Kremy z filtrem SPF 50 z drogerii: Lirene Natura Sun, Nacomi Next Level City, Ziaja Sopot Sun

filtry drogeryjne

Lato się jeszcze nie skończyło, więc mam dla Was kolejna porcję recenzji kremów z filtrem – tym razem z drogerii, w bardzo fajnych cenach! To lecimy do razu do produktów 🙂

 

Lirene Sun Natura, emulsja do opalania SPF 50+

 

 

Emulsję kupiłam w Hebe, jak tylko zobaczyłam, że pojawiła się taka nowość i do tego od razu w promocji! Cena regularna za 120ml to 45, ale w promo można ją złapać poniżej 30zł. To świetna cena za zaskakująco fajny produkt!

annemarie SPF Lirene natura sun

Na początek chciałabym się rozprawić z kilkoma zarzutami co do niego. Przez pierwsze dni na stronie drogerii można było znaleźć inny skład, niż na opakowaniach. Ten ze strony był naturalny, podczas gdy rzeczywisty nie jest. Mnie to nie przeszkadza i uważam podany niżej skład za dobry. Jeśli jednak szukasz czegoś naturalnego, to nie ten kierunek. Dlaczego nie jest naturalny? M.in. ze względu na podkreślone składniki – silikon i substancję ropopochodną. Te są bezpieczne dla skóry!

Kolejna kwestia to filtry nano. Dwutlenek tytanu występuje w tej formie, by mniej bielić. Używanego na nieporanionej skórze dorosłego (nano nie polecam małym dzieciom) nie trzeba się obawiać 🙂 Co do samej ochrony, to jest wysoka! SPF 50+ oznacza, że w rzeczywistości jest ponad 60, a UVA w kółeczku równa się minimum ⅓ SPF, czyli min. 20.

Zostając na moment jeszcze przy składzie, warto zwrócić uwagę na fajny dodatek przeciwzapalnego oleju konopnego, antyseptycznego ekstraktu z wiciokrzewu i ujędrniających alg, które także wspierają ochronę przed promieniowaniem słonecznym.

 

Aqua (Water) (woda), Dicaprylyl Carbonate (emolient), Titanium Dioxide (nano), Zinc Oxide (filtry mineralne), Isohexadecane (emolient), PEG-30 Dipolyhydroxystearate (emulgator), Canola (Canola) Oil (olej rzepakowy), Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil (olej konopny), Glycerin (substancja nawilżająca), Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract (ekstrakt z kwiatu wiciokrzewu), Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract (ekstrakt z kwiatu wiciokrzewu), Laminaria Ochroleuca Extract (ekstrakt z alg), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Aluminum Hydroxide (otoczki dla filtra nano), Hydroxyacetophenone (konserwant, antyoksydant), Hydrogen Dimethicone (emolient), Magnesium Sulfate (zagęstnik), Triethoxycaprylylsilane (emolient), Parfum (Fragrance), Limonene, Geraniol (substancje zapachowe)

 

Emulsja nie robi najlepszego pierwszego wrażenia. Jest konsystencji gęstej pasty i budzi obawy, że z twarzy zrobi prześcieradło. Rzeczywiście na początku skóra jest biała. Emulsja wymaga sporo pracy i dłuższego rozsmarowania, ale ma całkiem niezły poślizg i pozwala się rozsmarowywać bez oporu. Powoli, ale to bardzo powoli zaczyna znikać pod palcami, a bielenie maleje. Po rozsmarowaniu jeszcze jest lekko widoczne, ale po 10-15 minutach jest ładnie! Przypomnę tylko, że mam dość jasną cerę, a na ciemniejszych efekt może być inny!

Wydawało mi się, że będzie obciążać skórę, ale zostałam pozytywnie zaskoczona. Nosiłam ją nawet w większe upały, a moja skóra, choć latem przetłuszcza się bardziej, wyglądała pod nią dobrze! Nie miałam wcale odczucia przeciążenia, ani otłuszczenia, a skóra zdawała się nawet dość matowa. Choć nie ukrywam, że pomagałam sobie innymi kosmetykami ograniczającymi wydzielanie sebum.

Używałam jej zarówno do twarzy, jak i ciała. Zdarzało jej się zbierać np. w zgięciach łokci podczas upałów, ale to bardzo trudny okres dla każdego filtra. Nie jest się też demonem szybkości podczas jej nakładania, trzeba się trochę pobawić, ale moim zdaniem warto!

Emulsja jest wodoodporna, odpowiednio trzyma się skóry, nie drażni nosa delikatnie słodkim zapachem, skład jest niczego sobie, podobnie jak cena. Jej wszystkie zalety wynagradzają trudny aplikacji!

Na mojej mieszanej w stronę tłustej cerze się sprawdza, ale na typowo tłustej może być różnie. Sądzę, że warto spróbować, jeśli szukasz czegoś ciekawego z drogerii. Jeśli nie da rady na twarzy, spokojnie zużyjesz ją na ciele. Jeżeli masz cerę mieszaną lub suchą, tym bardziej warto spojrzeć w jej kierunku i nie zrażać się pierwszym efektem aplikacji 🙂

 

Nacomi Next Level, krem do twarzy SPF50 city formula

 

 

Tutaj mamy kolejną nowość, bo Nacomi Next Level to świeża marka Nacomi, a filtr pojawił się w letnim sezonie i od razu wzbudził spore zainteresowanie. Zainteresowanie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jego cena jest umiarkowana, bo to 45zł, a w promocjach poniżej 30, natomiast kontrowersyjne jest opakowanie w formie słoiczka

Dlaczego? Filtry przeważnie są w opakowaniach bardziej izolujących zawartość od środowiska, a w słoiczku łatwiej o dostanie się tam powietrza, czy jakichś zanieczyszczeń. Ja również nie jestem zadowolona z takiego rozwiązania, ale marka musiała przeprowadzić odpowiednie badania stabilności, by wprowadzić produkt na rynek, zatem powinien on działać przez cały okres przydatności. Ten jest też zaskakująco długi i nie ma PAO, czyli określonego czasu na zużycie po otwarciu opakowania.

annemarie SPF 50 Nacomi city

Filtr występuje w 3 wersjach, a City wybrałam ze względu na najszersza deklarowaną ochronę. Oprócz UVA+ UVB, jest też IR+HEV. Ochrona przed światłem podczerwonym i niebieskim jest dość specyficzna, bo nie ma w tym zakresie żadnych filtrów, a jedynie stosuje się ekstrakty i tlenki żelaza (tutaj tlenków brak).

W składzie znajdziemy więc ekstrakt z borówki brusznicy (Lingostem) chroniący przed IR oraz wyciąg z liści brzoskwini (Phytessence peach extract) zabezpieczający przed wpływem zanieczyszczeń powietrza. Samymi filtrami zaś są dwutlenek tytanu i Tinosorb S, czyli filtr szerokopasmowy. Całość uzupełniono spora liczbą substancji nawilżających, odżywczą oliwą i passiflorą oraz antyoksydacyjną zieloną herbatą.

 

Aqua (woda), Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (filtr chemiczny), Glycerin (substancja nawilżająca), Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Coco-Caprylate/Caprate, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Farnesene, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl / Dimethylcarbonate Copolymer (emolienty), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa), Propylheptyl Caprylate, Acrylates/C12-22 Alkyl Methacrylate Copolymer, Stearic Acid (emolienty), Titanium Dioxide (filtr), Passiflora Incarnata Seed Oil (olej z passiflory), Prunus Persica Flower Extract (ekstrakt w brzoskwini), Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Hydrolyzed Glycosaminoglycans (substancje nawilżająca), Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty), Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Extract (ekstrakt z borówki), Glycine Soja Oil (olej sojowy), Tocopherol (witamina E), Sodium Lauroyl Glutamate (emulgator), Gluconolactone, Calcium Gluconate (substancje przeciwzapalne), Arginine (substancja nawilżająca), Coco-Glucoside, Disodium Lauryl Sulfosuccinate (emulgatory, substancja myjące), Raspberry Ketone (substancja zapachowa), Dehydroacetic Acid (konserwant), Alumina (zagęstnik), Parfum (substancja zapachowa), Citric Acid (regulator pH), Benzyl Alcohol (konserwant), Propanediol (rozpuszczalnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Benzoate, Benzyl Glycol, Ethylhexylglycerin (konserwanty)

 

Przejdźmy w końcu do zachowania filtra na skórze! To gęsty i treściwy produkt, który wymaga pracy podczas nakładania. Niewystarczająco dokładnie roztarty robi smugi i lubi się zebrać w okolicy brwi czy w załamaniach. Ja się muszę postarać, żeby wyglądał na mnie dobrze. Jeśli się już uda, to na skórze daje efekt satynowy, nawet w stronę lekkiego matu!

Niestety odczucia nie idą parze z wyglądem. Jest dość lepki, choć na plus, że nie ma efektu tłustości. Krem wydaje mi się dość ciężki i mam wrażenie, że ciągle go czuję na skórze, jakby mnie oblepiał. Myślę, że tym bardziej nie spodoba się to cerom tłustym, choć efekt wizualny jest niezły. Bardziej jednak polecałabym go cerom suchym i ew. mieszanym, a tłustym raczej zimą, kiedy chcemy bardziej izolować skórę przed otoczeniem i nasze gruczoły łojowe nie są tak aktywne.

Muszę jeszcze zwrócić uwagę na zapach – ten jest dość intensywny, słodki i nie każdemu się spodoba. Filtry nakładamy w dużych ilościach, więc ten aromat może być jednak problemem.

 

Ziaja, sopot sun wodoodporna emulsja do opalania SPF 50+ UVA + UVB ochrona bardzo wysoka

 

annemarie SPF Ziaja sopot sun

I tak dochodzimy do pozycji najtańszej w zestawieniu, a także najbardziej zaskakującej! Przyznam, że kosmetyki z Ziaji mnie specjalnie nie interesowały. Większość była konserwowana donorami hormaldehydu, a tych unikam (przeczytaj dlaczego – klik). Ostatnio jednak formuły zostały zmienione, a konserwanty wymienione. 

Za pierwszym razem zobaczył ten produkt u brata i od razu założyłam, że skład mi się nie spodoba. Jakie było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że bazuje na nowszych filtrach i jak najbardziej sama też mogłabym go użyć! Mamy więc w nim 4 filtry chemiczne, które chronią przed pełnym pasmem UVA+UVB oraz równie szerokopasmowy tlenek cynku. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego zestawu przy cenie 25zł za 125ml!

Warto na pewno mieć świadomość, że NIE jest to produkt naturalny! Zakonserwowano go parabenami oraz dodano ropopochodny emolient i dużo substancji zapachowych, które wrażliwym skórom mogą nie służyć. Dla mnie jednak ten skład jest akceptowalny, co sami widzicie po fakcie zakupu 🙂

 

Aqua (Water), Cetearyl Ethylhexanoate (emolient), Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate (emolient), Ethylhexyl Salicylate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (filtry chemiczne), Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate (emolient), Zinc Oxide (filtr mineralny), Ethylhexyl Triazone (filtr chemiczny), Glycerin (substancja nawilżająca), Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (filtr chemiczny), Dimethicone (emolient), Propylene Glycol (promotor przenikania), Hydrogenated Rapeseed Oil (emolient), Magnesium Sulfate (zagęstnik), Panthenol (substancja nawilżająca), Tocopheryl Acetate (witamina E), Hydrogenated Castor Oil (emolient), Cera Microcristallina (Microcrystalline Wax, emolient), Xanthan Gum (zagęstnik), Methylparaben, Ethylparaben (konserwanty), Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Geraniol, Citral (substancje zapachowe), Benzyl Alcohol (konserwant)

 

Mimo wszystko nieco się obawiałam, że produkt okaże się dla mnie za ciężki po tym, jak tylko  wypróbowałam go na dłoni.  Aplikacja jest dość łatwa, emulsja sunie z mokrym poślizgiem i zostawia dość błyszczącą, tłustawą powłokę, ale nie daje mocnego oblepienia ani obciążenia skóry twarzy. Dla mnie to nieco za dużo w ciepłe dni, ale zimą pewnie dałabym mu szansę, gdyby nie szczypanie w oczy.

Filtr jednak docelowo kupiłam jako produkt do ciała, na twarzy to był jedynie test przy okazji! Na ciele zachowuje się bez zarzutu, ładnie wchłania i nie jest tłusty – wszystko za sprawą różnicy na tej partii skóry: podczas gdy twarz mi się dość mocno przetłuszcza, to skóra na ciele jest w sumie normalna, bez większych problemów.

Myślę, że spokojnie można pomyśleć o nim jako o łatwo dostępnym niedrogim produkcie do ochrony ciała! Trzeba tylko patrzeć w skład, bo gdzieniegdzie jeszcze można trafić na wersję z DMDM Hydantoin, czyli donorem formaldehydu, a tego nie polecam!

filtry drogeryjne

Podsumowując, w drogeriach także można już znaleźć niezłe filtrowe propozycje! Nie są one najlżejsze na skórze, ale moim zdaniem da się ich użyć nawet na skórze w stronę tłustej (Lirene), przy potrzebie ochrony przed IR+ HEV (Nacomi) oraz gdy szukamy czegoś w jak najlepszej cenie (Ziaja)!

* produkty kupiłam sama, linki do Ceneo są afiliacyjne

 

 

 

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments