Peeling kawitacyjny – na czym polega? Kiedy warto go wykonać? Podpowiedzi kosmetologa i mój sposób na domowy zabieg

Peeling kawitacyjny to jeden z podstawowych, najmniej inwazyjnych zabiegów, na jakie można udać się do kosmetyczki. Jest na tyle prosty w wykonaniu, że przy przestrzeganiu kilku istotnych zasad, można go także zrobić samodzielnie w domu. Czy warto? Jak to zrobić? Jakie urządzenie wybrać? Odpowiemy sobie w dzisiejszym wpisie, do którego współtworzenia zaprosiłam kosmetolożkę.

 

Czym jest peeling kawitacyjny?

 

Odpowiada Patrycja Hałas – magistra kosmetologii, ale przede wszystkim miłośniczka kosmetyków naturalnych <3 

 

Peeling kawitacyjny to zabieg polegający na dość powierzchownym oczyszczeniu skóry. Fale ultradźwiękowe w środowisku wodnym (zabieg zawsze wykonywany jest w obecności płynu np. wody, soli fizjologicznej; nigdy na suchej skórze!) wnikają w pory skory i delikatnie oczyszczają skórę z płytko osadzonych zanieczyszczeń, a tworzące się pęcherzyki wypełnione gazem, pękają na powierzchni skóry i oczyszczają ją z martwych komórek naskórka, sebum i resztek makijażu. Jeśli zabieg będzie wykonywany regularnie to może pozytywnie płynąć na jej wygląd: peeling kawitacyjny poprzez zwiększenie mikrokrążenia dotlenia skórę i wyglądamy bardziej promiennie, lepsze ukrwienie wiąże się także z pobudzeniem naturalnych procesów odnowy. Umożliwia skuteczniejsze wchłanianie substancji z preparatów kosmetycznych zastosowanych po zabiegu. Zabieg może delikatnie wygładzić, przy czym należy podkreślić słowo DELIKATNIE. Peeling kawitacyjny nie spowoduje wygładzenia blizn, czy też nie oczyści skóry zanieczyszczonej która wymaga dogłębnego oczyszczenia i działania na wielu płaszczyznach. Zabieg nie usunie chociażby prosaków, nie spowoduje, że pozbędziemy się tzw. porów (rozszerzone ujścia gruczołów łojowych). Peeling kawitacyjny stosowany „solo” nie ma większego sensu, natomiast warto go wykorzystać przede wszystkim do przygotowania skóry pod dalsze etapy pielęgnacji czy przed kolejnymi zabiegami (np. przed masażem, maseczkami, płatami, przed sonoforezą czy darsonwalizacją).

 

Dla kogo jest wskazany, a kto nie powinien go wykonywać?

 

Odpowiada Patrycja Hałas:

 

Peeling kawitacyjny może być przydatny u osób z cerą tłustą, z trądzikiem (bez zmian ropnych), czy o ziemistym kolorze. Zabieg jest bezbolesny (UWAGA! Nie można dociskać łopatką do skóry – grozi to uszkodzeniem tkanki. Natomiast zatrzymanie łopatki w jednym miejscu grozi poparzeniem!) przez co jest bardzo dobrym wyborem dla skór wrażliwych, które nie tolerują innych, bardziej inwazyjnych zabiegów peelingujących. Peeling kawitacyjny może stanowić fajne urozmaicenie pielęgnacji domowej czy gabinetowej, pod warunkiem, iż nie jest to samodzielny zabieg, a połączony z innymi elementami jak masaż, maseczki czy zabiegi firmowe oferowane w gabinetach. Istnieje wiele innych ciekawszych zabiegów i przede wszystkim dających zdecydowanie lepsze efekty. Należy też przymknąć oko na pewne reklamowe slogany, które przypisują cudotwórcze działanie takiemu zabiegowi, gdyż można rozczarować się.

 

Czy istnieją jakieś przeciwwskazania?

 

Odpowiada Patrycja Hałas:

 

Oczywiście. Należą do nich: ciąża, nowotwory, epilepsja, zakażenia skóry (w tym także stany zapalne i ropne), stan gorączkowy, przerwana ciągłość naskórka (świeże rany), metalowe implanty.

 

Jak wygląda zabieg u kosmetyczki?

 

Sam peeling jest głównym elementem, ale wymaga uprzedniego przygotowania skóry. Wykonywany jest demakijaż i oczyszczanie twarzy, by skóra na pewno była czysta, zanim urządzenie pójdzie w ruch. Twarz zostaje zwilżona wacikiem, co jest powtarzane wielokrotnie po każdym ruchu szpatułką. Na wilgotnej skórze wykonywane są płynne, jednostajne ruchy od zewnątrz do środka. Szpatułka ułożona jest pod kątem około 45 stopni tak, by ruch był popychający, nie ciągnący (jak na zdjęciu poniżej).

Szpatułka nie jest mocno przyciskana do skóry, a jedynie po niej sunie korzystając z ultradźwięków, by otrzymać odpowiedni poziom oczyszczenia, nie opiera się na sile nacisku. Kawitacja trwa około 10 minut, po czym twarz zostaje przetarta wacikiem lub ponownie umyta, by pozbyć się pozostających na skórze pozostałości rozpryskujących się pod szpatułką zanieczyszczeń. Następnie może zostać nałożona kojąca maseczka lub wykonane inne zabiegi, dostosowane do potrzeb skóry.

Czy warto wykonać go samodzielnie? Jak to zrobić?

 

Byłam na takim oczyszczaniu u kosmetyczki kilka razy. W międzyczasie zorientowałam się jednak, że można kupić domowe urządzenie do kawitacji i samodzielnie wykonywać zabieg. Poczytałam źródła, wiedziałam już jak kosmetyczka wykonuje zabieg i postanowiłam zainwestować we własne urządzenie. Okazało się, że efekt domowego zabiegu nie odbiega od tego gabinetowego! Salony kosmetyczne dysponują różnego rodzaju sprzętem, jednak ten u mojej kosmetyczki nie oferował lepszego działania, niż mój domowy. Z tego względu, a także mając na uwadze cenę sprzętu i łatwość wykonania peelingu, jak najbardziej uważam, że możemy wykonać go bezpiecznie samodzielnie. Warto tylko pamiętać o kilku zasadach!

 

  1. Zarówno przed użyciem, jak i po, należy umyć i zdezynfekować sprzęt. Ja używam do tego spirytusu salicylowego lub 70% roztworu alkoholu do zastosowań medycznych. Jeśli tego nie zrobimy, na szpatułce będa rozwijać się bakterie, które pogorszą stan naszej cery.
  2. Musimy mieć czystą skórę, zanim zaczniemy zabieg – najlepiej oczyścić ją tradycyjnie dwuetapowo. Można także zrobić peeling mechaniczny.Jeśli nie masz pewności, co mam na myśli przez oczyszczanie dwuetapowe – dowiesz się więcej z tego wpisu – klik.
  3. Zabieg wykonujemy na ZAWSZE wilgotnej skórze. Dobrze mieć pod ręką małą miseczkę z wodą i wacik, którym od razu będziemy moczyć skórę po każdym przeciągnięciu szpatułki. Do kawitacji niezbędna jest wilgoć. Na suchej skórze nie zadziała, a dodatkowo możemy się poparzyć.
  4. Wiele urządzeń mierzy czas swojego działania i wyłącza się po 10 minutach. Na początek jednak lepiej skrócić ten czas o połowę, nim przyzwyczaimy się efektu. To szczególnie istotne przy wrażliwej skórze. W razie podrażnienia najlepiej przerwać peeling i zadziałać łagodząco na skórę.
  5. Przez pierwszy miesiąc, gdy cera jest mocniej zanieczyszczona, możemy wykonywać peeling częściej, co tydzień, a potem zmniejszyć częstotliwość do raz na 2-4 tygodnie, zależnie od stanu skóry.
  6. Po oczyszczaniu przecieramy skórę wacikiem lub myjemy, by pozbyć się pozostałości i tonizujemy. Potem możemy zaaplikować peeling enzymatyczny (jeśli nie zrobiliśmy mechanicznego przed zabiegiem) lub ulubioną maseczkę, a na koniec stosujemy dalszą, zwyczajową pielęgnację.

Jakie urządzenie wybrać?

 

Ja wybrałam najprostsze, dość tanie i często polecane do zabiegów domowych. Mój model to RoyalElite 8010 (klik), który wymaga podłączenia do kontaktu. Jest także wersja na akumulator, ale podobno ta z wtyczką jest bardziej niezawodna. Urządzenie znajduje się w plastikowym etui wyłożonym gąbką, które chroni je przed środowiskiem i efektami upadku. Jest niezwykle proste w obsłudze – ma jedynie przycisk ON/OFF oraz włączenie opcji peelingu lub sonoferezy, czyli wtłaczania substancji w skórę przy pomocy ultradźwięków. Urządzenie jest u mnie już ponad 4 lata i nadal działa bez zarzutu. Wydatek 150zł bardzo szybko się zwraca, bo za tę kwotę wykonamy co najwyżej 2 zabiegi u kosmetyczki, a naprawdę warto postarać się o regularność, choć raz w miesiącu. Cera jest lepiej oczyszczona, świeższa i chętniej przyjmuje nakładanie na nią kosmetyki, których nie blokują zalegające komórki skóry.

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o