Sekrety urody koreanek Charlotte Cho, czyli początek przygody z pielęgnacją azjatycką

Idea przyświecająca azjatyckiej pielęgnacji skóry stała się niezwykle popularna, a kosmetyki azjatyckie dostępne już także na sklepowych półkach, nie tylko przez internet. Wszystko zaczęło się od Elementarza pielęgnacji Charlotte. Jeśli jeszcze o nim nie słyszałaś, koniecznie czytaj dalej.

Książka Cho jest niewielkim, bo zawierającym 220 stron elementarzem pielęgnacji koreanek. Wydana została w miękkiej okładce, na kredowym papierze. Strony są ozdobione różowymi tabelkami i uroczymi ilustracjami, zachowując kolorystykę okładki. Czyta się ją niezwykle szybko, jednym tchem. Wystarczy jedno deszczowe popołudnie pod kocem i z kubkiem herbaty w dłoni, by przeczytać całość.

Czytanie idzie tak szybko nie tylko ze względu na liczbę stron, ale głównie przez przyjemny i lekki styl. Charlotte pisze, jakby zwracała się do znajomego, któremu chce nieco opowiedzieć o swoim życiu i z dobrego serca wskazać możliwe drogi pielęgnacji. Początkujący i poszukujący pielęgnacyjnych wskazówek bardzo skorzystają, czytając Sekrety urody koreanek, a osoby bardziej już zaznajomione z wieloma opcjami używania swoich zasobów kosmetycznych, uzyskają inne, ciekawe spojrzenie.

 

 

 

 

Na początek poznajemy nieco historię Charlotte, która pochodzi z koreańskiej rodziny, zamieszkałej w Stanach i dopiero jako dorosła osoba bardziej zainteresowała się pielęgnacją. Dopiero po przeprowadzce do Seulu zdała sobie sprawę z istotności tej kwestii.

Koreańskie podejście wygląda inaczej od zachodniego: istnieje większa świadomość pielęgnacji już od najmłodszych lat, zamiast potrzeby maskowania niedoskonałości makijażem. Marki kosmetyczne produkują coraz to nowsze serie kosmetyków, z coraz to bardziej specyficznymi składnikami, w coraz ciekawszych opakowaniach, byle tylko zatrzymać uwagę konsumenta. Teoria wieloetapowej pielęgnacji idealnie wpisuje się w kulturę konsumpcjonizmu oraz wagi przywiązywanej do wyglądu, co można wywnioskować ze słów opisujących życie Charlotte w Korei. Z drugiej strony to świetnie, że wybór na rynku jest tak szeroki, każdy znajdzie coś dla siebie.

Koreańska pielegnacja składa się z 10 kroków:

 

 

Oczyszczanie

Oczyszczanie składa się z 3 części:

  • demakijaż oczu i ust
  • umycie całej twarzy olejkiem
  • uzycie kosmetyku na bazie wody – żelu, pianki, emulsji

Po co aż tyle mycia? Najpierw usuwamy najtrwalsze produkty, gdy olejek łączy się z podkładem, brudem i sebum na skórze. Przy okazji możemy wykonać delikatny masaż twarzy. Po zmyciu olejku doczyszczamy twarz z pozostałości makijażu drugim produktem.

 

Peeling

Mniej więcej raz w tygodniu dobrze jest wykonać peeling, który pomoże pozbyć się martwych komórek naskórka oraz oczyścić pory. Do wyboru mamy peelingi mechaniczne i chemiczne, odpowiednie dla różnych rodzajów cery.

 

Tonizowanie

Tonizowanie pomaga przywrócić skórze odpowiednie pH, po tym jak kosmetyki myjące zaburzyły jej naturalną barierę hydrolipidową. Dodatkowo widzimy na waciku, czy nasza cera aby na pewno została dobrze oczyszczona. Toniki koreańskie różnią się od naszych tym, że dodatkowo zawierają wiele więcej humektantów i mają być pierwszym krokiem do nawilżenia.

 

Kolejne etapy to nawilżanie. Nawilżanie, oprócz oczyszczania, jest podstawowym celem pielęgnacji wg.Charlotte. Kolejne kroki to w różnej mierze skoncentrowane substancje.

 

Esencja

Produkt konsystencji jak tonik, wodnisty, ale zawierający sporo substancji aktywnych.

 

Ampułki, serum

To bardzo skoncentrowane kosmetyki, ukierunkowane na konkretne problemy. Przeważnie znajdują się w buteleczkach z kroplomierze, bo na jedno użycie wystarczy parę kropel.

 

Maska w płachcie

Wielką zaletą maseczek w płachcie jest to, że materiał zapobiega odparowywaniu substancji aktywnych, które mogą przez to lepiej działać na skórze.

 

Krem pod oczy

Oddzielny kosmetyk, dostosowany do potrzeb delikatnej skóry pod oczami.

 

Nawilżanie

Do wyboru jest kilka kosmetyków o różnych konsystencjach:

  • emulsja – mieszanka dwóch, niełączących się ze sobą substancji (woda-olejek).
  • lotion – gęstsza niż emulsja, rzadsza niż krem.
  • żel-krem – bardzo lekka forma, oparta głównie na wodzie, szybko się wchłaniająca.
  • krem – zawiera więcej olejków oraz substancji aktywnych.
  • olejek

 

Przy każdej opcji Charlotte podaje rodzaj cery, dla którego zalecana jest formuła, np. olejki dla suchej skóry. Nie sądzę jednak, że trzeba się tak ograniczać. Najlepiej wszystko wypróbować na swojej skórze, w tym olejki, bo znajdziemy również takie, które dobrze sprawdzą się i na tłustych, problematycznych cerach.

Do tego dochodzą jeszcze maseczki całonocne – nakłada się je grubą warstwą jako ostatni element pielęgnacji i pozostawia na noc, aby skóra się nią nasyciła. Rano można zmyć resztki. Przeważnie to przezroczyste produkty o konsystencji żelu.

 

SPF

Ostatnim, niezwykle ważnym krokiem jest ochrona przeciwsłoneczna. Charlotte poświęca jej cały rozdział. Opisuje działanie filtrów chemicznych oraz mineralnych i podkreśla wagę smarowania skóry produktem ochronnym. W Azji bardziej ceni się bladą skórę. Oczywiście chodzi nie tylko o względy estetyczne, ale także o uchronieni się przed chorobami skóry, w tym przed rakiem.

 

Jaki kosmetyk chroniący przed słońcem wybrać?

 

Przy każdym typie kosmetyku otrzymujemy kilka propozycji ulubionych produktów autorki. Wszystkie są kosmetykami azjatyckimi, więc jeśli ktoś chce spróbować takiej pielęgnacji, może się nimi sugerować. Nie zapomniałabym jednak o czytaniu składu. W kosmetykach azjatyckich, zarówno jak w zachodni, pełno jest chemii, której chcemy uniknąć.

W kolejnym rozdziale Cho opowiada pokrótce o rodzajach cery i na co zwrócić uwagę przy jej pielęgnacji. Bardzo podoba mi się fragment, gdzie przechodzi przez kosmetyczny “haczyki”, jak hasła dermokosmetyki czy hipoalergiczność umieszczone na opakowaniu, a zupełnie nieregulowane prawnie. Przeznaczenie wiekowe czy polecenia dermatologów również nie powinny być wyznacznikiem dobrego zakupu.

 

Dermokosmetyki – czy warto w nie zainwestować?

Po co czytać składy INCI?

 

Autorka porusza także temat makijażu, który jest jednak drugorzędnym. Kolejny raz wskazuje konkretne kosmetyki warte zakupu. Na liście brakuje bronzera i pudru, bo azjatki wolą zaróżowioną, błyszczącą zdrowiem cerę.Tak więc te produkty nie mają racji bytu na jej liście.

Przedostatni rozdział poświęcony jest wewnętrznej pielęgnacji, czyli zdrowemu odżywianiu, piciu wody oraz odpowiedniej dawce snu. Kosmetyki bowiem nie naprawia tego, co zepsute od wewnątrz. Potrzebne jest kompleksowe podejście. Na koniec otrzymujemy jeszcze przegląd koreańskich sklepów, fryzjerów, spa i marek wartych uwagi.

 

Sekrety urody koreanek – elementarz pielegnacji Charlotte Cho ciekawie wprowadza czytelnika w ideę wieloetapowej pielęgnacji. Autorka podkreśla wagę prawidłowego oczyszczania skóry oraz ochrony przed słońcem. Stara się pokazać czytelnikowi ideę odbiegająca od myślenia “jeśli szczypie, to na pewno działa”. Pielęgnacja może być relaksem, zamiast nieprzyjemnym obowiązkiem. Powinna być podstawą, która pozwala radzić sobie z problemami, zamiast skupiania się na ich maskowaniu makijażem. Makijaż zaś to jedynie dodatek, który cerę ożywi i wydobędzie jej naturalne piękno.

Rodzaj pielęgnacji proponowany przez Charlotte do mnie przemawia, chociaż nie każdemu musi on odpowiadać. Nie każda skóra czułaby się z nim dobrze. Cera każdej z nas jest nieco inna, a więc niektórym po prostu tyle kosmetyków może zaszkodzić, jeśli ich potrzeby są mniejsze. O ile delikatne, ale porządne oczyszczanie i filtry powinny być podstawą dla każdego, to dalsze nawilżanie jest sprawą zupełnie indywidualną i powinno być dostosowane do wymagań cery.

 

Elementarz pielęgnacji możemy potraktować właśnie jak elementarz przedszkolaka i na jego postawie budować swoją świadomość pielęgnacji. Książka będzie idealnym prezentem dla nastoletniej siostry, która nie ma pojęcia o pielęgnacji czy dla koleżanki, która wydaje połowę pensji na kosmetyki do makijażu, a zapomina o podstawach, które dobrze przygotują jej skórę. Warto poświęcić jedno popołudnie i zapoznać się z tą książką.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Sekrety urody koreanek Charlotte Cho, czyli początek przygody z pielęgnacją azjatycką"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pinkish Beauty
Gość

elementarz przedszkolaka – bardzo mi się podoba to określenie:D