Antyoksydanty The Ordinary: Resveratrol + Ferulic Acid 3% vs EUK 134 vs Pyknogenol 

Kosmetyki The Ordinary stały się ostatnimi czasy bardzo popularne. Ich składy nie są idealne, ale mają bardzo przystępne ceny i dobre opinie. Sama skusiłam się na kilka z nich, by sprawdzić, czy w zachwytach jest ziarno prawdy.

Marka The Ordinary należy do koncernu Deciem skupiającego szereg marek, które łączy zamiłowanie do ciekawych formuł. Te w The Ordinary są przeważnie proste, kilkuskładnikowe z jednym punktem głównym , jak np. wysokie stężenie witaminy C lub niacynamidu. Nie ma zbyt wielu zbędnych zapychaczy, choć jak wspomniałam, składy nie zawsze są idealne, miewają swoje grzeszki. 

Ja jednak w swoim wyborze starałam się sięgnąć po jak najlepsze, nie odchodząc zanadto od swoich standardów składowych. Jeśli jeszcze nie znacie mojego zdania na temat INCI, o składnikach wartych poznania przeczytacie tutaj – klik. 

W tym przypadku bardzo zależało mi na silnym działaniu antyoksydacyjnym, więc zdecydowałam się na produkty ukierunkowane na takie właściwości, by móc je włączyć do porannej pielęgnacji jako część ochrony przed środowiskiem.

 

Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3% 

 

The ordinary serum resveratrol annemarie

To bardzo prosty, 3-składnikowy kosmetyk o bardzo wysokich stężeniach substancji aktywnych. Nośnikiem jest tu propanediol, czyli substancja nawilżająca oraz ułatwiająca wchłanianie innych. Substancje aktywne to:

 

  • resweratrol – czyli polifenol obecny w winogronach. Działa silnie przeciwstarzeniowo poprzez przedłużanie życia komórek, które mają lepsze zdolności regeneracji uszkodzeń i odnowy komórkowej, chroni włókna elastyny i kolagenu przed rozkładem, aktywuje podziały komórkowe dając efekt pogrubienia i poprawy jakości skóry, wykazuje także działanie gojące, przeciwzapalne, antyoksydacyjne i rozjaśniające przebarwienia dzięki hamowaniu działania enzymu uczestniczącego w produkcji melaniny. Zazwyczaj w stężeniu do 1%. [źródło
  • kwas ferulowy – to silny antyoksydant znajdowany w ścianach komórek roślinnych. Walczy z wolnymi rodnikami oraz wspomaga działanie i stabilizuje witaminę C i E. Naturalnie chroni przed UVB, łagodzi podrażnienia i zaczerwieniania, a także pomaga walczyć z przebarwieniami. Używany w stężeniu do 0,5%.

 

INCI: Propanediol, Resveratrol, Ferulic Acid

 

Serum zawiera znacznie wyższe stężenia wymienionych składników niż zwyczajowo. Z tego powodu może podrażniać wrażliwe cery i ja zdecydowałam się mieszać je z innym produktem. Każdorazowo dodawałam 2-3 krople serum do porcji hydrolatu pod krem z filtrem na dzień. Stosowane w ten sposób wystarczyło mi na całe pół roku ważności po otwarciu buteleczki. 

Ta jest pojemności 30ml, którą podzieliłam się po połowie z koleżanką. Tak więc 15ml to ilość idealna na sześć miesięcy dość oszczędnego stosowania. Grubsze lub mniej reaktywne cery zapewne mogłyby dobrze znosić serum w większych ilościach, ja jednak wolałam nie ryzykować. 

Serum jest płynem o żółtawym zabarwieniu, bardzo lekkim i z łatwością łączącym się z hydrolatem lub innym serum czy olejem. Jest prawie bezzapachowe, z ledwo wyczuwalną odrobiną kwasowości. Jeśli chodzi o działanie, to przyznam, że nie zauważyłam specjalnych efektów – tzn. widocznych gołym okiem. Kiedy je stosowałam ponad rok temu nie miałam przebarwień, z którymi mogłoby pomóc mi sobie poradzić, a myślę, że w tym zakresie byłoby fajnym wspomagaczem o działaniu lekko rozjaśniającym i kojącym rumień.

Serum kupiłam jednak specjalnie jako produkt silnie antyoksydacyjny, wspomagacz dla produktów z filtrem przeciwsłonecznym. Podczas działania promieni słonecznych powstają szkodliwe wolne rodniki z niesparowanym elektronem, które chcą ukraść elektron innym cząsteczkom. Przeciwutleniacze neutralizują wolne rodniki dostarczając im wolny elektron. Działanie antyoksydacyjnie nie jest łatwo zauważalne, to raczej coś, co ma zaprocentować długoterminowo i uważam, że takie kosmetyki są równie ważne, co te dające od razu widoczne efekty.

Myślę, że świetna opcją byłoby połaczenie serum z jakimś produktem zawierającym witaminę C. Kwas ferulowy dodatkowo wspiera jej działanie oraz trwałość. Taki duet o poranku pod filtr to olbrzymia dawka antyoksydantów i odżywienia dla skóry – warto spróbować, szczególnie przy problemach z przebarwieniami.

 

EUK 134 0,1%

 

EUK 134 The ordinary annemarie

Po pół roku z powyższym serum postanowiłam wypróbować kolejny preparat antyoksydacyjny marki. W ofercie są 4 tego typu produkty, a ja właściwie miałam ochotę na wszystkie. Nie szalałam jednak specjalnie z zakupami ze względu na wydajność powyższego, zakładając, że kolejny posłuży mi równie długo. Sięgnęłam po EUK 134 i miałam rację.

Ponownie otrzymałam 30ml płynu w ciemnej buteleczce z pipetką i podzieliłam się połową ze znajomą. Moje 15ml używałam po 2 kropelki pod krem z filtrem, co już weszło mi w nawyk. Wydajność okazała się identyczna. Czy jednak czymś różnią się te kosmetyki?

EUK 134 to lejącym serum o nieco ciemniejszej barwie wpadającej w brąz. Pachnie ledwo wyczuwalnie, odrobinę słodko z nutką czegoś kwiatowo-ziołowego nie do zidentyfikowania. Formuła też jest odrobinę inna, pomimo takiej samej bazy w postaci propanediolu. W tym przypadku wyraźnie wyczuwam jej pewną tłustość, która jednak mi nie przeszkadza. Serum świetnie rozprowadza się na skórze i momentalnie wchłania pozostawiając aksamitną gładkość, bez przetłuszczenia.

 

INCI: Propanediol, Ethylbisiminomethylguaiacol manganese chloride

 

Co w nim ciekawego? EUK 134 to silny antyoksydant naśladujący działanie dysmutazy ponadtlenkowej i katalazy, który wyłapuje wolne rodniki i rozkłada nadtlenek wodoru to nieszkodliwego tlenu i wody. Co więcej, potrafi sam się regenerować po tym procesie! Działa to w ten sposób, że cząsteczki manganu zawarte w EUK 134 przechodzą kilka cykli reakcji redukcji i utleniania, po czym powraca on do swojego pierwotnego stanu i ponownie może funkcjonować w swojej roli. 

Badania pokazują, że chroni on również błony komórkowe w naszej skórze przed działaniem promieniowania UVB oraz zmniejsza rumień na cerach wrażliwych.

Jedynym obostrzenie podczas stosowania jest niełączenie go z kwasami, które działają dezaktywująco. W grę wchodzi tu również witamina C w postaci kwasu askorbinowego. Marka podobnie nie zaleca łączenia tego antyoksydantu z powyższym – Resweratrol + kwas ferulowy.

Tak więc to produkt, gdzie działania nie widać gołym okiem, ale wiemy, że mimo to ono istnieje. EUK 134 pomaga chronić skórę przed niszczycielskim działaniem UV oraz innych czynników środowiskowych, które mają wpływ na powstawanie wolnych rodników.

 

Pycnogenol 5%

 

The ordinary Pycnogenol annemarie

Ostatni z antyoksydantów The ordinary to najmniejsza buteleczka o pojemności 15ml i okresie przydatności wynoszącym 6 miesięcy po otwarciu jak poprzednie. Muszę przyznać, że tym razem byłam mało sumienna w stosowaniu produktu i nie zdążyłam zużyć go w terminie – nadal zostało mi jakieś 40%. 

Mój sposób aplikacji był standardowy jak w obu wcześniejszych przypadkach, czyli 2-3 krople do toniku, jednak nie dodawałam ich codziennie, szczególnie pod koniec, ze względu na rozpoczęcie stosowania serum zawierającego sporo substancji aktywnych, w tym antyoksydacyjnych. Nie chciałam jednak przesadzić.

Serum jest czerwonym płynem, przez moment barwiącym skórę, o lekko tłustym poślizgu, który po chwili jednak znika. Lepiej jednak uważać przy jasnych tkaninach i natychmiast umyć ręce! Zaaplikowany samodzielnie się nieco lepi, ale w połączeniu z tonikiem efekt ten zostaje zredukowany i właściwie niewyczuwalny pod kremem.

To kolejny raz produkt zawierający zaledwie bazę z nawilżającego i ułatwiającego przenikanie propanediolu i składnika aktywnego, tym razem ekstraktu z kory francuskiej sosny morskiej. Ekstrakt ten wykazuje oczywiście właściwości antyoksydacyjne, chroni nasze białka przed rozkładem, a do tego działa przeciwzapalnie i poprawia nawilżenie skóry.

 

INCI: Propanediol, Pinus Pinaster Bark Extract

 

Czy zauważyłam po nim jakieś ciekawe efekty? Powiedziałabym, że nie wyróżnia się w żaden sposób na tle swoich braci z serii antyoksydacyjnej, a jest produktem najdroższym. 

 

Podsumowując…

 

Wszystkie trzy kosmetyki są produktami antyoksydacyjnymi i różnią się niewieloma cechami. Każdy bazuje na propanediolu dającym na początek uczucie delikatnej tłustości i minimalnego klejenia na skórze, co prawdopodobnie może być problematyczne przy nakładaniu dużych ilości. Jednak jako dodatek, jak w moim przypadku, i pod filtr, zupełnie nie było to problemem.

Pewną niewygodą Pycnogenolu może być jego kolor, dodatkowo to produkt najdroższy przy najmniejszej pojemności. EUK jest dla mnie ciekawy ze względu na właściwości samoregenerujące i antyrumieniowe, natomiast najszybciej wróciłabym prawdopodobnie do mieszanki Resweratrol + kwas ferulowy ze względu zarówno na przystępną cenę, jak i dodatkowe działanie rozjaśniające, przeciwzapalne i redukujące rumień. 

serum antyoksydacja The ordinary annemarie

 

Szybkie podsumowanie ważnych punktów znajdziecie też w poniższej tabelce:

 

Resweratrol + ferulowy EUK 134 Pycnogenol
dodatkowe właściwości
  • rozjaśniający
  • wzmacnia działanie wit.C
  • przeciwzapalny
  • redukuje rumień
  • samoregenerujący
  • redukuje rumień
  • nawilżający
  • przeciwzapalny
dla kogo przy przebarwieniach, rumieniu przy rumieniu przy stanach zaplanych
sam produkt żółtawy kolor, lekko kwasowy zapach brązowy kolor, nieco słodki zapach czerwony płyn, delikatny zapach
cena/pojemność 31zł/30ml 38zł/30ml 44zł/15ml

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments