Bosphaera jagody i figi: peeling i nawilżająco-regenerujące masło do ciała 

kosmetyki Bosphaera jogody i figi

Jesień to słabsza pogoda i chłody, ale także ciepłe swetry, które uwielbiam! To też czas, kiedy skóra pod tymi warstwami i w ocieplanych pomieszczeniach staje się sucha i wymaga równie wiele uwagi co latem. Już od kilku miesięcy używam w tym celu masła Bospahaera, natomiast ostatnio dołączył do niego peeling z tej samej serii.

Oba produkty dostałam w salonie paznokci/sklepie z kosmetykami Trzy wiosny . Tam również miało miejsce moje pierwsze spotkanie z marką Bospahera – polskim producentem kosmetyków naturalnych. Ich krem do rąk i stóp jest używany podczas zabiegów, a ja wzięłam jego próbkę i ta bardzo przypadła mi do gustu. 

Masło i peeling musiały poczekać w kolejce na zużycie innych produktów, ale w końcu się doczekały 🙂 Oba kosmetyki znajdują się w sporych, plastikowych opakowaniach z metalową nakrętką. Ich pojemność to 200ml. 

konsystencje Bosphaera

Łączy je również linia zapachowa jagody-figi. Kiedy otworzyłam masło, zapach wydawał mi się zbyt intensywny, ale szybko się do niego przyzwyczaiłam, a nawet go polubiłam. Rzeczywiście da się w nim wyczuć oba te owoce, zapach jednak nieco się ulatnia już podczas aplikacji i po chwili stanowi jedynie delikatną mieszankę aromatów.

 

Nawilżająco-regenerujące masło do ciała

 

Masło to gęsty, treściwy kosmetyk. Nie czuć w nim tłustości lub nieprzyjemnej ciężkości. Zaskakująco szybko wchłania się w skórę i działa dokładnie jak w tytule: nawilżająco, regenerująco, odżywczo. Na co dzień preferuję nieco lżejsze, bardziej lejące formuły balsamów i mleczek, więc masło wykorzystywałam jedynie na noc – głównie na dłonie, stopy i inne przesuszone obszary. Świetnie mi się tu sprawdzało, natomiast osoby o bardziej suchej skórze powinny też być zadowolone podczas używania go na całe ciało.

 

Aqua (woda), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Cetyl Alcohol (emolient), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej z pestek migdałów), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Hamamelis Virginiana Leaf Water (hydrolat oczarowy), Glycerin (substancja nawilżająca), Behentrimonium Methosulfate (emulgator), Stearyl Alcohol (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient), Parfum (substancja zapachowa), Cera Alba (wosk pszczeli), 2-Phenoxyethanol (konserwant), Benzyl Benzoate (konserwant)

 

masło Bosphaera jahody figi

Muszę tu wspomnieć o składzie, bo mam pewne zastrzeżenia. Początek jest bez zarzutu. To oleje i mocno odżywcze, otulające masła oraz tonizujący hydrolat oczarowy. Druga połowa wygląda już nieco gorzej. Na opakowaniu dostajemy informacje, by nie stosować masła u dzieci poniżej 3 roku życia.

Chodzi tu o dodatek fenoksyetanolu, który może być szkodliwy na uszkodzonej skórze lub skórze bardziej chłonnej i stanowiącej większą powierzchnię w stosunku do masy – jak u dzieci. Druga wątpliwa substancja to emulgator, który może podrażniać, szczególnie wrażliwą skórę. Warto mieć to na uwadze, jeśli ma się ranki lub jakąś chorobę skórną.

 

Cukrowy peeling do ciała

 

W przypadku peelingu mam zupełnie odmienne wrażenia. Otóż nie mogę się przyczepić do składu, ale do działania już tak. To peeling cukrowy zawierający sporo olei, witaminę E oraz zapach i konserwant. To tyle, prosto i konkretnie. Peelingi cukrowe są akurat moimi ulubionymi. Wielkość ziarenek cukru sprawdza się u mnie idealnie podczas złuszczania, gdy sól lub zmielone łupiny bywają dla mnie za ostre.

 

Sucrose (cukier), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Parfum (substancja zapachowa), Prunus Persica Kernel Oil (olej z pestek brzoskwini), Pyrus Communis Fruit (owoc gruszki), Tocopherol (witamina E), Carapa Guaianensis Seed Oil (olej andiroba), Persea Gratissima Oil (olej awokado), Helianthus annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Benzyl Benzoate (konserwant)

 

To co poszło nie tak? Masa w opakowaniu okazała się sucha. Próbowałam mieszać wszystko razem, ale to nie pomogło. Ewidentnie produkt zawiera za mało olei, bo po nabraniu dłonią po prostu rozkrusza się i rozsypuje, Nie sposób dobrze zaaplikować go na skórze i wykonać złuszczający masaż. Więcej się osypuje i osiada na wannie, niż na skórze. Co najdziwniejsze, już na ciele odczuwa się tę dawkę tłustości, której zdaje się brakować w proporcjach.

Bosphaera peeling cukrowy jagody figi

Wykonanie peelingu jedynie przy pomocy tego kosmetyku okazało się u mnie niemożliwe i musiałam dodawać do niego porcję żelu pod prysznic, by nie marnować większości. O ile byłam bardzo zadowolona z działania i wydajności masła, to peeling po prostu mnie zawiódł. Nie lubię wyrzucać kosmetyków, więc znalazłam obejście, by go zużyć, ale bez przyjemności. 

Mimo wszystko nie jest to moje ostatnie spotkanie z marką, bo na pewno sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie kremu do rak i stóp. Myślę, że to świetna, odżywcza opcja np. na zimę 🙂 A Wy znacie już markę Bosphaera?

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o