Włosing: Natura Siberica Men szampon aktywator wzrostu, rokitnikowy peeling oraz Mill Creek Botanicals Biotin Shampoo

Chociaż przez ostatnie miesiące znacznie bardziej przykładałam się do pielęgnacji włosów, nadal nie czuję się w tej kwestii zbyt kompetentna. Moje włosy mimo wszystko są w niezłym stanie i liczę, że powoli będzie tylko lepiej! Ostatnio towarzyszyły mi dwa nowe szampony oraz peeling do skóry głowy, którego używałam pierwszy raz w życiu. Jak się spisały?

Mill Creek Botanicals, Biotin Shampoo

Ten szampon wypatrzyłam podczas zakupów na stronie iHerb. Skusiła mnie duża pojemność (ponad 400ml) przy przyzwoitej cenie (około 30zł), delikatne substancje myjące oraz spora liczba ekstraktów i witamin – biotyny, niacyny, pantenolu.  Biotyna to bardzo fajny składnik wzmacniający włosy i paznokcie – na to właśnie liczyłam, bo rzeczywiście jest w tym skuteczna, ale po przeczytaniu nieco większej ilości informacji okazuje się, że jednak głównie podawana doustnie, w pożywieniu lub jako suplement, nie w kosmetykach. Mimo wszystko szampon ma szansę dawać fajne rezultaty – odświeżać skórę głowy dzięki olejkowi miętowemu, wyciągowi z oczaru wirgilijskiego oraz wzmacniać cebulki i ograniczać wypadanie włosów dzięki ekstraktom z chmielu i skrzypu. 

 

Deionized water (woda demineralizowana), *organic barbadensis (aloe vera) leaf juice (sok aloesowy), biotin (biotyna), cocamidopropyl hydroxysultaine (substancja myjąca), sodium cocoyl methyl taurate (coconut oil based) (substancja myjąca), disodium cocoamphodiacetate (coconut oil derived) (substancja myjąca), sodium cocoyl isethionate (coconut oil based) (substancja myjąca), argania spinosa (argan) oil (olej arganowy), glycerin (substancja nawilżająca), *organic prunus serotina (wild cherry) bark extract (ekstrakt z kory dzikiej wiśni) , *organic chamomilla recutita (matricaria) flower extract (ekstrakt z rumianku), *organic hamaelis virginiana (witch hazel) leaf extract (ekstrakt z oczaru wirgilijskiego) , *organic hydrastis canadensis (golden seal) extract (ekstrakt z gorzknika), *organic calendula officinalis flower extract (ekstrakt z nagietka), *organic humulus lupulus (hops) extract (ekstrakt z szyszek chmielu), *organic equisetum arvense (field horsetail) extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), potassium sorbate (konserwant), sodium benzoate (konserwant), citric acid (regulator pH), hydrolyzed keratin (keratyna), panthenol (provitamin B5) (substancja łagodząca), folic acid (vitamin B9) (kwas foliowy), niacin (vitamin B3) (niacyna), alkyl polyglucoside (substancja myjąca), glycol distearate (substancja myjąca), cocamide mipa (substancja myjąca), mentha piperita (peppermint) oil (olejek z mięty pieprzowej), simmondsia chinensis (jojoba) oil (olej jojoba), natural fragrance (substancja zapachowa)

 

Składowo wygląda to fajnie, podobnie jak samo używanie szamponu. Jest żelowej konsystencji, łatwo spienia się w dłoniach oraz rozprowadza na skórze głowy i włosach, a potem spłukuje. Pachnie świeżo ziołami, w głównej mierze miętą, którą ja akurat lubię, podczas gdy mąż za nią nie przepada i niechętnie używał szamponu. Pomimo tego przymusu wynikającego z obecności jednego szamponu na półce w łazience, nie marudził za bardzo podczas stosowania, ale nie udało mi się też wydobyć z niego jakieś opinii.

U mnie tymczasem w codziennym użyciu sprawdzał się po prostu dobrze. Mył, nie przesuszał, nie plątał włosów. Z drugiej strony jednak nie przedłużał też świeżości włosów, które u mnie drugiego dnia się już przetłuszczają i wyglądają nienajlepiej. Przyznam, że nie mam już zbyt wielkich nadziei, że uda mi się kiedyś znaleźć szampon, który rzeczywiście w jakiś sposób pomoże w tej kwestii. Uważam więc, że to porządny produkt, choć nie stał się moim ideałem. Przy tej cenie zdecydowanie warto się nim zainteresować.

 

Natura Siberica Men, Beluga szampon aktywator wzrostu włosów dla mężczyzn

Równoległe, a dokładniej na zmianę z szamponem Mill Creek używałam szamponu z męskiej serii Natura Siberica. Po prostu wymieniałam je co 2-3 tygodnie i tak przez całą butelkę tego z biotyną. Ze względu na typowo męski zapach, ten beluga znacznie bardziej przypadł mężowi do gustu, natomiast mnie taki aromat zupełnie nie przeszkadza. Zdarza mi się też sięgnąć po jego żel pod prysznic, żeby sprawdzić siłę oczyszczania takiego produktu typowo dla facetów.

Seria Men charakteryzuje się dobrymi składami i również w przypadku szamponu-aktywatora wzrostu nie mam nic do zarzucenia INCI. Tutaj ponownie znajdziemy biotynę oraz cały kompleks witamin z grupy B, mający wzmacniać cebulki włosów oraz sporo ekstraktów o właściwościach oczyszczających, antyseptycznych i ograniczających wypadanie, a także taurynę pobudzająca porost i regenerujące peptydy drożdżowe,

 

Aqua (woda), Sodium Cocoyl Isethionate (substancja myjąca), Lauryl Glucoside (substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Pineamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (substancja antystatyczna), Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu), Glycine Soja Oil (olej sojowy), Caviar Extract (ekstrakt z kawioru), Humulus Lupulus Extract, Biotin (biotyna), Folic Acid (kwas foliowy, wit. B9), Cyanocobalamin (cyjanokobalamina, wit. B12), Niacinamide (niacynamid, wit. B3), Pantothenic Acid (kwas pantotenowy), Pyridoxine (pirydoksyna, wit. B6), Riboflavin (ryboflawina, wit. B2), Thiamine (tiamina, wit. B1), Yeast Polypeptides (peptydy drożdżowe), Taurine (tauryna), Rosa Canina Fruit Extract (ekstrakt z owoców dzikiej róży), Althaea Officinalis Root Extract (ekstrakt z korzenia prawoślazu), Urtica Dioica Leaf Extract (ekstrakt z liści pokrzywy), Spirea Ulmaria Extract (ekstrakt z wiązówki błotnej), Pinus Pumila Needle Extract (ekstrakt z igieł sosny karłowatej), Hesperis Sibirica Flower/Leaf/Stem Extract (ekstrakt z wieczornika syberyjskiego), Sorbus Aucuparia Fruit Extract (ekstrakt z jarzębiny), Abies Sibirica Needle Extract (ekstrakt z igieł jodły syberyjskiej), Larix Sibirica Needle Extract (ekstrakt z igieł modrzewia syberyjskiego), Achillea Asiatica Flower/Leaf/Stem Extract (ekstrakt z krwawnika azjatyckiego), Diplazium Sibiricum Leaf/Stem Extract (ekstrakt z displazum sibericum), Flavocetraria Nivalis Extract (ekstrakt z płutnicy), Citric Acid (regulator pH), Sodium Chloride (substancja konsystencjotwórcza), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum (substancja zapachowa), Linalool (substancja zapachowa), Limonene (substancja zapachowa), CI 16035, CI 44051, CI 42090, CI 19140 (barwniki)

 

Postawiłabym oba opisywane tu szampony na podobnym poziomie, zarówno jeśli chodzi o przyjemność użycia, jak i efekty stosowania. Krótko mówiąc: myje, nie wysusza, nie podrażnia, nie plącze włosów, ale nie robi też nic nadzwyczajnego. Delikatne substancje myjące sprawiają, że szampon nadaje się do każdorazowego oczyszczania skóry głowy, a zapach na tyle przypadł do gustu mężowi, że wracamy do niego właściwie od razu – druga butelka już jest w użyciu. Cenowo też jest przyzwoicie – za 250ml szamponu płacimy około 20 zł (porównywarka cen – klik).

Marce bardzo udała się ta seria skierowana do mężczyzn – ma ładne składy, odpowiednie zapachy i proste opakowania. W ogóle bardzo podoba mi się w ich kosmetykach fakt stosowania składników pochodzących z Syberii, często rosnących w trudnych warunkach i muszących adaptować się do warunków środowiska. Na fali zainteresowania ich produktami sięgnęłam także po peeling do skóry głowy.

 

Natura Siberica, rokitnikowy peeling do skóry głowy

Ten rokitnikowy peeling jest u mnie pierwszym kosmetykiem w tej kategorii. Sama nie wpadłam na to, by stosować peeling do skóry głowy i dopiero na jakimś blogu przeczytałam o tego typu produktach oraz natknęłam się na zbierający pochwały produkt Natura Siberica. Skóra głowy, normalnie myta bardzo delikatnymi detergentami, czasem może potrzebować nieco silniejszego oczyszczenia i złuszczenia. Wcześniej sięgałam po 2 różne szampony: jeden z delikatnymi substancjami myjącymi i drugi co dwa tygodnie, zawierający jakiś silniejszy detergent.

Tymczasem peeling, dzięki zawartości SCS, oferuje właśnie to mocniejsze oczyszczenia, a do tego mechaniczne złuszczenie, bo zawiera mielone łupiny orzeszków cedrowych i nasiona malin oraz nieco kwasu glikolowego (peeling chemiczny). Dla równowagi mamy też substancje łagodzące – bisabolol pozyskiwany z rumianku, ekstrakt z nagietka, czy wodę miętową, odżywcze oleje (rokitnik, arganowiec), nawilżacze oraz aminokwasy wzmacniające cebulki włosów.

 

Aqua (woda), Sodium Coco-Sulfate (substancja myjąca), Pinus Siberica Shell Powder (mielone łupiny orzeszków cedrowych), Lauryl Glucoside (substancja myjąca), Acrylates Copolymer (substancja antystatyczna, filmotwórcza, mikroplastik), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Sodium Chloride (substancja konsystencjotwórcza), Rubus Idaeus Seed Powder (mielone nasiona malin), Hippophae Rhaimnodesamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Hippophae Rhamonides Fruit Oil (olej z owoców rokitnika), Menthol (mentol), Argania Spinosa Seed Oil (olej arganowy), Pineamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Glyceryl Undecylenate (substancja myjąca, emulgator), Glycolic Acid (kwas glikolowy), Mentha Piperita Leaf Water (woda miętowa), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z kwiatów nagietka), Bisabolol (substancja łagodząca), Achillea Asiatica Extract (ekstrakt z krwawnika azjatyckiego), Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu), Oxalis Tetraphylla Extract (ekstrakt z rośliny z rodziny szczawikowatych), Citric Acid (regulator pH), Urica Dioica Leaf Extract (ekstrakt z liści pokrzywy), Geranium Sibiricum Extract (ekstrakt z bodziszka syberyjskiego), Juniperus Sibirica Extract (ekstrakt z jałowca syberyjskiego), Sodium Ascorbyl Phosphate (witamina C), Tocopherol (witamina E), Rethinyl Palmitate (witamina A), Sodium Hydroxide (regulator pH), Sodium PCA (substancja nawilżająca), Sodium Lactate (substancja nawilżająca), Arginine (arginina), Aspartic Acid PCA (kwas asparaginowy), Glycine (glicyna), Alanine (alanina), Serine (seryna), Valine (walina), Proline (prolina), Threonine (treonina), Isoleucine (izoleucyna), Histidine (histydyna), Phenylalanine (fenalanina), Parfum (substancja zapachowa), Benzyl Alcohol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), CI 16255 (barwnik), Caramel (barwnik), CI 15985 (barwnik)

 

Peeling okazał się dobrym dodatkiem do pielęgnacji włosów. Stosowałam go co dwa tygodnie, jako pierwszy etap oczyszczania – najpierw peeling, a potem pojedyncze mycie szamponem i dokładne wypłukanie drobinek. Kosmetyk jest żelowej konsystencji w beżowym kolorze. W żelu zatopiono sporą ilość drobinek ściernych, maleńkich kuleczek, które jednak nie są aż tak mikroskopijne. Oferują odpowiedni stopień złuszczenia, przy czym nie mają ostrych krawędzi, więc masaż nimi nie drapie, a pozwala na powolne i delikatne usunięcie martwych komórek skóry. Drobinki wplątują się we włosy, ale po umyciu szamponem i nałożeniu odżywki, czyli po 3 płukaniach, dają się usunąć.

Peeling przyjemnie pachnie mieszanką maliny z rokitnikiem, średnio intensywnie i w mojej opinii zupełnie niedrażniąco dla nosa. Łatwo wpasował się w pielęgnację moją i faceta, który o dziwo dał się namówić do jego używania. Zastąpiliśmy nim mocniejszy szampon, co wydaje mi się też fajnym pomysłem na przyszłość, by zminimalizować liczbę kosmetyków w łazience. Pomimo regularnego stosowania przez wiele miesięcy, nie udało nam się skończyć opakowania przed terminem – we dwoje! Naprawdę nie trzeba go wiele, by odpowiednio oczyścić skórę głowy. Przy cenie około 15zł za 200ml to świetny wynik (porównywarka cen  – klik).

Mimo wszystko zastanawiam się, czy jeszcze do niego wracać. Dlaczego? W składzie znajduje się mikroplastik (Acrylates Copolymer), który niestety jest nieprzyjazny dla środowiska, bo nie chce się rozkładać. Wraz z wodą, z której nie da się go do końca usunąć, trafia do organizmów wodnych, a potem na nasze talerze. To naprawdę poważna sprawa, której nie można bagatelizować. W związku z tym szukam dla niego zastępstwa z równie dobrym składem. 

Pielęgnacja włosów nie jest moją specjalnością z czym się nie kryję. Ale uczę się! Trudno mi zauważyć specjalnie dobre efekty w używanych produktach – być może po prostu jeszcze nie trafiłam na swoje ideały. Wszystkie 3 produkty nie zakwalifikowały się do tej kategorii, ale także nie mam im nic do zarzucenia, jeśli chodzi o działanie. To przyjemne kosmetyki, których mogłabym używać ponownie, ale pociąg do nowości i poszukiwania mojego ideału jest zbyt duży, by przy nich pozostać. A może polecicie mi coś, co mogłoby je zastąpić?

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o