Zniszcz pryszcz, czyli serum regulujące Duetus a żel punktowy na niedoskonałości Pure by Clochee

na niedoskonałości Duetus | Pure by Clochee

Nie ważne, w jak dobrym stanie jest czyjaś cera, od czasu do czasu – czy to przy okazji okresu, czy po zjedzeniu czegoś, co nam szkodzi – pojawia się on. Pryszcz. W najmniej dogodnym miejscu  i czasie. Pomiędzy brwiami jak barwna kropka bindi u hindusek, wielka gula na brodzie, czy kilka małych, ale rozsianych krostek i przeważnie w ważnym dla nas dniu. Co wtedy? Ja wtedy sięgam po preparat punktowy 🙂

W wielkim skrócie, krosty powstają, gdy gruczoł łojowy zostaje zatkany nadmiarem sebum, po czym namnażają się w tym miejscu bakterie i rozpoczyna stan zapalny, który organizm chce zwalczyć – stąd pojawienie się ropnej główki pryszcza. Kiedy tylko zaczyna powstawać taka niedoskonałość, jesteśmy w  stanie sobie pomóc, używając substancji antybakteryjnych, przeciwzapalnych i regenerujących. U mnie w tej roli świetnie sprawdzało się m.in.

 

Serum regulujące Duetus

 

Antybakteryjne serum bez konserwantów do stosowania w przypadku niedoskonałości i nadmiernego wydzielania sebum. 

 

serum regulujące Duetus

Serum zawiera 3% olejku z drzewa herbacianego, który jest silnie antybakteryjny, antywirusowy i przeciwgrzybiczy. Jako jedyny olejek eteryczny może być stosowany bezpośrednio na skórę – właśnie na formujące się niedoskonałości. Zawarte w składzie kwas mlekowy (kwas AHA), salicylowy (kwas BHA rozpuszczalny w tłuszczach) i siarka dodają swoje antybakteryjne właściwości, regulują nadmierne wydzielanie sebum, a także odblokowują pory. To cenne właściwości dla cer tłustych, zaskórnikowych, problematycznych. 

Dla złagodzenia działania tej silniej mieszanki na skórę mamy nawilżający sorbitol, łagodzące pantenol i alantoina oraz ekstrakty z pięciornika, nagietka i lukrecji, które przyspieszają gojenie, działają przeciwzapalnie i odżywczo. 

 

Aqua (woda), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (olejek z drzewa herbacianego), Sorbitol (humektant), Propanediol (humektant, rozpuszczalnik), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Panthenol (humektant), Potentillae Anserinae Herba Extract (ekstrakt z pięciornika), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract (ekstrakt z lukrecji), Sulfur (siarka), Agar (zagęstnik), Acacia Senegal Gum (emulgator, zagęstnik), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Lactic Acid (kwas mlekowy), Allantoin (alantoina, substancja łagodząca), Xanthan Gum (zagęstnik), Decyl Glucoside (substancja myjąca, emulgująca), Limonene (substancja zapachowa), Linalool (substancja zapachowa)

 

Serum regulujące Duetus mieści się w małej buteleczce airless, gdzie nie dostaje się powietrze i produkt jest dłużej świeży. To zaledwie 15  mililitrów, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Może się wydawać, że to strasznie mała pojemność, ale jeśli używa się serum na pojawiające się niespodzianki, to jest go aż za dużo jak na pół roku. Ja swojego opakowania nie zużyłam. 

Smarowałam produktem jedynie wykwitające pryszcze, od razu kiedy się pojawiały, by jak najszybciej zadziałać, nim pojawi się większy stan zapalny i pryszcz urośnie. Przy wystarczająco szybkiej reakcji rzeczywiście serum działa świetnie! Potrafi już w ciągu jednej nocy nieco załagodzić stan krosty, a po dobie może nie być po niej śladu. Ale podkreślam – jeśli zareagujemy szybko. Kiedy pryszcz już sobie żyje własnym życiem, serum może jeszcze coś zdziałać, jednak już nie tak spektakularnie. 

Producent poleca serum jako produkt regulujący także na całą twarz, ale ja mam tu pewne wątpliwości. Wydaje mi się, że może to być zbyt silny produkt dla wielu osób. Sama nie stosowałam go w ten sposób, a jedynie kilkukrotnie w strefie T, skupiając się głównie na nosie usianym włóknami łojowymi. Być może cery bardzo tłustej z trądzikiem skorzystałyby z właściwości regulujących wydzielanie sebum i powstawanie niedoskonałości kosmetyku, ale sądzę, że nie powinien on być stosowany codziennie ze względu na właściwości wysuszające olejku z drzewa herbacianego. Najlepsze zastosowanie widzę w punktowym nakładaniu na dopiero co wykwitające krostki, bo tu ma ono największe pole do działania.

Samo serum jest mlecznobiałym, lekko przezroczystym produktem o emulsyjno-żelowej konsystencji. Minimalna ilość wystarcza, by pokryć problematyczne fragmenty skóry, co sprawia, że kosmetyk jest piekielnie wydajny! Mam wrażenie, że po tych 6 miesiącach więcej go zostało w opakowaniu, niż udało mi się zużyć. 

Niestety nawet w przypadku najlepszych kosmetyków pojawia się jakaś wada. Zdarzyło sie tak i tu, a minus może być na tyle duży, że część osób może po prostu nie chcieć używać tego produktu. Nie będę już dłużej trzymać Was w niepewności i zdradzę, że chodzi o zapach. Serum nie pachnie, a śmierdzi. Czuć drzewo herbaciane i siarkę, co razem daje aromat czeluści piekieł. Na mnie ten zapach nie robi tak wielkiego wrażenia, jak mogłoby sie wydawać, bo stosowałam już najróżniejsze specyfiki o delikatnie mówiąc ‘interesujących’ zapachach, ale dla wrażliwego nosa to prawdopodobnie będzie problem i to całkiem spory. Tym bardziej polecam stosować je punktowo, bo wtedy zapach nie jest tak intensywny i szybciej się ulatnia. 

 

 

Żel punktowy na niedoskonałości Pure by Clochee

żel punktowy Pure by Clochee

Po przekroczeniu terminu ważności serum Duetus, zastąpiłam je żelem z Pure by Clochee. To również maluszek o pojemności 15ml, jednak producent daje nam 12 miesięcy na jego zużyciem, co już jest dużo bardziej prawdopodobnym czasem w  moim przypadku 🙂

Jak sama nazwa wskazuje, jest to produkt konsystencji żelu, mnie kojarzącej się z kwasem hialuronowym. Jest bardzo łatwy w aplikacji i co uważam za spory plus wobec smrodku Duetusa, pachnie naprawdę przyjemnie – delikatnie kwasowo, ananasowo. Na pewno dużo łatwiej znieść go na skórze, więc byłby on lepszym wyborem dla wrażliwych nosów.

 

Aqua(woda), Glycolic Acid (kwas glikolowy), Lactic Acid (kwas mlekowy), Glycerin (humektant), Polyglyceryl-4 Caprate (emulgator), Terpineol-4 (składnik antybakteryjny), Salix Alba Bark Extract (ekstrakt z wierzby), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Ananas Sativus Fruit Extract (ekstrakt z ananasa), Allantoin (substancja łagodząca), Citric Acid (regulator pH), Pullulan (substancja filmotwórcza), Xanthan Gum (zagęstnik), Lysolecithin (emulgator), Sclerotium Gum (zagęstnik), Methylpropanediol (rozpuszczalnik), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol (konserwanty), Sodium Hydroxide (regulator pH), Parfum, Citral, Citronellol, Hydroxycitronellal, Linalool (substancje zapachowe)

 

Duetus bazował na drzewie herbacianym i siarce, natomiast tu stanowczo postawiono na kwasy, zarówno AHA – glikolowy i mlekowy, jak i BHA – czysty kwas salicylowy oraz zawierający go ekstrakt z wierzby, a także ekstrakt z ananasa zawierający złuszczajacy enzym bromelainę. Ciekawym składnikiem jest również 4-terpineol pozyskiwany z drzewa herbacianego. Całość minimalnie łagodzi alantoina.

Moim zdaniem to produkt sporo silniejszy od serum Duetus, a co za tym idzie także bardziej drażniący. Cieszę się, że producent podkreślił punktowe zastosowanie, bo nie powinien on trafiać na całą skórę. Jednak nakładany bezpośrednio na wypryski radzi sobie świetnie! Nie nakładam go oczywiście na takie z ropną główką, ale na na podskórne gule, które nie mogą się wykluć, takie wyczuwalne pod palcami, powoli rosnące pod skórą. Takie dziady potrafi załatwić w 2-3 dni:)

Podsumowując, serum regulujące Duetus (ok. 20zł) to bardzo dobry produkt, jeśli szukacie czegoś antybakteryjnego i wysuszającego małe krostki, natomiast żel Pure by Clochee (ok. 40zł) będzie dobrym wyborem na trudniejszych zawodników nie mogących się zdecydować, czy chcą wyjść na powierzchnię.

Dajcie znać, czy może miałyście już okazję używać któregoś z tych produktów, bądź macie coś innego godnego polecenia na niedoskonałości!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments