Wegańskie, certyfikowane perfumy Pur Eden – nowe zapachy w mojej kosmetyczce

Przez długi czas miałam jeden flakonik perfum stojący na toaletce, wybierany nieco losowo w drogerii. W tym roku jednak pojawiła się tam kolejna buteleczka, której zawartość zdążyłam pokochać, a kiedy nadarzyła się okazja przetestowania nowości w nurcie eko, byłam od razu na tak!

Pur Eden to francuska marka, która stawia na bliskość z naturą i czerpie inspiracje z kultury skandynawskiej. Wszystkie jej produkty mają certyfikat Cosmos Organic świadczący o ich pochodzeniu. Składniki są naturalne, w większości organiczne, z rolnictwa ekologicznego. Skład produktów jest wegański, bez dodatku substancji odzwierzęcych oraz cruelty free, czyli nie testowany na zwierzętach, jak w całej Europie, zgodnie z unijnymi wymogami. 

Sama produkcja odbywa się na południu Francji. Tam firma korzysta z paneli fotowoltaicznych, żeby samodzielnie produkować energię oraz z wody deszczowej do podlewania ogrodów. Czy to nie brzmi cudownie?

Pur Eden produkuje dezodoranty oraz perfumy. Te ostatnie są już dostępne do kupienia w drogeriach Rossmann (cena: 90zł), natomiast ja swoje flakoniki otrzymałam od marki do testów. Każdy z nich to 50ml wody perfumowanej zamkniętej w szklanej buteleczce z drewnianą nakrętką. Moim zdaniem wygląda to skromnie, ale elegancko i wpisuje się w skandynawską prostotę, dokładnie jak zaplanowała sobie marka.

Spośród 6 dostępnych zapachów: 3 przeznaczonych dla kobie i 3 dla mężczyzn, wybrałam 3 – 2 z myślą o sobie i jeden dla męża. Pomimo tego podziału, niektóre zapachy jak najbardziej mogą trafić w gusta obu płci, co poniżej postaram się pokrótce przedstawić.

 

Forêt Boréale 

Pur Eden - Foret Boreale

Ten męski zapach jest inspirowany lasami północy, które są zarazem majestatyczne i tajemnicze, ale też dają uczucie spokoju. Aromat rzeczywiście jest do pewnego stopnia drzewny, dymny. To miks sosny z bergamotką, który po kilkunastu minutach jednak przechodzi w coś słodszego i głębszego. W nucie serca znajdziemy paczuli i czerwony pieprz, a w bazie drzewo sandałowe oraz wanilię. Z czasem zapach nabiera delikatności.

By spisać te wrażenia musiałam posiłkować się podpowiedziami producenta co do mieszanki zapachowej, bo sama nie rozróżniam tak dobrze zapachów. Kiedy jednak przeczytałam, co tworzy które nuty, rzeczywiście jestem w stanie je zidentyfikować w miarę rozwoju zapachu na skórze.

To zapach, którego używa mój mąż, ale sądzę, że mógłby się on też sprawdzić u kobiet lubiących takie bardziej męskie, lekko przydymione aromaty. W pierwszej chwili oboje mieliśmy mieszane uczucia co do Forêt Boréale, ale im dłużej mąż go nosi, tym bardziej się przekonujemy do tego połączenia.

 

Alcohol (alkohol), Parfum (substancja zapachowa), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water (hydrolat oczarowy), Limonene, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Farnesol, Geraniol, Linalool (substance zapachowe)

 

Jeśli chodzi o skład, to mamy tu jedynie alkohol, aromaty oraz co ciekawe – hydrolat oczarowy. Pierwszy raz spotykam się z taką kompozycją perfum, gdzie w składzie znajdowałaby się woda kwiatowa. Tym bardziej mi się to podoba, bo wiem, że pochodzi ona z własnych upraw marki we Francji.

 

Fleur Boréale

Fleur Boréale - Pur Eden

Zapach Fleur Boréale marka opisuje jako uczucie pełni i odę do radości. To świetne określenie, bo naprawdę oddaje uczucia, jakie we mnie wywołuje ta woda perfumowana. Po otwarciu flakonika i spryskaniu skóry aromat jest bardzo intensywny. W nucie głowy znajduje się petitgrain, ale ja niestety nie wiem jaki to dokładnie zapach i czy to jest właśnie to, co czuję. Dalej za to wyraźnie czuję tuberozę, wanilię i jaśmin oraz kroplę pomarańczy. 

Kiedy używam tego zapachu, czuję jakbym otuliła się zapachem i przeniosła pod ciepły, przytulny koc obok kominka podczas mroźnej zimy. Dla mnie to aromat przyjemnego ciepła, pełen słodyczy, podczas gdy koleżanka twierdzi, że jest babciny. Zupełnie się z tym nie zgadzam! To moim zdaniem zapach idealny na chłody i kryjący w sobie niespodziewane elementy.

 

Alcohol (alkohol), Parfum (substancja zapachowa), Citrus Aurantium Amara Flower Water (woda z kwiatów gorzkiej pomarańczy), Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Benzyl Cinnamate, Benzyl Salicylate, Cinnamyl Alcohol, Citral, Citronellol, Eugenol, Farnesol, Geraniol, Isoeugenol, Limonene, Linalool (substancje zapachowe)

 

Ponownie w składzie mamy hydrolat, tym razem pomarańczowy. Jest on ledwo wyczuwalny, ale stanowi ciekawy dodatek do całej kwiatowej słodyczy. Warto jeszcze zauważyć, że poza alkoholem, który może wysuszać skórę, jeśli obficie się spryskujemy, to w perfumach mamy sporo aromatów (przecież to perfumy!) będących jednocześnie potencjalnymi alergenami. W przypadku wrażliwej skóry miejmy to na uwadze.

 

Extrait d’Hespérides

Extrait d’Hespérides - Pur Eden

Ostatni zapach nie przypadł mi do gustu, podczas gdy zachwycały się nim wszystkie koleżanki w biurze, kiedy otrzymałam paczkę. Zapach jest typowo cytrusowy, a według producenta to cytrusowy, energetyczny koktajl, gdzie pod spodem wyczuwalna powinna być róża, truskawka i cedr. Na mojej skórze jednak też zapach jest po prostu cierpki i mało przyjemny.

Co najciekawsze, spryskało się nim jeszcze kilka osób i każdy pachniał zupełnie inaczej! Na mnie akurat najbardziej kwaśno i niezbyt atrakcyjnie, więc nie planuję go używać. Myślę, że to coś dla lubiących cytrusy i to nie tylko kobiet, bo zapach jest uniwersalny, choć nie na każdej skórze miły w odbiorze.

 

Alcohol (alkohol), Parfum (substancja zapachowa), Citrus Aurantium Amara Flower Water (woda z gorzkich pomarańczy), Limonene, Citral, Citronellol, Farnesol, Geraniol, Linalool (substancje zapachowe)

 

Ostatecznie wraz z mężem używamy 2 z 3 zapachów. Uważam Pur Eden za świetną alternatywę dla tradycyjnych perfum. Zachęca mnie certyfikat i własna, samowystarczalna produkcja we Francji. Zapachy utrzymują się przez większość dnia, wraz z upływem czasu nieco zmieniając swój wyraz. Ja jestem bardzo zadowolona z Fleur Boréale i będzie to mój zapach tej jesieni i zimy!

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o