Barwione kremy z filtrem: Bandi anti-irritate, Pure by Clochee, Miya BB SPF 30

barwione-spf-30-annemarie

Jak już wiecie, nie używam raczej tradycyjnych podkładów, a lubię łączyć ochronę przeciwsłoneczną z odrobiną koloru. Dzisiaj sprawdzam 3 kolejne kremy, które mają zarówno chronić, jak i upiększać. To jak im poszło?

 

Pure by Clochee, mineralny krem BB SPF 30 – Light nude

Pure-by-clochee-spf-30-annemarie

około 55-80zł/50ml

Pure by Clochee używałam jako pierwszy z tej trójki. Krem występuje w 2 odcieniach, z których wybrałam dla siebie Light nude. Powiedziałaby, że oba są stosunkowo jasne i powinny pasować na większośc naszych słowiańskich skór.

Jak widzicie, skład jest ładny, na dwóch filtrach mineralnych i z dodatkiem barwiących tlenków żelaza, co daje nam ochronę przed UVA+UVB, jak i światłem niebieskim. Dodatek takich tlenków w barwionych produktach jest szczególnie ważny dla osób z melasmą, by ograniczać jej powstawanie.

=> przeczytaj o ochronie przed światłem niebieskim

Z ciekawszych substancji znajdziemy tu również ekstrakt z ziaren kawy i z owocu aceroli, które przez antyoksydację wspierają zwalczanie wolnych rodników powstających pod wpływem UV, a także łagodzący pantenol oraz ekstrakt z tarczycy bajkalskiej, który zawiera bajkalinę o udowodnionym działaniu przeciwstarzeniowym.

 

Aqua (woda), Zinc Oxide (nano), Titanium Dioxide (filtry mineralne), Glycerin (substancja nawilżająca), Caprylic/Capric Triglyceride (emoleint), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa), Cetearyl Alcohol , Tripelargonin (emolienty), Glyceryl Stearate Citrate, Sorbitan Stearate, Polyglyceryl-2 Caprate (emulgatory), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy), Coffea Arabica Seed Oil (olej z zielonej kawy), Squalene (skwalan), Inulin (prebiotyk), Malpighia Glabra Fruit Extract (ekstrakt z aceroli), Scutellaria Baicalensis Root Extract (ekstrakt z tarczycy bajkalskiej), Panthenol (substancja nawilżająca), Sucrose Stearate (emulgator), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Stearic Acid (emolient), Alumina (zagęstnik), Glyceryl Caprylate, Sucrose Cocoate, Polyhydroxystearic Acid, Isostearic Acid (emulgatory), Tocopherol (witamina E), Polyglyceryl-6 Stearate, Polyglyceryl-6 Behenate (emulgatory), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Lauroyl Glutamate (detergent), Lysine (substancja nawilżająca), Magnesium Chloride (substancja antyspetyczna), Parfum (substancja zapachowa), Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (konserwanty), Citric Acid (regulator pH), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (barwniki)

 

Sam produkt znajduje się w poręcznym opakowaniu ze sprawnie działającą pompką. Jest dość gęsty, pod palcami daje pewne wrażenie lekkiej pudrowości i w efekcie, po zaaplikowaniu, rzeczywiście ma takie nieco suche, półmatowe wykończenie. Wymaga szybkiej pracy partiami, bo zaczyna przysychać po nabraniu porcji.

Da się go nałożyć w odpowiedniej ilości – u mnie 3-4 pompki na samą twarz. Próbowałam robić to palcami oraz gąbką. Palce nie radzą sobie z nim tak dobrze, gdzieniegdzie pozostają smugi i nawarstwienia, natomiast najpierw rozsmarowany jedną warstwą i doklepany drugą przy użyciu gąbki, znacznie lepiej wtapia się we wszelkie załamania i po prostu wygląda ładniej. 

Myślę, że może spodobać się osobom ze skórą normalną, mieszaną, a nawet tłustą. Nie wybłyszcza twarzy i daje wrażenie prawie matu. Nadaje się zarówno jako produkt samodzielny, jak i cieńszą warstwą na wcześniej nałożony zwykły krem z filtrem, którego ochronę jeszcze uzupełni.

Dostałam go w PRze od marki.

 

Miya, lekki krem BB SPF 30, odcień najjaśniejszy

Miya-spf-30-annemarie

około 30-40zł/40ml

Miya tymczasem jest filtrem chemiczny bazującym na mieszance 3 substancji (pogrubione) dających ochronę przed UVA+UVB wzbogaconą tlenkami. Wśród substancji pielęgnujących natomiast widzimy odżywcze oleje ze słodkich migdałów i pomidora oraz ekstrakt z rozmarynu o działaniu przeciwzapalnym i antybakteryjnym.

 

Aqua* (woda), Polyglyceryl-4 Laurate/Succinate*, Propanediol Dicaprylate** (emolienty), Glycerin* (substancja nawilżająca), Solanum Lycopersicum Seed Oil* (olej z pomidora), Cetearyl Alcohol*, Isoamyl Laurate**, C13-15 Alkane*, Octyldodecanol**, Propanediol*, Cetyl Esters*, Sorbitan Laurate** (emolienty, emulgatory), Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Ethylhexyl Triazone (filtry chemiczne), Prunus Amygdalus Dulcis Oil* (olej ze słodkich migdałów), Diethyloamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (filtr chemiczny), Sodium Stearoyl Glutamate** (emulgator), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract* (ekstrakt z rozmarynu), Microcrystalline Cellulose**, Cellulose Gum** (zagęstniki), Sodium Hyaluronate** (substancja nawilżająca), Jojoba Esters** (emolient), Trihydroxystearin** (regulator lepkości), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (konserwanty), Sodium Phytate** (chelator), Alcohol** (konserwant), Xanthan Gum** (zagęstnik), Parfum (substancja zapachowa), Alumina*, Silica* (zagęstniki), Citric Acid* (regulator pH), CI 77891**, CI 77492**, CI 77491**, CI 77499** (barwniki)

 

Krem Miya ma najciemniejszy i najcieplejszy odcień z omawianej dzisiaj trójki, chociaż jest też najjaśniejszym z gamy marki. Wpasowuje się w moją skórę, chociaż daje minimalne wrażenie opalenizny.

Jest znacznie bardziej lejącej konsystencji od pozostałych, przez co teoretycznie powinien aplikować się najłatwiej. W praktyce nie jest aż tak łatwo, bo krem potrafi się mazać i tworzyć smugi, nawet doklepywany gąbką. Zdarza mu się osiąść w porach i je podkreślać, więc mam wobec niego mieszane uczucia. Raz wygląda ładnie, raz ciężko, chociaż nieźle kryje.

Myślałam, że kiedy zaproponowałam wszystkie 3 kremy do sprawdzenia mamie, Miya przez przez do pewnego stopnia pudrowe wykończenie, będzie wyglądać najgorzej. Tymczasem właśnie Miya, dając lekką opaleniznę jeszcze jaśniejszej cerze mamy, spodobała jej się najbardziej 🙂

Moim zdaniem będzie odpowiedniejszy do cer suchych, normalnych, mieszanych. Na tłustych może zbyt mocno podkreślać pory, a na mocno pokreślonych zmarszczkami, ich głębokość.

 

Bandi, mineralny krem ochrony anti irritate SPF 30

Bandi-spf-30-annemarie

około 44-59zł/50ml 

Bandi to kolejna opcja mineralna, choć nie typowo naturalna jak pozostałe dwie. W składzie INCI niżej podkreśliłam wszelkie silikony, które nie są uznawane w kosmetykach naturalnych.

Marka poleca go zwłaszcza do cer wrażliwych i w składzie rzeczywiście można dostrzec substancje, które będą odpowiednie dla takich skór, jak kojący pantenol, łagodzący podrażnienia owies oraz ceramid wzmacniający barierę naskórkową, która często u wrażliwców bywa naruszona.

 

Aqua/Water (woda), Zinc Oxide (filtr mineralny), Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Methicone (emolienty), Titanium Dioxide (nano) (filtr mineralny), Cetyl Diglyceryl Tris(Trimethylsiloxy) Silylethyl Dimethicone, C13-15 Alkane (emolienty), Glycerin (substancje nawilżające), Divinyldimethicone/Dimethicone/Phenylsilsesquioxane Crosspolymer, Stearoxy Dimethicone, Polyhydroxystearic Acid (emolienty), Sodium Chloride (zagęstnik), Panthenol (substancja nawilżająca), Tocopheryl Acetate (witamina E), Avena Sativa (Oat) Kernel Flour (mąka owsiana), Plukenetia Volubilis Seed Oil (olej sacha inchi), Ceramide NP (ceramid),Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa), Stearalkonium Hectorite, Silica (zagęstniki), Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Polyglyceryl-3 Diisostearate (emulgatory), Caprylyl Glycol (rozpuszczalnik), Dimethicone, Triethoxycaprylylsilane (emolienty), Polyglyceryl-10 Laurate (emulgator), Tocopherol (witamina E), Citric Acid, Parfum/Fragrance, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol, Iron Oxide Yellow (CI 77492), Iron Oxide Red (CI 77491), Iron Oxide Black (CI 77499) (barwniki)

 

To kolejna gęsta konsystencja, jednak rozprowadzająca się znacznie łatwiej przy pomocą dłoni, niż Pure. Aplikuje się sprawnie, choć zostawia na skórze dość błyszczącą warstwę, która raczej nie spodoba się tłustym cerom.

Krem ma nieco chłodny odcień, do tego najjaśniejszy ze wszystkich 3. Dopasowuje się do pewnego stopnia do mojej cery, choć wydaje mi się, że wyglądam w nim odrobinę blado. 

Myślę, że lepiej będzie wyglądał na suchszych i normalnych skórach, które też nie potrzebują dużego krycia, a bardziej odżywcza warstwa i ceramid w składzie uznają za atuty.

 

Podsumowując

 

Muszę powiedzieć, że każdy z kremów jest zupełnie inny!

Łączy je to, że żaden nie powodował szczypania w oczy, podrażnień, ani zapychania oraz każdy da się nałożyć w przepisowej ilości kremu z filtrem, uzyskując różne efekty.

  • Bandi jest najjaśniejszy i najchłodniejszy odcieniem oraz trochę błyszczący. Nie podkreśla przesadnie niedoskonałości, ale także ich specjalnie nie przykrywa. W zupełności wystarczą dłonie, by go nałożyć.
  • Pure by Clochee oferuje wykończenie bardziej w stronę matowego. Zdecydowanie lepiej wygląda wklepany gąbką.
  • Miya natomiast potrafi zostawiać smugi i swoja pudrowością podkreślać pory, w których się osadza. Daje za to niezłe krycie i delikatnie ciepły koloryt.

Próbowałaś już któregoś z nich? Co o nich sądzisz?

* wpis zawiera linki afiliacyjne do porównywarki cen – przeglądanie ofert i zakupy przez nie zasilają prowadzenie bloga, dla Ciebie jednak nie podnoszą cen

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments