Naturalne tusze do rzęs: Benecos Natural Multi Effect Mascara i Alverde Mascara Schwung + Verlängerung

Znalezienie dobrego tuszu z naturalnym składem do niełatwa sztuka. Formuły bywają kapryśne, osypują się, rozmazują i sprawiają kłopoty. Dzisiaj mam dla Was jedną dość porządną propozycję i drugą niestety będącą niewypałem.

 

Benecos Natural Multi Effect Mascara

 

Tusz z Benecosa zużyłam już kilka miesięcy temu, ale czekałam z opisaniem go, aż będę miała kolejny do porównania. Za około 20 złotych dostajemy 8ml tuszu w eleganckiej, czarnej tubce z fioletowymi napisami. Dołączona szczoteczka jest dość tradycyjna, w kształcie delikatnej piramidki, ze średnio gęsto rozstawionymi włóknami włosia. Jest bardzo wygodna podczas nakładania tuszu i dobrze się z nią pracuje. Sam tusz jest zupełnie czarny i mało przyjemny dla nosa, o ostrym zapachu. Jego formuła ma być wielofunkcyjna – dawać zarówno wydłużenie, jak i pogrubienie rzęs. Tusz po otwarciu jest mokry i przez większość czasu taki pozostaje, choć po kilku tygodniach delikatnie podsycha.

Najważniejsze – czyli jak wygląda na oku? Doprawdy ładnie prezentuje się na rzęsach. Szczoteczka je rozdziela i równo pokrywa tuszem, który daje miły dla oka efekt.  Moje rzęsy są z natury długie, ale jasne na końcach, więc nałożenie tuszu daje spory efekt, już przez sam fakt pokrycia blond końcówek. Oko jest podkreślone, ale nie na długo. Tusz koszmarnie się rozmazuje! Kiedyś podczas deszczu weszłam do biura z pandą. Dosłownie, miałam olbrzymie smugi pod oczami przypominające wielkie, czarne podkowy. Pierwszy raz widziałam coś takiego! A dodam, że byłam w okularach. To ekstremalny przykład, ale rozmazywanie się pod okiem było nagminne – do tego stopnia, że lepiej było się nie malować. Niestety nie potrafię dobrze ująć efektu na zdjęciach, ale nic nie stracicie, nie testując tego tuszu.

Skład tuszu jest oczywiście bez zarzutu. Olej jojoba i słonecznikowy pielęgnują rzęsy, podobnie jak ekstrakt z rozmarynu i lecytyna oraz witamina E. Woski i guma arabska zagęszczają formułę, tworząc konsystencję. Barwnikiem są tlenki żelaza, rolę konserwantu natomiast pełnią alkohol i kwas anyżowy.

Water, Grain Alcohol (alkohol zbożowy), Beeswax (wosk pszczeli), Glycerin (humektant), Polyglyceryl-5 Laurate (emulgator, substancja łagodząca i kondycjonująca), Magnesium Aluminum Silicate (nadaje konsystencję, zawiesza pigmenty w formule), Acacia Senegal Gum (zmienia konsystencję i stabilizuje formułę), Polyglyceryl-3 Stearate (emolient i emulgator), Carnauba Wax* (wosk), Hydrogenated Lecithin (emulgator, substancja wygładzająca), Glyceryl Caprylate (emolient), Jojoba Seed Oil (olej jojoba), P-Anisic Acid (kwas anyżowy, konserwant), Rosemary Leaf Extract (ekstrakt z liście rozmarynu), Sunflower Seed Oil (olej słonecznikowy), Sodium Hydroxide (regulator pH), Limonene (aromat), Vitamin E (witamina E), Fragrance (aromat), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (proszek z liści aloesu), Citral (aromat), Linalool (aromat), Iron Oxides (barwnik)

 

 

Alverde Mascara Schwung + Verlängerung

 

W tusz z Alverde zaopatrzyłam się w drogerii DM w Bukareszcie, aby zastąpił ten z Benecos. Tu 7 ml również kupujemy za niecałe 20 zł, co jest dobrym wynikiem dla tego typu kosmetyków. Alverde jest raczej niedrogą markę, w większości z dobrymi składami, ale zawsze warto się w nie wczytać dla pewności. Tym razem mamy zieloną, nieco węższą tubkę dobrze leżącą w dłoni, kiedy jej używamy. Szczoteczka jest podobna kształtem do tej z Benecosa, ale włókna są ułożone w nieco inny sposób, przez co zostaje na niej trochę więcej produktu.

Tusz dobrze rozprowadza się na rzęsach i daje zadowalający efekt wizualny, podobnie jak Benecos, chociaż to on wyglądał u mnie ładniej. Alverde spisuje się jednak znacznie lepiej, jeśli chodzi o rozmazywanie. Zdarza mu się lekko osypać tuż pod linią dolnych rzęs i zostawić smugę, ale jest niewielka i sporadycznie. Jestem z niego dość zadowolona  i nadal używam. Porówbywałabym go do recenzowanych już tuszy Wibo i Lavera (recenzj – klik) , którym również zdarzały się małe wpadki, ale nie miały do końca naturalnych składów jak Alverde oparte na olejach i niedrażniących konserwantach.

Aqua, Alcohol*, Stearic Acid (natłuszczający emolient), Cera Alba* (wosk pszczeli dający konsystencję), Algin (zagęstnik, regulator lepkości), Hydrolyzed Jojoba Esters (emulgator i stabilizator formuły), Jojoba Ester (emulgator i stabilizator formuły), Simmondsia Chinensis Seed Oil* (olej jojoba), Glycine Soja Oil* (olej sojowy), Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract* (ekstrakt z pestek słodkich migdałów), Glyceryl Stearate SE (emolient), Serica (puder jedwabny – odżywia i odbija światło), Shellac (emolient), Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z aloesu), Parfum**, Limonene**,Linalool**, Citral**, Citronellol**, Geraniol** (aromaty), Benzyl Benzoate** (konserwant), [+/- CI77499, CI 77491, CI 77007, Silica] (barwniki)

* ingredients from certified organic agriculture** from natural essential oils

 

Oba tusze są zbliżone cenowo oraz mają podobne szczoteczki i certyfikaty jako naturalne kosmetyki. Efekt na rzęsach jest nieco lepszy w przypadku Benecos, ale koszmarne rozmazywanie praktycznie dyskwalifikuje go z używania w jakichkolwiek warunkach. Nie trzeba deszczu, by robił pandę. Z tych 2 opcji zdecydowanie wybrałabym ponownie Alverde, ale narazie kontynuuję testowanie nowości i zaraz otwieram tusz Pacifica. Mam nadzieję, że to będzie strzał w dziesiątkę!

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o