Wcale nie musimy daleko wyjeżdżać, by poznać nowe, ciekawe miejsca! W tej nowej serii będziemy omawiać polskie kierunki, które można wybrać na wakacyjny weekend. Zaczynamy od mojego ostatniego, czyli Śląska 🙂
Nigdy nie byłam na Śląsku dla zwiedzania, jedynie przejazdem. Uznałam, że pora więc nadrobić i coś zobaczyć, zwłaszcza że mam tam znajomych, u których zatrzymaliśmy się w Chorzowie. Trochę nas oprowadzili i zaproponowali część atrakcji. Kolega świetnie zna historię wielu miejsc i nam ją opowiedział, ale niestety mam słabą pamięć i nie chcę też za wiele zdradzać, bo niektóre z nich zwiedza się tylko z przewodnikiem.
Tak się dobrze składa, że wszystko to można zobaczyć zarówno wybierając się samochodem, jak i komunikacją – pociągi i autobusy dojeżdżają tu także w te trudniej dostępne, turystyczne miejsca. Jeśli nie masz samochodu, to nadal możesz pojechać 🙂
Co ciekawe, miasta są tak blisko siebie – jak Chorzów i Katowice – że dosłownie nie wiadomo kiedy wyjeżdżamy z jednego i wjeżdżamy do drugiego. Osobiście nie kojarzę innej takiej okolicy.
Wybraliśmy się tylko na weekend, ale i tak mocno się nie spieszyliśmy. Pojechaliśmy także dla towarzystwa, a weekend był na tyle upalny (ponad 30 stopni!), że nie chcieliśmy przesadzać i chowaliśmy się, gdy robiło nam się za gorąco.
SPIS TREŚCI
Tarnowskie góry

Wycieczkę zaczęliśmy od przepłynięcia przez Sztolnię czarnego pstrąga w Tarnowskich górach. To jedyna w Polsce sztolnia odwadniająca (odprowadzająca wodę z kopalni), wpisana na listę UNESCO. Płynie się około 600 m pomiędzy dwoma szybami: Sylwester schodzącym 30 metrów i Ewa sięgającym 20 metrów pod ziemię.
Miej na uwadze, że schodzi się pod ziemię i przez te 600 metrów nie ma się jak wydostać – chyba że wpław przez zimną wodę, chociaż głębokości jedynie około metra. Mimo wszystko nie polecam tej drogi, więc jeśli boisz się zamkniętych pomieszczeń, ta wycieczka nie jest dla Ciebie.
Samo zejście jest krętymi, metalowymi schodkami, które robią się wilgotne, podobnie jak ich poręcz. Warto mieć ze sobą chusteczkę do wytarcia rąk i nie ślizgające się buty. Samo zejście może być utrudnione przy problemach z kręgosłupem lub kolanami, szczególnie że wyższe osoby muszą się schylać.
W upalny dzień miło zejść pod ziemię w temperaturę około 10 stopni, ale zabierz bluzę na przepływ. Można też pomyśleć o etui na telefon zawieszonym na szyi – jeśli telefon wpadnie do wody, to już go nie odzyskamy.
Płynie się z przewodnikiem, więc to jemu zostawiam opowiedzenie o tym miejscu. Bilety na przepływ znajdziesz tutaj – klik.
W okolice szybu dojedziesz autobusem lub samochodem – wjazd na teren parku jest płatny.
Po wycieczce w sztolni wybraliśmy się jeszcze na spacer w parku miejskim. Jest on pełen małych wzniesień usypanych z hałd ziemi z kopalni, gdzie na jednej z nich znajduje się Glorieta, czyli wieża widokowa. Teraz już drzewa wokoło ją przerosły, ale w ciepły dzień spacer po parku także daje ulgę.
Katowice

W Katowicach przeszliśmy się po Nikiszowcu, czyli zabytkowym osiedlu robotniczym. Powstało, żeby przyciągnąć górników z rodzinami i stanowiło samowystarczalną zabudowę. Oprócz budynków mieszkalnych w zasięgu znajdowały się sklepy i łaźnia. Całość została wykonana w jednym stylu, z czerwonej cegły. Główne różnice to inne wejścia do budynków – podobno po to, by pijani robotnicy mogli rozpoznać swój budynek 🙂
Mi się ta zabudowa bardzo podoba – cegła jest klimatyczna, a budynki wychodzą na podwórka, gdzie można odpoczywać, a dzieci się bawić.
Chorzów
Z racji że nasi znajomi są z Chorzowa, tam właśnie nocowaliśmy i spędziliśmy najwięcej czasu. Byliśmy na spacerze po parku śląskim, który jest spory i różnorodny. Znajduje się w nim Miasteczko ruchu drogowego z sygnalizacją świetlną, rondem, tunelem itp., więc dzieciaki mogą uczyć się bezpiecznego poruszania. Są też ścianki wspinaczkowe i rampy dla deskorolek.
Jako dziecko byłam w planetarium w Olszynie, a przeglądając atrakcje w Chorzowie natrafiłam na ich śląskie planetarium, największe w Polsce. Mój mąż uwielbia słuchać wszystkiego o kosmosie, więc musiałam go zabrać, żeby go też obejrzał. Podobało mu się znacznie bardziej, niż zakładał. Byliśmy na seansie, gdzie najpierw opisywano niebo z danego dnia i widoczne konstelacje oraz układy gwiazd. Później następuje wybrany pokaz – inny o różnych godzinach, więc najlepiej wybrać, co nas interesuje. Mają pokazy i dla dzieci, i dla starszych. My wybraliśmy się na nowość Poczuj wszechświat, podczas którego poznałam trochę nowinek, o których wcześniej nie słyszałam. Obejrzenie nieba wyświetlanego na kopule to naprawdę ciekawe doświadczenie. Jeśli jesteś fanką/em kosmosu, polecam się wybrać. Dostępne seanse znajdziesz tutaj – klik.
Przy ponad 30 stopniach nie chciało nam się za bardzo jeść, ale musieliśmy spróbować tradycyjnych potraw z tych okolic! Mieliśmy trochę pecha i wybrane przez nas pierwotnie miejsce było zamknięte, więc wyszukaliśmy coś w okolicy mieszkania.

To był strzał w dziesiątkę! Sknerus bistro bar & restaurant w Chorzowie ma ładny wystrój z dodatkiem komiksowych obrazów, niezwykle przyjazną i pomocną obsługę oraz smaczne jedzenie. Mąż zdecydował się na roladę śląską z kluskami i kapustą, żeby spełnić obowiązek podróżnika, a ja wzięłam sałatkę z grillowanym łososiem. Każde było zadowolone 🙂
To był bardzo przyjemny i różnorodny weekend, który upłynął zdecydowanie zbyt szybko!
Byłaś już na Śląsku? Co polecasz tam zobaczyć podczas mojej kolejnej wizyty?

czyli Anna Kochanowska – miłośniczka pielęgnacji skóry bazującej na naukowych faktach.
Blog powstał z pasji, która doprowadziła mnie na studia z kosmetologii bioestetycznej i codziennie skłania do zdobywania nowej wiedzy.
Jeśli sama regularnie chcesz dowiadywać się więcej o pielęgnacji, kosmetykach i akcesoriach, które Ci w niej pomogą, zaglądaj na annemarie.pl!
