Dopiero kilka miesięcy temu przyjrzałam się bliżej blogowi Kasi Tusk i wkrótce potem nabyłam obie jej książki. Poradnik na temat fotografii zdążyłam już przeczytać i zrecenzować, a teraz przyszła pora na modowe uwagi blogerki.
Recenzja książki Make photography easier
Elementarz stylu został wydany w miękkiej, kremowej okładce nadrukowanej tytułem oraz sylwetką kobiety w płaszczu i okularach przeciwsłonecznych. Minimalistyczne i eleganckie rozwiązanie. Papier w środku jest połyskujący i dobrej jakości. Duża liczba zdjęć dobrze sią na nim prezentuje, a kartkowanie książki jest łatwe i przyjemne dla opuszków palców.
Autorka rozpoczyna wstępem, w którym opowiada o początkach swojego stylu – od dziecięcych lat i ulubionych legginsów po dorosłą szafę pełną niedopasowanych ubrań. Każda z nas tam była, a może nadal jest, więc od początku łatwo jest się zidentyfikować z sytuacją. Styl każdej z nas ewoluuje z wiekiem i zabawnie jest powspominać swoje dziecięce czy nastoletnie lata, a jeszcze zabawniejsze może być obejrzenie zdjęć swoich lub gwiazd sprzed kilkunastu lat.
Książka została podzielona na cztery części. Pierwsza z nich stara się nam pomóc odpowiedzieć, dlaczego nie mamy się w co ubrać. Przyznaję się bez bicia, że moja szafa przez długi czas pękała w szwach, a ja nie potrafiłam wyciągnąć z niej nic, co albo by do siebie dobrze pasowało, albo wyglądało wyjątkowo dobrze na mnie.
Niestety liczba ubrań potrafi często utrudniać sprawę. Dlatego w pierwszym rozdziale Kasia radzi zacząć od porządków w szafie. Wyrzucić zniszczone ubrania, niepasujące i rzadko noszone oddać lub sprzedać. Ja staram się robić to regularnie, przynajmniej zgodnie z porami roku, albo i częściej, jeśli akurat czuję taką potrzebę. Wiem, że to trudne. Często rzeczy ze stosu “nie wiem” jednak wracają do szafy, bo brak mi silnej woli, ale po kilku próbach jest już łatwiej.
Jak uporządkować szafę? Moje sposoby
Kiedy zostają nam już tylko noszone, potrzebne czy ulubione rzeczy, można zacząć układać z nich swój styl. Gusta są różne, ale warto mieć bazę składającą się z podstawowych elementów, które będą pasowały do wszystkiego i dawały możliwość dodania charakterystycznych dla siebie elementów. Kasia Tusk proponuje swoją listę rzeczy całorocznych oraz na sezony jesienno-zimowy i wiosenno-letni.
Większość z nich to klasyki, jak np. karmelowy płaszcz, niebieskie dżinsy czy granatowa marynarka. Na koniec rozdziału mamy miejsce na zrobienie swojej minilisty brakujących części garderoby. Normalnie nie przepadam za tego typu pustymi przestrzeniami, do uzupełnienia przez czytelnika, bo mam wrażenie, że robią objętość książki. Tutaj jednak to miejsce rzeczywiście się przydaje. Zdążyłam już zaznaczyć na liście autorki, czego mi brakuje, a na końcu mogę jeszcze dodać swoje notatki.
Jak zbudować swoją bazę ubrań? Jak opanować chaos w szafie?
W pierwszej części znajdują się jeszcze dwa inne, istotne rozdziały – dobór koloru garderoby oraz dodatków. Tusk kolejno argumentuje jak najlepiej się sprawdzą konkretne kolory oraz krótko opowiada o wyborze m.in. butów czy torebki. Bardzo podoba mi się fragment o dbałości o swoje rzeczy, która sprawia, że zawsze wygląda się porządnie. Ja przyglądam się moim ubraniom za mało i czasami potrafię wyjść z plamką albo małym rozdarciem, które zauważam dopiero później, ale pracuję nad tym 🙂 Wszystkie chciałybyśmy wyglądać porządnie, a najlepiej stylowo i idealnie do każdej okazji. Kasia jednak przekonuje, że
Pragmatyczne podejście do ubrań wcale nie oznacza, że masz zrezygnować z eksperymentowania do końca życia. Aby jednak przejść na wyższy poziom, musisz najpierw się cofnąć, uprościć wszystko i perfekcyjnie żonglować klasyką.
W części drugiej znajdziemy porady, jak wybrać ubiór na konkretne okazje, czy to spotkanie służbowe, czy wesele przyjaciółki. W części trzeciej natomiast przeczytamy o stylach czterech wielkich miast: Paryża, Londynu, Mediolanu i Nowego Jorku. Każda z nich jest inna i charakteryzuje się dość konkretnym stylem. Włoszki słyną ze swojej kobiecości, paryżanki z niewymuszonego szyku, brytyjki z elegancji, a mieszkanki wielkiego jabłka z eklektyzmu. Blogerka ciekawie podsumowuje te style i wskazuje na elementy, które je tworzą, co może być inspiracją do zbudowania własnego.
Ostatnia część książki jest jej świetnym zamknięciem i podsumowaniem. Styl to nie ułożony zestaw, w który mamy wcisnąć się za wszelką cenę, ale coś, z czym czujemy się dobrze i wygodnie, ale przede wszystkim nasze zachowanie. Braku ogłady nie ukryją drogie ubrania czy błyszczące dodatki, te mogą jeszcze bardziej spotęgować wrażenie. Wszystkie mamy kompleksy. Nieważne jak pięknymi jesteśmy kobietami i tak zawsze znajdziemy coś, co nam nie odpowiada. Braki możemy nauczyć się tuszować, a swoje atuty eksponować. Powoli jednak jesteśmy w stanie przejść małą ewolucję, która tak naprawdę zaczyna się w naszej głowie.
Ubrania nie są najważniejszą rzeczą w życiu. Nie powinny być źródłem stresu. Mają Ci służyć jako okrycie i Twoja ozdoba. To wszystko.
Elementarz stylu Katarzyny Tusk jest dla mnie inspirującym poradnikiem. Może to oczywiste, że trzeba zrobić porządki w szafie czy zebrać kilka bazowych ubrań, ale potrzebna jest do tego motywacja i odpowiednie nastawienie. Lista bazowych ubrań, opis stylu z innego końca świata czy sposoby, jak przełamać biurową rutynę dają sporą dawkę inspiracji. Lekki i przyjacielski styl pisania ułatwiają zadanie poradzenia sobie z garderobą, a porady z życia są cennymi uwagami i pokazują bardzo przyjazne oblicze blogerki, która pozwala nam się ze sobą identyfikować.
Książkę czyta się i przyjemnie, i nieco trudno. Szczególnie na początku, kiedy mamy najtrudniejsze zadanie segregacji swoich ubrań i kompletowania bazy. Ja akurat zaczęłam czytać w chwili, gdy od jakiegoś czasu się do takich porządków zabierałam i postawiłam sobie za punkt honoru nie przejść dalej, zanim nie wyrzucę części szafy i nie zrobię listy brakującej bazy.
Poradnik zainspirował mnie do kilku zmian, kilka kolejnych zaś było wynikiem dobrego początku i mogę powiedzieć, że teraz dużo łatwiej jest mi poruszać się wśród moich ubrań i nie spędzam długich minut na porannym zastanawianiu co na siebie włożyć.
Stylu nie da się kupić, ale da się go ukształtować.
Małymi krokami kształtuję swój. A Ty?
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!
Świetnie napisana recenzja! Zachęciłaś mnie do kupienia książki 😀 Wakacje to dobry czas na porządki i znalezienie swojego stylu 🙂
Dziękuję <3 Jasne, można nawet trochę zaszaleć przy tej pogodzie 😉 Ja co sezon robię porządki i tego lata nie było inaczej!