Kremy z filtrem SPF 50 z apteki: Bioderma Photoderm Mineral, Dermedic Sunbrella Baby, mleczko Mustela

filtry apteczne Mustela, Bioderma, Dermedic

W większości używam kosmetyków naturalnych, filtrów również. Wiem, że ich ceny są wysokie, a zużycie szybkie, postanowiłam więc znaleźć trochę opcji z nadal odpowiednim moim zdaniem składem, ale w bardziej przystępnych cenach. I tak sięgnęłam po asortyment apteczny!

W dzisiejszym przeglądzie mam dwa produkty mineralne, jeden chemiczny-mieszany. Wszystkie teoretycznie polecane są także do skór wrażliwych oraz od najmłodszych lat. Nie ze wszystkimi opisami się jednak zgadzam, ale każdy przypadek opiszę już indywidualnie.

Zobacz też: polskie filtry naturalne SPF 50

Dla zrozumienia moich wrażeń nt. produktów ważne będą informację o typie mojej cery – jest mieszana w stronę tłustej oraz naczyniowa i dość reaktywna. Mogę tylko przypuszczać, jak produkty zachowałyby się na skórach suchych, ale sądząc po sobie czasem to do nich bardziej polecałabym testowane kosmetyki.

Dermedic sunbrella spf50

Dermedic Sunbrella Baby, krem ochronny SPF 50 do twarzy od 1. miesiąca życia z prekursorem witaminy D3

 

Pierwszy filtr przeznaczony jest dla dzieci od pierwszego miesiąca życia, a ja wybrałam go z oferty marki ze względu na najbardziej odpowiadający mi skład. Nie polecałabym go jednak tak małym dzieciom!

Dlaczego? Otóż w formule użyto filtrów nano, które uznawane są za bezpieczne, bo zatrzymują się w warstwie rogowej naskórka i nie przenikają głębiej. ALE jest takie, że skóra niemowląt jest delikatniejsza, wrażliwsza i cieńsza – jej naskórek nie jest tak dobrze wykształcony, a więc moim zdaniem lepiej wybrać opcję NIE nano, bo tutaj pewnie ryzyko przenikania istnieje. Po przeniknięciu głębiej cząsteczki nano mogłyby powodować powstanie wolnych rodników, stany zapalne i uszkodzenia komórek. Lepiej dmuchać na zimne i przez pierwsze 2-3 lata wybierać ubrania ochronne, cień i ew. zwykłe filtry mineralne.

Kremu nie polecałabym również osobom szukającym opcji wegańskich ze względu na zawartość lanoliny, ani miłośnikom kosmetyków naturalnych. Mamy tu bowiem wosk mikrokrystaliczny pochodzący z procesów przetwórstwa ropy oraz silikon.

Jeżeli chodzi o skład, mamy tutaj nawilżająca betainę oraz kompleks pod nazwą Aqua-proVita D3 mający przekształcać się w witaminę D3, łagodzić podrażnienia, wspierać funkcje barierowe skóry oraz cykl odnowy biologicznej naskórka. Próbowałam znaleźć o nim więcej informacji, ale nie jestem w stanie zidentyfikować jego składników w składzie INCI tego kremu:

  • Aqua-proVita D3 = INCI: Glycerin, Methyl Cyclodextrin, Water, 7-Dehydrocholesterol 

widzicie gdzieś niżej te składniki? Bo ja nie :/

 

Aqua (woda), Zinc Oxide(nano) (filtr mineralny), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Glyceryl Isostearate (emulgator), Polyhydroxystearic Acid (emolient), Titanium Dioxide (nano) (filtr mineralny), Alumina (zagęstnik), Stearic Acid (emolient), Cyclomethicone (silikon), Glycerin (substancja nawilżająca), Sorbitan Oleate, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate (emulgatory), Betaine (substancja nawilżająca), Isopropyl Palmitate (emolient), Olea Europaea Frurt Oil (oliwa), C 12-15 Alkyl Benzoate (emolient), Cera Microcristallina (wosk mikrokrystaliczny), Lanolin (lanolina), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Sodium Chloride (zagęstnik), Hydrogenated Castor Oil (olej rycynowy), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Tocopheryl Acetate (witamina E), Bisabolol (substancja łagodząca), Parfum (substancja zapachowa), Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol (konserwanty)

 

Wypróbowałam filtr w różnych konfiguracjach i myślę, że najlepiej nadawałby się dla dzieci lub osób ze skórą suchą/normalną bądź na ciało. Kiedy nakładałam go np. na ręce, zachowywał się fajnie – nie bielił, nie tłuścił, dawał całkiem przyjemną powłoczkę, która jednak nie była za ciężka.

Twarz to już zupełnie inna historia! Krem jest całkiem gęsty, nieco pastowaty, ale ma spory poślizg. Wsmarowanie wymaga dłuższej chwili, podobnie zanikanie rozbielenia. Na mojej twarzy jednak filtr był przez długie godziny błyszczący, lepki (chociaż to baaardzo wolno się zmniejszało) i tłustawy w dotyku. Na pewno wszystko za sprawą tego, że moja cera już jest całkiem tłusta i więcej emolientów jej do szczęścia nie potrzeba. 

Pewnie zimą mogłabym tego filtra używać w ten sposób, ale w ciepłe miesiące to dla mnie zdecydowanie za wiele. Tak więc polecam go głównie dzieciom od 2-3 roku życia, do torebki do reaplikacji na ciało ze względu na poręczną małą tubkę, ale także na plażę. Filtr jest wodoodporny i w niezłej cenie w aptekach lub online – już za 20-25zł za 50ml (porównywarka cen)*.

* linki do porównywarki są afiliacyjne!

Bioderma Photoderm Mineral SPF50

Bioderma Photoderm Mineral SPF 50+

 

Kolejna opcja jest również mineralna, ale bez formy nano. Mogłaby być lepsza opcją dla małych dzieci! To lejący filtr o konsystencji mleczka, z bardzo prostym składem – zawiera szereg emolientów, filtry i emulgatory, w sumie tyle!

Ponownie to produkt wodoodporny, dobry więc na aktywności, na plaże, ale najlepiej zmyć go dwuetapowo z twarzy, a z ciała np. jakimś olejkiem myjącym. 

 

Decyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate (emolienty), Zinc Oxide (filtr mineralny), Caprylic/Capric Triglyceride, Cocoglycerides (emolienty), Titanium Dioxide (filtr mineralny), Silica Dimethyl Silylate (emolient), Polyhydroxystearic Acid (emolient), Tocopheryl Acetate (witamina E), Hydrogenated Palm Glycerides Citrate (emulgator), Stearic Acid (emolient), Alumina (zagęstnik), Tocopherol (witamina E)

 

W zeszłym roku moja bratowa stosowała go na dziecku i sprawdzał się nieźle – jest łatwy w aplikacji w formie spreju (pamiętajmy, by nie pryskać tym na twarz! najpierw na dłonie i rozetrzeć). Jest oczywiście kilka ale.

Po pierwsze, zdarza mu się wywoływać pieczenie oczu i łzawienie. Bielenie na dziecku bawiącym się w ogrodzie jest ok, ale na mojej twarzy niekoniecznie. Filtr rozbiela MOCNO. Moja skóra jest w ciepłych, oliwkowych tonach, a  filtr ma chłodną, nieco trupią poświatę, która bardzo długo znika. Na chłodniejszych cerach na pewno byłoby to mniej widoczne.

Do tego jest dość tłusty. Tłustość ta nie chciała u mnie za bardzo znikać, a czasem pojawiało się rolowanie. Na mieszanej, ciepłej cerze ten filtr odpada, ale na ciele nie robił mi problemów. Lekkie rozbielenie jakoś szybciej przestawało być widoczne, a i tłustość nie była wyczuwalna. Jak bardzo różne można mieć wrażenia używając produktu na różne partie!!

Myślę, że jak najbardziej można zdecydować się na niego jako produkt dla małych dzieci oraz na ciało. Można go dostać od około 50zł za 100ml online – (porównywarka cen).

mleczko Mustela SPF50

Mleczko przeciwsłoneczne Mustela SPF 50+

 

Ostatni krem najbardziej przypadł mi do gustu. To filtr mieszany zawierający dwutlenek tytanu oraz przewagę filtrów chemicznych o szerokiej ochronie:

  • Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate = Uvinul A Plus, UVA
  • Ethylhexyl Triazone = Uvinul T 150, UVB
  • Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid = Ensulizole, UVB
  • Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine = Tinosorb S, UVB i UVA

Jego formuła jest dość odżywcza, zawiera kilka emolientów, w tym masło awokado. Producent deklaruje także zawartość Avocado Perseose®, czyli mieszaniny cukrów pozyskiwanej z awokado, mającej wspierać wykształcenie bariery ochronnej u dzieci już od momentu narodzin oraz ochronę ich delikatnej skóry przed czynnikami zewnętrznymi. Nie udało mi się niestety nigdzie znaleźć co dokładnie wchodzi w skład owego kompleksu.

Kolejny problem, jaki tutaj widzę, to polecanie filtra już niemowlętom. Oficjalne zalecenia dermatologiczne wskazują, że dzieci do 6 miesiąca powinno się chronić przed słońcem, a następnie do 2-3 roku życia nakładać tylko filtry mineralne – tu są podzielone zdania, bo gdzieniegdzie granicą stosowania wszelkich filtrów jest owo 6 miesięcy. Ja jestem ostrożna i jednak zostawałabym przez ten czas przy filtrach mineralnych, ale jeśli już sięgać po jakiekolwiek chemiczne – to konieczne stabilne, nowej generacji. Jak te użyte w Musteli.

 

Aqua (Water) (woda), Coco-Caprylate/Caprate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate (emolienty), Glycerin (substancja nawilżająca), Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (filtr chemiczny), Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate (emulgatory), Ethylhexyl Triazone (filtr chemiczny), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado), Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid (filtr chemiczny), Titanium Dioxide (filtr mineralny), Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (filtr chemiczny), Pentylene Glycol (substancja nawilżająca), Potassium Cetyl Phosphate (emulgator), Stearalkonium Hectorite (zagestnik), Tocopherol (witamina E), Glyceryl Caprylate (emolient, emulgator), Sodium Hydroxide (regulator pH), Dehydroacetic Acid (konserwant), Alumina, Xanthan Gum (zagestniki), Jojoba Esters (emolient), Propylene Carbonate (zagęstnik), Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract (ekstrakt z awokado)

 

Samo mleczko jest niezwykle przyjemne w użyciu. Jest konsystencji odżywczego kremu i rozprowadza się w oka mgnieniu. Wystarczy dosłownie 15 sekund smarowania i kremu już nie widać! To będzie świetna opcja dla spieszących się osób, niecierpliwych facetów nieprzepadających za pielęgnacja lub przy dzieciach uciekających na widok kremu z filtrem 🙂

Przyznam, że na twarzy bywa z nim różnie. Moja cera dość mocno się przetłuszcza latem i w takie upalne dni Mustela mocnej się świeciła i zostawiała trochę tłustą warstwę. Innego dnia natomiast wchłaniała się bardzo ładnie i jedynie minimalnie lepiła. Myślę więc, że na cerach typowo tłustych latem może okazać się zbyt ciężki, ale na wszystkich innych warto spróbować.

Filtr nie ma dodatku zapachu i jest polecany skórom wrażliwym. Mojej nie podrażnia, jednak zdarzyło mi się zatrzeć nim oczy, co powodowało piecznie. Zaczęłam bardziej uważać w tej okolicy, ale i tak bardzo go lubię! Przy niskiej cenie (już od około 30zł za 100ml! – porównywarka cen), łatwości aplikacji i ogólnie przyjemnej formule nawet specjalnie nie przeszkadza mi, kiedy bywa tłusty. 

Obstawiam, że osoby o suchych skóra będą z niego jeszcze bardziej zadowolone, podobnie jak mamy małych dzieci, czy aktywnie spędzające na zewnątrz czas, gdy łatwość obsługi jest ważniejsza, niż odrobina świecenia, czy lepkości. Ja pomimo kilku minusów jestem 🙂

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments