Pielęgnacja z Nacomi: arganowy krem pod oczy, arbuzowy peeling i ananasowy jogurt do ciała

Nacomi kosmetyki - peeing, jogurt, krem pod oczy

Nacomi to polska marka, z którą nie miałam zbyt dużej styczności. Przed omawianym dzisiaj zestawem używałam jedynie ich algowej maski, z której byłam całkiem zadowolona, a której formuła została zmieniona i podobno nie jest już tak łatwa w obsłudze. Chciałabym Wam przybliżyć trzy produkty z ich oferty w większości dostępnej w Hebe.

Kosmetyki Nacomi można znaleźć w przystępnych cenach w drogeriach w całej Polsce, więc budzą spore zainteresowanie. Czy warto się w nie zaopatrzyć? Postaram się przedstawić moje zdanie na ten temat. Chciałabym jednak zaznaczyć, że wszystkie te produkty otrzymałam do testów od marki, co jednak nie wpływa na moją recenzję. To miłe, że marka przysłała mi kilka kosmetyków, ale nie zmienia mojego dążenia do przedstawiania jak najbardziej niezachwianych tym faktem opinii. Przejdźmy do samych kosmetyków 🙂

 

Arganowy krem pod oczy

Nacomi arganowy krem pod oczy

Przyznam, że nie miałam zbyt wielkich nadziei co do tego produktu. Skład kremu pod oczy jest bardzo prosty, powiedziałabym nawet, że podstawowy. To niezbyt ciężkie oleje – ujędrniający arganowy, odżywcze winogrono, oraz już należący do zdecydowanie problematycznych dla cer tłustych i zapychających się olej kokosowy. Ten jest w drugiej połowie składu, więc nie powinien sprawiać zbyt wielkich kłopotów, jednak warto o nim wspomnieć, bo prosaków, które powstać mogą przez zatkanie płytko położonych w skórze pod oczami gruczołów łojowych jest bardzo trudne. Ja szczęśliwie nie musiałam się z nimi w tym przypadku mierzyć, a miałam już kiedyś bliskie spotkanie z tymi gagatkami i teraz bardzo uważam na dobierane kosmetyki w tej strefie. 

Co więcej w składzie? Znajdziemy jeszcze dwie substancje nawilżające w postaci taniej gliceryny oraz pantenolu dodatkowo wykazującego właściwości łagodzące. To tyle, jeśli chodzi o te ciekawsze substancje – reszta to konserwanty, emulgatory pozwalające połączyć substancje tłuszczowe z wodnymi i natłuszczające emulgatory.

 

Aqua (woda), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Vitis Vinifera Seed Oil (olej winogronowy), Cetyl Alcohol (emolient), Glycerin (humektant), Panthenol (humektant), Cetearyl Alcohol (emolient), Glyceryl Stearate (emolient, emulgator), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Stearic Acid (emolient, emulgator), Tocopheryl Acetate (witamina E), Sodium Lauroyl Glutamate (substancja zmiękczająca, myjąca), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant)

 

Krem jest zamknięty w szklanym słoiczku o pojemności 15ml. Zawartość dodatkowo zabezpiecza plastikowa zawleczka, która moim zdaniem nie jest niezbędna, a sam słoiczek jest mało higieniczny. Na pewno już wiecie, że preferuję opakowania z pompką lub pipetką jako ograniczające dostęp bakterii, bo nie wkładamy tam paluchów. 

Krem delikatnie pachnie olejem z pestek winogron, w którym ewidentnie wyczuwa się gorzką nutę pestki. Nie jest to aromat specjalnie przyjemny, ale nie drażni nosa. Konsystencja jest znacznie ciekawsza, bo zupełnie nietłusta, ale dająca poślizg umożliwiający łatwą aplikację w okolicy oka. W słoiczku wydaje się zbita, jednak na skórze szybko się topi i powleka ją delikatnym filmem.

W miarę upływu czas krem bardzo ładnie odżywia skórę, nawilża i zdaje się ją wygładzać. Przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrego efektu! Jak za kwotę około 25zł (porównywarka cen – klik) oraz przy niespecjalnie imponującym składzie to zaskakująco przyjemny produkt, który działa. 

Chętnie zobaczyłabym w nim dodatek kofeiny już jakiegoś ujędrniającego ekstraktu – wtedy mogłoby być jeszcze fajniej! Jeśli szukacie dość podstawowego kremu pod oczy, macie młodą i mało wymagającą skórę, to jak najbardziej może to być produkt dla Was. Ja mam już nieco większe oczekiwania co do składów i jeśli Wy również, to lepiej poszukać czegoś innego.

 

Oczyszczający peeling do twarzy i ust o zapachu arbuza

Nacomi peeling arbuzowy

Kiedy zobaczyłam pudełeczko tego peelingu w paczce, od razu miałam wobec niego obawy. Okazały się one jak najbardziej słuszne. Mam wrażliwe policzki i od dłuższego czasu nie stosuję peelingów mechanicznych do twarzy. Jako nastolatka ich używałam, ale z wiekiem od tego odeszłam. Oczywiście chciałam sprawdzić, jak zachowa się peeling Nacomi i cóż, zachował się tak jak sądziłam. 

Cukier, korund oraz pestki maku to zbyt duża siła mechanicznego złuszczenia dla mojej twarzy. Od razu wystąpiło podrażnienie i zaczerwienienie, więc po jednej próbie zrezygnowałam. Druga propozycja producenta to peeling ust. Tutaj produkt sprawdza się już znacznie lepiej, chociaż też czułam, że drobinki złuszczają silnie, ale bez większego dyskomfortu. Produkt spłukany wodą bardzo dobrze emulguje tworząc białe mleczko, ale jeśli dostanie się do ust, jest koszmarnie mdły i niesmaczny, więc warto na to uważać. 

 

Sucrose (cukier), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej z pestek migdałów), Alumina (korund), Glycerin (humektant), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Papaver Somniferum Seed (nasiona maku), Tocopheryl Acetate (witamina E), Sucrose Laurate (emulgator), Parfum (substancja zapachowa) , Aqua (woda), Sucrose Stearate (emulgator), Sucrose Palmitate (emulgator), Linalool (substancja zapachowa), Limonene (substancja zapachowa), Hexyl Cinnamal (substancja zapachowa), Geraniol (substancja zapachowa), Citronellol (substancja zapachowa), Citral (substancja zapachowa), Farnesol (substancja zapachowa), Benzyl Alcohol (konserwant), Ammyl Cinnamal (substancja zapachowa), CI 75470 (barwnik)

 

Ostatecznie peeling wykorzystałam zupełnie inaczej, bo na dłonie. Tutaj siła złuszczenia jest idealna, po spłukaniu nie ma tłustej warstwy, a skóra staje się cudownie miękka i gładka. Peeling jest gęsty, usiany złuszczającymi drobinkami i tłustawy, ale nie lepki. W jego zapachu nie wyczuwam arbuza, dla mnie to bardziej taki sztuczny melon, który mi się nie podoba. Nie podoba mi się również niezwykle długa lista substancji zapachowych, które tworzą ten aromat – jest ich aż 8! 

Zdecydowanie nie jest to produkt dla skór cienkich albo wrażliwych. Silne złuszczenie może prowadzić do podrażnienia, podobnie jak liczne aromaty. Do dłoni ten peeling jest jak najbardziej w porządku, ale sama bym się na niego nie zdecydowała. Plastikowy słoiczek o pojemności 80g to koszt około 18zł  (porównywarka cen – klik).

 

Body yoghurt, jogurt do ciała ananas

Nacmi jogurt do ciała ananasowy

Jestem mało regularna, jeśli chodzi o balsamy do ciała. Przeważnie używam ich raz w tygodniu, po weekendowym peelingu całego ciała. Zazwyczaj mi to wystarcza, bo nie mam problemu z suchością, do czego na pewno przyczynia się delikatność żeli i olejków myjących, które używam. Jednym z moich ulubieńców jest cała seria olejków pod prysznic rosyjskiej marki EO Lab – z ręką na sercu mogę je Wam polecić, jeśli szukacie czegoś łagodnego, ładnie pachnącego i fajnego w użyciu. 

Wracając jednak do jogurtu, produkt rzeczywiście jest jogurtowy w konsystencji! Lejący, ale nie totalnie płynny, przez co także dość lekki, ale zarazem odżywczy, dzięki użytym składnikom. Jogurt nieźle się wchłania, ale zostawia pewien ochronny film, który w wystarczającym stopniu zapewnia nawilżenie i odżywienie skóry. Mojej skórze ono wystarcza, ale nie wiem jak byłoby w przypadku skór bardziej wymagających, czy przesuszonych. 

 

Aqua (woda), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej z pestek migdałów), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Glycerin (humektant), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Glyceryl Stearate (emolient, emulgator), Stearic Acid (emolient, emulgator), Benzyl Alcohol (konserwant), Parfum (substancja zapachowa), Sodium Lauroyl Glutamate (substancja zmiękczająca, myjąca), Hydrolyzed Yeast Protein(hydrolizowane proteiny drożdżowe), Hydrolyzed  Rice Protein (hydrolizowane proteiny ryżowe), Butylene Glycol (substancja ułatwiająca przenikanie, rozpuszczalnik), Pentylene Glycol (substancja ułatwiająca przenikanie, rozpuszczalnik), Dehydroacetic Acid (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Linalool (substancja zapachowa), CI 75300 (barwnik)

 

U mnie jogurt dobrze się sprawdzał i zachęcił mnie do częstszego nakładania. Zwiększyłam częstotliwość do 2-3 razy w tygodniu i z przyjemnością zużywałam smarowidło.  Na pewno swój wkład w ten rezultat miał ładny zapach przypominający jogurt o smaku ananasowym, w żadnym aspekcie nie przesadzony, bardzo naturalny, bez szczypty sztuczności, która tak mi przeszkadzała w przypadku arbuzowego peelingu. Skład kosmetyku ponownie jest dość prosty, podobnie jak pozostałych wcześniej omawianych. 

O natłuszczenie dbają głównie olej kokosowy i z pestek migdałów, natomiast glicerynę w swoim nawilżającym zadaniu wspierają dwie hydrolizowane proteiny – ryżowa i drożdżowa. Są to substancje pomagające utrzymać wilgoć w naskórku, a przy tym łagodzące i zmiękczające. Dwa glikole ułatwiają przenikanie tych wszystkich substancji, wzmacniając ich działanie, ale sprawiają, że jogurt nie jest do końca produktem naturalnym. Chwilowo nie będę do niego wracać, ale nie wykluczam, że w przyszłości mogłabym ponownie sięgnąć po pudełeczko. 180ml produktu w plastikowym słoiczku kosztuje około 20zł (porównywarka cen – klik).

Nacomi oferuje kosmetyki o prostych, ładnych składach w przystępnych cenach, dostępne stacjonarnie w całym kraju. To zdecydowanie zaleta, ale nie obywa się też bez wad. Jak najbardziej rozumiem, że w takich cenach nie da się specjalnie zaszaleć, ale chętnie zobaczyłabym np. ujędrniający składnik w kremie pod oczy albo więcej szklanych opakowań. 

Jeśli nie macie bardzo wymagającej skóry, jak najbardziej możecie sięgnąć po krem pod oczy oraz jogurt do ciała. Nie wiem jednak jak spiszą się u bardziej wymagających osób. Peeling natomiast bym sobie odpuściła, bo uważam go za zbyt mocny do twarzy, a na dłonie, czyli tak jak go ostatecznie zużyłam, można spokojnie stosować produkt do ciała.

Znacie już te produkty? Jak spisały się u Was?

 

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments