Jeden produkt do demakijażu i oczyszczania? Mleczko z proteinami jedwabiu Organic Therapy

mleczko Organic Therapy

Mleczko to kosmetyk wielofunkcyjny, który może nam posłużyć do obu etapów mycia skóry twarzy. Czy warto je stosować we wszystkich możliwych rolach?

Myślę, że zdecydowanie warto wypróbować taką opcję. Mleczko może posłużyć do demakijażu, bo dzięki lekko emolientowej formule dobrze łączy się ze składnikami makijażu, a także do oczyszczania w drugim etapie, bo jest delikatnym myjadłem. Obie opcje można połączyć, a nawet dodać usuwanie makijażu oka wacikiem. W ten sposób jeden kosmetyk wystarczy do wszystkiego, co szczególnie przyda się w kosmetyczkach minimalistek lub na wyjazdach, kiedy zabieramy ograniczoną liczbę kosmetyków.

Mleczko z proteinami jedwabiu od Organic Therapy wybrałam dlatego, że po prostu bardzo lubię ich kosmetyki. Używałam pianki (klik) i toniku (klik) z ich oferty, z których byłam bardzo zadowolona, natomiast teściowa uwielbia serum liftingujące z imbirem. Niestety jest też smutna wiadomość, bo kosmetyki Organic therapy są bardzo trudno dostępne. Właściwie da się kupić jedynie resztki z magazynów 🙁 Mimo wszystko chciałam nieco opowiedzieć o mleczku i jego zastosowaniach, bo w podobny sposób można użyć także innych produktów z tej kategorii.

Mleczko bazuje na roztworze wodnym wzbogaconym o kilka pielęgnujących substancji: proteiny jedwabiu, natłuszczający emolient daje odczucie gładkości na skórze, poprawia elastyczność i nawilżenie, rumianek działa przeciwzapalnie i łagodząco wraz z zieloną herbatą o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, natomiast pokrzywa wspiera oczyszczanie i korzystanie wpływa na cery tłuste lub trądzikowe. Za właściwości myjące kosmetyku odpowiada Sodium Stearoyl Glutamate, czyli delikatny detergent i emulgator. To dzięki niemu mleczko łączy się z makijażem i pozwala go usunąć. 

 

Aqua with infusions of Organic Hydrolyzed Silk Protein (hydrolizowane proteiny jedwabiu), Organic Urtica Dioica Extract (ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej), Chamomilla Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Camelia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z liści zielonej herbaty),  Dicaprylyl Ether (emolient, rozpuszczalnik), Glyceril Stearate (emolient), Cetearyl Alcohol (natłuszczający emolient), Glycerin (substancja nawilżająca), Sodium Stearoyl Glutamate (emulgator, substancja myjąca), Ceramide Vegetable (emolient), Xanthan Gum (zagęstnik), Parfum (substancja zapachowa), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Citric Acid (regulator pH)

 

Producent zaleca używanie płatka kosmetycznego, którym przy pomocy mleczka można usunąć makijaż, ale sugeruje omijanie okolicy oczu. Ja jednak nie posłuchałam i wypróbowałam także tę opcję 😉 Po wylaniu porcji produktu na płatek kosmetyczny przykładałam go na jakieś dwadzieścia sekund do rzęs, by mleczko mogło połączyć się z tuszem. Okazuje się, że niestety w tej roli sprawdzało się ono mocno przeciętnie. Miałam wrażenie, że bardzo szybko wnika w płatek i zasycha, zamiast chłonąć i zmywać tusz. Rzęsy wydawały się jakby suche, z zaschnięta skorupką, która nie chciała schodzić razem z mleczkiem. Usunięcie tuszu wymagało sporo pracy, a i tak pozostawały drobinki, które się potem rozmazywały pod okiem. 

Pozostałe kroki były już dużo łatwiejsze do przejścia. Mleczko wylane na dłonie i wmasowane w skórę pozwala delikatnie, ale skutecznie ją oczyścić. Dość gęsta, ale niezbyt zbita i zupełnie nietłusta formuła jest niezwykle przyjemna w dotyku. Daje emolientowe otulenie na skórze i dobry poślizg podczas użycia. Sprawdza się i użyte raz w drugim etapie oczyszczania, jak i podczas obu.

Skóra jest oczyszczona, ale bynajmniej nie do punktu skrzypienia. Pozostaje na niej ledwie wyczuwalna warstewka miękkości będąca wynikiem użycia formuły z emolientami. Nie jest to w żadnym razie tłustość, czy pozostałości kosmetyków lub zabrudzeń z całego dnia, a gładka powłoka oczyszczonej i przy okazji odżywianej ciekawymi ekstraktami skóry.

Prawdopodobnie za plus można także uznać praktycznie nieistniejący zapach. To coś bardzo lekkiego, odrobinę słodkiego, ale prawie niewyczuwalnego i nie jestem w stanie określić żadnej konkretnej nuty. Na pewno nie jest on mdły, ani pudrowy i uważam, że przeważającej większości nie powinien przeszkadzać.

Mleczka to ciekawy sposób na zminimalizowanie objętości kosmetyczki przy jednoczesnym delikatnym, ale w żaden sposób nieograniczonym oczyszczaniu skóry. To z proteinami jedwabiu z Organic Therapy bardzo przypadło mi do gustu, szczególnie na chłodniejsze miesiące i planuję sięgnąć po kolejne mleczko lub emulsję pozostawiającą wrażenie otulenia na twarzy wystawianej na gorsze warunki atmosferyczne. Jeśli gdzieś uda Wam się je znaleźć, to wypróbujcie koniecznie! W którejś z opisywanych opcji na pewno Wam się sprawdzi 🙂

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o