Cyanus (Cornflower) Flower Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbitan Stearate, Sorbityl Laurate, Glycerin, Isostearyl Isostearate, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii Butter,  Strelitzia Nicolai Seed Aril Extract, Ribose, Kappaphycus Alvarezii Extract, Caffeine, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Caesalpinia Spinosa Fruit Extract, Sorbitol, Ascophyllum Nodosum Extract, Hyaluronic Acid, Asparagopsis Armata Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Lavendula Angustinfolia Herb Oil, Geraniol, Linalool, Limonene

 

Orientana 

 

 

Na szczególną uwagę zasługują tu produkty do włosów: henny oraz ajurwedyjski tonik, olejek i terapia bazujące na egzotycznych składnikach jak amla, neem czy eclipta, wzmacniających cebulki, wzmagających porost włosów i ich odżywienie. Jestem w  trakcie używania toniku i za dwa miesiące powinnam być w stanie powiedzieć więcej na jego temat.

 

Terapia: Cocos Nucifera Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Lactobactillus Ferment, Arctium Lappa Root Extract, Elettaria Cardamonum Seed Oil, Calamine, Eclipta Alba Powder, Terminalia Chebula Extract, Smilax Aristolochiifolia Root Oil, Centella Asiatica Leaf Extract, Jasminum Officinale Flower Oil, Abrus Precatorius Root Extract, Citrullus Colocynthis Fruit Extract, Triticum Vulgare Germ Oil, Citrus Medica  Vulgaris Peel Oil, Cinnamomum Camphora Bark Oil, Indigofera Tinctoria Extract, Nardostachys Jatamansi Oil, Pongamia Glabra Seed Oil, Azadirachta Indica Leaf Extract, Lawsonia Inermis Extract, Berberis Aristata Root Extract, Anacyclus Pyrethrum Root Extract, Acorus Calamus Root Oil, Glycyrrhiza Glabra Root Extract.

 

Dość niezwykłym kosmetykiem jest bio olejek do biustu zawierający specjalny składnik Voluform stymulujący produkcje nowych komórek tłuszczowych, a więc działający wypełniająco i ujędrniająco. Ekstrakty z żeń szenia czy rozmarynu dodatkowo działają antyoksydacyjnie, więc spowalaniają procesy starzenia skóry. Po ciąży olejek może się okazać skutecznym wspomagaczem powrotu do formy. W innych kosmetykach, np. szamponach czy maskach w płachcie, każdorazowo sprawdzałabym skład, bo pojawiają się różne kwiatki, jak np. glikol propylenowy.

 

Sesamum Indicum Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycine Soya Seed Extract, Triticum Vulgare Germ Oil, Punica Granatum Seed Oil, Aegle Mermelos Leaf Oil, Voluform, Gmelina Arborea Root Extract, Withania Sominfera Root Exract, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Silybum Maarianum Extract, Vitis Vinifera Seed Oil, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Myristica Fragrance Oil, Geranium Maculatum Oil, Cupressus Sempervirens Oil, Boswellia Carterii Oil.

 

Plantea 

 

 

Formuły tej marki ciekawiły mnie od kiedy tylko dowiedziałam się o jej istnieniu. Podczas jesiennej edycji targów wybrałam się więc na ich stanowisko i tam właścicielka pokazała mi po kolei, jak wykonać oczyszczanie żelem, który zmienia się w mleczną emulsję pod wpływem, a potem podczas pielęgnacji połączyć kropelkę serum z galaretką, które razem tworzą odżywczą zawiesinę. Prezentacja jeszcze bardziej mnie zaciekawiła i do tej przetestowałam ich kremowy żel do mycia twarzy, który jest czymś pomiędzy olejkiem, żelem, a emulsją. Bardzo przyjemnie myje się nim twarz i łatwo spłukuje wodą.

 

carthamus tinctorius seed oil, gossypium herbaceum seed oil, oryza sativa bran oil, prunus persica kernel oil, glycerin, caprylic/capric triglycerides, coco glucoside, glyceryl oleate, sucrose stearate, aqua, sucrose laurate, aroma, benzyl alcohol, tocopherols, helianthus annuus seed oil, dehydroacetic acid, benzoic acid, sorbic acid

 

Produktem, którego jeszcze nie używałam, ale mam na oku, jest serum Hydration artist. To bogactwo ciekawych ekstraktów, substancji nawilżających oraz innych interesujących dodatków, jak witaminy C, B3, silny antyoksydant dysmutaza ponadtlenkowa, filtrat z rzodkwi będący konserwantem, a zarazem nawilżaczem czy fosfolipidy uzupełniajace barierę hydrolipidową. Jeśli potrzebujecie dawki nawilżenia, niezależnie od typu Waszej cery, to same obejrzyjcie to serum na ich stoisku.

 

Aqua, Glycerin, Saccharide Isomerate, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Phospholipids, Camellia Sinensis Leaf Extract, Superoxide Dismutase, Lecithin, Pullulan, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Salvia Sclarea Extract, Rubus Ideaus Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Fragaria Ananassa Fruit Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Actinidia Chinensis Fruit Extract, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Retinol, Panthenol, Niacinamide, Tocopheryl Acetate, Silica, Sodium Phytate, Sclerotium Gum, Sodium Citrate, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Aroma, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Ascorbyl Palmitate, Biosaccharide Gum-1, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate

 

Polny warkocz 

 

 

Tutaj ciekawi mnie wszystko! Mam już ich koncentrat olejowy do mycia twarzy oraz esencję kojącą z przeciwstarzeniową tarczycą bajkalską do cery wrażliwej, ale planuję przetestować też dwie pozostałe wersje i zrobić porównanie ich właściwości. Wszystkie trzy esencje to dość proste formuły, zawierające w składzie fermentowane składniki lepiej przyswajalne przez skórę, ukierunkowane na konkretne działania, przy czym kosztują kilkanaście złotych za buteleczkę. Wersja regulująca do cery tłustej zawiera ekstrakt z kory wierzby regulujący wydzielanie sebum, a ta nawilżająca odżywcze mleczko pszczele.

 

Esencja kojąca: Aqua, Scutellaria Baicalensis Root, Papaver Rhoeas Flower Water, Panthenol, Saccharomyces Ferment Filtrate*, Benzyl Alcohol**, Dehydroacetic Acid**

 

Ich trzeci typ kosmetyku to tłuste, olejowe mazidła, podobnie jak esencje przeznaczone do różnych typów cer. Na wzmiankę zasługuje też esencja micelarna – 100ml w szklanej buteleczce to dla mnie idealny kosmetyk, bo bardzo wolno zużywam tego typu produkty. Z całej oferty można ułożyć sobie fajną minimalistyczna pielęgnację zapewniającą oczyszczenie-tonizację-odżywienie skóry. W mojej opinii to chyba najciekawsza oferta, jeśli zależy Wam na przystępnych cenach i ekologicznych opakowaniach.

 

Esencja micelarna: Aqua, Anthemis Nobilis Flower Water, Polyglyceryl-4-Caprate, Panthenol, Glycerin*, Saccharomyces Ferment Filtrate*, Benzyl Alcohol**, Dehydroacetic Acid**

 

Purite 

 

 

Dopiero podczas robienia tego przeglądu zorientowałam się, że Purite ma jakiekolwiek produkty do włosów. I to nie byle jakie, bo naprawdę ciekawie skomponowane i mogące stanowić świetny element ‘włosingu’. Jest preparat zakwaszajacy włosy, który zamyka łuski, wzmacnia cebulki i walczy z przetłuszczaniem; lotion z fitokeratyną uzupełniającą strukturę włosa i przeciwłupieżowym, łagodzącym rozmarynem, a także olejowy regenerator korzystający z właściwości np. pokrzywy czy mięty, do stosowania jako wcierka do skóry głowy i do olejowania na długości.

 

Zakwaszacz: Cider vinegar (Acetum); Aqua destillata; Urtica dioica (Nettle Leaf) Extract; SalviaOfficinalis (Sage) Leaf Extract; Tussilago Farfara Leaf Extract; Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract; Calendula Officinalis Flower Extract;  Chamomilla Recutita Flower Extrac; Rosmarinus officinalis (Rosemary) Leaf Oil; Lavendula Angustinfolia Oil; Anthemis Nobilis (Chamomilla) Flower Oil

 

Purite sprzedaje też naturalne dezodoranty w kremie – dwie wersje na sodzie i jedną na wodorowęglanie magnezu, dla osób, które sody nie mogą lub nie chcą stosować, czy też po prostu są ciekawe formuły opartej na innej substancji dezodorującej/zmniejszającej pocenie.

 

Wersja sensitive: Magnesium hydroxide, Butyrospermum parkii (Shea) fruit butter, Potato starch, Helianthus Annuus seed oil, Simmondsia Chinensis seed oil, Kaolin clay, Musk Rose (Rosa Moschata) seed oil, Glyceryn, Melaleuca Alternifolia leaf oil, Lemon essential oil, Eucalyptus Radiata essential Oil, Rosmarinus Officinalis essential oil, Citral*, Citronellol*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

 

PuroBio 

 

 

Marka kosmetyków do makijażu, gdzie wzrok przykuwają podkłady bazujące na hydrolatach i substancjach pielęgnujących skórę. Podkład Drop foundation ma świetne opinie wśród innych blogerek urodowych, które śledzę, podobnie jak krem BB. Choć na codzień używam minerałów, to rozważam wypróbowanie takiej płynnej formuły.

 

Drop foundation: HAMAMELIS VIRGINIANA WATER (HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) BARK/LEAF/TWIG EXTRACT)*, POLYGLYCERYL-10 STEARATE, SQUALANE, OCTYLDODECANOL, SALVIA SCLAREA FLOWER/LEAF/STEM WATER (SALVIA SCLAREA (CLARY) FLOWER/LEAF/STEM WATER)*, POLYGLYCERYL-10 MYRISTATE, MICA, SILICA, ERYTHRITOL (ERYTHRITOL), AQUA (WATER), GLYCERIN, OLIVE GLYCERIDES, GLYCERYL CAPRYLATE, MALTODEXTRIN, P-ANISIC ACID (P-ANISIC ACID), TOCOPHEROL, SODIUM ANISATE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, CELLULOSE GUM, SODIUM LEVULINATE, ARGANIA SPINOSA LEAF EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, DEHYDROACETIC ACID, EPERUA FALCATA BARK EXTRACT, PARFUM (FRAGRANCE), MORINGA OLEIFERA SEED EXTRACT. MAY CONTAIN +/-: CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491 (IRON OXIDES), CI 77492 (IRON OXIDES), CI 77499 (IRON OXIDES).

 

Republika mydła

 

 

Tutaj będę rozpływać się w zachwytach, że tak prosty kosmetyk, może być tak cudowny. Sunny touch to krem/masełko zawierające olej z pestek malin i rokitnika oraz ekstrakty z jabłka, jeżyny i winogron. Jest konsystencji piankowego musu w kolorze rokitnika, pachnie gumą balonową. Najczęściej używam go na usta lub dłonie, na twarzy rozprowadza się ciężko. Cudownie odżywia skórę całego ciała i pozwala cieszyć się przepięknym zapachem. Podoba się nawet mężowi, który jest z kosmetykami nieco na bakier 😉 Elementem miksu ekstraktów jest alkohol, ale właśnie z tego względu występuje prawdopodobnie w mikroskopijnym stężeniu.

 

Butyrospermum Parkii Butter, Helianthus Annuus Seed Oil1, Rubus Idaeus Seed Oil1, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil1, Squalane, Tocopherol Acetate, Aromatic Raspberry Extract Blend: Triethyl Citrate (and) Caprylic/Capric Triglyceride (and) Rubus Idaeus Fruit Extract (and) Vanilla Planifolia Fruit Extract (and) Alcohol (and) Pyrus Malus Fruit Extract (and) Rubus Fruticosus Fruit Extract (and) Vitis Vinifera Fruit Extract

 

Resibo

 

 

 

Używałam 2 produktów Resibo: kremu odżywczego (recenzja – klik) i toniku (recenzja – klik). Teraz natomiast najciekawsze wydają mi się ich energetyzująca esencja z olejową formą witaminy C oraz serum normalizujące, bazujące na azeloglicynie regulującej wydzielanie sebum, pomagającej w walce z zaskórnikami i zaczerwienieniami, niacynamidem (patrz wyżej – opis Be the sky girl) oraz przeciwzapalnymi beta glukanem i olejem z czarnej porzeczki. Składy wyglądają super i bardzo mnie zachęcają do przetestowania. Jeśli zaś szukacie czegoś do ujędrnienia ciała, spojrzałabym na balsam wyszczuplający, który ma w składzie algi fajnie napinające skórę i może pomóc w poprawie jej formy – po ciąży, przy rozstępach, cellulicie itp.

 

Serum: Aqua, Propanediol, Tapioca Starch*, Potassium Azeloyl Diglycinate, Niacinamide, Ribes Nigrum Seed Oil, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Nymphaea Coerulea Flower Extract, Sodium Hyaluronate*, Avena Sativa Bran Extract, Allantoin, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Acacia Senegal Gum*, Sodium Phytate*, Glycerin, Xanthan Gum*, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Citral, Limonene

 

Saisona 

 

 

Już od dłuższego czasu mam na oku wody aktywne tej francuskiej marki. Owe wody to hydrolaty wzbogacone dodatkami dostosowanymi do potrzeb różnego typu cery. Jeśli szukacie kremów na dzień z niedużym filtrem przeciwsłonecznym, to Saisona proponuje dwa takie produkty: emulsję nawilżającą SPF 15 i emulsję BB SPF 10. Wychodzę z założenia, że lepszy jest jakikolwiek produkt z filtrem niż żaden, gdy jesteście zniechęcone ciężkimi formulami wysokich SPF.

 

Emulsja: AQUA (WATER), CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) FLOWER WATER*, PONGAMIA GLABRA SEED OIL*, RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) FRUIT WATER*, TITANIUM DIOXIDE, GLYCERIN*, OCTYLDODECANOL, SACCHAROMYCES/XYLINUM/ BLACK TEA FERMENT, CANDELILLA/JOJOBA/RICE BRAN POLYGLYCERYL-3 ESTERS, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, SODIUM STEAROYL LACTYLATE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER*, PRUNUS ARMENIACA (APRICOT) KERNEL OIL*, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, SACCHARIDE ISOMERATE, RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) SEED OIL, STEVIA REBAUDIANA LEAF/STEM EXTRACT, BIOSACCHARIDE GUM-1, TOCOPHEROL, SQUALANE, XANTHAN GUM, PARFUM (FRAGRANCE), SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, SUCROSE STEARATE, POLYGLYCERYL-2 CAPRATE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, GLYCERYL CAPRYLATE, SODIUM LEVULINATE, SODIUM ANISATE, SODIUM CITRATE, SORBIC ACID, CITRIC ACID, ALUMINA, STEARIC ACID, MICA, BENTONITE, LINALOOL, GERANIOL, D-LIMONENE, CITRONELLOL, CITRAL, CI 77491

 

Sape 

 

 

Jako fanka olejów i balsamów emulgujących nie mogę pominąć tego z Sape. Istnieje w wersji bezzapachowej oraz bergamotka-cytryna. Jak już wspominałam, lubię też produkty pod oczy z rollerem. Ten marki zawiera serum z witaminą C, E, koenzymem Q10 i retinolem. To pielęgnacja dla osób lubiących olejowe formuły pod oczami.

 

Serum pod oczy: Persea Gratissima Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Ascorbic Acid, Tocopherol, Ubiquinone, Retinol

 

Sattva 

 

 

Chociaż Sattva ma nieco bogatszą ofertę, ja kojarzę ją z włosami. Ich henny są w dużych pojemnościa 150g, co fajnie wychodzi cenowo, a ostatnio we współpracy z Agnieszką Niedziałek z wwwlosy (klik) stworzyli trzy ciekawe wcierki. Jak tylko skończy mi się obecna, planuję przetestować wszystkie, bo nie mogę zdecydować się na jedną 😀 Każda z nich bazuje na soku aloesowym i bogactwie bakteriobójczych i łagodzących ekstraktów,  a wzbogacono je substancjami bardziej normalizującymi albo pobudzającymi porost włosów, zależnie od wersji.

 

Wcierka henna: Aqua, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Lawsonia Inermis (Henna) Leaf Extract, Emblica Officinalis (Amla) Fruit Extract, Acacia Concinna (Shikakai) Fruit Extract, Nardostachys Jatamansi (Spikenard) Root Extract, Chamomilla Recutita Matricaria (Chamomile) Flower Extract, Santalum Album (Sandalwood) Extract, Trigonella Foenum-Graecum Seed Extract, Brassica Alba Seed Extract, Panthenol, Hydrolyzed Soy Protein, Azadirachta Indica (Neem) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Capsicum Annuum Fruit Extract, Potassium Sorbate, Allantoin, Sodium Benzoate, Citric Acid.

 

Senkara 

 

 

Uwielbiam pandy, więc tym bardziej nie mogło zabraknąć Senkary w zestawieniu! Marka ma w ofercie ciekawe, mniej dostępne hydrolaty – np. malinę , ogórek czy lotos. Na liście do przetestowania mam też ich dezodorant bergamota, który zbiera bardzo dobre opinie oraz serum Big city life zawierające jedne z moich ulubionych olei – z dzikiej róży i konopii, oraz koenzym Q10, olejową witaminę C, A i E. To bogata, antyoksydacyjna i rozświetlająca cerę kompozycja, więc nie można przejść obok niej obojętnie, niezależnie jaką cerę posiadacie.

 

Serum: Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Carthamus Tinctorius (Safflower) Oil, Saccharomyces cerevisiae/Rapeseed Oil Ferment Filtrate, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Tocopheryl acetate, Retinyl Palmitate in Arachis Hypogaea (Peanut) Oil, Ubiquinone

 

Shower and towel 

 

 

Sklep ma w asortymencie chyba najprzyjemniejszą pomadkę, jakiej używałam. Mam na myśli markę Axiology. Pomadka jest niezwykle kremowa, aksamitna na ustach i odżywcza. Moja wersja Philosphy to odcień brzoskwini, który ładnie podkreśla usta i dopasowuje się do mojej cery. Nie jest to pomadka długo utrzymująca się na wargach, ale nadająca im piękny wygląd, a przy tym pielęgnująca.

 

Organic Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Organic Ricinus Communis (Castor) Oil*, Organic Persea Gratissima (Avocado) Butter*, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Organic Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Organic Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil*, Tocopherol (Vitamin E) Oil: from Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Organic Citrus Sinensis (Orange) Oil*, Sambucus Nigra (Elderberry) Extract, Organic Azadirachta Indica (Neem) Oil, May Contain/Peut Contenir: Mica, Titanium Dioxide, Tin Oxide, Iron Oxide, Manganese Violet, Synthetic Fluorphlogopite, Silica, Kaolin – Illite (Red Clay).

 

Shy deer 

 

 

Marka zamyka swoje produkty w ciekawych słoiczkach z elementami drewna, co przywodzi na myśl leśne klimaty, tak jak jeleń w jej nazwie. Moją uwagę zwróciły kremy, w których wodę zastąpiono hydrolatami z geranium i lawendy, dość uniwersalnymi i o wszechstronnym działaniu. Jest możliwość kupienie pełnego zestawu próbek, co daje opcję przetestowania wszystkiego przed zakupem pełnowymiarowych opakowań.

 

Krem do cery tłustej: Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Propanediol**, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate**, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract*, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate*, Glycerin**, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate**, Aqua*, Silica*, Cetyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glycerin (and) Aqua (and) Echinacea Purpurea Extract*, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil*, Stearic Acid*, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Powder Extract*, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract*, Tocopherol*, Squalane*, Sodium Hyaluronate**, Sodium Lactate***, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid**, Parfum*, Xanthan Gum*, Limonene****, Citral****

 

Szmaragdowe żuki

 

 

Na bliższe przyjrzenie się zasługują dwa uniwersalne produkty: krem Achillea z m.in. naparem z krwawnika regulującego wydzielanie sebum, łagodzący i przeciwzapalny olej lniany, wzmacniającą naczynka dziką różą, pobudzającym syntezę kolagenu niacynamidem. Maseczka Lenis tymczasem bazuje na białej i fioletowej glince, które delikatnie oczyszczają oraz ekstraktach z truskawki, jęczmienia i żurawiny – o właściwościach wzmiacniających, ściągających i odżywczych. Składy sugerują, że kosmetyki mogą sprawdzić się na każdej cerze.

 

Maseczka: Kaolin (White Clay and Violet Clay), Illite (Red Clay), Fragaria Ananassa Fruit Powder, Hirdeum Vulgare Powder, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Powder

 

Sylveco 

 

 

Pod sztandarem Sylveco znajduje się już aż 5 marek. Nie testowała nic jedynie z Rosadii, ale z pozostałych miałam kilka produktów. Z samego Sylveco podobał mi się tonik hibiskusowy o specyficznej, lekko żelowej konsystencji. To fajny produkt do nakładania dłońmi jako tonik albo jako baza domowych maseczek w płacie. Pełna recenzja toniku tutaj – klikU Duetus warto zwrócić uwagę na serum regulujące. Jeśli chociaż raz na jakić czas pojawiają się Wam wypryski, to to serum z olejkiem z drzewa herbacianego, siarką i kwasem salicylowym pomoże z nimi skutecznie walczyć.

 

Serum Duetus: Aqua, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Sorbitol, Propanediol, Hydroxyethylcellulose, Panthenol, Potentillae Anserinae Herba Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Sulfur, Agar, Acacia Senegal Gum, Salicylic Acid, Lactic Acid. Allantoin, Xanthan Gum, Decyl Glucoside, Limonene, Linalool

 

Vianek tymczasem oferuje świetną składowo linię przeciwzmarszczkową. Używałam kremu do cery tłustej na dzień i byłam zachwycona. Składniki są świetnie zbalansowane – produkt zarówno trzyma cerę w ryzach, jak i nawilża ją oraz uzupełnia barierę hydrolipidową (pełna recenzja – klik). Serum i eliksir z tej serii też mają zachęcające składy, jedno jest olejowe z Q10, a drugie lżejsze z witaminą C, więc można dobrać sobie kosmetyk zależnie od preferencji. Natomiast jeśli potrzebujecie wzmocnienia włosów, sięgnijcie po wcierkę-tonik normalizujący, który ogranicza wypadanie włosów.

 

Eliksir: Aqua, Glycerin, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Sodium Hyaluronate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Panthenol, Sodium Alginate, Propanediol, Hydroxyethylcellulose, Benzyl Alcohol, Trifolium Pratense (Red Clover) Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Aniba Rosaeodora Oil, Lactic Acid, Phytic Acid, Parfum, Dehydroacetic Acid

 

Yope

 

 

Z Yope używałam jedynie mydeł do rąk – i tych zwykłych, i kuchennych. Kuchenne mają nieco bardziej wyraziste zapachy, ich zadaniem jest zabicie kuchennych zapachów, które zostają na skórze i radzą sobie w tym nieźle. Moje ulubione wersje to chyba kuchenna bergamotka i zwykła figa. Każda jest łagodna dla dłoni i może być używana zarówno przez małych, jak i dużych domowników.

 

Figa: Aqua, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Cetyl Betaine, Ficus Carica Fruit Extract, Sodium Sunflowerseedamphoacetate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, Panthenol, Allantoin

 

________________

 

Mam nadzieję, że moja lista okaże się przydatna i pomoże Wam znaleźć świetne kosmetyki podczas kolejnych targów! Jeśli podoba Wam się wpis, to będzie mi miło, jeśli przekażecie go dalej koleżankom lub udostępnicie na swoim profilu. Nie ukrywam, że wymagał on ode mnie bardzo dużo pracy i chciałabym, żeby trafił do większej liczby osób.

Jeśli chcecie być na bieżąco, śledźcie mnie też na Facebooku lub Instagramie 🙂

 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnneIdenostre Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Idenostre
Gość
Idenostre

Hej! Creamy to nie tylko olejowe sera, ale też olejki do mycia twarzy, kremy, hydrolaty czy same oleje. Właśnie mam zamiar ich odwiedzić i uzupełnić zapasy serum Tamanu Smooth oraz hydrolatu neroli. Dumam też nad olejkiem – używałam Andiroba For You, ale Moringa For You też mnie zaciekawił 🙂