Od jakiegoś czasu powoli opanowuję swoją szafę i coraz lepiej czuję się z tym, co w niej mam. W międzyczasie udało mi się zaobserwować kilka ciekawych zjawisk oraz znaleźć parę rozwiązań ułatwiających codzienne dylematy w co się ubrać i odnaleźć zalążki swojego stylu. W związku z tym na blogu powstaje nowa seria poświęcona modzie i wszystkim tym aspektom z nią związanym.
Nie napiszę tu nic odkrywczego, ale czasem wystarczy przeczytać nawet takie niby oczywiste rzeczy, aby zacząć się zastanawiać i być może moje słowa pomogą komuś rozpocząć proces porządkowania własnej szafy. Uporządkowana szafa może realnie przekładać się na codzienny psychiczny komfort. Mnie osobiście stresuje chaos, w którym ciężko mi się odnaleźć, a tak było i w przypadku szafy, z której wypadały różne części garderoby, które często nie pasowały do niczego innego albo rzeczy znajdowane na jej dnie, zapomniane, nienoszone i wywołujące wyrzuty sumienia z powodu niepotrzebnie wydanych pieniędzy
Inspiracje
Co więc zrobiłam? Zaczęłam czytać. Na pierwszy ogień poszła książka Kasi Tusk pt. Elementarz stylu (recenzja), która pisze także bloga Make life easier związanego właśnie z modą, ale również jedzeniem, fotografią (recenzja drugiej ksiązki pt. Make photography easier) oraz ogólnie stylem życia. Następnie przeczytałam Slow fashion Joanny Glogazy (recenzja), piszącej na blogu (joannaglogaza.com) o życiu i modzie w wydaniu slow, co bardzo do mnie przemawia jako do osoby żyjącej w biegu, ale jest niezwykle trudne do wprowadzenia, a ostatnio przekartkowałam Warsztaty stylu Marii Młyńskiej (tutaj recenzja wkrótce) z bloga ubieraj się klasycznie (ubierajsieklasycznie.pl), gdzie znajdziemy sporo porad jak dobrać ubiór do figury czy typu urody.
Po co wymieniam te wszystkie książki wraz z blogami autorek? Ich suma jest dla mnie inspiracją, choć każda w nieco inny sposób i w innym zakresie. Jeszcze zanim sięgnęłam po pierwszą książkę, próbowałam raz na jakiś czas opanować mój garderobiany chaos, ale jakoś ciągle mi się nie udawało. Dopiero w trakcie czytania Elementarza stylu coś nagle zaskoczyło i od zastanawiania się i nieudolnych prób przeszłam do czynów, jakie zaprowadziły zmiany, z którymi teraz się dobrze czuję, pozwalają mi na kolejne kroki w rozwijaniu stylu oraz dają psychiczny spokój, bo udało mi się pozbyć negatywnych odczuć przez lata towarzyszących mi wobec posiadanych ubrań.
Porządki
Zrobienie porządku w szafie jest pierwszym krokiem do szukania stylu i nie da się go pominąć. Najpierw trzeba sprawdzić, co się w niej znajduje i z jakich powodów, i dopiero potem myśleć, co zmienić. Zbliżająca się zmiana pory roku to idealny moment! W moim przypadku szafa oznacza kilka szafek podzielonych na kategorie. W szafie przy wyjściu trzymam ubrania wierzchnie oraz codzienne buty, w sypiali w komodzie bieliznę, w szufladach dodatki, a w głównej szafie ubrania, torebki oraz buty na okazje. To w tej szafie był największy miszmasz, bo jest najbardziej pojemna i przechowuje różnorodne przedmioty.
Zrobienie porządku wśród wszystkich kategorii i posiadanych przedmiotów może być onieśmielające, szczególnie jeśli przez lata nagromadziliśmy ich niezliczone góry. Wiedziałam, że porywam się na coś, co zajmie mi sporo czasu i nie da się zrobić za jednym zamachem. Proponuję więc zaplanować sobie kilka godzin wolnego dnia i nie spodziewać się, że uda się od razu uporządkować całość. Najlepiej podzielić zawartość szaf na kilka głównych kategorii i podkategorii. Liczba sztuk przedmiotów w każdej z nich może być nieco inna zależenie od osoby – przecież każda z nas ma inne preferencje i podczas gdy jedna nie rozstaje się ze spodniami, druga nosi jedynie sukienki.
- ubrania – góra: koszulki, bluzki, swetry
- ubrania dół i mieszane – spodnie, spódnice, sukienki
- bielizna: staniki, majtki, skarpetki, rajstopy
- torebki i biżuteria: kolczyki, pierścionki, bransoletki, naszyjniki
- buty i okrycia wierzchnie
Na pierwszą turę porządków możemy od razu rzucić się na głęboką wodę i wybrać dwie pierwsze kategorie, które będą najobszerniejsze i na koniec zostawić pozostałe trzy, albo zrobić wręcz odwrotnie, jeśli boimy się, że zbyt szybko się zniechęcamy, jeśli wyciągniemy z szafy górę rzeczy. Ja wybrałam opcję pierwszą.
Tak więc wybieramy kategorię, następnie podkategorię (np. swetry) i wszystkie przedmioty do niej należące wyjmujemy z szaf i szafek. Powinny wylądować w wolnym i łatwo dostępnym miejscu. Teraz przechodzimy do głównego punktu, a także najtrudniejszego: selekcja tego, co trafi z powrotem do szafy i tego, co odrzucamy. Przebieramy się w jak najprostsze, jednokolorowe ubrania: np. obcisła podkoszulka i legginsy, i po kolei mierzymy wszystkie przedmioty – jeden po drugi.
Właśnie po to najprostsza baza, by nie odciągała uwagi od ocenianego elementu. Przed samym mierzenie warto jeszcze obejrzeć go z każdej strony, bo może jest zniszczony i nie da się go naprawić bądź koszty byłby na tyle duże, że zechcemy go wyrzucić. Już podczas mierzenia zadajmy sobie pytania:
- czy jest mi wygodnie?
- czy dobrze leży? nie odstaje w jakimś dziwnym miejscu?
- czy dbanie o ten przedmiot nie spędza mi snu z powiek?
- jak często go noszę?
- czy nadal mi się podoba?
- do ilu innych elementów garderoby pasuje?
Może się wydawać, że odpowiedź na powyższe pytania zajmie mnóstwo czasu i rzeczywiście tak może być przy kilku początkowych sztukach, ale po pierwszych chwilach zastanowienia idzie to już dużo szybciej. To, czy negatywna odpowiedź na któreś z nich wykluczy przedmiot, zależy tylko od nas. Być może wygląd cenimy ponad wygodę lub użyteczność, bądź jesteśmy gotowe na dodatkowe nakłady czasu lub pieniędzy, by zadbać o dany przedmiot, chociaż używamy go sporadycznie. Dobrze mieć jednak świadomość takich faktów, bo pozwoli nam podejmować przemyślane wybory w przyszłości.
Teraz pora na decyzję co dalej stanie się z tymi rzeczami i gdzie trafią:
- ponownie do szafy
- do kosza, bo nie nadają się już do noszenia
- do naprawy, jeśli są tego warte, a potem do szafy
- na sprzedaż lub do oddania
- do ponownego przemyślenia
Ostatni punkt może być największą pułapką, bo ze względu na sentyment do otrzymanego przedmiotu, wyrzuty sumienia związane z dużym wydatkiem czy z innego powodu trudno nam będzie się zdecydować na jakieś rozwiązanie. Uważam, że nie warto przetrzymywać coś tylko z takiego powodu, że kiedyś dużo kosztowało albo teraz zrobimy komuś przykrość, jeśli nie będziemy jej nosić. Nic na siłę. Lepiej oddać lub sprzedać tę rzecz, robiąc miejsce czy odzyskując też część pieniędzy.
Ekspozycja
Jeśli ostatecznie nadal nie mamy pewności co począć, dajmy sobie czas na ponowne przemyślenie. Niech rzecz ponownie trafi do szafy, ale w specjalnie wyeksponowane miejsce, by codziennie nam o sobie przypominała. Tak zróbmy ze wszystkimi przedmiotami pod znakiem zapytania. Staram się, by ubrania na dany sezon były rozwieszone na wieszakach i ułożone na półkach z przodu, aby ciągle znajdowały się na widoku, co ułatwia i urozmaica wybór, bo o niczym nie zapominamy. I tak latem swetry lądują z tyłu szafy, a zimą lekkie sukienki i sandały.
O czym jeszcze pamiętać? O ubraniach na specjalne okazje. Jeśli na co dzień ubieramy się na luzie i nie potrzebujemy nic eleganckiego, mimo wszystko lepiej zostawić coś nadającego się na ważne wyjście, bo nigdy nie wiadomo, kiedy takie może się zdarzyć. Taka rzecz, choć nienoszona często, powinna się w szafie znajdować, by gdy nadejdzie pora, nie panikować i w stresie nie kupować czegoś specjalnie tylko z tego powodu. Lepsza będzie sprawdzona sztuka czekająca w pogotowiu.
Wnioski
W ten sposób, idąc od kategorii do kategorii, pozbędziemy się zniszczonych i nienoszonych rzeczy. Za pierwszym razem na pewno nie uda się wyeliminować kategorii “do ponownego przemyślenia”, ale nawet nie ma sensu próbować od razu wprowadzać taki rygor, który tylko zniechęci do dalszych kroków. Trzeba dać sobie czas, by nie stwarzać niepotrzebnego stresu związanego z momentami trudnymi decyzjami. Tak, to tylko szafa i to tylko przedmioty, ale kompletowane przez lata i z wieloma wiążą się jakieś historie, więc nic dziwnego, że rozstawanie się z nimi bywa trudne.
Po pierwszych porządkach i ułożeniu w szafkach wszystkiego od nowa, na widoku, dajmy sobie czas na przetestowanie nowych warunków i wróćmy do całego procesu po miesiącu albo dwóch, z odświeżona głową oraz nowymi faktami. Za każdym razem będzie łatwiej, aż ostatecznie zostaniemy z tym, co naprawdę nam się sprawdza i nas satysfakcjonuje.
Dajcie znać, jak Wy podchodzicie do organizacji swojej szafy i co sądzicie o nowej, modowej serii!
Polecane powiązane treści
czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!
Mi zawsze łatwiej przychodzi pozbycie się zbędnych ubrań jeśli wiem, że nie trafiają one do kosza. Niestety mieszkam w małej kawalerce i nie mam dość miejsca na swoje ciuchy 🙁 Średnio co pół roku staram się zamawiać kuriera z akcji pomaganie przez ubranie, bo tak mi chyba jest po prostu najwygodniej. Dzięki temu nie muszę nigdzie targać worków z ubraniami 🙂
Ja mam duzo miejsca, ale jesli mam za duzo ubrań, część po prostu lezy nieużywana, więc co jakiś czas robię przegląd i przekazuję je dalej. To pomaganie przez ubranie to świetna opcja 🙂
Ja kieruje się zasadą trzech miesięcy. Jeśli danej rzeczy nie założyłam przez ostatnie trzy miesiące to znaczy że z jakichś powodów nie jest mi już potrzebna i ją odrzucam. Oczywiście mówię tu tylko o rzeczach które są odpowiednie do aktualnej pory roku :p A jeśli chodzi o dzielenie na kategorie to często mam problem czy koszulkę z długim rękawem przydzielić do sweterków czy koszulek z krótkim 😀
To fajna zasada 🙂 chociaż nie załapały by się tutaj rzeczy na specjalne okazje, które ja noszę sporadycznie.