Pielęgnacja skóry pod oczami: krem nawilżający Oeparol Hydrosense i żel chłodzący Planeta Organica

Przyznam się na początek, że bardzo późno zaczęłam używać kremów pod oczy. Pierwszy kupiłam jakieś dwa lata temu, czyli całkiem niedawno i od tej pory zaczęłam się przykładać do pielęgnacji tej okolicy. Produkty te miały zatem na początku spore pole do popisu, bo skóra wokół oczu wymagała znacznie więcej niż reszta twarzy. Powoli oczywiście się poprawiła, jednak moje wymagania bynajmniej nie maleją.

W swojej pielęgnacji lubię mieć z czego wybierać i dostarczać skórze zróżnicowanych składników, z których będzie mogła pobrać to, czego akurat potrzebuje. Dodatkowo cenię różnorodność formuł, nie przepadając za ciężkimi, masłowatymi, bo te robią krzywdę mojej skórze pod oczami, ale wybierając te lekkie żelowe oraz średniej ciężkości kremowe. Przeważnie rano stawiam na te lekkie, natomiast na wieczór używam nieco bardziej odżywczych i pozwalających dobrze regenerować ten delikatny obszar.  Niestety skóra pod oczami jest dużo cieńsza i wrażliwsza niż reszta twarzy. Szybciej wysycha, ale także łatwiej o zapychanie gruczołów łojowych i prosaki. Właśnie one są u mnie skutkiem stosowania zbyt ciężkich składników, więc bardzo uważam, by formuły nie obciążały nadto mojej skóry. Jest to jednym z kryteriów pomocnych w wyborze kosmetyku spośród niezwykle bogatej oferty sklepów.

 

Chłodzący żel dla skóry wokół oczu, Planeta Organica

 

 

Żel przeznaczony do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu o działaniu chłodzącym. Eliminuje obrzęki i cienie pod oczami.

Ten produkt wybrałam jako odpowiedź na mój problem z cieniami pod oczami, mający mi służyć do codziennej pielęgnacji. Szklana buteleczka o pojemności 10 mililitrów ma dołączoną dobrze działającą pompkę, która dozuje odpowiednie porcje żelu. Sam żel nie jest bardzo zwarty, jego formuła jest nieco rzadsza niż żelu hialuronowego 1,5%. Bezproblemowo rozprowadza się na skórze i bardzo delikatnie ją chłodzi, co dawało niezwykle przyjemny efekt w letnie dni. Tutaj niestety miłe odczucia ze stosowania się kończą, bo po jakimś czasie czuję, że żel roluje się pod oczami. Nie ma więc opcji, by wykonać makijaż i by został on na miejscu.

Piękny skład żelu obiecuje naprawdę wiele, jeśli chodzi o rezultaty stosowania. Głównym składnikiem jest hialuron, więc efekt nawilżenia nie jest zaskoczeniem, ale drugim skutkiem jest właśnie wspomniane rolowanie produktu. Żel przez to zupełnie nie nadaje się do stosowania rano, co sprawiło mi spory zawód. Ostatecznie stosowałam go na noc, chociaż z małą chęcią, bo w tym czasie chłodzenie skóry nie stanowi dla mnie zalety – zdecydowanie wolę ten efekt o poranku. Poza nawilżaniem nie zauważyłam jakichś dodatkowych efektów, także w kwestii rozjaśniania moich cieni. Z drugiej jednak strony nie wszystko jesteśmy w stanie zauważyć od razu. Działanie antyoksydacyjne i przeciwstarzeniowe dopiero po latach widać w naszym stanie skóry.

W składzie żelu znajduje się kompleks peptydowy znany jako Regu-Age (Hydrolyzed Rice Bran Protein (and) Glycine Soja (Soybean) Protein (and) Oxido ReductasesN) mający działanie rozjaśniające, zmniejszające opuchnięcia oraz antyoksydacyjne. Drugi peptyd (Tripeptide-1) wspiera procesy gojenia oraz stymuluje syntezę kolagenu. Kofeina pobudza mikrokrążenie, betaglukan działa przeciwzapalnie, witamina A (Retinyl Palmitate) regeneruje skórę, witamina C (Ascorbic Acid) ją rozświetla, a koenzym Q10 (Ubiquinone) przeciwdziała powstawaniu zmarszczek. Bogactwo olei (ze słodkich migdałów, kawy, wiesiołka, pestek malin, różany, oliwa, ryżowy), olejków eterycznych (z drzewa herbacianego, sandałowego, szałwii, cytrynowego, rozmarynowego, miętowego, rumiankowego) oraz ekstraktów (z malwy, ogórka, sofory japońskiej, rozmarynu, ostropestu, babki zwyczajnej, miłorzębu, jeżówki, centella asiatica) wykazuje szereg działań od przeciwzapalnego, gojącego, odżywczego czy ujędrniającego  po pobudzające krążenie, czy rozjaśniające.

Aqua, Sodium Hyaluronate, Linnaea Borealis Extract, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract, Sophora Japonica Flower Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Caffeine, Vetiveria Zizanoides Root Oil, Centella Asiatica Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Morinda Citrifolia Leaf Extract, Amaranthus Cruentus Oil, Aralia Mandshurica Extract, Arabica (Coffee) Seed Oil, Silybum Marianum Fruit Extract, Rosa Centifolia Flower Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Oryza Sativa (Rice) Germ Oil , Oat Beta Glucan , Calophyllum Tacamahaca Seed Oil, Rubus Glaucus Seed Oil, Lecithin, Plantago Major Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Oil, Life everlasting, Echinacea Purpurea Extract, Hyssopus Officinalis Extract , Santalum Album (Sandalwood) Oil, Menthyl Lactate, Vanilla Tahitensis Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Citrus Medica Limonum Fruit Oil , Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Mentha Piperita Leaf Oil, Сarageenan, Saccharide Isomerate Tocopherol, Ascorbic Acid, Riboflavin, Retinyl Palmitate, Ubiquinone, Superoxide Dismutase, Tripeptide-1,Squalane, Hydrolyzed Rice Bran Protein (and) Glycine Soja (Soybean) Protein (and) Oxido ReductasesN, Iron OxydesN, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid

 

Mam mieszane odczucia co do tego żelu. Przeszkadzało mi rolowanie, a oprócz nawilżenia nie widziałam jakichś konkretnych efektów, ale skład jest na tyle imponujący, że zastanawiam się czy mimo wszystko do niego nie wrócić. Wydaje mi się, że może on działać bardziej długofalowo i przynieść rezultaty po dłuższym używaniu oraz po paru latach, kiedy da się zaobserwować sposób starzenia naszej skóry. Wydajność żelu również jest przeciętna, bo buteleczka wystarczyła mi na niecałe trzy miesiące, co jest u mnie słabym wynikiem. Patrząc na moje standardowe tempo zużycia, powinno dotknąć dna po blisko pięciu. Przy cenie około 23 złotych warto jednak dać mu szansę i sprawdzić na sobie efekty, bo tak piękny skład niełatwo znaleźć w na tyle przystępnej cenie.

 

Oeparol Hydrosense, krem nawilżający pod oczy i na powieki

Drugi produkt był u mnie bardzo długo. Z przerwami używałam go przez cały rok jego terminu ważności. W składzie ma kilka wątpliwych substancji (Propylene glycol, Sodium Polyacrylate i Phenoxyethanol – o ich działaniu przeczytasz tutaj – klik), więc jego stosowanie powinno być świadomym wyborem po zapoznaniu się z działaniem poszczególnych substancji. Przyznam, że ponad rok od zakupu nie pamiętałam, że w składzie jest aż tyle kwiatków i teraz bym tego kremu nie kupiła.

Krem intensywnie nawilża i wzmacnia skórę dzięki zawartości kompleksu HialuRoseTM, unikalnemu połączeniu kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka (ang. evening primrose oil), bogatego w kwasy omega – 6. Kwas hialuronowy w połączeniu z kwasami omega-6 tworzy nawilżający film ochronny na skórze, ogranicza transepidermalną utratę wody i zatrzymuje ją w naskórku.

 

Wspominany przez producenta kwas hialuronowy znajdziemy dopiero na samym końcu składu, więc jego ilość jest tu znikoma. Krem jest dość lekkiej konsystencji, prawie bez zapachu, dobrze rozprowadza się się na skórze i rzeczywiście nawilża, ale dzięki glicerynie na trzecim miejscu w INCI. Kofeina, podobnie jak w żelu chłodzącym, pobudza mikrokrążenie, olej z wiesiołka łagodzi podrażnienia, natomiast ekstrakt ze świetlika (Euphrasia Officinalis Extract) działa rozjaśniająco i redukuje obrzęki, a alantoina koi skórę.

Aqua, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glycrin, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Acpric Trigliceride, Propylene Glycol, Lecitihin, Caffeine, Palmitoyl Carnitine, Isostearyl Isostearate, Cetyl Alcohol, Oenthera Paradoxa Oil, Phenoxyethanol/Ethylhexyl Glycerin, Biosaccaride Gum-1, Euphrasia Officinalis Extract, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Sodium Polyacrylate, PArfum, Sodium Hylaluronate, Sodium Hydroxide

 

Krem nie zrobił mi krzywdy, a wręcz używało mi się go przyjemnie. Tubka o pojemności 15ml kosztuje niewiele ponad 10 złotych, co jest niewielkim wydatkiem, chociaż lepiej byłoby tę kwotę wydać na coś innego. Byłam raczej zadowolona z tego kremu, ale gdy zobaczyłam jego skład, już do niego nie wrócę. Zdarza mi się używać kosmetyków, które zawierają jakiś składnik nie do końca spełniający moje wymagania. Robię to świadomie, ale gdy tych składników jest kilka, zdecydowanie mówię nie. Także dalej szukam swojego ideału, tym razem z zupełnie naturalnym składem. A Ty już taki ideał znalazłaś?

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o