Kolejna porcja kremów z filtrem SPF 50+: nawilżający Miya, Purito Daily Go-To Sunscreen i New Layer Pro Vitamin D Sunscreen 

kremy SPF 50+

A więc przed Wami kolejna porcja filtrów! Tym razem wszystkie oferują bardzo wysoką ochronę, bo SPF 50+. Każdy jest nieco inny w odczuciach, bazuje na innych filtrach, daje inne wykończenie. W recenzji dowiesz się, czy któryś mógłby być dla Ciebie odpowiedni 🙂

Od razu może uściślę co do samych filtrów UV – cześć z nich się powtarza, więc od razu je tu wymienię, żeby później nie musieć ich znowu opisywać. W każdym kremie znajdziemy więc:

  • Ethylhexyl Triazone – filtr UVB, znany jako Uvinul T 150
  • Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine – filtra UVA+UVB, czyli Tinosorb S
  • Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate – filtr UVA, znany pod nazwą Uvinul A Plus

Już sama ta trójka daje nam dość szeroką ochronę – SPF 50+ w praktyce oznacza, że mamy powyżej SPF 60. Kremy wzbogacono dodatkowymi filtrami, o których wspomnę jeszcze przy każdym z nich.

 

Miya, nawilżający krem SPF 50+*

Miya spf 50

Zaczynamy od baardzo popularnego kremu z Miya. To polska marka naturalna, a skoro kosmetyki naturalne są tak rozchwytywane, to oczywiście musiał pojawić się i filtr. Wiem, że ma ona zarówno swoich wielkich zwolenników, jak i osoby go nienawidzące. Ja jednak nie jestem aż tak skrajna w swoich uczuciach!

 

100% osób potwierdziło, że ma lekką, nietłustą formułę, nie obciąża skóry i łatwo się rozprowadza. 

Specjalnie cytuję fragmenty opisu ze strony marki, żeby podzielić się własną opinią. Rzeczywiście krem stosunkowo łatwo się aplikuje, chociaż nie czuć w nim dobrego poślizgu. Finalnie nie zostawia też lepkiej ani tłustej warstwy, czy błysku na skórze! Praktycznie to taka lekka satyna, więc narazie na plus 🙂

98% osób potwierdziło, że nie bieli skóry.

Musiał jednak nadejść moment, że pojawi się też minus. Być może ja jestem w tych pozostałych 2%, bo mnie krem rozbiela. Próbowałam intensywnie wsmarowywać, wklepywać. Czasem rozbiela widocznie, czasem odrobinę – ale jednoznacznie to widzę. Jak możecie zauważyć na zdjęciach, mam dość jasny odcień skóry, więc raczej to nie moja “wina”.

Dlatego moim zdaniem krem jest opcją 1) do baardzo jasnych skór lub 2) pod makijaż.

Do każdego typu skóry, w tym wrażliwej, tłustej, mieszanej oraz okolic oczu.

Rzeczywiście doowszelkiego typu skór, bo tłustszych też nie wybłyszcza, ani nie podrażnia oczu.

 

Aqua*, C13-15 Alkane**, Propanediol*, Titanium Dioxide**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Polyglyceryl-4 Laurate/Succinate*, Ethylhexyl Triazone, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Propanediol Dicaprylate**, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Sorbitan Laurate**, Cetearyl Alcohol*, Glyceryl Stearate**, Jojoba Esters / Helianthus Annuus Seed Wax / Acacia Decurrens Flower Wax / Polyglycerin-3**, Glycerin*, Galactoarabinan**, Oryza Sativa Bran Oil*, Distarch Phosphate**, Polyhydroxystearic Acid**, Tocopherol*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Punica Granatum Fruit Extract*, Hydrolyzed Algin**, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate**, Microcrystalline Cellulose**, Cellulose Gum**, Stearic Acid**, Xanthan Gum**, Sodium Stearoyl Glutamate**, Biosaccharide Gum-1**, Tetrasodium Glutamate Diacetate**, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Glyceryl Caprylate*, Sodium Anisate*, Sodium Levulinate*, Alumina**, Citric Acid*, Parfum

 

Mam do tego kremu mocno mieszane uczucia! Znajdziemy tu szereg filtrów – wszystkie wymienione wyżej oraz mineralny dwutlenek tytanu, który może akurat powodować rozbielenie i kilka ciekawych składników odżywczych, jak łagodzący olej ryżowy antyoksydacyjny ekstrakt z granatu, czy dodatkowy wspomagacz rozpraszania promieni UV. Krem oferuje wysoką ochronę SPF 50+ przed UVB oraz powyżej PPD 20 przed UVA (oznaczenie UVA w kółeczku oraz ++++), a także przed promieniowaniem podczerwonym IR (oznaczenia dopiero na nowym opakowaniu, na zdjęciach mam stare). 

Składowo nie mogę się przyczepić, podobnie co do samych odczuć na skórze – nic się nie lepi, nie błyszczy jak kula dyskotekowa. A jednak – krem pachnie bardzo specyficznie, dość intensywnie czymś z nutą anyżu oraz robiela mnie na tyle, że nie czuję się komfortowo wychodząc z nim na twarzy. Musiałabym nakładać makijaż, a robię to rzadko. Jeśli jednak dla Ciebie to nie problem, to w tym kremie może znajdziesz produkt dla siebie 🙂

=> 40ml za około 45 zł (porównywarka cen)*

 

Purito, Daily Go-To Sunscreen Broad Spectrum SPF 50+*

Purito spf 50

Kolejny filtr jest azjatycki i tym razem nie zaliczymy go do naturalnych – w składzie bowiem znajdują się silikony i polimery. Składniki te poprawiają komfort noszenia kremu, jednak nie są zaliczane do naturalnych. Poza nimi w składzie INCI niżej możemy wypatrzeć dwutlenek tytanu, jak w Miya, oraz bardzo ciekawe dodatki w postaci wąkrotki azjatyckiej i ekstrahowanych z niej substancji o właściwościach łagodzących, przeciwzapalnych, antyoksydacyjnych, antybakteryjnych oraz poprawiających mikrokrążenie. To bardzo przydatne składniki w pielęgnacji każdej skóry.

 

Water (Solvent), Butyloctyl Salicylate (Solvent), Dibutyl Adipate (Solvent), Propanediol (Solvent), Butylene Glycol (Skin conditioning agent), Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (sunscreen agents), Ethylhexyl Triazone (sunscreen agents), Dicaprylyl Carbonate (Emollient), Titanium Dioxide (sunscreen agents), Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (sunscreen agents), Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin) (Skin-Conditioning Agent), 1,2-Hexanediol (Solvent), Centella Asiatica Extract (Skin-Conditioning Agent), Polyglyceryl-2 Stearate (Emulsifier), Aluminum Hydroxide (Skin protectant), Glyceryl Stearate (Emulsifier), Stearyl Alcohol (Emulsion Stabilizer), Sodium Polyacrylate (Film Former), Stearic Acid (Emulsion Stabilizer), Polyhydroxystearic Acid (Suspending Agent), Behenyl Alcohol (Emulsiton Stabilizer), Polymethylsilsesquioxane (Opacifying Agent), Ethylhexyl Stearate (Emollient), Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer (Viscosity Agent), Caprylyl Glycol (Skin conditioning Agent), Trideceth-6 (Emulsifier), Ethylhexylglycerin (Skin conditioning Agent), Xanthan Gum (Viscosity Agent), Madecassoside (Skin protectant), Asiaticoside (Skin-Conditioning Agent), Asiatic Acid (Skin-Conditioning Agent), Madecassic Acid (Skin-Conditioning Agent)

 

Purito zaliczyło bardzo duży kryzys wizerunkowy za sprawą swojego poprzedniego filtra. W niezależnych badaniach przeprowadzonych przez zewnętrzną organizację odkryto, że krem z deklarowanym przez Purito SPF 50 miał w rzeczywistości SPF około 19. To bardzo duża rozbieżność. Marka szybko zareagowała i wycofała go ze sklepów, jednak fama ciągnie się za nimi nadal. Mają ode mnie plus za otwarte komunikowanie problemu, kiedy wiele innych marek wycofało własne kremy o podobnych formułach bez zająknięcia o problemie.

Teraz trochę mam nadzieję, że nauczyli się na błędach, chociaż przyznaję, że nie mam już takiego pełnego zaufania do nowego kosmetyku. Dobrym krokiem było na pewno przeprowadzenie testów wysokości SPF w dwóch różnych placówkach. W koreańskiej otrzymano wartość około 57, a w amerykańskiej około 71 SPF => to daje SPF 50+. Co do wysokości ochrony przed UVA, marka deklaruje 16-17, czyli PA++++. Całość wygląda dość atrakcyjnie, choć wolałabym widzieć wyższą wartość przy UVA.

A jak finalnie sprawuje się sam krem? Muszę powiedzieć, że dobrze!

Jest emulsyjnej konsystencji, która daje wodny poślizg podczas aplikacji. Łatwo wsmarowuje się w skórę i zupełnie jej nie rozbiela pomimo dodatku filtra mineralnego. Zostawia jednak pewien film, który daje spory glow. Mi się on kojarzy z taką zdrową, napompowaną nawilżeniem skórą, ale zapewne osoby szukające produktów matujących nie będą zadowolone. Ja zresztą sama sądzę, że w upalne dni to będzie jednak za wiele. Film bowiem nie znika zupełnie, a krem daje spore uczucie odżywienia i nawilżenia w ciągu dnia. Myślę, że wiele osób nie będzie już potrzebowało oddzielnego kremu nawilżającego pod spód! 

Osobiście polubiłam ten krem – za łatwość i szybkość aplikacji, neutralny zapach, zdrowy glow i odżywienie, ale sądzę, że w przypadku skór tłustych i mieszanych (w tym mojej) lepszy będzie na chłodniejsze dni. Obecnie natomiast uważam go za lepszy wybór do suchych skór.

=> 60ml za około 100zł (porównywarka cen)*

 

New Layer, Pro Vitamin D Sunscreen SPF 50+

New layer spf

Była propozycja, polska, była koreańska – to teraz mamy niemiecką, którą znalazłam na Zalando po zapytaniu obserwatora, czy to może być coś ciekawego. Krem był w promocji, więc kupiłam 🙂

Przyznam, że mam go najdłużej z tej trójki, a przetestowałam najmniej – już tłumaczę dlaczego! Docelowo wybrałam go jako krem do ciała ze względu na pojemność aż 200ml, a na twarz nakładałam tylko kilka razy, żeby zobaczyć, czy i tu będzie jak dla mnie ok. 

Krem pachnie dość intensywnie – słodko, nieco cukierkowo. Zdecydowanie wolę takie zapachy na ciele, niż na twarzy. W jego emulsyjnej konsystencji wyraźnie czuć pewną tłustość, jak i opór stawiany podczas aplikacji. Na twarzy wymaga ode mnie więcej na pracy, podczas gdy na ciele rozkłada się dosłownie w moment i tam też zdecydowanie bardziej mi się podoba ze względu na inny typ skóry. Na twarzy jest raczej błyszczący i tłustawy, podczas gdy na ciele te efekty są znacznie zniwelowane. Dlatego zdecydowanie wolę nakładać go na ciało lub szyję z pominięciem skóry twarzy.

 

Aqua, Diethylhexyl Adipate, Ethylhexyl Salicylate, Pentylene Glycol, Decyl Oleate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Polyglyceryl-4 Diisostearate/Polyhydroxystearate/Sebacate, Undecane, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Glycerin, Diethylhexyl Butamido Triazone, Tridecane, Fructooligosaccharides, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Magnesium Sulfate, Zinc Stearate, Hydrogenated Polydecene, Hydrogenated Polyisobutene (synthetic, no Paraffin), Beta Vulgaris Root Extract, Ethylhexyl Triazone, Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin), Arginine, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Parfum, Ethylhexylglycerin, Potassium Lactate, Lactic Acid, Sodium Phytate, Alcohol, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil

 

Co do składu – mamy tu bardzo dużo filtrów, bo aż 6! Poza tymi omawianymi wcześniej są jeszcze:

  • Ethylhexyl Salicylate – na UVB, inaczej Octisalate
  • Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid – na UVB, znany jako Ensulizone
  • Diethylhexyl Butamido Triazone – na UVA+UVB, znany jako Uvasorb HEB

Razem dają nam one wg. deklaracji marki aż SPF 69.8! Poza tym mamy tu prebiotyk wspierający naturalny mikrobiom skóry, nawilżającą argininę oraz ekstrakt z buraka, który wg. opisu ma wspomagać produkcję witaminy D, chociaż nie wiem w jaki sposób.

Jako produkt do ciała wychodzi całkiem przystępnie 🙂

=> 200ml za około 129 zł (zalando)

kremy spf
Od lewej New Layer, Miya, Purito

Jak widzicie, między kremami jest sporo różnić! Wszystkie mają wysokie faktory ochrony, ale zachowują się inaczej na skórach. Miya ma najprzyjemniejsze dla wielu wykończenie – satynowe, bez specjalnego błysku, ale niestety bieli. Pozostałe natomiast dają spory glow. W Purito znajdziemy fajne składniki łagodzące i dobre odżywienie, New layer natomiast ma dużą pojemność i nadająca się do ciała formułę. Czy któryś z nich miałabyś ochotę sprawdzić na sobie?

 

(*) linki afiliacyjne

Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Subiektywne Piękno
2 lat temu

Miya u mnie się fajnie sprawdza, reszty nie miałam 🙂

Ada
Ada
2 lat temu

Po prostu Miya to bubel i tyle. Próbowałam naraz – do kitu, po trochu, rozsmarować i dołożyć – do kitu. Połowa do śmietnika, nie nadaje się do użycia (dla osoby białej jak ściana)