Julita Bator – Zamień chemię na jedzenie

Zamień chemię na jedzenie

Dieta jest niezwykle istotnym elementem naszego życia, więc warto zwrócić uwagę na to, co ląduje na naszym talerz. Ma to wpływ na stan całego organizmu, a w tym piękno i zdrowie skóry.

Wiele z nas czyta składy kosmetyków i stawia na te naturalne, wykluczające szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe składniki. Sporo zaczyna od czytania składów żywności, chociaż u mnie było odwrotnie. To naturalne kosmetyki były u mnie pierwsze, bo chciałam zadbać o dobry stan skóry i dopiero później tknęło mnie, że przecież nie wiem, co codziennie trafia do mojego żołądka. Taka świadomość pomaga z rozsądkiem podejść do wyboru diety i konkretnych produktów.

Julita Bator napisała Zamień chemię na jedzenie jeszcze w 2013 roku, kiedy społeczna świadomość dopiero zaczynała się budzić. Książka powstała na bazie jej doświadczeń z żywnością, chorobami dzieci oraz poszukiwań wśród materiałów poruszających temat żywienia.

Książka, która nie zawiera chemii ani polepszaczy smaku!

Co to znaczy zdrowo się odżywiać? Zacznij od unikania chemicznych dodatków. Nie tylko nie są potrzebne, one szkodzą! Jednego czekoladowego batona można przegryźć bez obaw, ale rozmaite barwniki, słodziki, wzmacniacze smaku i aromaty zjedzone także w płatkach śniadaniowych, w domowej(!) zupie czy lodach sumują się. I rujnują twoje zdrowie. Są przyczyną alergii, niestrawności, złego samopoczucia, a być może także zespołu ADHD.

Niewiele przeprowadzono rzetelnych badań dotyczących sztucznych dodatków do żywności. Julita Bator weryfikuje dane od producentów. Ponieważ dzieci autorki wykazują silną alergię na „polepszacze” i konserwanty musiała zmienić styl odżywiania się i życia całej rodziny. Od czterech lat próbuje, nie wydając dużych sum na kupowanie wyłącznie ekologicznych produktów, żyć bez „chemii”. Jej książka może być dla nas przewodnikiem po kuchni, która pachnie tak, jak jedzenie pamiętane z naszego dzieciństwa.

Książka liczy prawie 300 stron i składa się z 20 rozdziałów, listy użytych źródeł oraz tabeli potencjalnie szkodliwych dodatków do żywności. Wydana została dość standardowo, na przyjemnym w dotyku papierze, w miękkiej okładce. Najważniejsza jednak jest oczywiście zawartość.

 

Wstęp poprzedzający skupiające się na konkretnych grupach żywności rozdziały jest bardzo zdroworozsądkowy i może przemówić do wyobraźni wielu czytelników. Autorka uprzedza, że nie jest dietetykiem ani lekarzem, a jedynie osobą, którą życie skłoniło do poszukiwań zdrowych rozwiązań dla swojej rodziny. Po zauważeniu, że pewne produkty wywołują u jej dzieci różnego rodzaju dolegliwości, zaczęła kopać głębiej i odkrywać, co się w nich znajduje, a może mieć z tą sytuacją związek. W książce dzieli się swoimi odkryciami i przemyśleniami na temat odżywiania .

Praktycznie niemożliwe jest teraz życie bez chemii, ale możemy ją ograniczać. Wymaga to zmiany myślenia, sporo nauki i motywacji, ale zbliżenie do natury poprzez dietetyczne wybory wyjdzie nam na zdrowie. Zdrowa dieta może być bardziej pracochłonna i droższa, ale cytując autorkę:

 

czego się nie wyda na jedzenie, to się zostawi w aptece.

 

Autorka zwraca uwagę na postęp technologiczny i towarzyszący mu dobrobyt, jednak pomimo, a może i przez niego nękają nas groźne choroby układu krążenia, cukrzyca czy nowotwory. Dieta jest tutaj podstawą, na którą my jako jednostki mamy wpływ. To, że produkt zawiera dopuszczone do użycia składniki w dozwolonym stężeniu nie oznacza, że jest dla człowieka dobry. Bator zauważa, jak istotne jest jego współdziałanie z innymi substancjami zawartymi w innych produktach oraz długoterminowe stosowanie. Dalej wskazuje na sposób czytania etykiet (m.in. fakt, że na początku wymieniane są składniki, których w produkcie jest najwięcej, dokładnie jak w kosmetykach) i by sugerować się głównie składem, zamiast zapewnieniami producenta.

W kolejnych rozdziałach otrzymujemy przegląd problematycznych substancji:

  • cukier i jego naturalne oraz syntetyczne substytuty
  • słodycze i inne przekąski
  • mleko i sposoby jego obróbki; przetwory mleczne
  • warzywa i zawartość pestycydów
  • mięso oraz obróbka przed spożyciem
  • ryby i problem zanieczyszczeń
  • sól, bakalie
  • produkty instant

W każdym rozdziale autorka podaje przykładowe składy produktów z kategorii i podkreśla, na jakie składniki warto zwracać baczną uwagę. Przy codziennych zakupach nie mamy świadomości, że aż tyle “chemii” jest pakowane w naszą żywność. Dopiero przejrzenie takich list zaczyna budzić wątpliwości i nieco chwieje zaufaniem do producentów, którzy jednak zajmują się biznesem. O zdrowie musimy zadbać my sami.

Oprócz ogólnego przeglądu diety, dostajemy 80 przepisów na domowe dania: wypieki, pasty, zupy, keczup i wiele innych. Niektóre przepisy zaznaczyłam i na pewno je wykorzystam, np. na warzywny pasztet. Bardzo spodobał mi się kalendarz sezonowych warzyw i owoców, które można bez większych obaw jeść w konkretnych porach roku. Świeże truskawki w środku zimy mogą się wydawać nietypowe, jednak o sezonowym występowaniu niektórych warzyw czy owoców po prostu nie miałam pojęcia. Ten kalendarz to spora pomoc na zakupach.

 

Zamień chemię na jedzenie jest dobrym wstępem do zmiany podejścia do diety i zadbania o jej jakość. Julita Bator nie obiecuje, że będzie łatwo, tanio czy szybko. Sami musimy się motywować i dojść do wielu rzeczy, ale pokazuje, że można. Daje czytelnikowi bazę podstawowej wiedzy na temat szkodliwych składników, lepszych zastępników oraz gotowych przepisów, a ponadto zachęca do samodzielnych wyborów i poszukiwań. Dzięki prostemu językowi i bazie własnych doświadczeń trafia do odbiorcy i pokazuje mu, że warto zainwestować czas i pieniądze w swoją diete, a co za tym idzie, lepsze zdrowie i samopoczucie.

Czytałyście już tę książkę? Jeśli nie, z łatwością znajdziecie ją w wielu księgarniach (porównywarka cen – klik). Może znacie inne ciekawe pozycje z tej kategorii?

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o