Żel – peeling enzymatyczny Planeta Organica a peeling 3 enzymy Tołpa dermo face sebio

Od paru lat jedyne peelingi do twarzy, jakich używam, to enzymatyczne. Porzuciłam na ich rzecz wcześniej stosowane mechaniczne, które nie były dobrym wyborem ze względu na tendencję do pojawiania się naczynek i wrażliwe policzki. Kilka produktów zdążyłam już przetestować, jednak żaden nie był do końca idealny.

Peelingi mechaniczne, jak sama nazwa wskazuje, złuszczają skórę w sposób mechaniczny, dzięki zawartości drobinek, np. mielonych pestek brzoskwini czy plastikowych granulek i nie są odpowiednie dla każdej skóry. Cery wrażliwe, naczyniowe oraz borykające się z wypryskami mogą ucierpieć na ich stosowaniu – pocieranie może je podrażniać albo roznosić bakterie. Lepszym wyborem są peelingi enzymatyczne lub chemiczne, oparte na kwasach bądź enzymach owocowych, które złuszczają poprzez rozluźnianie górnych warstw naskórka. Właśnie po tego typu produkty sięgam i dzisiaj mam do przedstawienia właściwie oba typy kosmetyków.

 

Żel – peeling enzymatyczny Planeta Organica

Pierwszy peeling jest produktem mieszanym: chemiczno-enzymatycznym. Zawiera zarówno enzymy roślinne (papaina i bromelaina) jak i kwasy AHA (kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy, cytrynowy), BHA (kwas salicylowy). Kwas glikolowy, czyli AHA o najmniejszej cząsteczce, znajduje się już na drugim miejscu w składzie. Wszystkie złuszczające składniki razem wzięte stanowią naprawdę sporą dawkę. Na temat peelingu przeczytałam na różnorakie opinie i podczas gdy u niektórych spisywał się świetnie, u innych nie robił nic. Mnie nie było do końca dane sprawdzenie tego na sobie, bo tuż po nałożeniu żel wywoływać duże pieczenie, a po zmyciu twarz była czerwona i rozpalona. Drugim razem użyłam go tylko w mniej wrażliwej strefie T, ale tu również nie byłam w stanie go stosować. Na tym skończyły się moje testy, ale peeling sprawdziły jeszcze dwie osoby. Koleżanka kupiła swoją buteleczkę, z której jest bardzo zadowolona i nie zauważyła żadnych niepokojących objawów. Tymczasem moje opakowanie kończy mąż. Zarówno on, jak i koleżanka mają cery tłustej, raczej grubsze i niezbyt wrażliwe. Peeling daje u męża dobre oczyszczenie, chociaż zdarza się pieczenie w niektórych partiach i zaczerwienienia, ale niewielkie i nie dające powodów do obaw.

 

Aqua, Glycolyc Acid (kwas glikolowy), Macadamia Ternfolia Seed Oil (olej z orzechów makadamia), Persea Gratissima Oil (olej z awokado), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Hydroxypropyl Starch Phosphate (skrobia, nadaje konsystencję), Panthenol (substancja nawilżająca), Sodium Hydroxide (regulator pH), Carica Papaya Fruit Extract (ekstrakt z papai), Papain (substancja złuszczająca), Pyrus Malus Fiber (włókna jabłka), Citric Acid (kwas cytrynowy – regulator pH, substancja złuszczająca), Lactic Acid (kwas mlekowy – regulator pH, substancja złuszczająca), Bromelain (substancja złuszczająca), Eclipta Prostrata Extract (ekstrakt z bringraj), Daucus Carota Sativa Seed Oil (olej z nasion marchwi), Guaiacum Officinale Wood Oil (olej z gwajkowca lekarskiego) , Citrus Aurantifolia Peel Oil (olejek cytrynowy), Melia Azadirachta Oil (olejek z neem), Echinacea Purpurea Extract (ekstrakt z echinacea), Linoleic Acid (and) Oleic Acid (and) Linolenic Acid (kwasy tłuszczowe), Mandelic Acid (kwas migdałowy), Saccharum Officinarum Extract (ekstrakt z trzciny cukrowej), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z lukrecji), Citrus Medica Limonum Fruit Extract (ekstrakt z cytryny), Salicylic Acid (kwas salicylowy, substancja złuszczająca), Retinol (witamina A), Lecithin (emulgator, substancja zmiękczająca), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Iron Oxydes (tlenki żelaza, barwniki), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant)

 

Peeling z Organic shop znajduje się w szklanej butelce z pompką o pojemności 50ml i kosztuje kilkanaście złotych (porównywarka cen – klik). Jest przeciętnej gęstości, lejkim żelem o lekko żółtawym zabarwieniu oraz owocowym, cytrusowo-ananasowym aromacie. Łatwo się aplikuje i nie trzeba dużej ilości dla pokrycia skóry, ale jeśli weźmie się go za dużo, może ściekać. Jeśli chodzi o skład, to nie ma się do czego przyczepić. To mocny peeling zawierający kilka substancji złuszczających, złagodzony jednak kilkoma olejami  (makadamia, awokado, pestki winogron, oliwa z oliwek, marchewka) i pantenolem. Żel jest również bogaty w ekstrakty z przeciwzapalnego rozmarynu, antybakteryjnej eclipty, rozjaśniającej cytryny, zmiękczającej trzciny cukrowej, łagodzącej podrażnienia lukrecji oraz olejki eteryczne, łagodzący i nawilżający pantenol. Zależnie od strony skład może się różnic, wydaje mi się, że była jakaś zmiana w INCI i opakowaniu, ale nadal obie wersje są do znalezienia. Ta wersja to wybór dla mniej wrażliwych, grubszych skór, które dobrze znoszą złuszczanie.

 

Peeling 3 enzymy Tołpa dermo face sebio

Drugi peeling trafił do mnie podczas konferencji dla blogerów urodowych Meet beauty. Przyznam, że sama bym go nie kupiła, ale skoro już go miałam, postanowiłam dać mu szansę. Dlaczego bym go nie kupiła? Kilka składników INCI jest co najmniej wątpliwe: glikol propylenowy będący produktem ropopochodnym, naruszającym barierę hydrolipidową skóry, wzmagającym przez to wchłanianie innych substancji i mogącym powodować podrażnienia; konserwujący Phenoxyethanol, który także może podrażniać, a do tego w niektórych badaniach wskazuje się na jego potencjalnie neurotoksyczne właściwości, w przypadku stosowania na uszkodzoną skórę i Tetrasodium EDTA o podobnych drażniących właściwościach i możliwym działaniu toksycznym dla naszych komórek. W przypadku dwóch ostatnich wspomniane właściwości nie są potwierdzone i badania mówią o nich różnie, jednak w obecności substancji ułatwiającej przenikanie innych, takich skład zwiększa ryzyko. Jak już jesteśmy przy składzie, to właściwości złuszczające peelingu opierają się na dwóch enzymach roślinnych z ananasa i papai: bromelainie i papainie oraz mikrokapsułkowej, stabilizowanej keratynazie uzyskiwanej podczas fermentacji pewnej bakterii glebowej. Z ciekawszych składników mamy jeszcze nawilżające glicerynę i alginian oraz ekstrakt z torfu będący bazą kosmetyków marki tołpa, a wykazujący właściwości antyoksydacyjne i regenerujące.

 

Aqua, Glycerin (substancja nawilżająca), Propylene Glycol (substancja ułatwiająca przenikanie innych), Peat Extract (ekstrakt z torfu), Papain, Bromelain, Algin (alginian sodu, nawilżacz, substancja konsystencjotwórcza), r-Bacillus Licheniformis Keratinase (mikrokapsułkowa keratynaza), Carbomer (zagestnik), Tetrasodium EDTA (stabilizator formuły, chelator wiążący jony metali), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Hydroxide (regulator pH), Parfum (substancja zapachowa), Tromethamine (substancja zapachowa), Sodium Chloride (sól, nadaje konsystencję), Calcium Chloride (regulator lepkości i pH), Ethylhexylglycerin (konserwant), Phenoxyetanol (konserwant), Caprylyl Glycol (natłuszczający emolient)

 

Peeling dostajemy w metalowej tubce z plastikowa nakrętką, co uważam za plus, bo metal jest jednak łatwiejszy w recyklingu. Cenowo ta propozycja wychodzi około dwa razy drożej – porównywarka cen – klik. Tubka zawiera 40ml produktu, który należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Jeśli czytacie mnie od jakiegoś czasu, pewnie już wiecie, że wolno zużywam kosmetyki. Tym razem też nie było inaczej i z trudem wyrobiłam się w wyznaczonym czasie, a jedynie dlatego, że dałam próbkę koleżance i kilka razy podsuwałam peeling mężowi. Gdybym stosowała peeling jak zaleca producent, czyli dwa razy w tygodniu, na pewno zużyłabym go samodzielnie, ale uważam, że wykonywanie go raz na tydzień w zupełności wystarczy. Częstsze peelingi mogą nadto stymulować skórę i za bardzo ją złuszczać niezamierzenie powodując wrażliwość albo zwiększoną produkcję sebum. Jednak przy mocno zanieczyszczonej skórze warto przez 2-3 tygodnie użyć takiego kosmetyku trochę częściej, by wyprowadzić skórę na prostą, a następnie zmniejszyć częstotliwość.

Peeling jest gęstym, przezroczystym żelem o owocowym zapachu zbliżonym do tego z Planeta organica – lekko kwaśnym, ananasowym. Dzięki gęstej konsystencji dobrze nakłada się go na twarz, a raz nałożony nie migruje, nie spływa, tylko trzyma się solidnie. Zdarzało mu się wywoływać delikatne pieczenie, które jednak przechodziło po chwili, oraz rumieńca po zmyciu, który również nie zostawał na dłużej. Nie było to podrażnienie, a objaw działania enzymów. Te są naprawdę skuteczne, częściowo pewnie dzięki substancji wzmacniającej ich działanie (Propylene glycol). Skóra po jego użyciu jest widocznie ujednolicona, czystsza oraz lekko zmatowiona. To dobry peeling, który jednak nie wpisuje się w założenia mojej pielęgnacji opartej na kosmetykach bez potencjalnie szkodliwych składników. Oczywiście zdarza mi się stosować produkty, które zawierają jakiś wątpliwy składnik, ale nie wybieram takich, gdzie w INCI znajduje się parę z nich i mogą potęgować swoje działanie.

Nie planuję wrócić z żadnego z opisywanych peelingów. Ten z Planeta organica to solidna propozycja dla osób o odporniejszej skórze, na której nie pojawiają się łatwo podrażnienia. Moja niestety do nich nie należy, ale dwie inne osoby o tłustej cerze były  z niego zadowolone. Ja byłam bardziej zadowolona z peelingu 3 enzymy tołpa, który ładnie oczyszcza cerę, ale jego skład nie wpisuje się w moje założenia. Nie jest on też tragiczny i możecie dać mu szansę, podobnie jak pierwszemu, jeśli wymienione problematyczne składniki Wam nie przeszkadzają. Ja jednak szukam dalej swojego ulubieńca! Jeśli Wy macie już swojego, dajcie mi koniecznie znać – kto wie, może stanie się także moim?

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnneJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

A próbowałaś tropikalnego peelingu enzymatycznego z e-naturalnie? Ma w sobie czystą papainę i bromelinę, ale jest bardzo delikatny, a jednocześnie skuteczny. Ja od kilka lat go stosuję regularnie i nie szukam innych peelingów.
A tak swoja drogą, bo kilkakrotnie piszesz skóry tłuste też mogą być płytko unaczynione- ja mam i hiper tłusta skórę i naczynkową kiedyś była tylko tłusta, z wiekiem dołączył kolejny problem