Krem odżywczy Resibo

annemarie krem odzywczy Resibo

Od kiedy zrobiło się zimniej, zmieniłam mój lekki krem na noc na coś nieco cięższego. Krem odżywczy od Resibo powinien się świetnie teraz sprawdzić. Weryfikuję, czy spełnia obietnice producenta.

Krem jest moim drugim produktem od Resibo. Pierwszy to tonik – mgiełka nawilżająca, z której byłam całkiem zadowolona. Pełną recenzję toniku przeczytasz tutaj. Wraz z tonikiem Resibo przekazało mi do testów wspomniany krem. Ten produkt jest równie pięknie zapakowany w tekturowy walec, który świetnie mi się sprawdza jako pojemnik na pędzle i inne drobiazgi, a przy tym ciekawie się prezentuje na toaletce.

Sam krem znajduje się w opakowaniu z pompką w tej samej kolorystyce co kartonik. Pompka działa sprawnie i bez zarzutu oraz jest dodatkowo przekręcana tak, by np. podczas przewożenia nic nie wypłynęło. W miarę ubytku produktu wewnętrzny pojemnik przesuwa się w górę i widzimy, ile jeszcze kremu zostało. Lubię takie rozwiązania, bo pozwalają mi ocenić moje tempo zużycia. A zużywać jest co, bo dostajemy aż 50ml kremu. Dla mnie osobiście jest to ogromna ilość, kosmetyki leżą u mnie raczej długo.

 

 

Krem jest bardzo gęsty, treściwy. Wolę lekkie formuły, ale ta jest rzeczywiście bardziej zimowa. Produkt rozprowadzam najpierw w dłoniach i dopiero wtedy nakładam na twarz. Nakłada się go dość tępo i potrzebujemy dłuższej chwili, by porządnie rozprowadzić go na skórze. Jedna pompka jest bardzo wydajna, gdyż pozwala mi na pokrycie całej twarzy wraz z szyją i dekoltem.

Zapach uznałabym za dość naturalny, ale zarazem specyficzny. Porównałabym go do siana na łące z odrobiną słodyczy. Nie każdemu przypadnie do gustu, więc warto mieć to na uwadze. Kosmetyk musi pachnieć naprawdę odrzucająco, bym z niego zrezygnowała, a fanką dodatków substancji aromatyzujących nie jestem – wiele z nich ma silnie właściwości podrażniające. W tym przypadku uznałabym zapach kremu za dość przeciętny, nie bardzo przyjemny, ale też nie sprawiających jakiś specjalny problem.

 

Dla każdego typu cery. W przypadku cery tłustej polecamy stosować na noc, w przypadku skóry suchej i mieszanej stosuj również na dzień, jeśli potrzebujesz mocnego odżywienia.

 

Tutaj zgodziłabym się z producentem co do stosowania kremu. Mam mieszaną cerę i uważam, że dla jej tłustych partii nakładanie kosmetyku na noc w zupełności wystarczy. Na dzień jest wg. mnie zbyt treściwy, chociaż posiadaczki suchej cery mogą być z tego powodu zadowolone.

 

Krem odżywczy to bogata kompozycja składników, która regeneruje naskórek, doskonale odżywia i wygładza zmarszczki. Nasz krem to prawdziwy opatrunek dla Twojej skóry.

 

Najważniejsze, czyli działanie. Krem stosuję mniej więcej od połowy października, na noc, ale nie każdego dnia. Jestem pozytywnie zaskoczona, że pomimo jego bogatszej formuły, kolejnego ranka budzę się bez nadmiernej warstwy sebum. Cera jest w dobrym stanie, wystarczająco odżywiona jak na tę porę roku. Nie mam jeszcze zmarszczek, więc nie jestem w stanie ocenić efektu ich wygładzenia. Cieszą mnie na pewno składniki, które mają wspierać ochronę przed zanieczyszczeniami środowiska, których niestety mamy teraz sporo. W miarę używania jednak jestem bardziej zadowolona z jego działania.

Producent wspomina o kojeniu podrażnionej i wrażliwej skóry, ale z tym zupełnie się nie zgodzę. W pewnym momencie w listopadzie moja cera stała się nadzwyczaj uwrażliwiona, większość kosmetyków wywoływała pieczenie i rumień. Krem odżywczy i tonik nawilżający Resibo należały do tego grona. Na kilka dni musiałam przestawić się zupełnie na kwas hialuronowy i olej jojoba, które pomogły mi opanować sytuację. Krem nie łagodził podrażnienia, a wręcz je potęgował. Sadzę, że bogactwo składu w tym wypadku akurat działało na jego niekorzyść. A skład rzeczywiście prezentuje się bardzo ciekawie:

Analiza składu – krem odżywczy Resibo

 

Aqua, Coco Caprylate/Caprate (emolient), Propanediol Dicaprylate (emolient), Propanediol (rozpuszczalnik), Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Glycerin (gliceryna), Polyglyceryl-4 Cocoate (emulgator), Glyceryl Stearate Citrate (emulgator), Sucrose Stearate (emolient), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Cetearyl Alcohol (emolient), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli), Sorbitol (sorbitol), Sodium Hyaluronate (hilauronian sodu), Rheum Rhaponticum Root Extract (ekstrakt z korzenia rabarbaru), Solanum Lycopersicum Fruit/Leaf Stem Extract (ekstrakt z owocu, liści i łodygi pomidora), Cucurbita Pepo Seed Extract (ekstrakt z pestek dyni), Algae Extract (ekstrakt z alg), Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil (olejek manuka), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika), Bertholletia Excelsa Seed Oil (olej z orzechów brazylijskich), Dipteryx Odorata Seed Oil (olej z pestek tonkowca wonnego), Zea Mays Oil (olej kukurydziany), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej z orzechów makadamia), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Cetyl Alcohol (emolient), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Ricinoleate (emulgator), Sodium Phytate (związek chelatujący), Citric Acid (regulator pH), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant)

 

Najciekawszymi składnikami są oczywiście humektanty, oleje i ekstrakty. Gliceryna, sorbitol i hialuron wiążą wodę w naskórku, natomiast emolienty i oleje zabezpieczają przed jej ucieczką, odparowywaniem. Oleje są świetnymi składnikami, jednak każda cera potrzebuje nieco innych.

Tutaj mamy wysoko olej ze słodkich migdałów i z pestek moreli, które są akurat lepszym wyborem dla skóry suchej czy dojrzałej, a także wrażliwej. Wygładzają i ujędrniają skórę, wspierają walkę ze zmarszczkami. Osoby o cerze tłustej, zapychającej się powinny zwrócić uwagę na ich potencjał komedogenny wynikający z zawartych w nich kwasów tłuszczowych (także makadamia, sezam, oliwa z oliwek). Świetnym emolientem jest także masło shea, o którym więcej przeczytasz w oddzielnym wpisie.

 

 

Warte uwagi są ciekawe i rzadko spotykane ekstrakty:

=> z rabarbaru – regulujący nawilżenie naskórka oraz wzmacniający jego barierę,

=> z dyni – łagodzący podrażnienia, kojący i przywracający skórze zdrowy wygląd,

=> z alg – dzięki swemu bogactwu w witaminy i minerały, działa antybakteryjnie, antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie oraz nawilżająco, a także wzmacnia naczynia krwionośne i nadaje ładny koloryt skóry,

=> z pomidora – uszczelnia naczynia krwionośne, przez co ogranicza rumień, obrzęki i przekrwienia oraz łagodzi podrażnienia, a dodatkowo oczyszcza, zwęża pory i zapobiega powstawaniu niedoskonałości.

Skład jest naturalny i bardzo bogaty, a więc krem zapewnia olbrzymią dawkę odżywienia, co jeszcze szczególnie ważne zimą. Uważam, że lepiej sprawdzi się na cerze suchej lub mieszanej niż tłustej i raczej na noc, pozostawiając ją przyjemnie ożywioną o poranku. Nie jest to krem idealny, jak wspomniałam, zapach to kwestia gustu, a bogactwo składu może obrócić się przeciwko niemu, jednak na pewno warto się nim zainteresować. Resibo można poprosić o próbki, jeśli nie jesteś zdecydowana. Więcej na ich stronie!

 

Znasz już Resibo? Co sądzisz o ich produktach?

 

 

 

 

 

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Emilia
7 lat temu

A ja skusiłam się na ultranawilżającą wersję, też ma ekstrakt z rabarbaru:)
Mam nadzieje, że sprawdzi się lepiej niż Twój. U mnie keidy produkt już raz spowoduje podrażnienie albo uwrażliwienie jest stracony:(