Prezent marzeń: z wizytą w Lip lab, czyli stwórz własną szminkę!

Czy udało Wam się znaleźć ten wymarzony, idealnie dopasowany do Was kolor pomadki lub błyszczyka? Na mapie Warszawy powstało miejsce, które pozwala go stworzyć!

Już wcześniej słyszałam o możliwości stworzenia kolorówki idealnie dopasowanej do swoich potrzeb. Na Youtube można znaleźć sporo filmików z takiego procesu z zagranicznych salonów oferujących tego typu usługi. W końcu trafiły one i do nas, a więc gdy Prezent marzeń (klik) zaproponował mi wybranie się do Lip lab (klik), nie mogłam powiedzieć nie 🙂 Lip lab to salon mieszczący się w pobliżu Uniwersytetu warszawskiego, a więc w okolicach centrum Warszawy. Oferuje przygotowanie kosmetyków kolorowych do ust, tj. błyszczyku lub pomadki, od podstaw. Samodzielnie wybieramy bazę, dodatki zapachowe, brokaty oraz oczywiście odcień, w którym będzie nam najlepiej. Dowiedziałam się, że w planach jest rozszerzenie oferty i wkrótce będzie można się do nich udać po swój idealnie dobrany odcień podkładu.

Przebieg wizyty w Lib lab

Po dokonaniu wszelkich formalności, przekazaniu kuponu i wypełnieniu krótkiej karty informacyjnej m.in. z pytaniem o alergię, przechodzimy do dezynfekcji dłoni i pierwszej części wizyty, czyli pielęgnacji. Spośród trzech zaproponowanych peelingów cukrowych do ust marki Sara Happ wybrałam jeden najbardziej podobający mi się pod względem zapachu i wykonałam peeling.  Drobinki złuszczają dość mocno, ale sam peeling nie jest totalnym zdzierakiem, raczej produktem porządnie usuwającym suche skórki i martwy naskórek. Następnie nałożyłam na usta warstwę maski glinkowej tej samej marki. Maseczka jest jasnoróżowa, w odcieniu pink candy. Tworzy delikatnie przysychający film, który w międzyczasie pielęgnuje wargi. Składy produktów marki nie są idealne, np. peelingi zawierają wazelinę, ale na  pojedyncze użycie akceptowalne – asortyment marki można zobaczyć na stronie sklepu Lip lab – klik. W każdym razie moje usta po zabiegu były niezwykle wypielęgnowane, mięciutkie i bez jednej suchej skórki. Często mam z nimi problem nawet pomimo codziennego stosowania masełek i odżywczych pomadek oraz regularnych peelingów, tu jednak efekt fajnie utrzymywał się przez dwa kolejne dni.

Druga część zabawy to oczywiście tworzenie własnej pomadki. Nie robimy tego samodzielnie, ale dobieramy składniki oraz kolory. Opowiedziałam o moim pomyśle, jeśli chodzi o kolor – chciałam stworzyć coś w miarę delikatnego, codziennego, w niezbyt krzykliwym kolorze. Wybrałam szminkę, nie błyszczyk, a spośród baz tę naturalną, o kremowym wykończeniu, bo jej skład najbardziej do mnie przemawiał. Składy wszystkich baz i dodatków zobaczycie na zdjęciu poniżej. Moja organiczna baza to jedynie woski candelilla i carnauba, regenerujące masło shea, olej rycynowy, uzupełniający barierę hydrolipidową olej jojoba, odżywczy olej winogronowy oraz ekstrakt z wiciokrzewu działający przeciwzapalnie i bakteriobójczo. To prosty, ale ładny i pielęgnujący skład.

Baza została podgrzana, a pani tworząca moją szminkę dodała do niej kilka pigmentów dopasowanych do moich potrzeb. Kilkukrotnie dodawałyśmy odrobinę koloru lub pyłków, by dostosować odcień. Każdorazowo nakładałam nieco na usta, by obejrzeć efekt i zdecydować, czy musimy szukać dalej, czy to już to. Pani notowała wszystkie dodatki, aby móc wrócić do poprzedniej wersji w razie potrzeby, a także zachować spis formulacji na kolejny raz, gdybym zdecydowała się wrócić po ten sam odcień kolejnym razem. Ostatecznie ociepliłyśmy odcień bardziej niż zakładałyśmy, dostosowując go do mojej karnacji, dodałyśmy też nieco pyłków.Po dostosowaniu koloru, przeszłyśmy do wyboru smaku i zapachu. Ja wybrałam smak sorbetu brzoskwiniowego oraz aromat egzotyczny.

Po ostatecznej akceptacji całości, szminka została wypieczona i włożona w wybrany przeze mnie kolor opakowania. Szminka została spakowana do swojego kartonika, otrzymała datę ważności wynoszącą 12 miesięcy, a ja informację, by poczekać z jej użyciem przez dobę, aby składniki mogły się ładnie połączyć.

Kolor szminki wyszedł dość ciepły, delikatny i ładnie wpasowujący się w kolor mojej karnacji. Pomadka nie jest oczywiście trwała, to nie ten typ formuły, ale zjada się bez smug, czy nieestetycznych zacieków lub rozmazywania. Pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie. Myślę, że to odcień i formuła idealne na co dzień, dająca mi komfort noszenia, nie wysuszająca ust, a oferująca dawkę odżywienia dzięki fajnej bazie skomponowanej z jedynie naturalnych składników.

Jak wspominałam, lista składników użytych do wyprodukowania pomadki zostaje zapisana i przechowana wraz z kartą informacyjną, na wypadek gdybyśmy chciały wrócić i ponownie przygotować tę samą wersję. Cała wizyta trwa około 45 minut i dała mi opcję dostosowania pomadki idealnie do mnie. Uważam, że to dobry pomysł na prezent dla mamy, siostry, czy koleżanki lubiącej kolorówkę. Powinny ucieszyć się z takiej możliwości 🙂

Na koniec mam dla Was zniżkę  w wysokości 10% na taki sam bon na wizytę w Lip lab. Podczas zakupów na stronie Prezentu marzeń wystarczy wpisać kod: annemarie, który jest ważny do końca czerwca. Koniecznie dajcie mi znać, jeśli same się skusicie lub wybierzecie taki prezent dla bliskiej Wam kobiety!

 

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AnneHellojzaDominika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość

Wow, super pomysł na prezent, czy zorganizowanie babskiego popołudnia.

Hellojza
Gość
Hellojza

Też dostałam tę propozycję, niestety nie mogłam skorzystać, bo można to zrobić tylko w Warszawie ;( Ciężko byłoby mi dojechać tylko, żeby zrobić sobie szminkę.. ;p
Ale cieszę się, że Tobie się udało i mam nadzieję, że odcień jest odpowiedni ;))