Od demakijażu po oczyszczanie, czyli przegląd myjadeł: olejek Ana cosmetics, płyn micelarny Clochee, emulsja Veoli Botanica, płyn niszcz pryszcz DLA, pasta Ava Relipidum

Festiwal oczyszczania czas zacząć! Zapraszam Was na przegląd kilku ciekawych produktów, które ostatnio stosowałam 🙂

Olejek do demakijażu – Ana Cosmetics

Jaki to jest fajny kosmetyk! To typowy olejek do demakijażu, bazujący na oleju z pestek winogron, który nie jest zbyt ciężki na skórze i pozwala na wykonanie przyjemnego masażu usuwającego zabrudzenia. Ze względu na dodatek emulgatora świetnie łączy się z wodą, tworzy mleczko  i spłukuje ze skóry praktycznie do zera. Zapewne dla purystów emulgator w postaci PEGu (PEG – 7 Glyceryl Cocoate) może być nieakceptowalny, jednak mnie nie przeszkadza.

 

Vitis Vinifera Seed Oil, PEG – 7 Glyceryl Cocoate, Tocopheryl Acetate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Cymbopogon Flexuosus Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Citral

 

Jeśli chodzi o składowe dodatki, mamy tutaj antybakteryjny i przeciwzapalny ekstrakt z rozmarynu oraz olejek z trawy cytrynowej o podobnych właściwościach nadający kosmetykowi przyjemny, delikatnie cytrynowy i świeży zapach. Bardzo mi się on podoba!

Na ten moment to mój ulubiony kosmetyk do demakijażu w olejowej formie! Bardzo polecam go wypróbować, bo moim zdaniem nadaje się do każdej cery, a do tego jest w jeszcze stosunkowo atrakcyjnej cenie 49zł/100ml i spokojnie wystarczy na 3-4 miesiące.

* produkt otrzymałam do przetestowania od marki

 

Relaksujący płyn micelarny – Clochee

płyn micelarny Clochee

Na temat miceli nigdy nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Używam ich tylko do zmywania makijażu oczu, bo nie cierpię filmu, jaki zostawiają na nich oleje. Temu z Clochee jak najbardziej nie mam w tej roli nic do zarzucenia. Po przytrzymaniu nasączonego płatka na oku, by rozpuścić makijaż, cały tusz schodzi, więc płyn działa. Tyle mogę powiedzieć ;p Ale UWAGA – używam naturalnej kolorówki, nie wiem jak będzie z drogeryjnymi, trwalszymi produktami.

 

Aqua**, Citrus Aurantium Amara Flower Water**, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Glycerin*, Rosa Damascena Flower Extract**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Potassium Sorbate***, Sodium Benzoate***, Citric Acid***, Sodium Dehydroacetate*** 

 

Składowo też jest ładnie, bo oprócz substancji myjących i konserwantów mamy dodatek hydrolatu z pomarańczy oraz ekstrakty łagodzące z aloesu i róży. Podoba mi się, że można go kupić w mniejszej pojemności 100ml, bo większe butelki są totalnie nie dla mnie. Jedynie na oczy nie ma szans tego szybko zużyć!

* produkt otrzymałam do przetestowania ze sklepu Be clinic

 

Mleczna emulsja oczyszczająca Make it clear – Veoli Botanica

emulsja Veoli botanica

Zawsze stawiam na delikatne oczyszczanie, a ostatnimi czasy przeważnie jest ono jeszcze łagodniejsze niż zwykle, a to za sprawą mleczek i emulsji, po które sięgam. Tego rodzaju produkty mają stosunkowo niewiele detergentów oraz spore ilości substancji zmiękczających oraz natłuszczających. Sa świetnym wyborem szczególnie na chłodniejsz miesiące lub dla osób o cerze suchej albo wrażliwej, ale nie tylko. Wiele z nich nie zostawia na skórze filmu,a jedynie przyjemną miękkość, więc nawet cery tłuste skorzystają!

 

Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Decyl Glucoside, Lauryl Glucoside, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Rubis Idaeus Fruit Extract, Rubis Fruticosus Fruit Extract, Solanum Lycopersicum (Tomato) Seed Oil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Tocopherol, Lycopene, Ribes Nigrum(Black Currant) Bud Extract, Hydrolyzed Oats, Rosa Rugosa Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract, Panthenol, Allantoin, Xylitol, Caprylic/Capric Triglyceride, Alcohol, Lactic Acid, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum, Linalool, Alpha-Hexylcinnamaldehyde, D-Citronellol, D-Limonene, Apha-Iso-Methylionone

 

Emulsja Veoli jest właśnie takim produktem! O delikatnym zapachu i działaniu. Bazuje na łagodnych detergentach, zawiera kilka olei (słonecznik, winogrono, brzoskwinia) oraz ciekawe ekstrakty łagodzące, jak czarna porzeczka, rumianek, czy nagietek, ale także pantenol i alantoinę. To zdecydowanie propozycja dla wrażliwców!

Jest konsystencji pomiędzy gęstą śmietanka a nieco klejącym budyniem, a więc bardzo ciekawej. Z łatwością sunie po skórze i czasem mam wrażenie, że nieco za mocno ślizga się po niej, nie do końca zbierając zabrudzenia. To dla mnie jednak przeważnie nie problem – przy myciu porannym jest ich niewiele, a wieczorem wykonuję oczyszczanie dwuetapowe.

Powiedziałabym, że emulsja sprawdza się w tych wszystkich sytuacjach:

  • rano to ultra delikatne oczyszczenie
  • wieczorem domywa skóre po demakijażu
  • ale równie dobrze sprawdza się do samego demakijażu! Wystarczy wykorzystać ją w pierwszym etapie na suchą skórę.
  • ponadto spokojnie można zastosować ja 2x, do obu etapów i tym samym pokusić się minimalistyczną pielęgnację

To przyjemny kosmetyk, pozostawiający uczucie miękkości skóry, który nigdy mnie nie podrażnił ani nie spowodował niekomfortowego ściągnięcia. Ma szansę sprawdzić się praktycznie na każdej skórze i jeśli nie do oczyszczania, można go wykorzystać do demakijażu lub mycia ciała – tak też próbowałam 🙂

Dodatkowo mamy tu aż 200ml produktu i to w szkle. Z jednej strony rozwiązanie nieco niebezpieczne, szczególnie pod prysznicem, z drugiej jednak less waste. U mnie szczęśliwie obyło się bez wypadku, a kosmetyk zużyłam w wielu różnych zastosowaniach. Na pewno może być to opcja dla minimalistek!

* produkt otrzymałam do przetestowania ze sklepu Be clinic

 

Niszcz pryszcz, płyn do mycia twarzy – kosmetyki DLA

płyn DLA niszcz pryszcz

Ten rodzaj kosmetyku to dla mnie totalna nowość. Nie został nazwany płynem micelarnym, ale zaleca się używać go na płatku kosmetycznym. Ewidentnie też nie zawiera w składzie detergentów. To jak oczyszcza? Ze strony producenta dowiedziałam się, że wśród naparów jest mydlnica zawierająca saponiny, czyli łagodne substancje myjące.

Ponadto w składzie widzimy antybakteryjne srebro oraz kwas migdałowy o podobnych właściwościach. Zaciekawiła mnie właśnie dodatek tego kwasu, ale ewidentnie nie jest go dużo, bo zupełnie nie czuć tego na skórze. Muszę tu jeszcze wspomnieć, że to srebro jest silnie antyseptycznym składnikiem, który niszczy florę bakteryjną, także tę dobrą, więc nie należy przesadzać z częstotliwością stosowania.

 

Infusion of herbs, Silver, Glycerin, Mandelic Acid , Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid

 

Ze względu na zawartość tych substancji płyn polecany jest do oczyszczania skór tłustych i trądzikowych. Osobiście uważam, że na pewno nie powinien on służyć na co dzień i sama stosowałam go jedynie w okolicach okresu, gdy pojawia mi się więcej niedoskonałości. Dla mnie do dobry moment na wykorzystanie właściwości regulujących i przeciwbakteryjnych kosmetyku dla wsparcia cery, gdy szaleją hormony.

Swoją mini wersję 50ml złapałam na jakichś targach, ale nie kupiłabym pełnowymiarowego opakowania. Zdecydowanie wolę tradycyjne oczyszczanie, a to uznałam jedynie za ciekawostkę.

 

Relipidum, aksamitna pasta do mycia twarzy – Ava

pasta Ava relipidum

Relipidum to kolejne, świetne myjadło, tylko szkoda, że w tak małym i nieekonomicznym opakowaniu. Za 50ml trzeba zapłacić 25zł, a jak na markę drogeryjną to już sporo!

Zakładam, że za cena stoją tu dwa ciekawe składniki użyte w paście:

  • tytułowe Relipidum, czyli fermentowany ekstrakt z drożdży stymulujący produkcję lipidów, redukujący ucieczke wody i dbający o szczelność naszej bariery ochronnej
  • oraz Cola®Lipid BP (Sodium Borageamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate) – pozyskiwany z oleju z ogórecznika kompleks wzmacniający nasza barierę skórną

 

Sodium Cocoyl Glycinate, Glycerin, Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Citric Acid, Sucrose Cocoate, Sodium PCA, Hydrolyzed Yeast Protein, Sodium Borageamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Sodium Chloride, Butylene Glycol, Polyquaternium 10, Xanthan gum, Pentylene Glycol, Sodium Phytate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum

 

Pasta więc będzie dobrą opcja m.in. do skór wrażliwych, odwodnionych, czy podczas kuracji kwasowych lub retinoidowych naruszających naskórek. Jest bardzo łagodna dla skóry i komfortowa w użyciu. Konsystencja pasty pod wpływem ciepła i w połączeniu z wodą na skórze robi się luźniejsza i aksamitnie kremowa. Oczyszczanie przy jej użyciu to przyjemność! Skóra jest mięciutka i w świetnym stanie 🙂

Pewnie jeszcze do niej wrócę, bo naprawdę się polubiliśmy. Szkoda tylko, że opakowania są takie małe! Na aptecznych promocjach można dostać ją taniej, więc na pewno tak będę jej szukać.

Jak widzicie, na naszym rynku jest już mnóstwo interesujących produktów myjących! Ja zdecydowanie pokochałam olejek od Ana Cosmetics oraz pastę Ava Relipidum, natomiast emulsję Veoli Botanica mogę spokojnie polecić pielęgnacyjnym minimalistkom jako produkt 2w1!

Dajcie znać, czy coś z moich propozycji wpadło Wam w oko! A może znacie jeszcze jakieś super myjadła?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments