Mizon Skin Power Original First Essence – moja pierwsza esencja

W pewnym momencie zachwyciła mnie idea pielęgnacji wieloetapowej. Jednym z kroków jest nałożenie esencji i jako pierwszą wybrałam właśnie tę z Mizona.

W pewnym momencie zachwyciła mnie idea pielęgnacji wieloetapowej. Jednym z kroków jest nałożenie esencji i jako pierwszą wybrałam właśnie tę z Mizona.

Miesiąc temu pojawiła się recenzja fajne maski nawilżającej Rose Rain (klik) od Lush Botanicals, a dzisiaj chciałabym przedstawić drugi produkt, który testowałam.

Zima to czas, kiedy nie ma się specjalnej ochoty na długie przebywanie na zewnątrz. Większość zimy miałam chęć przesiedzieć w cieple, pod kocykiem, z ciepłą herbatą przy serialu. Moje ostatnie hity idealnie to oddają.

O ile zwykłych pomadek używam sporadycznie, to pomadki pielęgnujące i błyszczyki stale goszczą w mojej kosmetyczce. Benecos to świetna, naturalna opcja nadająca kolor, ale i dbająca o usta.

Minął nam kolejny rok, a w jego trakcie poznałam kilka świetnych nowości. Niektóre już opisywałam na blogu, niektóre pojawiają się tu po raz pierwszy. Oprócz kosmetyków znajdziecie tu także nieco rozrywki: książkę, film i serial.

Pogoda ostatnio nam nie dopisuje. Nie ma już słonecznych dni, kwitnących kwiatów czy liści wyściełających dróżki w parku. To pochmurne miesiące, pełne deszczu i błota. Możemy jednak umilić swoje wieczory wybierając filmy, w których kolor odgrywa ważną rolę.

Istnieje mnóstwo kosmetyków do oczyszczania twarzy, ale od dłuższego czasu to właśnie pianki są moimi ulubieńcami. Są niezwykle delikatne, przyjemne w użyciu i zadowalające w działaniu. Przedstawiam mojego faworyta, piankę z arcydzięglem od Organic Therapy.

Stanowi obiekt pożądania, fizyczną granicę nas samych, fascynujące naczynie, w którym zamknięte jest nasze życie. Mowa oczywiście o skórze, której Adler poświęca swoją książkę. Yael Adler, jako dermatolog, doskonale zna temat, o którym pisze. W czternastu rozdziałach przechodzi…