Oczekiwania a rzeczywistość: co mogą dla Ciebie zrobić kosmetyki?

W grupach kosmetycznych, których jestem członkiem, nie raz widzę prośby o polecenie kosmetyków, które jednoczesnie np. wyprasują zmarszczki, usuną przebarwienia, nawilżą cerę i uregulują wydzielanie sebum. To się nazywają wymagania! Czy w ogóle jest szansa, by kosmetyki, a tym bardziej pojedynczy produkt, mógł zrobić to wszystko? Co tak naprawdę mogą zdziałać kosmetyki, a co jest poza ich zakresem możliwości?

To byłoby naprawdę piękne! Kupujesz jeden krem, smarujesz się kilka razy i wszystkie problemy znikają! Marzenia… No to może kilka różnych kosmetyków na zmianę? Tu już jest lepiej, chociaż nadal nie wszystko da się osiągnąć. Kosmetyki mogą nam pomóc w zadbaniu o stan skóry, ale najpierw musimy pamiętać o zdrowej diecie, aktywności fizycznej, odpowiednio długim śnie i wielu innych czynnikach. Mimo wszystko nie będziemy w stanie powstrzymać starzenia, a jedynie spowolnić widoczność niektórych jego skutków. Ale po kolei – zacznijmy od powiedzenia sobie, czym są kosmetyki. Wg. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego nr 1223/2009 dotyczącego produktów kosmetycznych

 

„produkt kosmetyczny” oznacza każdą substancję lub mieszaninę przeznaczoną do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała ludzkiego (naskórkiem, owłosieniem, paznokciami, wargami oraz zewnętrznymi narządami płciowymi) lub z zębami oraz błonami śluzowymi jamy ustnej, którego wyłącznym lub głównym celem jest utrzymywanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji lub korygowanie zapachu ciała

 

Kosmetyki mają ograniczone funkcje pielęgnacyjne lub higieniczne i mają styczność jedynie z zewnętrzną warstwą skóry, czyli naskórkiem. Skóra składa się z trzech warstw: najbardziej zewnętrznego naskórka, skóry właściwej i tkanki podskórnej. Wiele procesów, które skutkują zmianami widocznymi na powierzchni skóry zachodzi właśnie w skórze właściwej, a na tę kosmetyki nie mają wpływu. Od razu jest nam ten fakt w stanie pokazać, że nakładając produkty pielęgnacyjne nie da się zniwelować pewnych problemów. Nie można wierzyć wszystkim obietnicom producentów wypisywanym na opakowaniach. Wiele z nich to czysty marketing, który jednak wprowadza nas w błąd. Dlatego uważam umiejętność czytania INCI za niezwykle ważną, bo pozwala nam zweryfikować chociaż część zapewnień jeszcze przed zakupem – w tym wpisie podpowiadam dlaczego jeszcze warto czytać składy. Nie oznacza to oczywiście, że kosmetyki nic nie robią. Pomagają nam one utrzymać naskórek w dobrej kondycji, a pośrednio też dbać o skórę jako całość. Mam tu na myśli takie działania, jak uzupełnianie bariery hydrolipidowej przez emolienty i ograniczanie TEWL, czyli transepidermalnej ucieczki wody. Wodę trzeba najpierw wypić, by skóra była nawilżona, ale w jej zatrzymywaniu pomogą także humektanty, które wiążą ją w naskórku, a odpowiednio zabezpieczone wspomnianymi emolientami utrzymują ją na miejscu, zamiast pozwolić odparować. Co jeszcze możemy zdziałać? Codziennie oczyszczając skórę z zanieczyszczeń, delikatnie, ale dokładnie, dbamy, by nie rozwijały się na niej bakterie, oczyszczamy pory i przygotowujemy ją na ewentualną dalszą pielęgnację. Używając odpowiednich produktów myjących, a następnie emolientów, możemy dbać o prawidłową pracę gruczołów łojowych. Sucha skóra wydziela za mało sebum, natomiast tłusta za dużo. Przykładowo olej jojoba świetnie sprawdza się jako pielęgnacyjny dodatek, podobny budową do naszego sebum, który tworzy na skórze warstewkę ochronną i symuluje funkcje wydzielin gruczołów, pomagając tym samym regulować ich pracę. Wybierając odpowiednie substancje, da sie także złagodzić możliwe podrażnienia (np. alantoina, pantenol, puder owsiany), czy działać przeciwzapalnie.

Przy poważniejszych problemach skórnych też są kosmetyczne możliwości działania, ale w dość ograniczonym zakresie. Trądzik ma złożone podłoże, często dopiero terapia dermatologiczna daje efekty, ale składniki antybakteryjne (np. olej z czarnuszki, olejek eteryczny z drzewa herbacianego), przeciwzapalne (np. aloes, olej z czarnej porzeczki, ekstrakt z lukrecji, niacynamid) i przeciwłojotokowe (np. wspominany olej jojoba, oczar wirgilijski, ekstrakt z wierzby)  oraz prawidłowe mycie skóry, zachowywanie wszystkich zasad higieny i używanie kremów z filtrem chroniących przed słońcem zaostrzającym wypryski przyczyniają się do polepszenia sytuacji. O filtrach przeciwsłonecznnych przeczytacie tutaj, a przegląd kosmetyków z SPF z drobym składem znajdziecie tu. Trądzik występuje często na cerze tłustej, której innym problemem są rozszerzone pory. Niestety nie istnieje kosmetyk, który byłby w stanie je zamknąć, coś takiego nie jest po prostu fizycznie możliwe. Dbając o oczyszczanie poprawia się jednak ich wygląd, nie pozwalając zawartości się utleniać i dawać w rezultacie nieestetyczne zaskórniki. Da się je nieco zwęzić podczas zabiegów laserowych u kosmetyczki lub złuszczania chemicznego, ale w domowych warunkach opcje są mocno ograniczone – najlepszą są chyba kosmetyki z kwasem salicylowym rozpuszczalnym w tłuszczach i mogącym przez to przeniknąć do porów i tam działać oczyszczająco.

Coraz większym problemem u osób dorosłych jest inny rodzaj trądziku – różowaty, czyli objawiający się rumieniem, rozszerzonymi i pąkającymi naczynkami, a w dalszych etapach rozwoju także krostkami i grudkami. Jego przyczyny nie są do końca znane i niestety nie jest to uleczalne schorzenie, a jedynie zaleczalne. Pomocą jest delikatna pielęgnacja, ukierunkowana na łagodzenie zmian, dbanie o szczelną barierę hydrolipidową, wzmacnianie naczyń krwionośnych i niwelowanie rumienia. Z sukcesami stosuje się kwas azelainowy zmniejszający rumień i działający przeciwzapalnie, ale terapia dermatologiczna to przeważnie najlepsze wyjście, gdzie lekarz pokieruje leczeniem i pomoże złagodzić nieprzyjemne objawy. Ogólnym wsparciem dla słabych naczynek są m.in. witamina C oraz ekstrakty z arniki, kasztanowca, hydrolat różany, geraniowy. Kiedy powstaną pajączki, kosmetyki już nic nie zdziałają i jedynie udanie się na zabieg ich zamknięcia laserem u dobrego kosmetologa umożliwi pozbycie się ich, natomiast na rumień stosuje się zabiegi z IPL, czyli terapię światłem o różnej długości promieni.

IPL to też opcja na walkę z przebarwieniami. Przebarwienia to problem wielu z nas, ale u każdej mogą być  skutkiem czego innego: zmian hormonalnych, wynikiem przyjmowania leków, używania fotouczulających kosmetyków, czy procesów zapalnych związanych np. z wypryskami czy oparzeniami słonecznymi. Te ostatnie znikają dość szybko, ale większość z nich znajduje się głębiej w skórze i nie jesteśmy w stanie zadziałać na nie kosmetycznie. Warto zawsze pamiętać o kremach z filtrem i włączyć do pielęgnacji produkty z kwasem kojowym blokującym enzym (tyrozynazę) biorący udział w syntezie melaniny, pigmentu w skórze lub azelainowym także działającym depigmentacyjnie. U kosmetyczki poza IPL czy laserem w trudniejszych przypadkach warto też wykonać peelingi chemiczne, które muszą być regularnie powtarzane, by przynieść zadowalające efekty. Lepiej nie bawić się z kwasami w wysokim stężeniu w domu i zostawić to profesjonaliście.

Z powyższymi problemami mierzy się tylko część z nas, natomiast ze starzeniem spotyka się każdy. Nie jesteśmy w stanie mu zapobiec, ale możemy dbać o stan skóry i jej ładny wygląd w każdym wieku. Podstawą jest jej nawilżanie – sucha skóra szybciej się starzeje i bardziej widać na niej zmarszczki oraz działanie antyoksydacyjne, czyli zwalczające wolne rodniki, cząsteczki z niesparowanym elektronem przyłączające się do innych, by skraść im to, czego brakuje, czyli elektron, uszkadzając je w ten sposób. Możemy temu zapobiegać stosując filtry UV, bo promieniowanie może powodować rozpad cząsteczek i powstanie wolnych rodników oraz substancje antyoksydacyjne, jak np. witamina C, kwas ferulowy, resweratrol, czy ekstrakt z zielonej herbaty. Wygląd postarzałej już skóry poprawiają zabiegi złuszczające wierzchnie warstwy naskórka, odsłaniające leżącą poniżej ładniejszą powierzchnie, natomiast w przypadku zmarszczek sporym wsparcie są peptydy mimetyczne rozkurczające mięśnie, a więc wygładzające zmarszczki mimiczne. Inne opcje są już typowo gabinetowe – kwas hialuronowy, botoks, laser. Osobiście wychodzę z założenia, że pielęgnację przeciwzmarszczkową warto zaczynać jak najwcześniej, bo kiedy zmarszczki już powstaną, niewiele da się zdziałać mało inwazyjnie.  

Podobnie jak starzeniu czy trądzikowi różowatemu, nie bardzo da się zapobiegać atopowemu zapaleniu skóry. Tak jak rumienia, suchej i swędzącej, reagującej obronnie skóry nie da się wyleczyć kosmetykiem. Można jedynie łagodzić objawy poprzez utrzymanie odpowiedniej bariery ochronnej, stosowanie natłuszczających emolientów, probiotyków, substancji łagodzących i nawilżających. Przy innych trudnych schorzeniach, jak bielactwo czy łuszczyca, też nie da się zbyt wiele zrobić kosmetycznie – przy pierwszym chronić się filtrami, przy drugim stosować złuszczanie mocznikiem i kwasem salicylowym. W obu przypadkach pomocna jest natomiast fototerapia i leczenie dermatologiczne.

Jeżeli chodzi o ciało, to mamy dwa główne problemy w postaci cellulitu i rozstępów. Oba zdarzają się u mnóstwa kobiet, także szczupłych i aktywnych fizycznie, nie ma na to reguły. Na pewno pomocne są peelingi i masaże pobudzające krążenie. W składach kosmetyków warto szukać alg, kofeiny, ekstraktów np. z bluszczu czy kasztanowca lub miłorzębu japońskiego, poprawiających mikrokrążenia i uszczelniających naczynia krwionośne. W przypadku rozstępów kosmetyki są w stanie poprawić ich stan jedynie na samym początku ich powstawania, kiedy są jeszcze czerwone albo dopiero mogą powstać, np. w trakcie ciąży. Masaże olejami są wtedy świetną opcją pobudzającą krążenie i stymulującą syntezę kolagenu i elastyny, które jeszcze mogą odbudować uszkodzenia, ale kiedy rozstępy stają się białe, można je tylko maskować. Ponad masaże dobre skutki przynoszą peelingi chemiczne, mikrodermabrazja, mezoteriapia czy zabiegi laserem, wszystkie mające na celu złuszczenie wierzchnich warstw naskórka i pobudzenie skóry do syntezy niezbędnych składników naprawczych.

Jak widzicie, kosmetyki mogą zrobić sporo: od nawilżenia, odżywienia skóry, uregulowania pracy jej gruczołów łojowych po rozjaśnienie części przebarwień, ale nie zwalczą samodzielnie trądziku młodzieńczego, nie zlikwidują pękniętych naczynek ani powstałych już zmarszczek. Przy każdym problemie pomogą nieco złagodzić jego objawy, ale sam problem czy jego przyczyny magicznie nie znikną po nałożeniu kosmetyku jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Warto patrzeć z przymrużeniem oka na obietnice na opakowaniach produktów kosmetycznych, samodzielnie czytać INCI, by sprawdzić, czy chociaż część ma szansę zostać spełniona i po prostu mieć realistyczne oczekiwania. To jedynie kosmetyki działające na naskórek, nie mogą ingerować w ciągłość skóry, a zatem mają ograniczone możliwości. Przy potrzebie większej ingerencji, najlepiej udać się do sprawdzonego dermatologa lub kosmetologa, który pokieruje terapią, odpowiednią pielągnacją i przydatnymi zabiegami, które poprawią stan skóry.

Bynajmniej nie chciałam Was tym wpisem zniechęcić do pielęgnacji, a pokazać jedynie, jakie daje opcje. Skóra w dobrym stanie jest mniej podatna na jakiekolwiek podrażnienia, czy schorzenia. Dbajmy o nią jak najlepiej 🙂

 

* rozporządzenie Parlamentu Europejskiego nr 1223/2009

Żródłem informacji o zabiegach była książka Izabeli Lenartowicz Skin doctor – recenzja (klik).

 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnneElizabeth Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Elizabeth
Gość
Elizabeth

Myślę, że świadomość kosmetyczna jeszcze bardzo mocno u nas kuleje, zazwyczaj wierzymy właśnie w to, co obiecuje producent, a skład INCI to dla większości osób jakiś niezrozumiały ciąg znaków;) Sama dopiero od jakichś 2 lat kupuję świadomie kosmetyki, od 5 lat świadomie się odżywiam (składy jedzenia są jednak prostsze;) I właściwie – odkąd już potrafię odczytywać składy INCI – mój stan posiadania kosmetyków bardzo się uszczuplił. Z kremów praktycznie całkowicie przerzuciłam się na olejki, używam naturalnych hydrolatów, wnikliwie czytam składy pianek/żeli oczyszczających. Do tego w miarę zdrowo się odżywiam. I moja skóra mi za to podziękowała. Kiedyś nie wyobrażałam sobie… Czytaj więcej »