Z książką Joanny Glogazy zetknęłam się przez przypadek. Pożyczyła mi ją znajoma, która sama nie zdążyła jej jeszcze przeczytać, więc nie mogła mi jej ani rekomendować, ani odradzać. Do lektury podeszłam bez jakichkolwiek oczekiwań. Dopiero z książki dowiedziałam się, że autorka jest znaną blogerką, piszącą o slow fashion i slow life.
Książka Joanny Glogazy jest przyjemnie wydana, wizualnie dość prosta. Zawiera kilka dużych zdjęć, czcionka jest większa niż standardowo, co jest dla mnie dużym plusem. Tak czyta mi się przyjemniej. Minusem jest natomiast papier – chropowaty i niemiły w dotyku. Gdy czytam coś na takim papierze mam dziwne wrażenie, że zaraz zatnę się w palec. Brrr…
Tak jak autorka, również główny koncept nie był mi znany. Slow life – wolne życie, powolne życie, życie powoli? Mniej więcej. Wszyscy jesteśmy zabiegani, mamy dużo na głowach. Po pracy trzeba załatwić jeszcze tyle spraw, ugotować obiad, posprzątać, zająć się dzieckiem czy zwierzakiem. Czasami chciałoby się jeszcze znaleźć czas na wyjście i miłe spędzenie czasu. Czasu, który ucieka nam przez palce, kiedy tak pędzimy, by ze wszystkim zdążyć.


W filozofii slow life chodzi o to, by trochę zwolnić i cieszyć się chwilą. Muszę przyznać, że czytając książkę, cieszyłam się chwilą. Dawkowałam sobie fragmenty książki przez około dwa tygodnie. Jej przekaz jest bardzo prosty, zgrabnie napisany i wciągający. Autorka skupia się na spokojniejszym i przyjemniejszym życiu w wielu jego aspektach.
Pierwszym jest znalezienie czynności, hobby, które sprawia nam radość w codziennym życiu, nie patrząc przy tym na czyjeś opinie czy chwilowe mody. To dla nas to zajęcie ma być ciekawe, nieważne jak dziwne może być w opinii innych. Oczywiście, aby mieć czas na hobby, trzeba się dobrze zorganizować, ustalić swoje priorytety wśród wszystkich zadań. To może oznaczać rezygnację z części z nich lub przesunięcie ich w czasie – jak napisała autorka “Możemy wszystko, ale nie wszystko naraz”. Zasługujemy na taki czas dla siebie, kiedy możemy wykonywać ulubione zajęcie czy zwyczajnie poleniuchować, by się zregenerować, np. zadbać o swoją cerę 🙂
Największym problemem na jaki możemy się w tej kwestii natknąć jest poczucie winy, że zamiast zajmować się tymi wszystkimi rzeczami, które na nas czekają, poświęcamy czas na własny odpoczynek. Nie możemy jednak odkładać życia na potem, na czas po tym, jak skończy się kolejny projekt, aż dziecko podrośnie, aż uporamy się z czymkolwiek, co stoi na drodze. To może się nigdy nie stać, więc należy zacząć tu i teraz.
Ostatnim elementem są relacje z ludźmi. Nikt z nas nie jest tak naprawdę samotnikiem. Każdy potrzebuje czasami rozmowy, wsparcia. Dobrej jakości relacje są tym, do czego powinniśmy dążyć. Starzy przyjaciele nie zawsze chcą nadal nimi być, ale dzięki otwartości możemy zdobyć nowych.

Tak pokrótce wygląda podsumowanie treści zawartej w książce. Przekaz można ubrać w kilka zdań, ale chociaż wiele z nas ma świadomości potrzeby przystopowania, odpoczynku i odrobiny radości – nic w tym kierunku nie robimy. Myślę, że przeczytanie książki może być dobrym do tego wstępem. Każdy rozdział jest inspirujący, dający do myślenia. Na zakończenie za każdym razem otrzymujemy wywiad z ciekawą osobą, więc autorka pokazuje nam nie tylko swoją perspektywę, ale i osób, które uznała za interesujące. Dodatkowo między rozdziałami przewijają się ćwiczenia i puste miejsca na nasze własne listy, np. postanowień, priorytetów, ulubionych zajęć.
Jeśli nie jesteś zaznajomiona z ideą Slow life, znajdź moment dla siebie, usiądź wygodnie z kubkiem kawy i przeczytaj książkę lub odwiedź blog autorki – styledigger. To tylko mały krok, a może stać się początkiem wielkich zmian w Twoim życiu. Zwolnij i zacznij żyć!
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!