Enzymatyczny peeling do twarzy Sylveco

Dobranie odpowiedniego peelingu do cery mieszanej może być wyzwaniem. Po wielu pozytywnych recenzjach kosmetyków Sylveco postanowiłam wypróbować ich peeling enzymatyczny, który powinien się w tym przypadku sprawdzić.

Możemy wybierać pomiędzy peelingami mechanicznymi i chemicznymi. Mechaniczne zawierają ścierne drobinki i zależnie od ich wielkości złuszczają z różną siłą. Mogą jednak być zbyt ostre dla cer wrażliwych lub naczyniowych oraz roznosić bakterie w przypadku trądziku. Chemiczne nakłada się jak maskę, nie pociera, więc lepiej pasują do problematycznych cer. Co wybrać przy cerze mieszanej – z zanieczyszczoną strefą T oraz naczyniowymi policzkami? Potrzebuję kosmetyku delikatnego dla moich policzków, a zarazem porządnie oczyszczającego. Właśnie na to liczyłam ze strony Sylveco.

Peeling otrzymujemy zapakowany w biało-rózowy kartonik z kwiatowym wzorem, zapisany informacjami o produkcie: przeznaczenie, INCI, sposób użycia oraz opis pelargonii wonnej, która jest jednym ze składników. Słoiczek w środku jest zdobiony z porządnego, twardego plastiku, posiada srebrną, metalowa zakretkę i naklejkę w kolorystyce kartonika. Wygląda estetycznie na półce, ale zdecydowanie wolę produkty w tubkach, które są bardziej higieniczne.

 

Przez bezbarwne ścianki widać peeling, który jest beżowy. Pachnie dość intensywnie, własnie wspominanym wyżej kwiatem pelargonii. Zapach jest ewidentnie wyczuwalny, ale nie drażniący, więc raczej powinien spodobać się osobom lubiącym takie kwiatowe aromaty. Konsystencję peelingu porównałabym do niedawno wyjętego z lodówki masła. Jest gęsta, zbita, oleista. Najpierw nabieram go w dłonie i chwilę rozsmarowuję, by łatwiej było mi go nałożyć na twarz. Zgodnie z zaleceniem producenta masuję wilgotną skórę przez chwilę, dokładam nieco peelingu (czasami zostawiam na kilka minut), po czym masuję jeszcze ze dwie minuty i spłukuję. Peeling pozostawia po sobie lekko wyczuwalną, olelistą powłokę, co daje uczucie, jakby użyło się maseczki lub olejku.

 

Preparat złuszczający działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami.

 

Peeling jest dość specyficznym produktem. Nie miałam wcześniej do czynienia z tak oleistym peelingiem enzymatycznym, który na dodatek powinien być używany jak mechaniczny, czyli nie pozostawiany na kilkanaście minut na skórze, a wymagający masowania. Masaż jest jednak delikatny, gdyż oleistość formuły zapewnia dobry poślizg. Trzeba tylko zmaczać co jakiś czas dłonie, bo peeling lekko wysycha, co utrudnia aplikację.

Producent obiecuje delikatność produktu i muszę przyznać mu rację. Nawet w czasie, gdy moja cera stała się nadreaktywna ze względu na niższe temperatury, kiedy większość substancji aktywnych wywoływała rumień i pieczenie, peeling nie powodował takich objawów. Bardzo delikatnie obchodził się ze skórą. Powinien się więc sprawdzić nawet u największych wrażliwców. O ile z jednej strony tak delikatne działanie jest wielką zaletą, to z drugiej jego siła złuszczania naskórka nie jest zbyt wielka. Na normalnej, niezanieczyszczającej się ekstremalnie szybko i usianej zaskórnikami skórze powinien sprawdzać się dobrze. Ja niestety nie zauważyłam oczyszczenia skóry na nosie. Jestem ogólnie dość zadowolona z działania – peeling mnie nie podrażniał i delikatnie, choć nie idealnie, rozpuszczał starą warstwę naskórka. Gdyby tylko złuszczał nieco mocniej, byłabym szczęśliwa. Skład również wygląda dobrze, chociaż istnieją pewne ale…

 

Analiza składu peelingu enzymatycznego Sylveco

 

Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol

 

Substancjami złuszczającymi są tu papaina i bromelaina. To enzymy otrzymywane z papai i ananasa, które działają na obumarłą warstwę naskórka. Rozpuszczają go, zarazem działając nawilżająco i wspomagając mikrokrążenie krwi. Bromelaina wykazuje także właściwości przeciwzapalne i przeciwobrzękowe.

Jak już wspominałam i co doskonale widać w INCI, formuła obfituje w oleje. Trzema głównymi olej z pestek migdałów (Prunus Amygdalus Dulcis Oil), palmowy (Elaeis Guineensis Oil) i z pestek kakaowca (Theobroma Cacao Seed Oil). Wszystkie świetnie się sprawdzają w pielęgnacji skóry suchej, dojrzałej, z atopiami. Natłuszczają naskórek i tworzą na nim ochonną warstwę. Ten z kakaowca dodatkowo działa ujędrniająco i podobnie jak palmowy bogaty jest w antyoksydanty. Niestety wszystkie trzy są wysoce komedogenne, a więc mogą przyczyniać się do powstawania zaskórników. Regularne używanie peelingu może zatem niektórym, łatwo zapychającym się cerom przynieść więcej szkody niż pożytku. Ja u siebie nie zauważyłam pogorszenia stanu strefy T, która jest dla mnie problematyczna.

Dalej znajdują się ponadto odświeżający i aromatyczny olejek z trawy cytrynowej (Cymbopogon Schoenanthus Oil), antyseptyczny, przeciwzapalny i pobudzający krążenie olejek z pelargonii pachnącej (Pelargonium Graveolens Oil) oraz działający antyoksydacyjnie i przeciwbakteryjnie olejek eteryczny ze skórki cytryny (Citrus Limonum Peel Oil). Dodatkowo w peelingu mamy odżywcze masło shea (Butyrospermum Parkii Butter – o którym więcej tutaj – klik), natłuszczający emolient (Glyceryl Stearate), emulgator łączący fazę wodną z tłuszczową (Hydroxystearic Acid), delikatną substancję myjącą (Lauryl Glucoside), łagodzącą alantoinę (Allantoin), przeciwrodnikową witaminę E (Tocopheryl Acetate), konserwanty (Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid) oraz aromat (Geraniol).

 

 

Peeling enzymatyczny Sylveco jest delikatnym produktem o ładnym zapachu, nie podrażnia wrażliwej czy naczyniowej skóry. Sprawdzi się raczej u osób o cerze normalnej, suchej, dojrzałej, gdyż u cer łatwo zapychających się może potęgować problem. Pozostawia na skórze tłustawy film, który nie każdemu przypadnie do gustu, a oczyszczenie uznałabym za raczej wystarczające do normalnych potrzeb większości cer, chociaż cerom zanieczyszczonym zapewne to nie wystarczy. To produkt o dobrym, naturalnym składzie.  W słoiczku znajduje się 75ml, które trzeba zużyć w 6 miesięcy. Przy cotygodniowym korzystaniu nie udało mi się to, chociaż miałam okazjonalnych pomocników. Sklepy, w których można go nabyć, znajdziecie tutaj – klik.

Znacie już peelingi Sylveco? Jak się u Was sprawdzały?

 

 

 

 

 

 

 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnneStazyjka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stazyjka
Gość

Maiłam ochotę kupić ten peeling, ale jako posiadaczka cery mieszanej, chyba nie będę zadowolona z efektów jaki daje. A jakie peeling enzymatyczny możesz polecić? Bo mamy podobny typ cery 🙂