Słońce i filtry UV. Poznaj rodzaje promieniowania i oznaczenia kosmetyków ochronnych.

Po długich miesiącach zimy, ciepłych butów i grubych kurtek zawsze z wyczekiwaniem wyglądamy pierwszych promieni słońca. Od razu poprawia nam się humor, przychodzi nowa ochota do życia. Warto jednak poznać kilka istotnych informacji, zanim tak chętnie wystawimy skórę na słońce.

To ciepło, które czujemy na skórze podczas słonecznych dni to objaw promieniowania podczerwonego, cieplnego. Drugim rodzajem promieniowania jest ultrafioletowe, czyli UV. Jego fale są różnej długości: najkrótsze fale ma promieniowanie UVC, które jest zatrzymywane przez warstwę ozonową. To najagresywniejszy rodzaj promieniowania, co można zauważyć przez wzrost zachorowań na raka skóry w Australii, gdzie są największe problemy z dziurą ozonową. Dalej w kolejności długości fali jest UVB, a następnie UVA. Im krótszą falę ma rodzaj promieniowania, tym bardziej jest ono dla nas szkodliwe, powodując nowotwory i starzenie skóry.

Jakie są plusy wystawiania skóry na słońce?

Pod wpływem słońca nasz organizm wytwarza m.in. serotoninę. To świetny antydepresant pomagający pozbyć się zimowej apatii i dodający energii do życia oraz poprawiający samopoczucie. Serotonina jest hormonem szczęścia, a drugi hormon, beta-endorfina, także wytwarzana podczas opalania, uśmierza ból i może uzależniać. Uzależnienie od opalania ma nawet swoją nazwę – tanoreksja. Zimą, gdy jest mniej słońca, w organizmie znajduje się więcej melatoniny, która ułatwia zasypianie, a w trakcie snu naprawia uszkodzenia powstałe podczas kontaktu ze słońcem, jako że jest świetnym antyoksydantem. A zatem wspiera układ odpornościowy, działa przeciwstarzeniowo i antynowotworowo.

Drugim istotnym składnikiem wytwarzanym pod wpływem słońca jest witamina D, która jest niezwykle ważna dla naszego organizmu, a niestety większości z nas jej brakuje, szczególnie zimą. Podobnie jak serotonina, pomaga zwalczyć depresję, a ponadto poprawia odporność oraz wspiera profilaktykę osteoporozy, poprawia wydolność organizmu, zmniejsza bóle stawów, zapobiega chorobom serca, a nawet nowotworom. Może być produkowana w wyniku działania słońca na skórę – wtedy łagodzi także stany zapalne, np. objawy łuszczycy czy atopowego zapalenia skóry. Słońce działa na nie na tyle dobrze, że stosuje się terapie słoneczne, czyli helioterapię. Witaminę D można dostarczyć także z jedzeniem, ale wtedy trzeba by codziennie jeść olbrzymie ilości m.in. tłustych ryb i jajek.

No dobrze, jeśli słońce robi tyle dobrego, to czy rzeczywiście trzeba go unikać?

Słońce ma także swoją “mroczną stronę”. Przyczynia się do powstawania zmarszczek i przebarwień, może powodować zapalenie spojówek, uszkodzenie oczu czy raka. Można również nabawić się alergii słonecznej – powstają zapalenia skóry, wypryski, zwiększa się liczba zaskórników. Skóra wystawiona na długie działanie słońca traci elastyczność, staje się szorstka, a naczynia krwionośne przestają kurczyć i prześwitują spod naskórka.

Istnieje jeszcze najgorsza ewentualność, czyli rak skóry. Do jego powstania przyczyniają się i promienie UVA i UVB. Niszczą one materiał genetyczny, osłabiają odporność bariery ochronnej oraz pobudzają powstawanie wolnych rodników, które następnie podłączają się do innych tkanek i je uszkadzają. A to skutkuje przedwczesnym starzeniem i nowotworami.

Jaśniejsza skóra jest bardziej narażona na negatywne efekty opalania. Dzieje się tak dlatego, że melanocyty, komórki pigmentu, u osób o ciemnej skórze, wytwarzają znacznie więcej melaniny. Istnieją dwa rodzaje melaniny: czarnobrązowa eumelanina i żóltoczerwona feomelanina. Eumelanina, której oczywiście jest więcej u osób z ciemną skórą, chroni przed promieniowanie UV oraz cieplnym. Jasna skóra jest natomiast zaletą na północy, gdzie liczy się każdy promień słońca. Wyróżnia się 6 fototypów skóry, zależnie od zawartości melaniny:

 

Typ Cechy charakterystyczne Reakcja na światło słoneczne
I – celtycki Blada biała skóra, często piegi, niebieskie/ zielone/piwne oczy, włosy blond/ rude Zawsze ulega oparzeniom, trudno się opala
II – północnoeuropejski Blada skóra, niebieskie/ zielone oczy Łatwo ulega oparzeniom
III – środkowoeuropejski Lekko śniada skóra, włosy ciemny blond lub brąz Lepiej znosi słońce
IV – południowoeuropejski Jasna brązowa lub oliwkowa skóra, ciemne włosy Nie ma skłonności do oparzeń, opala się łatwo
V – arabski Brązowa skóra Rzadko ulega oparzeniom, łatwo i mocno się opala
VI – afrykański Ciemnobrązowa/ czarna skóra Nie ulega oparzeniom, zawsze się mocno opala

 

Podział na fototypy skóry *

 

W innych krajach trzeba się jednak bardziej skupić na ochronie przeciwsłonecznej, czyli filtrach. Dobry filtr musi posiadać wiele istotnych właściwości. Zgodnie z zaleceniami nakłady wielokrotnie i grubą warstwą, tym bardziej powinien być delikatny dla skóry, nie podrażniać, nie wywoływać alergii. Nie może rozkładać się pod wpływem słońca, tworząc niebezpieczne związki i tracić ochronnych właściwości.

Oznaczenia filtrów

Na kosmetykach z filtrami znajdujemy przeważnie oznaczenie SPF, które wskazuje na ochronę przed promieniowaniem UVB. Jak wspominałam wyżej, ten rodzaj promieniowania, ma krótsze fale niż UVA. Większośc zatrzymuje się na naskórku, niewielka jego część wnika w głębsze warstwy. Groźnym jego skutkiem jest niszczenie genów odpowiedzialnych za kontrolę cyklu komórkowego i naprawę uszkodzonego DNA. Odpowiada ono także za rumienie oraz poparzenia skóry.

SPF jest miarą skuteczności kosmetyków chroniących przed tym rodzajem promieniowania. SPF to Sun Protection Factor, czyli współczynnika ochrony przed słońcem. Jest on obliczany w następujący sposób:

SPF = MED skóry chronionej/ MED skóry niechronionej

gdzie MED oznacza minimalną dawkę rumieniową (Minimal Erythema Dose). Zatem jest to stosunek minimalnej dawki promieniowania wywołującej rumień na skórze chronionej kosmetykiem z filtrem do takiej bez ochrony. W praktyce to oznacza, że np. przy SPF 10 dawka promieniowania, która wywoła rumienienie skóry może być 10x wyższa na skórze chronionej, niż na skórze bez ochrony. Filtry są w stanie chronić przed promieniowaniem tylko częściowo, żaden nie gwarantuje 100% ochrony – nie istnieje nic takiego jak bloker. Producenci nie mogą już używać tego słowa na opakowaniach. Maksymalne oznakowanie to 50+.

Ochrona prezentuje się następująco:

SPF 15 powinien zatrzymywać 93,3% UVB

SPF 30 – 96,7%

SPF 50 – 98,3%

Nasza skóra potrzebuje także ochrony przed UVA, dłuższymi, ale równie groźnymi promieniami, które przez naskórek dostają się aż do skóry właściwej. Tam powodują powstawanie wolnych rodników (mogą one niszczyć materiał genetyczny) i niszczą strukturę kolagenu, przez co są przyczyną przedwczesnego starzenia i uszkodzeń skóry.  Niestety preparaty z oznaczeniami SPF nie mówią nic konkretnego o ochronie przed UVA – przykład na zdjęciu poniżej:

Oznaczenie ochrony UV na emulsji do opalania

Na emulsji mamy informację o filtrze SPF 50+. Odnosi się to do ochrony przed UVB, natomiast UVA, ujęta w kółku, nie ma swojej liczby, która by ją definiowała. Na pewno nie będzie to 50+. Nie istnieje jedna, regulowana metoda pomiaru ochrony przed UVA. Najczęściej używa się miar PPD oraz IPD, czyli trwałej i bezpośredniej (krótkotrwałej) pigmentacji, opalenizny.

PPD (Persistent Pigment Darkening) wskazuje ile razy zmniejsza się dawka promieniowania UVA absorbowana przez skórę, na której zastosowano kosmetyk z filtrem. Pomiar jest wykonywany 2 do 24 godzin po kontakcie ze słońcem. Maksymalna wartość PPD to 30.

Metoda IPD (Immediate Pigment Darkening) polega na badaniu wywołanej przez UVA opalenizny krótkotrwałej uzyskanej po zastosowaniu ochrony lub bez niej, a wyraża się ją w %. 100 % jest niemożliwe do uzyskania. Maksymalną wartością jest 90%.

Trzecią miara jest PFA (Protection Factor in the UVA), czyli wskaźnik ochrony przed UVA, gdzie w ciągu 24 godzin ocenia się poziom rumienia/opalenizny.

Obecnie zaleca się, aby stosunek ochrony UVA do UVB wynosił wynosił w kosmetykach minimum 1 do 3.

Używać filtrów?

Aby ochrona była skuteczna trzeba nakładać bardzo grubą warstwę kremu. Według badań powinno to być 2mg na cm2, ale w rzeczywistości wszyscy używamy go znacznie mniej. Tubka 200 ml powinna nam wystarczyć na kilka aplikacji (całe ciało), tymczasem potrafi przetrwać całe lato pomimo wykorzystywania przez kilka osób. Niestety co kilka godzin, a szczególnie po kontakcie z wodą, trzeba ponownie nakładać krem, który ściera się pod ubraniem czy na kocu.

Ochrona nigdy nie będzie stuprocentowa. Nie należy obawiać się uniemożliwienia skórze syntezy witaminy D. Część promieni wnika do skóry, więc zachodzą w niej odpowiednie procesy, a filtry nie stoją im na drodze. Pamiętajmy jednak, aby suplementować witaminę D, także latem. Jest dla nas zbyt ważna, by dopuścić do niedoborów.

Obchodzenie się z kosmetykami z filtrem jest trudne: ciężko się nakładają, ścierają, brudzą ubrania, mogą zapychać pory skóry. Ochrona przed słońcem jest jednak na tyle ważna, że te niedogodności nie powinny nam w niej przeszkodzić.

 

 

 

 

 

 

 

Źródła, które mi posłużyły do opracowania tekstu:

  1. UV Radiation and the Skin (także źródło grafiki fototypów skóry) – klik
  2. Kosmetyki ochrony przeciwsłonecznej. Cz. II. Wybór optymalnego preparatu – klik 
  3. Skóra. Fascynująca historia – książka dr med. Yael Adler; więcej o niej wkrótce

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz