Hity 2017! Pielęgnacja, kolorówka, rozrywka

annemarie scrub organic shop | zrób sobie krem olej jojoba | minerały annabelle minerals

Minął nam kolejny rok, a w jego trakcie poznałam kilka świetnych nowości. Niektóre już opisywałam na blogu, niektóre pojawiają się tu po raz pierwszy. Oprócz kosmetyków znajdziecie tu także nieco rozrywki: książkę, film i serial.

 

Kolorówka

 

 

Któregoś dnia koleżanka z pracy wspomniała mi o kosmetykach mineralnych. Niedługo później wszystkie dziewczyny z pokoju biurowego wybrały się do salonu Annabelle Minerals nieopodal i wróciły z dobranymi podkładami i pędzlami. Postanowiłam spróbować i ja! W salonie nie sprzedają próbek, więc zamówiłam je ze strony wraz z zestawem miniaturek Get set (pełna recenzja tutaj). 

Nie od razu polubiłam się z taką formą kosmetyków. Na początku wydawały mi się niezwykle problematyczne – dziwnie się nakładały i robiły mnóstwo bałaganu. Do nakładania się przyzwyczaiłam, ułożyłam na toaletce łatwe do umycia maty, więc chaos jakoś znoszę. Efekty jednak wynagradzają wszystko. Podkład ładnie dostosowuje się do skóry, wygląda naturalnie i delikatnie. Korektor medium dobrze wpasowuje się w odcień mojej skóry, a róże pięknie podkreślają policzki. Praktycznie każdy z 6 do mnie pasuje 🙂

Twarz

 

Dopiero w tym roku odkryłam także czyste oleje kosmetyczne. Wiele osób polecało je w grupie kosmetycznej na Facebooku, w której się udzielam, jako świetną alternatywę do kremów. Na początek wybrałam olej jojoba i z pestek malin. Jojoba powinien sprawdzić się do większości rodzajów cer i u mnie sprawdził się rzeczywiście świetnie.

Nakładałam go bezpośrednio na hydrolaty i/lub kwas hialuronowy, albo mieszałam na dłoni z kremem czy kwasem. Jojoba nie tylko pomógł utrzymać nawilżenie w naskórku, ale także uregulować działanie gruczołów łojowych, a co za tym idzie świecenie mojej strefy T, które było dla mnie olbrzymim problemem. To świetny olej dla każdej cery i zdecydowanie polecam wypróbowanie. Do kupienia w sklepach z półproduktami oraz u niektórych producentów kosmetyków naturalnych.

Ciało

 

 

Do ciała używam znacznie, znacznie mniej produktów niż do twarzy. Balsam nakładam przeważnie raz-dwa razy w tygodniu, po wykonaniu peelingu lub masażu szczotką na sucho. Ostatnio moim największym peelingowym ulubieńcem został scrub cukrowy Organic shop o zapachu kenijskiego mango. Pachnie tak obłędnie, że mam ochotę stosować go częściej, niż tego potrzebuje moja skóra. Cukrowa formuła w odpowiednim stopniu ściera stary naskórek, przy czym jest bardzo wydajna i niedroga (8-10zł za 250ml).

 

Włosy

 

Nie wiem kiedy to zleciało, ale dopiero tuż przed świętami wybrałam się do fryzjera na podcięcie końcówek po póltorarocznej przerwie. Tak, nie podcinałam włosów taak długo. Gdyby moje końcówki były rozdwojone, poszłabym na wizytę dużo wcześniej. Stan włosów zawdzięczam regularnie nakładamy odżywkom, maskom i olejowaniu oraz głównie serum zabezpieczającemu końcówki.

Przez większość tego czasu używałam kuracji z olejkiem arganowym Marion, o której pisałam już tutaj. To serum silikonowe, dla którego własnie testuję alternatywę, ale nie zamierzam z niego rezygnować. Świetnie wygładza i nabłyszcza włosy, utrzymuje je w ładzie i dobrym stanie.

 

Akcesoria

 

Długo zastanawiałam się, czy nie umieścić na liście mojej nowej szczotki lub zestawu pędzli do makijażu, ostatecznie jednak wybrałam mini gadżet. Na szczotkach zostaje sporo włosów, które trzeba jakoś z nich wyciągnąć. Zawsze używałam do tego grzebienia, który nie zawsze sobie radził. Na Aliexpressie znalazłam takie “grabki”, które znacznie ułatwiają czyszczenie i mycie szczotki do włosów. Dużo lepiej niż grzebień wyciągają z niej włosy czy puch. Podobne, ale metalowe z drewnianą rączką można znaleźć w Rossmannie.

Rozrywka

Książka

W 2017 czytałam dużo poradników urodowych, żywieniowych i ogólnie życiowych. Wśród nich wyróżnia się “Sekrety urody koreanek” Charlotte Cho, który jest dla mnie podstawą pielęgnacji etapowej i idealnym wprowadzeniem w pielęgnację w ogóle. Szczególnie polecam osobom zaczynającym myśleć poważniej o pielęgnacji i chcącym zdobyć solidniejsze podstawy. Pełna recenzja tutaj.

 

 

Na zwykłe książki zostało mi niewiele czasu. Od 2 latach czytam sagę Roberta Jordana pt. “Koło czasu”, ale to nie o niej chciałam wspomnieć. Coś mnie nagle tknęło i zaczęłam słuchać audiobooków z opowiadań “Wiedźmina” Sapkowskiego. Kojarzyłam jedynie stary serial z Żebrowskim i to niezbyt pochlebnie, ale fakt, że mąż jest fanem serii mnie przekonał.

To oraz sukces gry i obecnie produkowany przez Netflix serial. Spodobało mi się na tyle, że sięgnęłam także po powieści. Jeszcze nie doszłam do końca, ale mimo to polecam 🙂 Nie trzeba daleko szukać w literaturze zagranicznej, by trafić na ciekawe historie fantasy. Tutaj mamy je osadzone w polskiej kulturze i mitach, więc tym ciekawiej jest rozpoznawać w nich znane opowieści.

 

Film

 

Przy wyborze filmu ponownie stawiam na Europę, w tym Polskę. Tutaj mamy krótkometrażówkę oraz pełen metraż. Krótkim metrażem jest polska produkcja Allegro pt. “Jaga”, odwołująca się do naszych mitów. Chyba każda z nas kojarzy Babę Jagę, która tutaj jednak nie jest staruszką, ale młodą dziewczyną silnie związaną z naturą. Allegro stworzyło całą serię powiązanych filmów, którą można znaleźć tutaj, wraz z nowymi aranżacjami znanych utworów, specjalnie dopasowanych do tematyki filmów. Ja czekam na kolejne.

 

 

Drugą produkcją jest włoskie “Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. To dramat z elementami komedii, w którym grupa przyjaciół podczas wspólnej kolacji dzieli się smsami i przychodzącymi telefonami. Razem z nimi odkrywamy tajemnice, które nie wyszłyby na jaw, gdyby nie wspomniana zabawa. Oglądałam z wielkim zaciekawieniem, wsłuchując się w każde zdanie i próbując połączyć fakty. Dodatkową ciekawostką jest, że w obsadzie znalazła się polska aktorka Kasia Smutniak, dość znana we Włoszech. Bardzo mnie cieszą takie sukcesy.

Warto dać szansę nie tylko wszechobecnym amerykańskim produkcjom 🙂

 

Serial

 

Trudno mi było wybrać jeden serial, szczególnie, że oglądam bardzo różne gatunki. Zatem wybrałam dwa: produkcję niemiecką oraz serial amerykański oparty na książce.

 

 

„Big little lies” wyróżnia się świetną obsadą, m.in. Nicole Kidman i Reese Whitherspoon, oraz zgrabnie opowiadaną historią. Na samym początku dowiadujemy się, że ktoś zginął, ale na wyjaśnienie sprawy musimy bardzo długo poczekać. W międzyczasie poznajemy życie bohaterek, które nie jest tak perfekcyjne, jak mogłoby się wydawać. Serial gładko przechodzi z pięknego obrazka w trudne tematy, wszystko jednak świetnie tworzy jedną całość. To serial w dużej mierze o kobietach, jednak do obejrzenia dla każdego.

 

 

Druga propozycja to niemiecki serial “Dark” wyprodukowany dla Netflixa. Przez wiele osób był porównywany do “Stranger things”, ale to dwie różne rzeczy. Łączy je jedynie częściowe skupienie na młodych bohaterach oraz kilka ikonicznych scen jazdy na rowerach czy spaceru po torach. Ale to widzieliśmy także w innych produkcjach.

Historia zaczyna się od zniknięcia dzieci, która prowadzi nas w stronę science fiction oraz dramatu. Nie chcę za bardzo zdradzić fabuły, ale ta łączy wiele wątków, tak że trzeba się momentami mocno skupić, by wszystko zrozumieć. Podczas oglądania towarzyszyło mi nie tylko skupienie, ale również napięcie i oczekiwanie na rozwój wypadków. Koniecznie sięgnij po ten tytuł!

Tak prezentują się moje hity z zeszłego roku. Przyznam, że nie było łatwo je wytypować. Jest sporo innych kosmetyków oraz filmów, które mogłabym polecić, ale na pewno jeszcze będę do nich wracać i o nich wspominać. A jakie są Twoje hity?

 

 

 

 

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Emza
7 lat temu

Ja mam mało ulubieńców w tym roku, a do włosów to już w ogóle:D
Też mam podobne akcesorium do czyszczenia szczotki:) Ale przyznam szczerze, że trochę żałuje zakupu, zajmuje mi tylko miejsce…
Nie dooglądałam Big Little Lies- wróciłam do innych seriali i o nim zapomniałam, jestem ciekawa jak się akcja rozwineła muszę do niego wrócić:)