Naturalna pielęgnacja twarzy i ciała z {iossi}. Recenzja balsamu do ciała, kremu pod oczy i maseczki antyoksydacyjnej

kosmetyki {iossi}

Jeśli jesteście ze mną od jakiegoś czasu, to zapewne wiecie, że jestem dużą fanką naturalnej pielęgnacji 🙂 Stosuję kosmetyki z różnych kategorii, ale to naturalne stale goszczą w moich rutynach pielęgnacyjnych i w moim sercu.

{iossi} jest jedną z marek, które już od moich początków blogowych miałam gdzieś na horyzoncie jako przykład kosmetyków naturalnych, choć ciągle było nam nie po drodze. W międzyczasie udało mi się sprawdzić serum olejowe dzika róża (zobacz recenzję), a teraz we współpracy z marką, chciałabym Wam opowiedzieć o 3 innych produktach:

 

Deep Moisture Prebiotic Fast Absorbing Body Lotion

 

Zacznijmy od pielęgnacji ciała. Z balsamowaniem zawsze jestem na bakier, bo po prostu o tym zapominam. Przypomina mi się, kiedy mam suchą skórę lub zobaczę podrażnienie po goleniu. Udaje mi się więc coś nałożyć jeden do maksymalnie dwóch razy w tygodniu, co i tak uważam za sukces 🙂

{iossi} balsam do ciała

Ostatnio to ten balsam zapakowany w piękne, białe szkło, bogaty w ekstrakty, nawilżacze i olejki:

 

Aqua (woda), Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Water* (hydrolat z zielonej herbaty), Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil* (olej konopny), Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil* (olej z krokosza), Squalane (emolient), Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate (emulgator), Glycerin (substancja nawilżająca), Tripelargonin (emolient), Glyceryl Stearate (emulgator), Sodium Lactate, Sorbitol (substancje nawilżające), Linseed Oil Polyglyceryl-4 Esters (emolient), Oryza Sativa (Rice) Bran Oil (olej ryżowy), Ricinus Communis (Castor) Seed Oil* (olej rycynowy), Salvia Hispanica Seed Extract (ekstrakt z chia), Inulin (prebiotyk), Saccharide Isomerate (substancja nawilżająca), Yeast Extract, Lactic Acid (kwas mlekowy), Lactobacillus Ferment (prebiotyk), Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate (konserwant/substancja nawilżająca), Benzyl Alcohol (konserwant), Cetyl Alcohol (emolient), Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil (olejek lawendowy), Xanthan Gum (zagęstnik), Copaifera Reticulata (Copaiba) Balsam Oil (balsam copaiba), Litsea Cubeba (May Chang) Fruit Oil (olejek May chang), Tocopherol (witamina E), Acacia Senegal Gum (zagęstnik), Hydrolyzed Jojoba Esters (emolient), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil (olejek pomarańczowy), Citrus Limon (Lemon) Peel (olejek cytrynowy), Dehydroacetic Acid (konserwant), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Citric Acid, Sodium Citrate (regulatory pH), Citral**, Citronellol**, Geraniol**, Limonene**, Linalool** (naturalne substancje zapachowe)

*organiczny

**naturalny składnik olejków eterycznych

 

Najpierw chciałabym wyróżnić kilka składników, przez które zwróciłam uwagę właśnie na ten balsam. Wysoko w składzie znajduje się olej konopny – jeden z moich ulubionych. Jest lekki, świetnie się wchłania i działa przeciwzapalnie. Oprócz niego mamy też skwalan uzupełniający płaszcz hydrolipidowy ze względu na kompatybilność z lipidami naskórka – jego inna forma, skwalEn, jest naturalnym składnikiem sebum stanowiącego element owego płaszcza. Oleje te zapewniają działanie natłuszczające i uzupełniające barierę.

Balsam to mieszanka substancji olejowych z wodnymi, zatem w składzie INCI znajdziemy także tzw. fazę wodną. Do niej należeć będzie widoczny na drugim miejscu hydrolat z zielonej herbaty o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i łagodzących, a także substancje nawilżające, jak gliceryna, sorbitol, czy izomerat sacharydowy, które razem wiążą wodę w naskórku, podczas gdy oleje hamują jej odparowanie.

Innym mechanizmem wspierania bariery ochronnej skóry jest stosowanie biotyków – tutaj mamy inulinę (prebiotyk) oraz ferment z bakterii lactobacillus (postbiotyk) i korzenia rzodkwi działającego dodatkowo konserwująco i nawilżająco. Prebiotyki są pożywką dla dobrych drobnoustrojów na naszej skórze, podczas gdy postbiotyki, będące metabolitami bakterii, działają łagodząco i odżywczo. Olejki eteryczne w balsamie tymczasem mają właściwości antyseptyczne i przeciwdrobnoustrojowe.

Bardzo mi się podoba, kiedy marka wykonuje, a tym bardziej dzieli się wynikami testów aparaturowych na ochotnikach – tak można poznać dokładne różnice przed i po aplikacji kosmetyków. Tak wyglądają wykonane na balsamie:

 

Wyniki badań aparaturowych (po 4 tygodniach regularnej aplikacji):

  • zmniejsza zaczerwienienie o 12%,

  • zmniejsza łuszczenie skóry o 43%,

  • zmniejsza utratę wody przez skórę o 22%,

  • wzrost poziomu nawilżenia o 37.8% po 72 godzinach od aplikacji.

 

Wyglądają fajnie, prawda? To jeszcze kilka słów moich własnych wrażeń 🙂

Balsam jest dość lekki i świetnie się wchłania. Nie zostawia tłustej ani lepkiej warstwy – daje bardzo komfortowe odczucia. Ponadto bosko pachnie! Połączeniem zielonej herbaty z przebijającymi cytrusami, ale i słodką nutą. Zapach to zasługa licznych olejków eterycznych oraz pochodzących z nich substancji zapachowych (zobacz końcówkę składu INCI) – zwróć na to uwagę, jeśli masz tendencję do alergii, bo aromaty są znanymi alergenami. Od marki jednak wiem, że w grupie testerów podczas wprowadzania na rynek balsamu były osoby ze skóra atopową, więc i możemy założyć, że dla większości również się sprawdzi 🙂

Nie mam specjalnie suchej skóry, więc nie mam pewności, jak balsam zachowa się w takim przypadku. W moim jednak jest świetnym umileniem pielęgnacji, wystarczająco nawilżającym i odżywczym, żebym była zadowolona!

 

Czarny Bez. Wygładzający krem pod oczy. Witamina C 3%, róża, wino

 

{iossi} krem pod oczy Czarny bez

Ten krem od razu wpadł mi w oko (haha ;))

Szczególnie podoba mi się jasno podane stężenie witaminy C – przeważnie w kosmetykach pod oczy nie mamy takich informacji. Tutaj jej forma jest stabilna i bez potencjału drażniącego, więc delikatna dla tej okolicy. Będzie poprawiać koloryt, delikatnie rozjaśniać cienie i wzmacniać prześwitujące naczynia dzięki działaniu pobudzającemu syntezę kolagenu.

Na uwagę zasługuje także łagodząca róża w formie hydrolatu i olejku eterycznego, poprawiający koloryt rokitnik, czarna porzeczka bogata w kwas gamma-linolenowy działający przeciwzapalnie oraz ekstrakt z bzu o właściwościach antyoksydacyjnych, ściągających i zmniejszających obrzęki przez wpływ na kruche naczynka.

 

Aqua (woda), Rosa Damascena Flower Water* (hydrolat różany), Propanediol (substancja nawilżająca), Cetearyl Olivate (emulgator), 3-O-Ethyl Ascorbic Acid (witamina C), Shea Butter Ethyl Esters, Hydrogenated Farnesene (emolienty), Sorbitan Olivate (emulgator), Betaine (substancja nawilżająca), Ribes Nigrum Fruit Oil (olej z czarnej porzeczki), Rubus Idaeus Seed Oil (olej z pestek malin), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z zarodków pszenicy), Cetyl Alcohol (emolient), Sambucus Nigra Flower Extract (ekstrakt z bzu), Vitis Vinifera Leaf Extract (ekstrakt z winogron), Benzyl Alcohol (konserwant), Glyceryl Stearate (emulgator), Tocopherol (witamina E), Hydrolyzed Jojoba Esters (emolient), Xanthan Gum (zagęstnik), Copaifera Reticulata Balsam Oil (balsam copaiba), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Acacia Senegal Gum (zagęstnik), Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży), Cupressus Sempervirens Leaf Oil (olejek cyprysowy), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olejek geraniowy), Lavandula Angustifolia Flower Oil (olejek lawendowy), Thymus Hiemalis Leaf Oil (olejek z werbeny), Dalbergia Sissoo Wood Oil (olejek z drzewa różanego), Boswellia Carterii Oil (olejek kadzidłowy), Dehydroacetic Acid (konserwant), Citral**, Citronellol**, Eugenol**, Farnesol**, Geraniol**, Limonene**, Linalool** (naturalne substancje zapachowe)

* składniki z upraw organicznych

** naturalne składniki olejków eterycznych

 

Podobnie jak w balsamie do ciała i tutaj skład INCI zawiera sporą liczbę olejków eterycznych. Olejki mają silne działanie stymulujące, ale w dużych ilościach należy być tu ostrożnym – przypominam więc o ostrożności i minimalnych ilościach, gdybyście chciały je stosować samodzielnie! W kosmetykach stężenia są odpowiednio dostosowane, jednak nadal olejki te zawierają alergizujące substancje zapachowe i w przypadku wrażliwości, zwłaszcza w okolicy oka, należy obserwować reakcje skóry. Na mojej skórze nie pojawiły się jednak żadne problemy 🙂

Nie jestem najlepsza w rozpoznawanie zapachów, ale w kremie na pewno czuję sporą dawkę cytrusów (odkryłam, że za to odpowiada olejek kadzidłowy) połączoną z odrobiną geranium i róży. To bardzo ładna, z jednej strony świeża, a z drugiej nieco balsamiczna mieszanka.

Krem jest dość odżywczej, jednak nie przesadnie gęstej i obciążającej konsystencji. Aplikuje się z dobrym poślizgiem i nieźle wchłania – prawie do zera, pozostawiając jedynie minimalny film o wygładzającym, miękkim wykończeniu. Moim zdaniem sprawdza się zarówno o poranku, jak i wieczorem: efekt jest bowiem na tyle lekki, by rano BB czy podkład nie sciastkował się na jego warstwie – i na tyle odżywczy, by przez noc wygładzać i dostarczać skórze cennych składników.

Wada kremu? Może być otwarty tylko 4 miesiące, a jest tak wydajny, że nawet po zrobieniu odlewki dla koleżanki i stosowaniu 2x dziennie, chyba nie będę w stanie zużyć go w całości! Czyli jest meega wydajny, choć ja nie stosuję go w dużych porcjach. Jeśli podobnie używasz kremu pod oczy, dobrze się nim podzielić z siostrą, mamą lub koleżanką – w ten sposób prawdopodobnie wszystkie będziecie zadowolone!

 

Żurawina Dzika Róża. Antyoksydacyjna maseczka do twarzy z czerwoną glinką

 

{iossi} maseczka antyoksydacyjna

I na koniec kilka słów o glinkach!

Najczęściej używam białej jako najdelikatniejszej, m.in. do porannego mycia. Tutaj mamy mieszankę właśnie glinki białej z czerwoną, bogatą w minerały jak krzem, tlenek żelaza, glin, miedź, selen, magnez, cynk. Razem mają działać oczyszczająco, ale także wzmacniająco na skórę i naczynia krwionośne. Dodatek róży i żurawiny odpowiada za antyoksydację, a w połączeniu z alantoiną, właściwości przeciwzapalne i łagodzące.

 

Illite (Red Clay) (czerwona glinka), Kaolin (White Clay) (biała glinka), Rosa Canina Flower Extract (ekstrakt z dzikiej róży), Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract (ekstrakt z żurawiny), Rosa Centifolia Flower Extract (ekstrakt z róży stulistnej), Allantoin (alantoina), Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Oil (olejek geraniowy), Copaifera Reticulata (Copaiba) Balsam Oil (balsam copaiba), Citronellol*, Geraniol*, Linalool* (naturalne substancje zapachowe)

* naturalny składnik olejków eterycznych

 

W praktyce maska jest proszkiem o kwaśnym, lekko pudrowym zapachu, zamkniętym w szklanym słoju. Odpowiednią porcję mieszam z wodą i dodaję kilka kropel oleju, by wolniej wysychała. Nadal wymaga spryskiwania np. hydrolatem, bo po paru minutach przysycha na skórze – NIE możemy do tego dopuścić, bo doprowadzimy do podrażnienia i przesuszenia skóry. Celem jest oczyszczenie i zebranie sebum z powierzchni skóry oraz porów, a nie totalne odtłuszczenie i naruszenie bariery.

 

PRO TIP: zmieszaj glinkę z jogurtem greckim – w ten sposób glinka wolniej wyschnie i będzie działać dodatkowo łagodząco

 

Odpowiednio stosowana maska działa oczyszczajaco, matująco i lekko napinająco. Koniecznie trzeba tu wyważyć długość aplikacji i ew. dodatki, by nie przesadzić. Maseczka jest bowiem mocniejsza, niż można by przypuszczać. Myślę, że stosowanie raz w tygodniu w zupełności wystarczy. To pomoże w delikatny sposób zebrać łój i wesprzeć regulowanie skór, zwłaszcza mieszanych i tłustych.

=> Z całej trójki chyba najbardziej podoba mi się balsam do ciała – daje mi wrażenie odrobiny luksusu w pielęgnacji. A Tobie coś wpadło w oko?

*materiał sponsorowany przez markę {iossi}

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments