Zimowa pielęgnacja z Mokosh: rozświetlający eliksir do ciała Pomarańcza z cynamonem

Zacznę od tego, że nie jestem fanką olejowej pielęgnacji ciała. Miałam duży problem z ciężkim, oleistym musem z Biolove (recenzja), który wszędzie zostawiał tłustą warstwę, więc straciłam ochotę na tego typu eksperymenty. Wtedy jednak trafiło do mnie pudełko z Naturalnie z pudełka z rozświetlającym eliksirem marki Mokosh i zupełnie zmieniłam zdanie!

 

Rozświetlający i głęboko nawilżający eliksir z witaminą E podkreśli kolor Twojej skóry i nada jej zdrowego blasku.

 

Pierwszym, co zwróciło moją uwagę, był cudowny zapach kojarzący się ze świętami, mandarynkami z wigilijnego stołu i cynamonem w szarlotce. Jak w nazwie produktu, jest on mieszanką pomarańczy i cynamonu, jednak z przewagą słodko-kwaśnego cytrusa. To aromat idealny zimą, bo otula ciało i zmysły swoim ciepłem. Miałoby się ochotę jeszcze tylko chwycić do ręki kubek gorącej czekolady i usiąść pod miękkim kocem. Tak, to bardzo zimowy zapach!

Eliksir znajduje się w buteleczce z ciemnego szkła o pojemności 100ml, a do nabierania porcji służy pipeta. Do pokrycia całego ciała potrzebowałam ich pięć, co niestety przekłada się na dość niską wydajność produktu. Od razu zaznaczę, że nakładałam go na lekko wilgotną skórę, zaraz po kąpieli. W ten sposób kosmetyk lepiej się rozprowadza, wchłania oraz zużywa się go odrobinę mniej ze względu na poślizg, jaki daje nie do końca wyschnięte ciało. W wilgotną skórę eliksir wchłania się bez problemu i nie pozostawia tłustej warstwy, a jedynie delikatny, ochronny film. Jeśli chodzi o obiecywane rozświetlenie, to rzeczywiście ono istnieje, ale jest minimalne. W eliksirze zanurzono niewielkie drobinki miki, które odbijają światło i dają efekt świetlistej skóry. Nie jest to rozświetlenie jak dyskotekowa kula, ale pewien zdrowy blask podkreślający skórę. W tym miejscu tworzy się pewien zgrzyt, bo z jednej strony mamy tu typowo zimowy, świąteczny zapach, natomiast kosmetyk wygląda najlepiej na opalonej skórze. Pod swetrem raczej nie potrzebujemy tego rozświetlenia, a latem zapach nie każdemu będzie odpowiadał, bo wtedy przeważnie wolimy bardziej świeże, orzeźwiające aromaty.

Eliksir jest mieszanką olei z niewielkim dodatkiem odbijających światło miki i dwutlenku tytanu. Oleje są zimnotłoczone i zapewniają szereg pielęgnujących właściwości. Olej ze słodkich migdałów (Prunus Amygdalus Dulcis  Oil) i słonecznika (Helianthus Annuus Seed Oil) odżywia i regeneruje skórę, olej z wiesiołka (Oenothera Biennis Seed Oil) dzięki zawartości kwasów tłuszczowych GLA działa przeciwzapalnie i łagodząco, skwalan i jojoba (Simmondsia Chinensis Seed Oil) przypominają budową ludzkie sebum, więc świetnie odbudowują warstwę ochronną skóry, olej z marchewki (Daucus Carota Sativa Oil) nadaje jej złocistego koloru, a olej z pestek malin (Rubus Idaeus Seed Oil) zwalcza wolne rodniki i wzmacnia naskórek. Mamy tu również wyciąg z kwiatów pomarańczy (Citrus Aurantium Amara Flower Extract) o działaniu ściągającym i ujędrniającym. Pozostałe substancje to konserwant (Benzyl Alcohol) i spora liczba substancji zapachowych (Parfum, Cinnamal, Eugenol, Citral, Geraniol, Citronellol) tworzących klimatyczny aromat. Nie przepadam za aż takim nadmiarem zapachów, bo mają spory potencjał do podrażniania skóry. Jeśli Wasza jest wrażliwa, lepiej uważać z tym produktem.

 

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil. Squalane, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Mica, Titanium Dioxide, Tin Dioxide, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Parfum, Cinnamal, Benyzl Alcohol, Eugenol, Citral, Geraniol, Citronellol

 

Rozświetlający eliksir Pomarańcza i cynamon to niezwykle przyjemny produkt do ciała. Skóra po jego użyciu jest rozświetlona, gładka i odżywiona. Wydaje się również bardziej jędrna i sprężysta, a przyjemny zapach świetnie umila aplikację. Moja buteleczka wystarczyła mi na kilkanaście użyć, co przy cenie 79 złotych (w sklepie własnym marki) wychodzi po prostu drogo – nieco taniej w porównywarce cen – klik. Przy regularnym używaniu, powiedzmy co drugi dzień, to zaledwie miesiąc. Ja więc używałam go sporadycznie, gdy miałam ochotę umilić sobie wieczorną pielęgnację, bo najzwyczajniej było mi szkoda, jak obserwowałam szybkie zużywanie olejku. Jako pielęgnacja na specjalne okazje i odrobina luksusu bądź zimowy umilacz to świetny produkt. Polecam go także jako prezent świąteczny – idealnie na ten czas!

Dajcie znać, czy używałyście już tego eliksiru lub innej jego wersji!

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o