Kiedy podczas zeszłorocznej edycji Meet beauty (relacja ) trafił do mnie olejek Annabelle Minerals, postawiłam sobie za punkt honoru przetestowanie wszystkich polecanych przez producenta opcji użycia. Oto jak przebiegły testy 🙂
Moja wersja olejku to Stay essential, którą wybrałam sama, sugerując się składem najlepiej dopasowanym do potrzeb mojej cery. Wg. producenta, docelowa użytkowniczka to osoba, której cera to
Skóra dojrzała i z pierwszymi oznakami starzenia oraz każda wymagająca głębokiego odżywienia.
Patrząc na INCI, do takiej cery będzie dobry, ale podobnie do wielu innych: suchej, normalnej, mieszanej. Oleje z początku składu nie są ciężkie, nadają się do pielęgnacji nawet cer tłustych i problematycznych. Ja szczególnie lubię delikatne winogrono oraz ukochaną jojobę – pierwszy wypróbowany olej i nadal jeden z najlepszych. Jojoba swoją budową przypomina ludzkie sebum, a więc pomaga je uzupełniać, regulować pracę gruczołów łojowych i chronić przed wpływem środowiska zewnętrznego.
Dalej mamy nieco bardziej odżywcze, regenerujące oleje – makadamia oraz abisyński, zarazem też cięższe na skórze, bo zawierające nieco więcej kwasów nasyconych i przez to niekoniecznie idealne dla cer łatwo zapychających się. Ostatnie dwa oleje – z pestek malin oraz słonecznikowy – podobnie jak te z początku listy są bardziej wszechstronne, jeśli chodzi o zastosowanie u różnych typów cery. Ten malinowy działa silnie antyoksydacyjnie, łagodząco i przeciwzapalnie.
Jako dodatki dostajemy witaminę E przedłużająca świeżość olei, bo chroni je przed utlenianiem, a dodatkowo działa antyoksydacyjnie i wzmacniająco na naczynia krwionośne. Ostatni składnik to olejek eteryczny z pomarańczy, nadający mieszance przyjemny, cytrusowy aromat – raczej słodki, niezbyt mocny. Pomarańcza działa też ściągająco, przeciwzapalnie i antyspetycznie (korzystne dla cer tłustych lub trądzikowych) oraz wzmacnia naczynka (plus dla cer naczynkowych). Skład jest więc bez zarzutu, dość wielofunkcyjny oraz dostosowany do różnych potrzeb
Jak dobrać olej do potrzeb cery? Przegląd właściwości olei
Argania Spinosa Kernel Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil Jojoba, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Citrus Sinensis Peel Oil Expressed, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil
Zanim przejdziemy do testu zastosowań, nieco informacji technicznych. Olejek znajduje się w buteleczce z ciemnego szkła o pojemności 50ml. Na jego zużycie mam 4 miesiące od otwarcia. Kosmetyk dozuje pompka podająca bardzo małe porcje, do tego stopnia, że trzeba ich użyć kilka nawet w podczas stosowania olejku jako serum. Koszt buteleczki to 50zł na stronie producenta. Dużo? Mało? Opinie mogą być różne, ale najważniejsze, czy działa 🙂
Test zastosowań olejku Stay essential od Annabelle Minerals
-
Zwilż olejkiem wacik kosmetyczny i usuń nawet wodoodporny makijaż oka.
Próbowałam kilka razy zmyć wacikiem tusz z rzęs, ale to była porażka. Olejek wsiąkał w płatek, nie pozostawiając zbyt wiele tłustości, podczas demakijażu oka. Miałam wrażenie tępoty podczas przesuwania po skórze oraz wielki zawód już po użyciu. Olejek nie chciał łączyć się z tuszem, żeby go usunąć. Całość pozostawała prawie jak na początku i musiałam jednak nałożyć w te okolice olejek z emulgatorem normalnie używany w pierwszym kroku oczyszczania, a nie cierpię uczucia tłustego filmu.
-
Zaaplikuj olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy oraz oczu i masuj okrężnymi ruchami przez kilka minut w celu usunięcia makijażu. Pozostałości zetrzyj za pomocą zwilżonej muślinowej ściereczki, ręcznika papierowego lub gąbki celulozowej.
Tu mamy klasyczne usuwanie makijażu olejem. To prosta, ale skuteczna metoda działająca na zasadzie, że podobne przyciąga podobne – tłuszczowa formuła dobrze rozpuszcza i łączy się z elementami kosmetyków do makijażu. Olejek dobrze sunie po skórze i radzi sobie z demakijażem. Dodatek olejku eterycznego jest tu zaletą i wadą: kosmetyk ładnie pachnie, ale używane w większej ilości może jednak pachnieć zbyt intensywnie, a do tego podrażniać oczy lub wrażliwą cerę.
-
Wmasuj porcję olejku w skórę po demakijażu w celu odprężenia i regeneracji. Masaż wykonuj przez kilka minut.
Od jakiegoś czasu praktykuję masaże olejami i to jeden z przyjemniejszych elementów pielęgnacji. Pomaga przeciwdziałać grawitacji i dodatkowo zwiększa wchłanianie cennych składników w naskórek. Masaż przy pomocy Stay essential jest przyjemny zarówno dla skóry, jak i dla nosa. Zapach pomarańczy jest słodki, ale świeży i dobrze wyważony. Przy cerach wrażliwych i naczyniowych lepiej jednak nie przesadzać z długością i intensywnością masażu, bo cera się rozgrzewa, a naczynia krwionośne mogą się rozszerzać, co na dłuższą metę niekorzystnie wpływa na stan takiej skóry.
-
Wykorzystaj jako olejek bazowy w metodzie OCM.
Punkt 4 to właściwie powtórzenie punktu 2, z tym że kilkukrotne. Jeśli jeszcze nie masz pewności, jak dokładnie powinno wyglądać OCM, zapoznać się z postem na ten temat . Próbowałam wykonać oczyszczanie olejem, a następnie usunąć tłustą warstwę szmatką z mikrofibry zamoczoną w ciepłej wodzie, ale metoda nie jest dla mnie. Kilkukrotne rozgrzanie skóry oraz pocieranie zupełnie jej nie służą, a ta reaguje podrażnieniem i zaczerwienieniem.
Uważam, że olejek może jak najbardziej sprawdzić się jako etap demakijażu olejem, z późniejszym jednokrotnym usunięciem ściereczką lub od razu kosmetykiem z delikatnym detergentem. Przy OCM byłabym jednak ostrożna ze względu na olejek eteryczny mogący prowadzić do podrażnienia przy przedłużonym kontakcie ze skórą. Dodatkowo w składzie nie ma oleju rycynowego ułatwiającego usunięcie mieszanki ze skóry, co utrudnia wykonanie oczyszczania.
-
Zastosuj olejek jako serum: w tym celu rozprowadź kilka kropli na wilgotnej skórze twarzy i pozostaw do rana.
Już wcześniej stosowałam oleje jojoba, winogronowy i z pestek malin, chociaż pojedynczo. Lekko obawiałam się tych cięższych olei w składzie, ale nie zrobiły krzywdy moim tłustym partiom twarzy. Z drugiej strony nie zauważyłam też specjalnych efektów stosowania olejku. Lepsze uzyskiwałam z tymi olejami w samodzielnym wydaniu, szczególnie jojoba.
-
Dodaj kilka kropli do kremu nawilżającego w celu wzbogacenia jego składu.
To bardzo fajna opcja dla osób zaczynających przygodę z olejami lub serum olejowym. Pozwala prawie niezauważalnie wprowadzić odrobinę nowego produktu w mało inwazyjny sposób i sprawdzić, czy odpowiada naszym potrzebom. Nie zauważyłam tu różnicy w działaniu w porównaniu do punktu wyżej.
-
Nanieś olejek na końcówki włosów lub paznokcie i skórki w celu ich odżywienia zabezpieczenia.
Nie udało mi się zużyć całej buteleczki w ciągu 4 miesięcy, więc już po terminie zużywałam go do olejowania włosów. Czasami na suche włosy, czasami na podkład z żelu aloesowego. Mieszanki to fajna włosowa opcja, gdy nie ma się dobrze dopasowanego oleju do potrzeb swoich włosów. Moje oceniam jako średnioporowate i wydaje mi się, że Stay essential sprawdza się podobnie jak używany równolegle olejek z Babydream, jeśli chodzi o poprawę stanu włosów, ale mam wrażenie, że nieco trudniej się emulguje.
-
Wymieszaj w zagłębieniu dłoni porcję olejku z porcją podkładu mineralnego. Nakładaj na oczyszczoną skórę palcami.
Tutaj jestem zupełnie, totalnie na nie. Już od jakichś 2 lat używam podkładu kryjącego Annabelle Minerals, który dobrze mi się sprawdza o różnych porach roku. Na początku miałam pewne trudności z sypką formułą, ale obecnie jest niezastąpiona do tego stopnia, że nie mam ochoty sięgać po nic innego. Dodałam do podkładu odrobinę olejku licząc, że efekt na skórze będzie podobnie subtelny, ale się myliłam.
Tak stworzony płynny podkład daje na skórze efekt maski, który odcina się kolorystycznie od skóry i wygląda na mnie wręcz koszmarnie! W formie pudru idealnie wpasowuje się w cerę i zapewnia ładny efekt, a po dodaniu kilku kropel oleju zmienia się w mały koszmarek.
Mam mieszane uczucia co do olejku Stay essential marki Annabelle Minerals. Mieszanka olei jest dość ciekawa, praktycznie uniwersalna z małymi wyjątkami, z fajnym dodatkiem zapachowym. Są oczywiście ale – sprawdza się przeciętnie w różnych zastosowaniach, raz lepiej, raz gorzej. Szklana buteleczka to plus dla produktu, jednak 4 miesiące na zużycie 50 ml to dla mnie zdecydowanie za mało, a cena (porównywarka cen ) może być nieco dyskusyjna – w końcu to po prostu miks olei, choć może wysokiej jakości. Mnie ten produkt ani specjalnie nie zachwycił, ani nie rozczarował.
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!