Wzmacniające produkty do włosów Cafe de Beaute – balsam a maska

Od kilku miesięcy dużo bardziej dbam o włosy, a więc używam więcej produktów i będę miała dla Was więcej recenzji. Ostatnio używałam dwóch produktów z serii wzmacniającej Cafe de Beaute, co prawda nie jednocześnie, ale chciałabym porównać, jak wypadają obok siebie.

Cafe de Beaute to kolejna rosyjska marka w mojej pielęgnacji, a często po nie sięgam ze względu na połączenie przyjemnych cen z dobrymi składami. Oba produkty do włosów kosztują w okolicach piętnastu złotych (maska 200ml – klik i balsam 300ml – klik) i są bardzo wydajne, więc wystarczają na dłuższy czas, choć wszystko zależy oczywiście od długości włosów i ilości stosowanych produktów. Oba kosmetyki bazują na ekstrakcie z magnolii i właśnie tym kwiatem pięknie pachną. To jedne z lepiej pachnących kosmetyków do włosów, jakie do tej pory miałam. Te same składniki oznaczyłam pogrubienie, poza tym kosmetyki dość mocno różnią się składami. Na pewno nie są to odżywki humektantowe, bo substancje nawilżające znajdują się daleko w składzie: w masce pantenol, a w balsamie gliceryna. Zawierają znacznie więcej emolientów. Balsam jest już typowo emolientowy – zawiera olej makadamia, jojoba, z kiełków pszenicy i masło shea oraz kilka innych emolientów, natomiast w masce, oprócz oleju sezamowego, ze słodkich migdałów i alkoholi tłuszczowych, są jeszcze proteiny kaszmiru i hydrolizowana keratyna. Proteiny mają za zadanie uzupełnić ubytki w strukturze włosów i pomóc je zregenerować, a mieszanka olei, która wydaje mi się dobrze dopasowana do włosów średnioporowatych, ma stworzyć na nich film chroniący przed zniszczeniami i ucieczką wody.

Wzmacniająca maska

Aqua, Magnolia extract (ekstrakt z magnolii), Cetyl Alcohol / Glyceryl Stearate / Ceteth-20 / Steareth-20 (emolienty), Prunus amygdalus Oil (olej ze słodkich migdałów), Sesamum Indicum Oil (olej sezamowy), Ethoxydiglycol (rozpuszczalnik), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna), Behentrimonium Chloride (substancja antystatyczna), Hydrolyzed Sashmere Protein (proteiny kaszmiru), Cetrimonium Chloride (substancja antystatyczna), Panthenol (substancja nawilżająca), Cetearyl Alcohol (emollient), Cananga essential oil (olejek eteryczny ylang-ylang), Citrus Medica limonum juice concentrate (sok cytrynowy), Parfum (substancja zapachowa) , Lactic Acid (kwas mlekowy, regulator pH), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl alcohol (konserwant)

 

Wzmacniający balsam

Aqua, Magnolia extract (ekstrakt z magnolii), Macadamia ternifolia (Macadamia) Oil (olej makadamia), Simmondsia Chinensis Seed (Jojoba) Oil (olej jojoba), Hibiscus extract (ekstrakt z hibiskusa), Behenamidopropyl Dimethylamine (emulgator), Butyrosperum parkii (Shea) (masło shea), Glycerin (gliceryna), Cananga (Ylang Ylang) extract (ekstrakt ylang-ylang), Triticum Vulgare (Wheat germ) oil (olej z kiełków pszenicy), Glyceryl monostearate (emolient), Glyceryl Stearate SE (emolient), Parfum (substancja zapachowa) , Lactic Acid (kwas mlekowy, regulator pH), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl alcohol (konserwant)

 

Maska jest dużo bardziej gęsta i kremowa od lżejszego balsamu, rzadszego i nieco przelewającego się w palcach. Oba dobrze spisywały się na moich włosach, wygładzając je i ograniczając ich elektryzowanie się. Ja stosowałam je jedynie na długości włosów, ale można je też nakładać na skórę głowy. Obie zawierają antybakteryjny olejek ylang-ylang, maska tonizujący sok z cytryny, a balsam przyspieszający porost włosów ekstrakt z hibiskusa. Mogą przez to pomóc przy wypadaniu włosów, przetłuszczaniu, czy innych problemach skóry głowy. Wzmocnienie cebulek na pewno też będzie korzystne dla całych włosów. Maski jednak nie nakładałabym na skórę głowy ze względu na drażniące składniki –  Ethoxydiglycol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride – oraz Ceteth-20 / Steareth-20 potencjalnie mogący zostać zanieczyszczony podczas produkcji szkodliwymi substancjami. Emolientowy balsam można nakładać co mycie, ale maskę zawierająca proteiny lepiej stosować co kilka myć, obserwując włosy, jak reagują. Zbyt duża ilość protein też może im nie służyć, wtedy stają się sianowate. Każdym włosom służy co innego, zatem najlepiej dostosować częstotliwość nakładania do potrzeb swojego włosa, a może to być zarówno raz na tydzień, jak i raz na miesiąc.

Oba produkty Cafe de beaute to fajne kosmetyki do włosów. Co prawda nie mogłam zauważyć działania wzmacniającego, jak sugeruje ich nazwa, bo nie stosowałam ich na skórę głowy, ale dobrze się spisywały w wygładzaniu włosów i trzymaniu ich w ryzach. Przy ich cenie i dobrej wydajności zdecydowanie warto się nimi zainteresować i wypróbować na swoich włosach. Jeśli włosy się puszą, możecie zacząć od balsamu, a jeśli dodatkowo zdają się słabe, przyklapnięte, można wypróbować maskę. Ja polecam oba i trudno mi wybrać faworyta, chociaż balsam można też bezpiecznie nakładać na skórę głowy 😉

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o