Uniwersalne półprodukty w pielęgnacji dla każdego z użyciem kosmetyków Majru

Każda cera jest inna. Ma inne potrzeby, inne kaprysy. Istnieją jednak takie produkty, które mogą się sprawdzić u Twojej koleżanki, mamy czy sąsiadki, jak i u Ciebie!

Przy gotowych kosmetykach może być ciężej o uniwersalność, jednak surowce czy półprodukty dają naprawdę duże pole do popisu. Starałam się wybrać jak najbardziej różnorodne i dające ciekawe efekty oraz możliwość dalszego mieszania z ulubionymi substancjami.

Używałam już półproduktów ze sklepów internetowych, które specjalizują się tylko w nich – takich jak Zrób sobie krem, Mazidła, Ecospa czy Biochemia urody. Wszystkie dobrze mi się sprawdzały, a każdy z nich ma coś wartego zainteresowania. Przy każdym  półprodukcie wspomnę, na co zwrócić uwagę w tych sklepach. Tym razem jednak bazuję na ofercie rodzinnej manufaktury Majru pochodzącej z województwa małopolskiego, która zaproponowała mi kilka produktów do testów.

 

Biała glinka

Glinki kosmetyczne są bogate w sole mineralne i posiadają wiele cennych właściwości dla naszej cery. Mamy wśród nich spory wybór: biała, czerwona, różowa, żółta, niebieska, zielona. Każda znajdzie swoje zastosowanie, ale ja poleciłabym zacząć od białej. Ta jest najbardziej uniwersalna i delikatna dla cery, niezależnie od jej rodzaju – tłustej, suchej, naczyniowej, wrażliwej itd. Skutecznie, ale nieinwazyjnie oczyszcza skórę, nie ściągając jej niepotrzebnie ani nie podrażniając.

Można jej użyć w najzwyklejszych maseczkach oczyszczająco-odżywczych: wystarczy wymieszać z wodą i ewentualnie dodać ulubione składniki. Można także wykorzystać ją do codziennego mycia twarzy, rozrabiając odrobinę z wodą w zagłebieniu dłoni, by taką papką przez chwilę masować twarz. W pielęgnacji włosowej także się przyda – jako oczyszczający dodatek do szamponu. Wśród tych zastosowań któreś na pewno przypadnie Wam do gustu!

Koszt białej glinki waha się w granicach od 5 do 15 złotych za 100gram. Zależy to od jej pochodzenia (rosyjskie, francuskie) czy producenta. Najtańsze, ale średniozmielone znajdziecie w ofercie firmy Fitokosmetik, która wzbogaca swoje glinki różnymi ciekawymi dodatkami – np. krymska (klik) lub anapska (klik) z jonami srebra. Biała glinka  Majru (klik) jest natomiast drobno zmielona i bardzo łagodna dla skóry.

 

Hydrolat lawendowy

Lawenda kojarzy mi się z ukojeniem i błogością. Tym właśnie jest dla skóry hydrolat lawendowy. Działa uspokajająco na zmysły oraz na skórę, wycisza stany zapalne, łagodzi podrażnienia, działa antyoksydacyjnie, przeciwstarzeniowo oraz tonizująco. Pachnie kwiatowo i delikatnie.

Sprawdzi się w wielu rolach

  • jako tonik na twarz
  • baza maseczek
  • łagodzenie podrażnień po goleniu
  • jako wzmocnienie cebulek włosowych

Bardzo dobrą opcją są hydrolaty z atomizerami rozpylające delikatną mgiełkę. Płyn można rozpylić bezpośrednio na twarz lub psiknąć kilka razy w dłonie i wklepać w skórę. Fajnie też, jeśli jest w szklanej, ciemnej buteleczce, tak jak ten z Majru (klik). Inną opcją są hydrolaty z Ecospa (klik), również w szkle, z dość krótkimi datami przydatności ze względu na brak konserwantów oraz wychodzące bardzo tanio hydrolaty z Biochemii urody (klik) w sporych, plastikowych butelkach, lekko konserwowane naturalnymi konserwantami.

 

Kwas hialuronowy

Kwas hialuronowy jest naturalnym składnikiem naszej skóry (warstwa skóry właściwej). W dużej mierze odpowiada za jej jędrność i sprężystość, ale niestety z wiekiem jego ilość maleje. My możemy go sobie nieco dostarczyć w postaci odpowiednio skoncentrowanego żelu.

Do wyboru mamy roztwory o różnej wielkości cząsteczki. Te wielkocząsteczkowe działają bardziej na powierzchni skóry, w jego warstwie rogowej, wiążąc w niej wodę i zapewniając nawilżenie oraz gładkość naskórka. (utltra)Małocząsteczkowe natomiast mogą przenikać głębiej, do skóry właściwej i działać tam. Najlepiej wybierać mieszanki kwasów różnego rodzaju, by zmaksymalizować jego działanie. Stężenie zależy od preferencji, bo im wyższe, tym produkt jest bardziej lepki.

Kwas hialuronowy świetnie wiąże wodę! Jego jedna cząsteczka jest w stanie związać nawet do 250 cząsteczek wody! Oczywiście samo stosowanie kwasu nie wystarczy, jeśli nie pijemy wystarczająco dużo wody. Używanie go jednak znacznie zwiększa nawilżenie oraz wygładzenie skóry. Dobrze nawilżona skóra wolniej się starzeje i lepiej przyjmuje inne wartościowe składniki.

Hialuron można nakładać bezpośrednio na skórę zwilżoną hydrolatem, a na niego krem lub olej, bądź mieszać go w dłoni z jednym z wymienionych. Można także kilkoma kroplami wzbogacić hydrolat lub użyć go jako nawilżacz w maseczce glinkowej.

Kwas hialuronowy z Majru (klik) zawiera różne wielkości cząsteczek oraz bardzo poręczną pipetkę. Jest konserwowany mieszanką Euxyl PE9010 (Phenoxyethanol + Ehylexylglycerin. Podobną opcję oferuje Ecospa (klik), ale bez pipetki, a ten z efiore (klik) jest bez konserwantów i  w wyższym stężeniu.

 

Olej jojoba

Równie istotne jak związanie wody w naskórku, jest utrzymanie jej tam. Tutaj potrzebne są emolienty, które stworzą na skórze ochronny, izolujący film, który zabezpieczy skórę przed odparowaniem wody. Jedną z opcji emolientów są oleje, a wśród nich jojoba.

Od razu przyznam, że to jeden z moich ulubieńców! Tak naprawdę jest woskiem zbliżonym składowo do ludzkiego sebum, czyli łoju wydzielanego przez gruczoły. Zawiera m.in. nienasycone kwasy tłuszczowe, skwalan czy witaminę E. Dzięki temu sprawdzi sie także na tłustej cerze, dla której nie będzie komedogenny, a pomoże wyregulować działanie pracujących za mocno gruczołów łojowych. Tymczasem przy cerze suchej zastąpi niedobory. Ponadto działa odżywczo, wygładzająco i przeciwzapalnie.

Jest praktycznie bezzapachowy, lekko orzechowy, więc nieinwazyjny dla nosa. Jest świetną bazą do oczyszczania olejami, jako samodzielny etap pielęgnacji do nałożenia na nawilżacz lub wymieszania z kremem, do wykonania masażu twarzy czy ciała oraz do olejowania włosów.

Tutaj ponownie, oprócz Majru (klik) w ciemnej butelce z pipetką, bardzo polecam Ecospa (klik). Oleje mają dość krótkie terminy ważności, ale są świetnej jakości i pakowane w ciemnym szkle. Zrób sobie krem (klik) czy Biochemia urody (klik) również proponują fajne oleje, z dłuższymi terminami, jednak w plastikowych pojemniczkach.

 

Jak konkretnie to wszystko wykorzystać?

 

Z wymienionych półproduktów jesteśmy w stanie ułożyć całą podstawową pielęgnację!

 

  1. Delikatnie oczyszczamy cerę papką stworzoną na bazie glinki i wody. Wcześniej należałoby wykonać demakijaż, jeśli się malujecie.
  2. Tonizujemy skórę hydrolatem, jednocześnie przygotowując ją na kolejny etap.
  3. Na wilgotną skórę nakładamy rozsmarowaną w dłoniach spora kroplę kwasu hialuronowego.
  4. Od razu zabezpieczamy to kilkoma rozprowadzonymi w dłoniach kroplami oleju i delikatnie wmasowujemy.

 

Prosto, prawda? I dla każdego 🙂

 

Inną opcją wykorzystania surowców jest stworzenie prostej maseczki:

 

czubata łyżeczka białej glinki

kilka kropel kwasu hialuronowego

hydrolat dla konsystencji

parę kropel oleju

 

Najłatwiej najpierw wymieszać glinkę z hydrolatem i wtedy dodać bardziej gęsty kwas oraz odrobinę oleju. Taką miksturę nakładamy na kilka i pamiętamy, by nie pozwolić jej wyschnąć, bo efekt może być odwrotny do zamierzonego. Olej bardzo w tym pomoże. Jesli jednak się na niego nie zdecydujemy, należy zraszać twarz wodą lub hydrolatem. Po zmyciu maseczki można wykonać kolejne kroki pielęgnacyjne.

 

Jak Wam się podobają moje propozycje produktów? Stosowałyście je w swojej pielęgnacji? Na Instagramie macie możliwość wygrania takiego samego zestawu – koniecznie weźcie udział w konkursie – klik!

 

 

 

 

 

 

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AnneZdrowonaturalnie.plEla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ela
Gość
Ela

Fajny wpis 🙂 Z glinki, kwasu hialuronowego i olejku jojoba też bardzo lubię korzystać, przy tym są to niezwykle wydajne produkty! Warto zainwestować 🙂 Nigdy natomiast nie stosowałam hydrolatu lawendowego, a lawendę samą w sobie uwielbiam, pora nadrobić, czuję się zainspirowana 🙂

Zdrowonaturalnie.pl
Gość

Tą glinkę ubóstwiam 🙂