Ile z nas co rano staje przed szafą, gorączkowo przegląda jej zawartość i stwierdza, że nie ma co na siebie włożyć? Jak to w ogóle możliwe, że z szafy pełnej ubrań nie można wybrać stroju? Jest kilka tego powodów i dzisiaj chciałabym Wam podpowiedzieć, co mi ułatwiło i przyspieszyło poranny wybór garderoby.
Od kiedy pamiętam codziennie spędzałam długie minuty wpatrując się w półki i wieszaki w szafie, próbując wybrać coś, w co mogłabym się ubrać. Moja szafa nie świeciła pustkami, z niektórych półek aż wypadały ubrania, kiedy sięgałam po jakieś znajdujące się na spodzie stosu. To doprawdy dziwne zjawisko dosięgło nie tylko mnie, ale także wiele innych dziewczyn.
Dlaczego wśród dziesiątek bluzek, sukienek, spódnic i spodni nie można po prostu szybko wyciągnąć jakiegoś zestawu, założyć go i wyjść? Dlaczego sprawia to tak wielki problem tysiącom kobiet? Kilkanaście miesięcy temu zaczęłam dużo czytać na okołomodowe tematy oraz mieć sporo własnych przemyśleń i wniosków bazujących na lekturach. Przyszło mi do głowy kilka powodów wspomnianej sytuacji:
Po pierwsze, w mojej szafie jest po prostu zbyt wiele ubrań! Jak mogę wybrać jakiś zestaw, jeśli jedne wypadają znad drugich, inne chowają się na dnie szafki czy na wieszaku pod inną sztuką? Części nie widzę, a wśród lepiej widocznych nadal jest ich tak wiele, że nie mogę się na nic zdecydować. To tylko i wyłącznie wina mojego, a pewnie i także Waszego konsumpcjonizmu. Nie jest moim celem wytykać tu komuś jego upodobania. Jedni kolekcjonują magnesy na lodówkę, inni kosmetyki, a jeszcze inni np. torebki. To wszystko jest jak najbardziej w porządku, jeśli komuś daje radość 🙂
Chodzi mi o moment, w którym nagle robi się tego wszystkiego na tyle dużo, że trudno się odnaleźć. Ja się nagle zorientowałam, że w mojej szafie ciągle przybywa, a nie przekłada się to na lepsze dopasowanie stroju czy skrócony czas przygotowania o poranku. Bardzo lubię odwiedzać second handy, gdzie niekiedy udaje się upolować fajne okazje za kilka złotych, więc portfel za bardzo nie odczuwa takich zakupów, a szafa jednak puchnie i przytłacza swoją objętością.
Powoli opanowuję te impulsy i krok po kroku robię porządki. Dążę do tego, aby zostały mi jedynie rzeczy, które lubię, są wygodne i dobrze na mnie wyglądają. Po co mają zalegać zniszczone, nienoszone czy nielubiane? Zawsze można je oddać lub odsprzedać 🙂 Zerknijcie też do mojego wpisu o porządkowaniu szafy jako wstępie do budowania swojego stylu, by zająć się krok po kroku przeładowaniem swojej szafy.
Mogłoby się wydawać, że duża liczba ubrań to świetna sprawa. Może tak oczywiście być, ale w wielu przypadkach jest ona skutkiem raczej mało przemyślanych zakupów, niż ułożonego planu. Bogata, ale zaplanowana garderoba to marzenie niejednej z nas, ale kończy się różnie. Trendy w modzie zmieniają się z miesiąca na miesiąc, w sklepach znajdziemy istny miszmasz styli, a więc jest wśród tego coś, coś wpasuje się w przeróżne gusta.
Problem powstaje dopiero w momencie, gdy nasza szafa staje się zbieraniną tych różnych styli, gdzie nic do siebie nie pasuje. To normalne, że podobają nam się różne typy ubrań, szczególnie że gust także ewoluuje z nami i z czasem. Właśnie z czasem w garderobie pojawia się wszystko i nic. Wszystko – bo znajdą się okazy “z każdej parafii”, na różne okazje, w innym stylu, kroju czy kolorze; i nic – bo mogą zupełnie do siebie nie pasować.
Teraz dochodzimy do clou sprawy. Co jest przyczyną długich i kłopotliwych minut spędzanych rano na wpatrywaniu się w ubrania, które mają być naszą ozdobą, podkreśleniem urody i figury, a zarazem ochroną przed środowiskiem zewnętrznym? To chaos. Chaos tworzony przez ten miks rzeczy, które nijak nie chcą do siebie pasować. Jeśli części garderoby do siebie nie pasują, nie będziemy w stanie wyciągnąć odpowiednich sztuk i połączyć ich ze sobą w zadowalający zestaw.
Przykładowo, gdy lubimy kolorowe ubrania, jak najbardziej można je nosić, ale potrzebują bazy, który nada im charakter i wydobędzie najciekawsze elementy. Zestawienie razem wszystkich wzorów i kolorów świata nie jest najlepszą opcją, a przyprawi nas jedynie o frustrację w obliczu problemu niedopasowania. Duża garderoba nie jest problemem – jest nim garderoba niedopasowana do siebie i do naszego życia.
Duża garderoba nie jest problemem – jest nim garderoba niedopasowana do siebie i do naszego stylu życia.
Zidentyfikowałyśmy przyczyny trudności, ale jak im zaradzić? Na początek, jak już wspominałam, zrobić porządki i pozbyć się nieodpowiadających nam w jakiś sposób ubrań. To już w pewien sposób ograniczy skalę problemu, ale go nie wyeliminuje. W gorączce poszukiwań rozwiązania, po przewertowaniu poradników i wielu przemyśleniach któregoś dnia zaczęłam wyciągać z szafy ubrania i układać je obok siebie. To być może banalne, ale w końcu postanowiłam dopasować elementy.
Zamiast stać przed szafą i zastanawiać się, co z czym założyć, by i tak ostatecznie wybrać jeden z ugruntowanych już kompletów, postanowiłam stworzyć nowe. Zaczęła od spódnic – te akurat lubię z wysokim stanem, w kształcie tuby i często w jakiś niezbyt wielki wzór. Każdą po kolei zestawiłam z górami, bym mogła się przekonać, czy dobrze razem wyglądają. Niektóre zestawienia nie przychodzą nam do głowy aż do momentu, gdy je razem zobaczymy.
W tym pomaga takie przekładanie ubrań sztuka po sztuce. Możemy też dorzucić od razu dodatki, by rozszerzyć całą stylizacji, a na koniec z tych najbardziej udanych zrobić zdjęcia, by w chwili porannego kryzysu szybko do nich sięgnąć. Zrobiłam to dopiero z początkiem tego roku i aż głupio mi się przyznać, że wcześniej na to nie wpadłam. O ile łatwiejsze byłyby moje stylowe wybory!
Taka zabawa zajmie kilka godzin, więc przygotujcie otwartą głowę, sporo cierpliwości i jakąś fajną muzykę w tle, a spędzicie czas przyjemnie i diametralnie ułatwicie wybór odpowiedniego stroju. Najłatwiej, jeśli w szafie znajduje się kilka rzeczy o prostych krojach i ‘klasycznych’ kolorach, z którymi można zestawić praktycznie wszystko. Niezależnie od preferowanego stylu wszystkie możemy zadziałać w podobny sposób i wpaść na rozwiązania, które nie przyszłyby nam wcześniej do głowy albo ożywić rzadziej noszone ubrania.
W każdym wypadku nabędziemy nieco pewności przy poruszaniu się w swojej garderobie, a z czasem, jeśli jeszcze nie możemy go określić, zidentyfikujemy swój styl. Czasem drobne rzeczy potrafią stać się powodem wielkiej zmiany i mam nadzieję, że ten wpis dla którejś z Was mógłby stać się takim drobiazgiem.
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!
Właśnie jestem na etapie ukształtowania swojego stylu, więc bardzo utożsamiam się z tym wpisem 🙂 Przeczytałam też Twoje recenzje poradników modowych i mam zamiar któryś zakupić. Także dziękuję i pozdrawiam 🙂
Na pewno warto przeczytać Tusk i Glogaze 🙂 Powodzenia w porządkowaniu szafy!