Tonizowanie z Nacomi: hydrolat różany, tonik nawilżająco-łagodzący i mgiełka papaja

Nacomi tonik, hydrolat, mgiełka annemarie

Tonizowanie skóry uważam za istotny po myciu skóry, ale nie niezbędny krok. Przy odpowiednio dobranym oczyszczaniu, skóra po stosunkowo krótkim czasie sama wraca do swojego naturalnego pH. Wtedy tonik lub hydrolat możemy być fajnym, wspierającym dodatkiem, bo także ułatwia rozprowadzenie kolejnego produktu, pozwala użyć go mniej oraz może dostarczać innych,cennych dla skóry składników.

Hydrolat, czy tonik – które jest lepsze? Nieraz słyszę to pytanie, ale nie da się na nie jasno odpowiedzieć. Hydrolat jest bardzo prostym produktem, składającym się jedynie z wody kwiatowej i konserwantu, który mimo to może wykazywać sporą skuteczność, jeśli dobrze dobierze się go do swoich potrzeb. Tonik ma bogatszy skład, zawiera m.in. nawilżacze i różne ekstrakty. 

Prostszy składowo produkt może być lepszą opcją dla cer wrażliwych lub reaktywnych, bo zmniejsza szanse na podrażnienie. Kosmetyk trzeba dobrać do swoich potrzeb i preferencji, a w razie wątpliwości przetestować możliwości z obu kategorii i wybrać to, co się najlepiej sprawdza.

W ofercie Nacomi pojawiły się aż trzy rodzaje nowych produktów: toniki, hydrolaty i mgiełki. Czym się od siebie różnią? W czym są podobne? Którąywybrać? Postaram się podpowiedzieć!

 

Hydrolat różany

 

Hydrolat różany to poniekąd standard w mojej pielęgnacji. Był to pierwszy hydrolat, po jaki kiedykolwiek sięgnęłam i od razu bardzo polubiłam. Minęło kilka lat, a ja nadal do niego wracam, chociaż za każdym razem wybieram inną markę. Przetestowałam już więc sporo buteleczek pachnących różą i mam pewne porównanie.

 

Rosa Damascena Flower Water (woda różana)

 

Hydrolat Nacomi to 80ml produktu zamknięte w plastikowej buteleczce. Wygląda ona bardzo elegancko i żałuję, że to właśnie plastik. Sprawa wygląda tak samo dla wszystkich tonizujących produktów w ofercie Nacomi.

Nacomi tonik

W składzie mamy zaledwie jedną substancję i jest to woda kwiatowa, destylat parą wodą z róży. Co prawda w wodzie kwiatowej mamy pozostałości olejków eterycznych do pewnego stopnia konserwujących kosmetyk, ale ja mam zawsze co do tego wątpliwości. Hydrolaty bez konserwantu najlepiej dla bezpieczeństwa trzymać w lodówce.

Co do samego hydrolatu nie mam zarzutu. Róża to świetna opcja dla każdego typu cery. Pięknie pachnie, delikatnie i nienachalnie. Działa łagodząco na podrażnienia, koi drobne zmiany i ma wpływ aromaterapeutyczny na ciało i umysł. To mój ulubieniec z tych trzech produktów. Nie planuję jednak do niego wracać, bo w cenie 20 zł (porównywarka cen) mogę już kupić hydrolaty w szkle o pojemności 100ml.

 

Tonik nawilżająco-łagodzący

 

Tonik to dużo bogatsza składowo propozycja, również w plastiku o pojemności 80ml, tym razem w cenie około 25zł (porównywarka cen). Zawiera mieszankę składników o działaniu nawilżającym (gliceryna, pantenol, hialuron, glikozaminoglikany), łagodzącym (pantenol, aloes, drożdże, nagietek), a także wzmacniającym naczynia krwionośne (ruszczyk, escyna, wąkrota azjatycka). Bardzo ciekawym składnikiem jest tu glukonian miedzi o właściwościach stymulujących syntezę kolagenu, kojących i regenerujących.

Żeby nie było tak pięknie, wysoko w składzie umieszczono glikol butylenowy, czyli substancję ułatwiająca przenikanie innych – tych dobroczynnych, i tych szkodliwych; składnik naruszający nasza barierę hydrolipidową istotną dla właściwości ochronnych skóry. Druga substancja o potencjalnym niekorzystnym działaniu to alkohol benzylowy mogących u niektórych wywoływać podrażnienia.

 

Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok aloesowy), Sorbitan Oleate Decylglucoside Crosspolymer (emulgator), Butylene Glycol (substancja ułatwiająca przenikanie), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (substancja nawilżająca), Glycoprotein (substancja nawilżająca), Panthenol (substancja nawilżająca, łagodząca), Glycerin (substancja nawilżająca), Ruscus Aculeatus Root Extract (ekstrakt z ruszczyka), Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkroty azjatyckiej), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Sodium Hyaluronate (substancja nawilżająca), Hydrolyzed Yeast Protein (hydrolizat z drożdży), Sodium PCA (substancja nawilżająca), Parfum (aromat), Ammonium Glycyrrhizate (regulator pH), Potassium Sorbate (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Copper Gluconate (glukonian miedzi), Sodium Benzoate (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Escin (escyna z kasztanowca), Citric Acid (regulator pH), Sodium Citrate (konserwant)

 

Tonik nawilżająco-łagodzący to kosmetyk trudny w użyciu. Wszystkie buteleczki Nacomi plują swoją zawartością, a w przypadku zarówno toniku, jak i mgiełki, pieni się ona niemiłosiernie! Próbowałam spryskiwać twarz, spryskiwać dłonie i przenosić płyn na skórę, a także wylewać nieco w dłonie, ale spienianie okazało się nie do opanowania! Myślę, że winę ponosi duża ilość emulgatora, która zapewne rozpuszcza tu ekstrakty w wodzie i soku aloesowym.

Sam tonik pachnie delikatnie, przebija się tam nutka słodyczy i aloesu. Pomimo utrudnionej aplikacji, już na skórze zachowuje się w miarę poprawnie, choć nie jest to najprzyjemniejsze uczucie. Ostatecznie jednak działa jak zapowiedziała nazwa – nawilżająco-łagodząco.

Skład, mimo że nie idealny, to mi odpowiada. Podoba mi się duża liczba nawilżaczy, ekstrakty na naczynka i ten glukonian miedzi, ale i do tego produktu nie wrócę. Komfort użycia jest dla mnie ważny, a tonik mi go nie zapewnia.

 

Mgiełka do twarzy i ciała o zapachu papai

 

Na koniec zostawiłam mgiełke, która spodobała mi się najmniej. A właściwie nie spodobała! Na początku zapach wydawał mi się przyjemny, ale przy kolejnych użyciach zaczął męczyć. Jest intensywny i zdecydowanie sztuczny. Szybko straciłam ochotę na stosowania tej mgiełki. 

Nacomi - tonik, hydrolat, mgiełka

To najtańszy ze wszystkich produktu, bo za około 15zł (porównywarka cen). Przekłada się to również na skład – mocno ograniczony w porównaniu do toniku. Z pozytywów mamy sok aloesowy, glukonian miedzi i nawilżacze, z czego większość już za konserwantami, a więc w minimalnych ilościach.

 

Aqua (Woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice (aloes), Sorbitan Oleate Decylglucoside Crosspolymer (emulgator), Benzyl Alcohol (konserwant), Parfum, Hydrolyzed Glycosaminoglycans (substancja nawilżająca), Glycoprotein (substancja nawilżająca), Dehydroacetic Acid (konserwant), Glycerin (substancja nawilżająca), Sodium Hyaluronate (substancja nawilżająca), Citric Acid (regulator pH), Potassium Sorbate (konserwant), Copper Gluconate (glukonian miedzi), Sodium Benzoate (konserwant), Sodium PCA (substancja nawilżająca), CI 45100 (barwnik)

 

Nazwa “mgiełka” wskazywałaby, że będzie to produkt o świetnym poziomie rozpylenia, dający właśnie tytułową mgiełkę. Nic bardziej mylnego! Ponownie atomizer strzela strumieniem, który się spienia!  Nie miałam ochoty używać jej na twarz w formie toniku, zarówno przez spienienie, jak i zapach. Ostatecznie dolewałam ją do glinkowych maseczek, podobnie jak od czasu do czasu powyższy tonik. Inaczej nie byłabym w stanie dobić dna.

 

Wśród nowości Nacomi hydrolat okazał się najprostszym, a zarazem niezawodnym produktem. Oprócz róży jest też wersja aloesowa, podobnie jak obok toniku nawilżająco-łagodzącego znajdziemy też złuszczająco-rozświetlający z kwasami AHA. Myślę, że nawet miałabym ochotę go spróbować, ale boję się zawodu związanego z pianą na twarzy. Tak więc chwilowo nie wrócę do tych produktów i szukam kolejnych opcji!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments