Polska marka Eveline ma ostatnio bardzo pozytywną passę w kwestii wypuszczania na rynek nowych kosmetyków z ładnymi składami. Najpierw kremy do twarzy, teraz kremy do rąk w różnych wariantach i niskich cenach. Czy warto zwrócić na nie uwagę?
Pod lupę bierzemy ich linię kremów do rąk dostępnych w drogeriach, a które ja dostałam od marki do przetestowania. Łączą je wegańskie składy zamknięte w kolorowych tubkach o pojemności 50ml w regularnej cenie w wysokości zaledwie 8 zł. To poręczne, niewielkie opakowania, które można wrzucić do torebki, chociaż pewnie łatwo w biegu zgubić zakrętkę. Ja jednak zdecydowałam się zabrać wszystkie do biura, gdzie testowałam je razem z sześcioma koleżankami i poniżej dzielę się naszymi wspólnymi wrażeniami.
Co różni te kremy? Otóż wydarzyła się tu jakaś dziwna rzecz i podczas gdy dwie wersje kremu mają rzeczywiście naturalne składy, to trzeci skład zawiera sporo składników, które uniemożliwiają nazwanie go naturalnym. Skąd taka rozbieżność? Nie jestem w stanie tego odgadnąć. Niżej same możecie zobaczyć jak różnią się składy – substancje, które się nie powtarzają w pozostałych kremach pogrubiłam, a te, które mi nie odpowiadają, podkreśliłam.
Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Propylene Glycol Isoceteth-3 Acetate, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Mangifera Indica Seed Butter, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Rosmarinus Ocinalis Leaf Extract, Salvia Ocinalis Leaf Extract, Chlorphenesin, Polyquaternium-37, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid
Krem ochronny malina i kolendra
Aqua (Water), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Dulcis Oil, Phenoxyethanol, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum (Fragrance), Panthenol, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Ricinus Communis Seed Oil, Ethylhexyl Palmitate, Hydrogenated Castor Oil, Euphorbia Cerifera Cera, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Coriandrum Sativum (Coriander) Seed Extract, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol
Krem regenerujący awokado i hibiskus
Aqua (Water), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Dulcis Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Phenoxyethanol, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum (Fragrance), Allantoin, Ricinus Communis Seed Oil, Ethylhexyl Palmitate, Hydrogenated Castor Oil, Euphorbia Cerifera Cera, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Olus Oil, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate
Jak widzicie, skład wersji mango jest znacznie dłuższy od pozostałych. Zawiera PPG i Ceteareth mogące być potencjalnie zanieczyszczone szkodliwymi substancjami oraz glikol propylenowy, razem z którym wykazują właściwości drażniące. Wszystkie 3 są konserwowane fenoksyetanolem, który również ma kontrowersyjną opinię – na zdrowej skórze jest bezpieczny, uważałbym jednak na uszkodzonej, bo może się wtedy wchłaniać do krwioobiegu, a tu są pewne wątpliwości co do jego neurotoksyczności. Więcej o tych składnikach przeczytasz w zakładce INCI.
Za innym składem idzie również nieco odmienna formuła. Krem mango jest gęstszy i treściwszy od awokado i maliny, zapewne ze względu na większa liczbę maseł (mango, shea) i olei (półstały kokos, jojoba, awokado, rokitnik, arganowy, makadamia, lniany, oliwa). Naprawdę żałuję, że dodano to wszystko, co wyżej wymieniłam, bo formuła podoba mi się najbardziej. Szybko się wchłania i nie lepi. Jedynie zapach mogłaby mieć przyjemniejszy, bo obecny zupełnie nie przypomina mango.
Pozostałe dwa pachną już zdecydowanie przyjemniej, chociaż malina w pierwszym kontakcie kojarzy mi się ze sztucznym zapachem granulowanej herbatki malinowej, który po chwili zmienia się w coś bardziej naturalnego. Awokado tymczasem jest bardzo delikatny, minimalnie słodki i pudrowy, a według mojego męża ma w sobie coś z kremów dla dzieci.
Kremy są podobnej konsystencji, rzadszej od mango, ale niestety pozostawiającej nieco lepki film: awokado minimalny, malina nieco większy. Podoba mi się, że w składach INCI, obok olei i tytułowych ekstraktów zawierają substancje kojąco-łagodzące, czyli alantoinę lub pantenol. Osoby z problematyczną skórą na pewno to docenią.
Co ostatecznie wynikło z biurowych testów? Pozostałe testerki podzielają moje wrażenia, ze najprzyjemniejszej konsystencji jest mango, które pozwala na wsmarowanie i szybki powrót do używania myszki i klawiatury. Jednocześnie jego zapach się nam nie podoba i mocno wygrywają z nim pozostałe dwa. Malina i awokado podzieliły nas nas pół, jeśli chodzi o preferencje zapachowe, ale w ogólnym rozrachunku wspólnie wybrałyśmy awokado jako całościowego zwycięzcę tego pojedynku 🙂
Tak więc gdybyście miały ochotę na któryś z nich, to ze względu na skład polecam wybierać między malina a awokado. Ja jednak stawiałabym na ostatni 😉 Kremy są łatwo dostępne w Rossmannie, często na promocji za około 5-6zł. To super cena, więc tym bardziej warto wypróbować na sobie!
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!
Kupiłam ten krem do rąk malinowy w Rossmanie i jest świetny, dawno nie trafiłam na tak świetnie nawilżający produkt w małej ładnej tubce że można go w torebce nosić ze sobą. Wzięłam do tego balsam do ciała z tej samej serii i tak samo skóra jest nawilżona ale nie tłusta uwielnbiam to uczucie
Fajnie, że też jestes zadowolona 🙂 który balsam wybrałaś?
Kupiłam ten balsam do ciała kokosowo-migdałowy i uważam że nie ma nic lepszego na świecie dla mojej skóry. Jest bossssssski 🙂