Jakieś trzy lata temu koleżanka pokazała mi swoją szczotkę Tangle Teezer. Kiedy tylko ją obejrzałam, stwierdziłam, że muszę się w taką zaopatrzyć. Ostatnio dodałam do kolekcji także Tangle Angel. Każda ma swoje wady i zalety, które podsumowuje w dalszej części tekstu.
Obie szczotki zostały zaprojektowane przez brytyjskich fryzjerów. Tangle Teezer jest znacznie popularniejsza i znana od kilku ładnych lat, natomiast na Tangle Angel natknęłam się niedawno podczas zakupów internetowych.
Tangle Teezer obecnie występuje w aż 7 wersjach:
* Original – wersja klasyczna, którą dalej porównuję
* Salon Elite – nieco większa, wydłużona wersja
* Thick & Curly – opcja dla kręconych włosów
* Compact – mniejsza szczotka z nakładką, dobra do torebki
* Ultimate – wersja z rączką
* Smoothing Tool – szczotka do mokrych włosów
* Blow Styling – szczotka okrągła, służąca do modelowania
* Aqua Splash – opcja wodoodporna, wydrążona w środku
* Magic Flowerpot – kolorowa wersja dla dzieci, z podstawką na akcesoria do włosów
Wszystkie wersje do znalezienia np. na Ceneo
Wybór jest naprawdę spory. Każdy model jest dostępny w wielu kolorach, a nawet wzorach, jak np. Star wars czy Frozen. Zrobiona ze zwykłego, błyszczącego plastiku, nie poraża jakością wykonania. Wygląda przyzwoicie, ale oczywiście wszystko to kwestia gustu. Każdy powinien być w stanie znaleźć opcję dla siebie.
Producent zachwala swoją szczotkę jako świetnie rozplątująca włosy, jednocześnie nie łamiąc ich i nie wyrywając. Dłuższe, elastyczne ząbki mają rozplątywać, a krótsze wygładzać włosy. W praktyce dwie długości ząbków rzeczywiście są plusem. Szczotka jest bardzo delikatna, nie rwie i nie łamie włosów. Fryzura jest ładnie wygładzona – pasma się nie splątują i nie elektryzują.
Po przerzuceniu się z grzebienia na Tangle Teezer byłam bardzo zadowolona. TT nie jest jednak bez wad. Sama szczotka jest bardzo lekka i dobrze, wygodnie leży w dłoni. Nie ma jednak rączki, przez co nie raz wyślizgnęła mi się z dłoni i przeleciała na drugi koniec pokoju. Czesanie zajmuje dłuższą chwilę i wymaga trochę wprawy, nie tylko w sposobie trzymania szczotki. Ząbki nie docierają do części spodnich warstw włosów, przez co trzeba wykonać więcej ruchów. Przy gęstych, długich włosach jest to problem.
Tangle Angel występuje w 8 wersjach:
* podstawowa
* Classic – w przeciwieństwie do pozostałych, ta ma matowe wykończenie
* Cherub – mniejsza od standardowej
* Xtreme – największa wersja
* Baby – wersja mini, dla dzieci
* Pro – w sprzedaży od 25 sierpnia, wersja z nowym układem włosia
* Pro compact – wersja z nakładką, przypominająca opcję Compact od Tangle Teezer
* Shine Angel – szczotka okrągła, z domieszką naturalnego włosia
Większość wersji do kupienia np. przez Ceneo
Producent zapewnia, że materiał, z którego została wykonana szczotka ma właściwości antystatyczne i antybakteryjne. Ponadto szczotka jest odporna na wysokie temperatury oraz na działanie wody. Wygląd może być nieco dyskusyjny – skrzydła jednym się podobają, innym wcale. Wzór dla większości modeli jest taki sam, różnica jest jedynie w wielkości szczotki oraz kolorze. Zamiast bardziej krzykliwej, błyszczącej i skrzydlatej opcji, możemy postawić na klasyczną, matową białą lub czarną.
Figura anioła pozwala na trzymanie szczotki na dwa sposoby – tradycyjnie za rączkę lub pełnym chwytem za główną część. Dużą zaletą jest możliwość postawienia Tangle Angel na nóżce. W ten sposób nie znajdziemy się w dylemacie, jak ją odkładać – na ząbkach, które mogą się uginać, czy na oprawie, która może się rysować.
Powierzchnia, jaką zajmują ząbki Tangel Angel jest porównywalna jak w Tangle Teezer. Jeśli chodzi o same ząbki, TA ma ich zdecydowanie więcej. Są gęściej ułożone, są dłuższe i bardziej zróżnicowane: w TA mamy trzy długości, podczas gdy w TT są dwie. Przekłada się to oczywiście na jakość czesania. Angel świetnie radzi sobie i z wierzchnią, i ze spodnią warstwą włosów jednocześnie. Rozczesuje, rozplątuje i wygładza. Jestem bardzo zadowolona z efektów, które obserwuje na swoich włosach i muszę przyznać, że to ona stała się moją faworytką.
Obie testowane szczotki są wersjami klasycznymi, więc tylko na ich podstawie mogę porównać efekty TT i TA. Obie dobrze radzą sobie z rozczesywaniem i nie szarpią, sądzę jednak, że sprawdzą się na innych włosach. Tangle Teezer będzie lepsza dla krótszych i cieńszych, rzadszych włosów, podczas gdy osoby o długich, gęstych włosach powinny wybrać Tangle Angel.
Wygoda używania i wygląd są kwestią gustu – oferta jest bardzo bogata. Obaj producenci proponują tak wiele modeli, że można wybrać coś na każdą okazję: do codziennego używania w domu, do noszenia w torebce oraz wersje do modelowania czy specjalne dla dzieci. Polecam obie szczotki, gdyż są znacznie przyjemniejsze w użytkowaniu niż wszystkie stosowane przeze mnie do tej pory. A Wy którą wolicie? Może macie jeszcze innego ulubieńca?
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!